Wszystkie rac(j)e Kinasiewicza

Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza uwzględnił zażalenie. Sąd Okręgowy utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu sprawy, a także prawomocnie uwolnił od zarzutu, który stawiła policja. We wtorek 26 lutego Wojciech Kinasiewicz stanął trzykrotnie przed obliczem sądu

O godz. 9 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Żoliborza wraz ze swym pełnomocnikiem mecenasem Marcinem Pawelcem usłyszeli orzeczenie sądu w sprawie zażalenia na zatrzymanie Kinasiewicza 21 października 2017 roku, z powodu posiadania przez niego w samochodzie puszek po sprejach. Zażalenie po 16 miesiącach postępowania sądowego zostało uwzględnione, a samo zatrzymanie sąd ocenił jako legalne i zasadne, ale nieprawidłowo przeprowadzone.

Prosto z sądu żoliborskiego, Wojciech Kinasiewicz z mecenasem Marcinem Pawelcem udali się do Sądu Okręgowego, bo tam na godzinę 11 zaplanowana była rozprawa odwoławcza za blokowanie ul. Górnośląskiej 8 grudnia 2017 roku. Obwinionych było w sumie 12 osób, w tym Kinasiewicz. W grudniu 2017 roku pod Sejmem obywały się liczne protesty i manifestacje w obronie niezależności sądownictwa.

Sędzia Sądu Okręgowego Mariusz Iwaszko utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu sprawy przez sąd pierwszej instancji w związku z zarzutem z art. 90 kw (blokowanie jezdni). Niestety trzy inne osoby, które nie podały miejsca zatrudnienia podczas legitymowania (art. 65 kw), będą musiały jeszcze raz przedstawić swoje rację w Sądzie Rejonowym.

Trzecia sprawa Kinasiewicza tego dnia, to sprawa odwoławcza (II instancja) w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Chodziło o wydarzenia z 13 listopada 2017 roku. Kilku aktywistów Obywateli RP odpaliło wówczas kolorowe race na pl. Bankowym. Był to symboliczny protest wobec braku reakcji policji na spowitą czerwienią Warszawę, płonącą od rac i pochodni w trakcie tzw. Marszu Niepodległości.

PRZECZYTAJ o demonstracji przed warszawskim Ratuszem

To w czasie tego marszu padały hasła antysemickie i ksenofobiczne, a policja zatrzymała na komisariacie kilkadziesiąt osób, które publicznie wyrażały sprzeciw wobec odradzania się w Polsce postaw faszystowskich. To na trasie tego marszu usiadło 14 kobiet z transparentem – „Faszyzm STOP”, to właśnie wtedy zostały one poturbowane, obrzucone wulgarnymi wyzwiskami i oplute.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kobiety z Mostu znalazły się na liście Amnesty International

Odpalane w czasie marszu race były symbolem samowoli i bezkarności środowisk skrajnie nacjonalistycznych. Używanie rac i środków pirotechnicznych, jest ustawowo zakazane w trakcie zgromadzeń publicznych. Jednak nikt tego dnia nie został w czerwonej mgle zatrzymany za odpalanie rac. Nie było nawet takiej próby.

Pięć kolorowych rac Kinasiewicza odpalonych dwa dni po tzw. Marszu Niepodległości spotkało się z zarzutem policji z art. 52 par 1 Kodeksu Wykroczeń: Kto bierze udział w zgromadzeniu posiadając przy sobie broń, materiały wybuchowe lub inne niebezpieczne narzędzia – podlega karze aresztu do 14 dni, karze ograniczenia wolności albo karze grzywny.

Strony: 1 | 2

2 thoughts on “Wszystkie rac(j)e Kinasiewicza

  • 27 lutego, 2019 o 23:23
    Permalink

    A był mandat za wjazd do sejmu w bagażniku Joanny Schmidt (wtedy Nowoczesna, teraz Teraz) z nieformalnym liderem ORP? Uważajcie na prowokatorów z PiS-u, sami im wskoczycie do bagażnika, a później Was nie wypuszczą

    Odpowiedz
  • 28 lutego, 2019 o 00:14
    Permalink

    Pełen szacun dla pana Kinasiewicza!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *