Jak polska praworządność wpłynęła na migrantów z Ukrainy

Polscy pracodawcy zaczęli się obawiać, że Ukraińcy wyjadą do Niemiec, bo Niemcy zapowiedzieli liberalizację rynku pracy. Nie po raz pierwszy zresztą w Polsce brzmią takie głosy
 
Po raz pierwszy obawiano się exodusu Ukraińców na Zachód latem 2017 r., kiedy Unia Europejska znosiła dla nich wizy. Obawy się nie sprawdziły, ale to dlatego, że były zupełnie bezzasadne: zniesienie wiz to nie otwarcie rynku pracy (chociaż w sytuacji pracy na czarno mogło być różnie).

Po raz drugi, już z większą liczbą konkretów, zaczęto się obawiać w tym roku, kiedy kraje ościenne, przede wszystkim Czechy, zaczęły „przechwytywać” migrantów ukraińskich z Polski.

Po raz trzeci zaczęto się bać w ostatnich dniach, kiedy Niemcy, cierpiące na głód rąk do pracy, ogłosiły wielkie otwarcie rynku na obywateli państw trzecich, na czym skorzystają jako pierwsi obywatele Ukrainy.

Oczywiście, migranci z Ukrainy nie wyjadą wszyscy w jeden dzień, ale chodzi o perspektywę. Niewątpliwie znalezienie pracownika w Polsce stanie się jeszcze bardziej kosztowne, a co za tym idzie — będzie hamować gospodarkę. Nie wiem czy ci, którzy obecnie upominają się o portfel Kowalskiego, potrafią ustalić, że ten portfel staje się cieńszy właśnie dlatego, że Ukraińcy wyjechali, a nie przez to, że przyjechali.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Obywatel w zderzeniu z machiną autorytarnego państwa – refleksje na tle raportu ObyPomocy
 
Polska roztrwoniła wielką szansę. Jako pierwsza w Unii Europejskiej zliberalizowała rynek pracy dla obywateli Ukrainy. I jako pierwsza, prawdopodobnie, ich straci — bo też jako pierwsza w UE rozpoczęła olbrzymią retorykę antyukraińską.

Tu otwiera się mało oczywisty, ale niesłychanie ważny dla polskiego społeczeństwa obywatelskiego czynnik. Kraje w dzisiejszym świecie bogacą się nie z powodu inwestycji, ale dzięki innowacji. Jednak innowacje stają się siłą napędową wzrostu tylko dzięki działającym instytucjom i państwu prawa (czyli rule of law).

Polska w przypadku migracji z Ukrainy była innowacyjna — jako pierwsza zaczęła wprowadzać najbardziej korzystne rozwiązania legalizacyjne dla obywateli tego kraju. Skutkiem tego jest dzisiejsza, korzystna dla kraju, migracja z Ukrainy.

Jednak po tym, jak Warszawa sprzedała swoje instytucje populistom, innowacje już nie działają. Polska straci szansę, i nie tylko ekonomiczną. Ostatnio rozmawiałem z migrantami na Dworcu Zachodnim w Warszawie: zaskoczyło mnie, że nikt z Ukraińców nie chce zostać w Polsce, już w dniu przybycia tutaj zaczynają szukać szansy, żeby wyjechać dalej. Wcześniej wśród Ukraińców opinie były podzielone: ktoś chciał tu zostać, a ktoś nie.

I ten, kto myśli, że chodzi tylko o tłuste niemieckie euro w zamian za złotówki, głęboko się myli.

Igor Isajew

 

Dorzuć swoją cegiełkę do walki o demokrację i państwo prawa!

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

5 myśli na temat “Jak polska praworządność wpłynęła na migrantów z Ukrainy

  • Listopad 1, 2018 o 15:23
    Permalink

    Tracimy przez populistów. Polska po prostu potrzebuje sąsiadów z Ukrainy do pracy. I tyle.

    Odpowiedz
  • Listopad 1, 2018 o 20:33
    Permalink

    Polska praworządność i demokracja nigdy nie była dobrym przykładem do naśladowania dla Ukrainy. Pozorność demokracji w Polsce jest podobna jak u jej wschodnich sąsiadów. Może z tą różnicą, że w Polsce dyktaturę prowadzi nomenklatura partyjna, a na Ukrainie lub w Rosji oligarchia (co jest chyba gorsze). Formalnie, to na Ukrainie bywała lepsza demokracja niż w Polsce, wtedy np. gdy stosowano wyborczy system mieszany.

    ukraińcom radziłbym brać wzorce z Zachodu, a nie z Polski.

    Odpowiedz
    • Listopad 1, 2018 o 23:24
      Permalink

      Tu nie chodzi o to, skąd Ukraina ma brać wzorce. Tu chodzi o to, że my – mówiąc brutalnie – potrzebujemy ich rąk do pracy. A wszystkie antyukraińskie nastroje temu szkodzą. Zostaniemy z ręką w nocniku w tej „Polsce dla Polaków”

      Odpowiedz
      • Listopad 2, 2018 o 15:20
        Permalink

        Ja nawiązywałem do wpisu naszego ukraińskiego przyjaciela, który wspominał coś o wzorcach. Stąd taka wypowiedź.

        I nie chodzi tu tylko o tanie ręce do pracy. Nastroje antypolskie w państwie polskim spowodowały, że z kraju „uciekło” w ostatnich dekadacj około 2 milionów, a może i 3 miliony Polaków. Taką masą to nie uciekają obywatele nawet z Syrii, Ukrainy i Rosji, gdzie warunki życiowe i geopolityczne są dużo gorsze niż w Polsce. Brak tańszych rąk do pracy to tylko problem pochodny. I nie ma co oczekiwać, że kraj z którego masowo uciekają Polacy będą zamieszkiwać na dłuższą metę chętnie nasi bracia ze Wschodu Ukraińcy. Też będą sobie szukać lepszych krajów na saksy. A taniocha swoich rąk do pracy to zapewne nie jest ich szczyt ambicji. Podobnie jak u Polaków.

        Odpowiedz
        • Listopad 2, 2018 o 15:53
          Permalink

          Trudno się z Panem nie zgodzić. Czyli światła w tym tunelu nie widać?

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *