D’Hondt i sondaże – przeczytaj i zrozum, a nie zagłosujesz już nigdy…

Na szczęście dla umęczonej Ojczyzny i demokracji, którą wszyscy kochamy, niewielu to przeczyta. Więc może nie będzie tak źle z frekwencją wyborczą. Powód, dla którego żywię tę nadzieję, wyjaśnię cytatem ze szkolnej lektury

– (…) Dobry Polak poci się już przy drugiej cyfrze dziesiętnej, przy piątej dostaje gorączki, a przy siódmej zabija go apopleksja… Cóż u ciebie słychać?

– Mam pojedynek – odparł Wokulski.

Sądziłem zawsze, że włożony tu w usta dra Szumana portret urazowej niechęci do wszystkiego, co kojarzy się matematyką, zawdzięczamy szkole – ten cytat z Lalki (PIW 1973, s. 157-158) sugeruje jednak, że ów specyficzny defekt jest częścią polskiej tradycji szlacheckiej starszej niż obowiązkowa szkoła powszechna z jej fatalnym programem i że ma on w dodatku jakiś niezdefiniowany tu bliżej, ale silny związek z nierozumną skłonnością do pojedynków. No, niniejsze jest w jakiejś mierze adresowane do spadkobierców tej samej tradycji. Chodzi w końcu o wzmożenie na rzecz narodowej sprawy – romantyczna tradycja ma tu znaczenie równie wielkie, jak w pojedynku. „Dobry Polak” raczej więc nie zechce się trudzić, wybierze pojedynek, a potem łupnie głową w mur przy okazji wyborów i zobaczy wszystkie gwiazdy europejskiej flagi ułożone w przepiękny wianuszek.

 

Spróbuję co prawda oszczędzić „dobremu Polakowi” apopleksji, gorączki, a nawet potów i zawiłe obliczenia pominę , ale wielkich złudzeń przecież nie mam. Cóż, przynajmniej sam uwolnię się od obaw o destrukcyjny wpływ poniższego na losy „zjednoczonej opozycji” w nadchodzących wyborach.

 

 

Sondaże, miraże i łgarstwa dla mas

Widzieliśmy ostatnio nowy sondaż IBRiS (uzupełniona, pełna analiza tutaj). Dotyczył wyborów do sejmików wojewódzkich. Mapa wygląda ponuro na pierwszy rzut oka, ponieważ pisowska koalicja zwana Zjednoczoną Prawicą prowadzi na niej bardzo wyraźnie w 11 województwach z przebadanych 15 (brakuje danych dla Warmii i Mazur).

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

15 thoughts on “D’Hondt i sondaże – przeczytaj i zrozum, a nie zagłosujesz już nigdy…

  • 12 maja, 2018 o 08:44
    Permalink

    Dla zainteresowanych a niechcących użerać się z Excelem jest duża oferta kalkulatorów d’Hondta w sieci, również w języku polskim, choć dużo wygodniejsze są wersje angielskie i niemieckie. Jest nawet super apka na komórki w języku niemieckim. Trzeba wstawić w google “kalkulator d’Hondta” lub podobnie i jest cała lista. Linków nie będę wstawiał, bo automat wpis zablokuje.

    Już tutaj mówiłem, że stosowanie progów wyborczych z metodą d’Honda jest nieporozumieniem wypaczającym wyniki wyborów i samą kalkulację d’Honda. Pan Kasprzak w tym wpisie wskazał na kolejne ograniczenie tej metody. Nie ma ona praktycznie sensu w małych okręgach wyborczych, czy raczej w okręgach z małą ilością mandatów do rozdzielenia. Prowadzi to do kosmicznych zniekształceń wyników wyborczych paranoidalnych zaburzeń zasady proporcjonalności. Metoda d’Hondt ma sens w okręgach od około 10, a najlepiej 12 mandatów wzwyż.

    Dziwię się, że Autor się dziwi postawą bonzów partyjnych w Polsce. W mediokracji ich los i pozycja zależy w pierwszej mierze od koncesji występowania w mediach centralnych, a w znikomej części od jakiś wyborów, czy ilości członków w partii, czy woli wyborców. A już w ogóle od jakiś samorządów. Byty “partyjne” rozmnażają się studiach telewizyjnych przez pączkowanie, a to zjawisko na żywo przechodzi właśnie “partia” .Nowoczesna. Pokazują mnie w telewizji, więc jestem. A jakieś województwa, czy zjednoczone listy jakiś figurantów w terenie nie mają praktycznie znaczenia.

    Odpowiedz
  • 12 maja, 2018 o 09:11
    Permalink

    Nieżyjący już Zbigniew Brzeziński powiedział kiedyś w latach 90-tych, że Polska ma najbardziej idiotyczny system wyborczy z możliwych. Miał na myśli ordynację wyborczą do Sejmu, ale można to chyba rozciągnąć na cały system “myśli wyborczej” w Polsce.

    Ciekawe, dlaczego kraje demokratyczne najbardziej rozwinięte i dynamicznie funkcjonujące mają proste ordynacje wyborcze, których funkcjonalność każdy gimnazjalista bez większego trudu zrozumie, natomiast kraje z dawnej strefy homo sovieticus wprowadzają jakieś monstra, których nie sposób zrozumieć nawet ze sztabem setek prawników, socjologów i statystyków a wystawić niezależnego kandydata jest nie sposób bez armii 100.000 bolszewików.

    To właśnie w początkujących demokratycznie krajach systemy wyborcze powinny być jak najprostsze, przyziemne i dla ludzi.

    System wyborczy w demokracji można nazwać drugą po Konstytucji ustawą zasadniczą. Bez funkcjonującego, zrozumiałego i akceptowanego systemu wyborczego nie ma praktycznie demokracji. Ten idiotyczny, postsowiecki system wyborczy jest praźródłem polskich problemów w tym zupełnej alienacji społeczeństwa, państwa i władzy, kryminalnego charakteru “partii politycznych”, kompletnego braku debaty publicznej i wielu innych.

    W Polsce nic się nie zmieni w zakresie polityki i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego bez istotnej zmiany (demokratyzacji) systemu wyborczego. W zasadzie na wszystkich szczeblach, chociaż przede wszystkim na poziomie centralnym i regionalnym. Cała reszta to tematy zastępcze, protezy i prezerwatywy, takie puste trzepanie nóżkami żuczka leżącego na grzbiecie.

    Odpowiedz
  • 12 maja, 2018 o 09:31
    Permalink

    Na zakończenie dodam, że ja to już dawno zrozumiałem (10-12 lat temu, to był dłuższy proces) i odtąd farsę wyborczą bojkotuję. W zamian za to staram się skromnymi środkami propagować standardy demokratyczne, wiedzę o podstawach demokracji (Artykuł 25 – Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Dokument Spotkania Kopenhaskiego Konferencji w sprawie Ludzkiego Wymiaru KBWE, Kodeks Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych Komisji Weneckiej, czy też odpowiednie artykuły polskiej Konstytucji), które są w Polsce od samego początku brutalnie łamane i deptane. Bez urzeczywistnienia praw zapisanych w tych dokumentach – punkt po punkcie – demokracja będzie w Polsce ułudą i grą pozorów. Ruchy prawdziwie demokratyczne powinny te właśnie dokumenty eksponować na poczesnych miejscach, uczynić przedmiotem analiz, dyskusji, inicjatyw programowych i edukacyjnych i dążyć do ich wdrożenia. To są podstawy prawne i intelektualne wolnościowych systemów demokratycznych. Ciekawostka: wymienione akty międzynarodowe nie mają do dzisiaj oficjalnych i nieoficjalnych udostępnionych publicznie tłumaczeń na język polski, chociaż tę lukę zamknęły w ostatnich latach wysiłki amatorów.

    Odpowiedz
  • 12 maja, 2018 o 15:37
    Permalink

    O ordynacji wyborczej nie decydują obywatele, lecz towarzysze band partyjnych. Metoda d’Honda to partyjniacka ustawka. Czekam na normalne, większościowe wybory przy pełnym upodmiotowieniu wyborców, a mandatariusze powinni być zależni mandatem od wyborców w okręgu.

    Odpowiedz
  • 12 maja, 2018 o 16:14
    Permalink

    Jedna uwaga: w infografice jest informacja, że badanie było prowadzone na grupie 1000 osób w każdym województwie. Zatem wiarygodność nieco wzrasta 🙂

    Ale odzywam się, bo chcę udowodnić jak to działa w praktyce.
    Sprawdziłam protokół z ostatnich wyborów do sejmiku mazowieckiego w moim okręgu. 5-mandatowym.
    Startowało 15 komitetów.
    Głosów ważnych oddano 193.270 (uprawnionych do głosowania 458.684… głosów nieważnych było ponad 17 tys.)
    Cztery komitety przekroczyły próg wyborczy 5%. Były to:
    PO – 73.038
    PiS – 58.491
    SLD Lewica Razem – 16.941
    PSL – 10.265
    Łącznie: 158.735 głosów.
    Ciut pod progiem znalazła się Mazowiecka Wspólnota Samorządowa (zabrakło ok.450 głosów), a kolejne 450 głosów za nią Korwiniści. W sumie mieli ok. 19 tys. głosów. Reszta, przeważnie prawicowa na pierwszy rzut oka, w ogóle się nie liczyła.
    Różnica między dwoma pierwszymi komitetami i dwoma kolejnymi była tak znaczna, że po zastosowaniu D’Hondta do sejmiku weszli oczywiście tylko ich reprezentanci. Platformie przypadły 3 mandaty, PiSowi – 2. Łącznie ok. 60 tys. ważnych głosów zostało “zmarnowanych”, w tym z ok. 27 tys. zwycięzcy dostali “premię”.

    Jeszcze ciekawsza jest analiza wyników przekładających się na liczbę mandatów ze wszystkich siedmiu okręgów wyborczych. Otóż we wszystkich próg wyborczy 5% przekroczyła ta sama czwórka. Ale SLD Lewica Razem zdobyła tylko JEDEN mandat. 128.492 osoby oddało ważny głos na tę listę.
    PiS – 19 (519.828 głosów = 33,61%) = ok. 37,25% mandatów
    PSL – 16 (463.395 głosów = 29,96%) = ok. 31,37% mandatów
    PO – 15 (434.851 głosów = 28,12%) = ok. 29,41% mandatów
    SLD – 1 (128.492 głosy = 8,31%) = ok. 1,96% mandatów
    51 mandatów dla reprezentacji 1.546.566 wyborców. Średnio na jeden mandat powinno przypadać więc z grubsza 30.324,8 wyborców. Oczywiście liczą się preferencje, więc tę średnią wyciągnęłam w zasadzie sobie a muzom. No, ale właśnie…
    SLD uzyskało wśród tych wyborców ok. 8,31% poparcia. W zamian uzyskało niecałe 2% mandatów, 1 mandat zamiast 4 co by wynikało z prostej arytmetyki połączonej z poczuciem sprawiedliwości. I nawet zgadza się z grubsza z tą po nic wyciągniętą średnią. Te trzy mandaty poszły do silniejszych, a w zasadzie można by powiedzieć, że wyborcy SLD zagłosowali głównie na PiS.
    Czy w demokracji nie chodzi jednak m.in. o prawa mniejszości? Tymczasem ta metoda dodatkowo osłabia słabych.
    A teraz zerknijmy jeszcze raz na wyniki sondażu. Cierpnie skóra?

    Aha, dodatkowa uwaga związana z moją minianalizą wyników na Mazowszu. PO wygrało tylko w Warszawie czyli w trzech okręgach. W okręgach pozawarszawskich wygrało PSL z PiSem. SLD uzyskało ten jedyny mandat w Warszawie. To jeszcze raz spójrzmy. Komu PSL i SLD podadzą na tacy większość swoich wyborców?

    Odpowiedz
    • 12 maja, 2018 o 17:34
      Permalink

      Wyśmienita analiza. Takie konkrety z życia wzięte lubię. Te mówią najwięcej. Widzimy tutaj na żywym przykładzie na czym polega to oszustwo wyborcze również w na poziomie Sejmików Wojewódzkich. Stosuje się metodę D’Honda w małych podokręgach wyborczych, która wywraca wszelkie proporcje i masakruje mniejszościową konkurencję. Ale progi wyborcze stosuje się już w skali kraju (w wyborach do Sejmu) lub skali całego województwa co dodatkowo wyżyna z konkurencji jakikolwiek lokalizm. Mamy tutaj efekt skali. Progi wyborcze masakrują mniejszości i konkurencję postępująco według wielkości okręgu wyborczego, dlatego dobrano sobie zawsze możliwie największy (skala kraju, lub województwa). A algorytm d’Hondta zniekształca proporcje i masakruje mniejszości wraz z zmniejszaniem okręgów wyborczych i liczby mandatów do podziału. Dlatego oszuści dobierają sobie możliwe najmniejsze. A PiS (bez większych protestów głównej opozycji) kombinuje z dalszym ich zmniejszeniem – te planowane 100 okręgów w wyborach do Sejmu.

      Tak gwoli ścisłości należy zaznaczyć, że przy małej liczbie mandatów w ogóle zatraca się mechanizm proporcjonalności. Przy 3-5 mandatach przy każdej metodzie przeliczeń głosów na mandaty działają już arytmetyki większościowe a różnice w odsiewie mniejszości byłyby dla wszystkich metod minimalne.

      A miałem kiedyś zwyczaj “urealniania” wyników “wyborów” w Polsce, które to wyniki wierniej oddają charakter polskiej “demokracji” i reprezentatywność polskich “partii”. W podanym przez Panią przykładzie wyszły mi takie “urealnione” wyniki (partia, liczba głosów, procent głosów):
      PAW 265.414 58%
      PO 73.038 16%
      PiS 58.491 13%
      WC 34.535 8%
      PMwD 17.001 4%
      SLD LR 16.941 4%
      PSL 10.265 2%

      Nieznane skróty to:
      PAW – Partia Absencji Wybrczej
      WC – Partia wrzuconych do kibla (tutaj w przybliżeniu)
      PMwD – Partia “Pocałujcie mnie w d…” (głosy nieważne)

      Odpowiedz
      • 13 maja, 2018 o 14:12
        Permalink

        Partia
        Partia 1
        Partia 2
        Partia 3
        Partia 4
        Partia 5
        Partia 6
        Partia 7

        Głosy
        73038
        58491
        16941
        10265
        7300
        5800
        2000

        Miejsa wg. Sainte-Laguë/Schepers
        2
        2
        1
        0
        0
        0
        0

        Miejsa wg. Hare-Niemeyer
        2
        2
        1
        0
        0
        0
        0

        Miejsa wg. d'Hondt
        3
        2
        0
        0
        0
        0
        0

        Odpowiedz
      • 13 maja, 2018 o 14:38
        Permalink

        Podjąłem próbę wklejenia tabelki. Jak widać z kiepskim skutkiem. Tabela miała przedstawić wyniki z okręgu Pani Ewy Borguńskiej według wszystkich popularnych algorytmów przydzielania głosów. Partie 5,6 i 7 dostawiłem wirtualnie i nie mają one żadnego wpływu na resztę wyników. To są partie podprogowe.

        Jak widać, przy 5 mandatach nawet partia 4, która przekroczyła próg 5% jest wskutek naturalnego progu “wyżynana” niezależnie od zastosowanej metody. Dwie pierwsze dają mandaty według rozkładu 2 – 2 – 1. Natomiast metoda d’Hondta “wyżyna” dodatkowo partię numer 3, która otrzymała ponad 10% efektywnych głosów.

        Zwróćmy uwagę, że wszystkie te metody dają wyniki dziwaczne, niesprawiedliwe i nieproporcjonalne. Dwie pierwsze niesprawiedliwie zrównują dwie najmocniejsze partie i uzależniają niewiarygodnie mocno partie mocne od partii najsłabszej trzeciej.

        Z kolei metoda d’Hondta sprawiedliwiej obdarza dwie partie najmocniejsze, ale prowadzi de facto do dwupartyjności i “wyżyna” całą resztę.

        Jakby nie było, przy 5 mandatach do podziału trudno jest mówić o proporcjonalności i reprezentatywności wyników w sensie systemów proporcjonalnych.

        Odpowiedz
    • 12 maja, 2018 o 18:28
      Permalink

      Dlaczego Pani uważa, że troska o mniejszość powinna wyrażać się w systemie wyborczym? Przecież w następnych wyborach ta mniejszość może być większością, o ile się postara solidnie.

      Odpowiedz
      • 12 maja, 2018 o 19:10
        Permalink

        W zastępstwie wyrażę swoją opinię. System wyborczy nie ma służyć nikomu. Ani mniejszościom, ani partiom politycznym. System wyboczy ma służyć wyłonieniu reprezentacji narodu, a więc ma być dla narodu reprezentatywny. Jeśli jest to system proporcjonalny, to musi być w sposób proporcjonalny reprezentatywny. A to z kolei oznacza, że jest jakaś grupa obywateli, również każda mniejszość wybierze sobie nawet tylko jednego przedstawiciela ze spełnieniem normy przedstawicielskiej, to jej się jeden mandat i głos należy w Sejmie czy innym organie przedstawicielskim, jak psu buda. To jest elementarz tak zwanej demokracji przedstawicielskiej. Tutaj z przyjęciem sytuacji idealistycznej.

        Norma przedstawicielska to jest liczba wyborców w kraju lub w okręgu na jednego posła. W Polsce w wyborach do Sejmu wynosi ona około 66.000 wyborców (30 mln wyborców podzielone przez 460 miejsc w Sejmie).

        W praktyce ideał jest trudny do zrealizowania z powodu tysięcy różnych czynników, ale jakość demokracji się miarą odstępstw od tego ideału. Dla mnie na przykład system, w którym wywala się 16,6% głosów wszystkich wyborców do śmieci, jak w ostatnich wyborach nie jest już w ogóle reprezentatywny i demokratyczny. Rekord był w 1993 roku kiedy wywalono ponad 35% głosów do śmieci. To był dzień “aborcji” dopiero co raczkującej demokracji.

        Odpowiedz
      • 12 maja, 2018 o 22:09
        Permalink

        Panie Henryku, a dlaczego Pan uważa, że mniejszość nie powinna być reprezentowana? To pytanie co do idei. A demokratycznie to wyjaśnił już pan Bisnetus.

        Odpowiedz
  • 13 maja, 2018 o 16:57
    Permalink

    W jednym z artykułów prasowych przedstawiających wyniki omawianego sondażu przeczytałem błędną informację o użytej w nim próbie. Zwrócono mi uwagę, że próba w rzeczywistości wyniosła po 1000 osób na każde z 15 badanych województw, a nie — jak podaję w tekście powyżej — na cały kraj. W tej sytuacji dane zasługują na szczegółową analizę, którą wykonam już wkrótce, prezentując dokładną symulację podziału mandatów wg modelu d’Hondta przy założeniu, że w każdym z okręgów wyborczych województwa procentowy rozkład głosów jest ten sam. Rezultaty i wnioski będą się różnić od tu prezentowanych w ciekawy sposób — metoda d’Hondta daje w niektórych okolicznościach zaskakujące efekty. Powyższy tekst pozostawiam bez zmian, choć wiem, że wyniki się zmienią, bo ilościowe dane to jedno, a mechanizm — którego na ogół nie rozumiemy — to drugie.

    Odpowiedz
    • 13 maja, 2018 o 18:17
      Permalink

      Pewną trudność może stanowić informacja o podziale na okręgi wyborcze w województwach. Na stronach PKW i w sieci nie potrafię znaleźć zbiorczych danych na ten temat. Wiem, że te podziały się zmieniają. Np. wojewoda kujawsko-pomorski wydał w marcu uchwałę o zmianie okręgów do sejmiku. Liczba mandatów zmniejsza się z 33 do 30 i będzie 6 okręgów wyborczych po 5 mandatów.

      Może tam w Warszawie są dojścia do aktualnych informacji. Podział powinien być gotowy bo PKW wyznaczyła termin, który minął na początku kwietnia.

      Odpowiedz
  • 16 maja, 2018 o 05:37
    Permalink

    Mając w kieszeni pieniądze państwa, media państwowe, kontrolę nad liczeniem głosów, swoje sądy i tzw. Trybunał Konstytucyjny a w odwodzie policję nie sposób nie wygrać tzw. wyborów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *