Przed sądem za blokadę Marszu Wielkiej Polski Niepodległej

Obywatele RP, Ewa Trojanowska i Miłosz Kłosowicz, stanęli przed sądem za próbę blokady marszu nacjonalistów, jaki 11 listopada ubiegłego roku przeszedł przez Wrocław. Wśród organizatorów pochodu byli znany z antysemickich wypowiedzi były ksiądz Jacek Międlar i skazany za spalenie kukły Żyda Piotr Rybak
 
Proces rozpoczął się we wtorek przed Sądem Rejonowym Wrocław – Śródmieście. Sprawę prowadzi sędzia Wojciech Sawicki, obwinionych broni adwokat Aleksander Sikorski.

11 listopada ubiegłego roku przez Wrocław przeszedł Marsz Wielkiej Polski Niepodległej. Pochód nacjonalistów próbowali zatrzymać Obywatele RP oraz działaczki Strajku Kobiet. Stanęli na Przejściu Świdnickim z transparentem „Tutaj są granice przyzwoitości”. Zostali zwyzywani, szarpani, obrzuceni racami.

W sprawie blokady tego marszu są już we Wrocławiu dwa procesy, w pierwszym sądzonych jest osiem osób, drugi proces – Ewy Trojanowskiej i Miłosza Kłosowicza – rozpoczął się we wtorek. W jednej i drugiej sprawie policja zarzuca sądzonym przeszkadzanie w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, czyli wykroczenie z art. 52 par. 2 pkt. 1 kw.

We wtorek sąd przesłuchał świadków: zabezpieczających marsz policjantów oraz Tadeusza Lenkiewicza, urzędnika, który był obserwatorem zgromadzenia wysłanym przez miasto Wrocław. Zeznawała również Izabela Witowska z Obywateli RP.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Obywatelka (znowu) niewinna
 
Policjanci w zasadzie powtórzyli swoje zeznania z procesu ośmiu osób sądzonych za blokadę marszu 11 listopada. – Mieliśmy za zadanie zabezpieczyć ten marsz. Pochód zaczął się przy Dworcu Głównym, na Kazimierza Wielkiego grupa osób zatarasowała przejście. Musieliśmy je udrożnić, by marsz mógł przejść, zepchnęliśmy kontrmanifestację na pobocze – opowiadał dowódca zabezpieczenia Roman Bajdoł. Dodał, że przed marszem jego organizatorzy zostali pouczeni o zakazie używania materiałów pirotechnicznych, mowy nienawiści i konieczności zachowań zgodnych z prawem. Mimo to w pochodzie odpalane były race, a idący w marszu krzyczeli nienawistne hasła. Podobnie zeznawali pozostali świadkowie policjanci.
 

 
Tadeusz Lenkiewicz (obserwator zgromadzenia wysłany przez urząd miasta) też zeznawał podobnie jak na poprzednim procesie. Również we wtorek twierdził, że hasła skandowane przez uczestników marszu („Śmierć wrogom ojczyzny”, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści” itp.) nie wzbudziły w nim wątpliwości i nie odbierał ich jako mowy nienawiści. Samego momentu blokady nie widział, ponieważ w tym czasie był z tyłu pochodu. – Wszyscy mamy prawo do organizacji zgromadzeń, jeżeli państwo chcieli protestować, to mogli zorganizować swoją demonstrację w każdym innym punkcie miasta, tylko nie na trasie przemarszu. Albo stanąć tak, żeby nie przeszkadzać przemarszowi legalnej manifestacji – mówił.

Pytany przez adwokata, czy odpalane race i nienawistne hasła nie stanowiły podstawy do rozwiązania zgromadzenia, urzędnik odpowiedział, że sytuacja została zażegnana, więc nie było powodu rozwiązywać końcówki „marszu niepodległości”. – Chciałbym usłyszeć od kogoś, że to już jest mowa nienawiści, a nie tylko hasło „Śmierć wrogom ojczyzny”. Naprawdę chciałbym, żeby ktoś mi wytłumaczył, co jest złego w tym haśle – mówił.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Proces za blokowanie marszu nacjonalistów. Urzędnik miejski nic nie widział
 
– To nienawistne hasło „Śmierć wrogom ojczyzny” rzucane było w naszym kierunku – zeznała Izabela Witowska z Obywateli RP, która brała udział w blokadzie marszu. – Byliśmy zwyzywani, opluwani, były race i kamienie rzucone w naszą stronę. Koleżanka miała uszkodzony policzek i częściowo spalone włosy z powodu użycia tej racy. Na czele pochodu szedł pan Międlar i pan Rybak, którzy wykrzykiwali wyrazy wulgarne, celowo nas obrażające – mówiła Izabela Witowska.

Przed sądem nie stawił się poszkodowany w tej sprawie Krzysztof Małkiewicz (organizator marszu), który został również powołany na świadka. Sąd wymierzył mu karę porządkową w kwocie 500 zł. – Albowiem świadek prawidłowo wezwany nie stawił się do sądu i nie złożył usprawiedliwienia. Na kolejną rozprawę pan Małkiewicz będzie wezwany za pośrednictwem policji – oświadczył sędzia Sawicki i odroczył rozprawę do 23 października (godz. 9, sala 243).

Pikieta w obronie sądów
Przed rozprawą Obywatele RP zorganizowali krótką pikietę wspierająca niezawisłych sędziów. Została ona zorganizowana w ramach akcji „Europo, nie odpuszczaj

 

Walczymy, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce. Dołącz do nas albo nas wesprzyj!

Twoje wsparcie pomoże nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

Jedna myśl na temat “Przed sądem za blokadę Marszu Wielkiej Polski Niepodległej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *