Marsz Niepodległości. Realizuje się najgorszy z możliwych scenariuszy

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek poinformowała, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie weźmie udziału w, organizowanym co roku przez skrajną prawicę, Marszu Niepodległości. Nie ma się jednak co cieszyć z tej decyzji, realizuje się bowiem najgorszy z możliwych scenariuszy
 
Spuszczę zasłonę milczenia na to jak PiS, prezydent i rząd organizują 100-lecie Niepodległości. Od kilku dni pastwią się nad tym media z lewej i prawej strony. Nie ma bowiem lepszego dowodu na niemoc organizacyjną, brak kompetencji i głupotę obecnej władzy. Najbardziej kosmopolityczny rząd zorganizowałby obchody 11 listopada lepiej, rozumiejąc, że trudno o bardziej dogodną okazję do integracji podzielonego narodu, prezentacji osiągnięć w Europie, czyli po prostu promocję.

Jeszcze tylko kamyczek do ogródka Andrzeja Dudy. Do rzadko kogo, i rzadko kiedy lepiej pasuje cytat z „Wesela” Wyspiańskiego: „Miałeś chamie złoty róg, /…/ ostał ci się ino sznur”. Trafić na prezydenturę przypadającą na taki jubileusz, to jak wygrać los na loterii. Tylko tymi obchodami, oczywiście gdyby je z rozmachem i sensownie zorganizować, można by przykryć prawie wszystkie swoje wcześniejsze błędy i zbudować fundament pod kolejne wybory. Zamiast tego do serii głupich min, idiotycznych wypowiedzi o żarówkach, Duda dołożył pokaz politycznej bezmyślności i bezradności.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Sąd uniewinnił Obywateli RP, którzy stanęli na trasie marszu narodowców
 
Niestety, w tym co piszę nie ma ani cienia schadenfreude. Realizuje się bowiem najgorszy z możliwych scenariuszy.

Najpierw przez lata PiS przymilał się do wszelkiej maści nacjonalistów. Robił to, gdyż Kaczyńskiemu pasowało do politycznej układanki oswajanie skrajnej prawicy, a wielu działaczom PiS po prostu jest blisko do ksenofobicznych czy wręcz faszystowskich poglądów.

Marsz Niepodległości w czasach PO był dla PiSu narzędziem do rozpalania emocji, za obecnych rządów stał się pokazem siły i policzkiem wymierzanym cywilizowanej Polsce. W swej głupocie politycy PiS nie widzieli, że tak budowany wizerunek szkodzi nam na świecie, a w przyszłości zaszkodzi i im. Nie tylko dlatego, że niesiono tam wstrętne, oburzające hasła, ale – niestety – też dlatego, że do marszu co roku przyłączało się co raz więcej tzw. normalnych obywateli. Należę do tych, którzy uważają, że idąca tam większość to nie są nacjonaliści i faszyści, tylko niedouczeni obywatele, którzy nie rozumieją, jak groźne zjawisko wspierają dołączając do pochodu. Od lat uczestniczę w kontrdemonstracjach, obserwuję idących i jestem tego pewien.
 

 
Niestety, my Polacy nie przepracowaliśmy kwestii faszyzmu, który przed wojną zainfekował nas co najmniej tak mocno, jak wiele innych krajów. Wydarzenia okupacji nie były szczepionką na tę chorobę, a jedynie maskowaniem jej objawów. W szkołach wbija się dzieciom do głowy prosty schemat: faszysta to Niemiec, czasem ci ciut lepiej wykształceni powiedzą Włoch, nigdy Polak. Polak to ofiara faszyzmu. Tymczasem wystarczyło lekkie przyzwolenie, mrugnięcie okiem władzy, by skrajny nacjonalizm pod postacią ONR, Młodzieży Wszechpolskiej itp. wylał się z nas wszystkimi porami. I co gorsza, bardzo szybko ujawnił swoją najgorszą twarz: buta, brutalność, szacunek tylko dla swoich i dla nikogo więcej, nawet, gdy ten ktoś jest prezydentem kraju z pokrewnego obozu politycznego.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Naprzeciw hordy nacjonalizmu stańmy 11 listopada z Konstytucją
 
To dlatego z faszystami się nie negocjuje, bo dla nich to tylko objaw słabości. Można z nimi rozmawiać, jeśli chce się ich edukować. Można im czegoś zakazać lub nakazać i próbować to wyegzekwować, ale nie siada się z nimi do rozmów, jak równy z równym. W mentalności narodowców nie znaczy to nic innego, jak objaw słabości i przyzwolenie na atak. Przekonał się o tym Andrzej Duda, przekonał rząd PiS. Ktoś powie i dobrze, będą mieli nauczkę. Niestety, to nie jest takie proste.

Po pierwsze, po takim dictum, rząd powinien wykazać zdecydowanie i zakazać marszu, skoro już „przed” wiadomo, że mogą tam być nieakceptowalne symbole, a organizatorzy nie gwarantują – jak sami przyznali – panowania nad tłumem.

Po drugie, w rządzie powinna powstać natychmiast komórka, która zajęłaby się opracowaniem kompleksowego planu edukacji w szkołach i kontroli grup nacjonalistycznych. Mamy w Polsce kilku specjalistów, kilka NGO-sów zajmujących się tą tematyką, jest z kim siadać do pracy. Żyje jeszcze kilka osób, które przeszły przez obozy śmierci, katownie gestapo. Ma kto powiedzieć, czym kończy się taka nienawiść i że może ona dotknąć każdy naród. Nie ma bardziej wstrząsającej lekcji niż słowa ofiary. Ale trzeba też opowiedzieć o getcie ławkowym, trzeba eksperymentalnie pokazać, jak może czuć się wykluczony. Zamiast składać kwiaty na grobach żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej, powinno się przygotować uczciwe opracowanie o tym, że byli Polacy, którzy aż tak zbłądzili. Przedstawiciele rządu powinni potępiać każdy objaw antysemityzmu, być obecnymi na każdej ważnej uroczystości w Muzeum Polin, itd. itp. Nie mnie szykować taki program.

Niestety, marszu nie zakazano, więc tym bardziej trudno liczyć na zmianę polityki PiS, bo ono nie pozwoli sobie na walkę ze środowiskiem, które dostarcza mu kilku procent głosów, a gdyby je zrazić, mogłoby kolejnych kilka zabrać. I tak ten tłum obywateli, który na marsz znów się wybiera, zostanie sam ze swoją niewiedzą i będzie zagospodarowywany coraz mocniej przez nacjonalistów.

Cała nadzieja, że deklaracje PiS oraz nagłośnienie całego zamieszania przez media, dadzą przynajmniej niektórym z nich trochę do myślenia.

Ogromną robotę mamy do wykonania też my, od lat protestujący. Moim zdaniem w tym roku to głównie do tych Polaków powinien być skierowany przekaz edukacyjny. Nie koncentrujmy się na blokadzie, a na apelu o opamiętanie i wypisanie się z tej pseudo patriotycznej hucpy. Każda uratowana dusza to osłabienie grupki faszystów, którzy na niewiedzy obywateli i głupocie polityków budują swoją siłę.

Wojciech Fusek
fot. Katarzyna Pierzchała
 

Walczymy, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce. Dołącz do nas albo nas wesprzyj!

Twoje wsparcie pomoże nam działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

14 myśli na temat “Marsz Niepodległości. Realizuje się najgorszy z możliwych scenariuszy

  • Październik 31, 2018 o 15:44
    Permalink

    Obawiam się, czy nie jest już za późno.

    Odpowiedz
    • Listopad 1, 2018 o 05:59
      Permalink

      Ten marsz powinno się całkowicie zignorować. Powinno się być w tym dniu w Poznaniu (z byłymi Prezydentami) albo w Łodzi (z Tuskiem).

      Odpowiedz
  • Październik 31, 2018 o 17:10
    Permalink

    A może musi być jeszcze gorzej, by w końcu zaczęło się poprawiać?
    Co by się stało gdybyśmy to wszystko po prostu zignorowali, zostali w domach i publicznie uznali, że to tylko 97 lat, bo odejmujemy 3 lata rządow PiS?
    Ogłosimy Święto Pierwszego Sortu. Niech się władza upaja kibolskimi ustawkami i “Heil Polen” na ulicach Polski, bez winy przecież nie jest.
    Co przyzwoitym ludziom do tego wszystkiego? Ilu na prawdę świętowalo 14 lipca za rządów Vichy?

    Odpowiedz
  • Październik 31, 2018 o 17:17
    Permalink

    Ciekawa diagnoza. Zwłaszcza fragment o zainfekowaniu faszyzmem co najmniej tak jak innych krajów… Których np? Włoch, Hiszpanii czy może Niemiec?

    Odpowiedz
  • Październik 31, 2018 o 17:20
    Permalink

    Jakiej tam Niepodległości? Ja wprawdzie widzę pewne plusy posiadania niewłączoengo do obcych organizmów imperialnych państwa, nawet w figuranckich postaciach, ale państwo jest dopiero wtedy naprawdę niepodległe, gdy naród jest wolny, suwerenny i niepodległy i może w sposób wolny wybierać swoje władze. A w ostatnich 100 latach państwo jest co najmniej przez 94 lata pod okupacją jakiś sanacyjnych, hitlerowskich, bolszewickich i “pokomuszopopisowych” skurwieli, a naród nie ma szansy wybrać w sposób wolny swoich rzeczywistych przedstwicieli do Sejmu. Taka “pseudowolność” i “pseudoniepodległość” jest niewiele warta.

    Nie ma więc co świętować. Polska dzisiaj to sprywatyzowny chlew we władaniu partyjnych świń. Niech te świnie same się troszczą o swoje prywatne uroczystości. Nam obywatelom nic do tego. Nie nasza działka. A że będzie syf, to wiadomo. Przecież to chlew partyjnych świń. Więc żadnych zaskoczeń.

    Odpowiedz
  • Październik 31, 2018 o 22:10
    Permalink

    Jestem pełen obaw, że ten marsz będzie jeszcze gorszy od ubiegłorocznego, że będzie jeszcze więcej faszystowskich, rasistowskich haseł. Jeżeli pojawi się w marszu choćby jedno takie hasło to marsz powinien zostać rozwiązany przez Miasto st. Warszawa.

    Odpowiedz
    • Październik 31, 2018 o 23:26
      Permalink

      Ok. W takim razie rozwiązujmy demonstracje KOD i Obywateli RP w razie chociaż jednego wykroczenia. Np. jeden z demonstrantów pomaluje sprayem budynek – zakazać demonstracji. Jeden szarpie się z policją – zakazać demonstracji.
      Moim zdaniem lepiej byłoby wyłapać tych, którzy niosą takie hasła i przykładnie ukarać. Idąc tropem Pańskiego myślenia wystarczy jeden prowokator aby rozwiązać KAŻDE zgromadzenie. Chyba nie tędy droga.

      Odpowiedz
    • Listopad 1, 2018 o 10:51
      Permalink

      Panie Henryku, ten marsz będzie na pewno jeszcze gorszy od poprzedniego, bo wielu idiotów przez dłuższy czas na to pracowało. Z drugiej strony, jednocześnie powstaje cezus przyzwoitości, bo ludzie nie są chętni patrzeć na publiczne zbydlecenie. Może jednak zostalibysmy w domach i dali się tamtym pokazać “w pełnej krasie”?

      Odpowiedz
  • Listopad 1, 2018 o 12:16
    Permalink

    Wielu Polaków, w tym także pan Fusek nie nie rozumieją jaką naprawdę partią jest PiS i skąd się wzięły związki PiS z polskimi faszystami. W czasach PRL nie było ONR, ONR Falanga ani Młodzieży Wszechpolskiej nie dlatego, że komuna zakazała im działalności ale dlatego, że polscy faszyści nie mieli potrzeby posiadania tych organizacji gdyż w 1948 roku na tzw Zjeździe Zjednoczeniowym wszyscy polscy faszyści wraz ze swoim przywódcą Bolesławem Piaseckim, znanym wcześniej ze swojej aktywnej współpracy z hitlerowcami, wstąpili do PZPR. W skład PZPR weszły trzy główne ugrupowania, niewielki PPR, stworzony w Moskwie za zgodą Stalina przez Władysława Gomułkę, silny przedwojenny PPS oraz faszystowski Ruch Narodowo Radykalny dla zrównoważenia przewagi PPS-u nad PPR. Struktura PZPR była wzorowana na sowieckiej KP ZSRR, która także miała w swoim składzie rosyjskich faszystów spośród których zresztą wywodził się właśnie Stalin. Od początku w PZPR były dwie frakcje, dawni polscy socjaliści z PPS oraz frakcja złożona z komunistów i faszystów. Ktoś powie, że to dziwny zestaw ale w końcu komuniści tak naprawdę różnili się od faszystów jedynie stosunkiem do religii. Jedni i drudzy byli zwolennikami całkowitego podporządkowania sobie narodu, którym zresztą szczerze pogardzali, byli rasistami, nacjonalistami, ksenofobami i wyznawali zasadę fizycznej likwidacji jakiejkolwiek opozycji. W powojennej Polsce w latach 1944-1956 rządzili sowieci, czyli Rosjanie pełniący obowiązki Polaków, jak np gen. Rokossowski oraz figuranci, którzy nie mieli nic do gadania, jak Bierut. Dopiero po śmierci Stalina i to nie od razu ale dopiero w 1956 roku władzę w Polsce przejął PZPR a konkretnie tzw frakcja nacjonalistyczna złożona z komunistów i faszystów pod wodzą Gomułki. Przywódca faszystów Bolesław Piasecki pod pseudonimem Tatar pracował w UB a następnie był członkiem Rady Państwa. W tym czasie PZPR podpisał tajny układ z Kościołem polegający na zgodzie na działalność religijną w zamian za pracę księży na rzecz Służby Bezpieczeństwa, w związku z czym każdy kleryk, student seminarium musiał odbyć szkolenie, zwane służbą wojskową, na którym uczył się zasad inwigilowania społeczeństwa, pisania raportów itp. W związku z tym obecnie wszyscy członkowie polskiego Episkopatu to byli współpracownicy SB, co uniemożliwiło Kościołowi dokonanie jakichkolwiek rozliczeń z czasami PRL. Wracając do PZPR, to wbrew bajkom z biografii Kaczyńskiego ojciec braci Kaczyńskich nie tylko należał do PZPR ale był członkiem frakcji nacjonalistycznej a z jej ramienia członkiem Biura Politycznego KC PZPR. Tak więc założyciele PiS, bracia Kaczyńscy wyrośli w komunistycznej rodzinie, czego dowodem jest jedna z Polskich Kronik Filmowych z obchodów pierwszego maja, której głównym punktem było wiernopoddańcze przekazanie synów przez idących na czele pochodu małżonków Kaczyńskich Władysławowi Gomułce, stojącemu na trybunie, który ich obcałowywał i przytulał. Zanim powstał PiS, bracia Kaczyńscy założyli partię Porozumienie Centrum, która podobnie jak SLD była partią powstałą po rozwiązaniu PZPR. PZPR była bogatą partią i pozostał po niej spory majątek, w tym znana firma RSW Książka-Prasa-Ruch. Majątek ten podzieliły między siebie partie, które wyłoniły się z frakcji nacjonalistycznej PZPR jako PC i z frakcji socjaldemokratycznej jako SLD. Bracia Kaczyńscy chcieli jednak zakamuflować swoje związki z PZPR i dlatego zaraz po otrzymaniu swojej części majątku PZPR rozwiązali PC i po pewnym czasie utworzyli PiS, oficjalnie odżegnując się od jakichkolwiek związków z PZPR. To oszustwo polityczne udało się im znakomicie, szczególnie, że już w 2004 roku Lech Kaczyński obejmując prezydenturę postarał się o usunięcie wszelkich dokumentów z IPN i innych archiwów, świadczących o jakichkolwiek związkach braci Kaczyńskich i PiS-u z PZPR-em. Bezwzględne ataki PiS i IPN na byłych członków PZPR dotyczyły głównie byłych członków frakcji socjaldemokratycznej PZPR, która w grudniu 1970 roku pod wodzą Gierka odsunęła całkowicie od władzy gomułkowców z frakcji nacjonalistycznej, pozbawiając jej członków wpływów i pieniędzy czego członkowie frakcji nacjonalistycznej nigdy nie wybaczyli gierkowcom i mszczą się na nich do dzisiaj. Czternaście lat rządów frakcji nacjonalistycznej PZPR czyli komunistów i faszystów było pasmem wielu zbrodni, jak np czystki etniczne w latach 1968-1969 po tzw wydarzeniach marcowych, polegające na przymusowym deportowaniu z Polski większości Żydów i Romów, które odbywały się identycznie jak wysiedlenia obywateli polskich w czasie II wojny światowej przez hitlerowców. Przez cały okres rządów gomułkowców prześladowania i aresztowania Polaków za byle co, wieloletnie wyroki a nawet wyroki śmierci były na porządku dziennym. Wreszcie w grudniu 1970 roku, kiedy zdesperowani podwyżkami cen tuż przed świętami Bożego Narodzenia pracownicy szczecińskich przedsiębiorstw wyszli na ulice, Biuro Polityczne KC PZPR zdecydowało radykalnie stłumić protesty za pomocą czołgów. Do dziś nie wiadomo dokładnie ilu ludzi wówczas zastrzelono lub rozjechano gąsienicami czołgów. Po tej zbrodni gomułkowcy stracili władzę i odzyskali ją na krótko już jako PiS dopiero w latach 2005-2007 a następnie obecnie za sprawą wyborów w 2015 roku. Piszę o tym wszystkim dlatego aby uzmysłowić innym, że PiS nie podjął przypadkowo współpracy z polskimi faszystami gdyż od początku PiS jako byli członkowie frakcji nacjonalistycznej PZPR i ich potomkowie, składał się zarówno z byłych lewackich komunistów jak i z faszystów i obecnie stanowi główną polityczną reprezentację polskiego faszyzmu oraz kryptokomunizmu. Autokratyczne rządy Jarosława Kaczyńskiego, wzorującego się na Gomułce, sprawiły że wokół PiS powstało kilka partii satelickich o tym samym charakterze, których liderzy mieli większe ambicje niż pozycja pupilów Kaczyńskiego. W każdym razie związki PiS z faszystami są tradycyjne a nie przypadkowe i koniunkturalne jak próbuje dowieść Wojciech Fusek. Decyzja o pozornym nieuczestniczeniu w marszu faszystów ma na celu zmylenie zarówno Polaków jak Unii Europejskiej oraz amerykańskich demokratów. Marszu nie zakazano, nie zakazano też uczestnictwa w nim członkom PiS. Wszystko to tylko kamuflaż mający nadal ukrywać przed opinią publiczną fakt, iż PiS to w rzeczywistości spadkobiercy zbrodniarzy z PZPR-owskiej frakcji faszystowsko-komunistycznej, czyli kryptokomuniści i faszyści pragnący przywrócić w Polsce reżim z lat 1956-1970. Dowodem na to jest akcja podjęta przeciw sądom, mająca na celu przywrócenie podporządkowania sądów partii rządzącej, tak jak to miało miejsce w PRL za rządów Gomułki. Dowodem są też przeprowadzone w wojsku i policji czystki ideologiczne w cel uzyskania posłusznego narzędzia przemocy wobec społeczeństwa. Należy sądzić, że PiS wciąż umacnia swoją władzę a kiedy już poczuje, że kontroluje państwo tak jak w latach 60-tych XX wieku zaatakuje opozycję z całą mocą, mordując najpierw opozycję parlamentarną a następnie pozostałych działaczy opozycyjnych, zastraszając w ten sposób cały naród. PiS dąży do stworzenia totalitarnej dyktatury, czyli do władzy nad życiem i śmiercią obywateli RP. Mając poparcie ze strony sił antydemokratycznych, wywodzących się m. in. z K-Klux-Klanu, które obecnie rządzą w USA PiS-owcy dążą do celu stosując jedynie drobny makijaż, który wobec UE ma ukryć ich prawdziwe oblicze. Celem ich jest odzyskanie pełni władzy jaką posiadali ich poprzednicy z PZPR w latach 1956-1970, jak również zemsta na rywalach z PZPR, którzy pozbawili ich władzy w grudniu 1970 roku. PiS funkcjonuje według zasad faszystów opisanych przez Wojciecha Fuska, od czasu do czasu wykonując drobne manewry aby nikt zbyt wcześnie nie zorientował się, że w Polsce nastąpiło odrodzenie PRL-owskiej komuny. Jedynie Ziobro niedawno wspomniał o planowanej przez rząd PiS ponownej nacjonalizacji przedsiębiorstw i kluczowych działów polskiej gospodarki. Należy się więc liczyć z tym, że PiS po umocnieniu się u władzy przystąpi do nacjonalizacji czyli do rabunku Polaków na identyczną skalę jak w latach 50-tych zrobił to PZPR. Teraz jest ostatni moment gdy zwolennicy demokracji, normalnej, kapitalistycznej gospodarki oraz Unii Europejskiej mogą jeszcze odbić Polskę z rąk komunistyczno-faszystowskiego duetu zakamuflowanego pod nazwą Prawo i Sprawiedliwość. To nie jest żadne straszenie ale rzetelna analiza faktów zarówno tych z przeszłości jak i współczesnych. Sytuacja jest tym groźniejsza, że obecnie PiS już jawnie współdziała z Kościołem, który wykorzystuje swoje wpływy aby zwiększyć poparcie dla PiS-u wśród Katolików w zamian za wprowadzanie przez PiS prawa zakotwiczonego w nauce Kościoła. Ta współpraca także ma wieloletnie tradycje jeszcze z czasów rządów Gomułki, tyle że wtedy polegała głównie na sporządzaniu przez księży raportów na temat społecznych nastrojów oraz na donoszeniu na sprytnie wypytywanych penitentów. Zapewne i teraz przy okazji wizyt w domach wiernych księża zapisują w ich kartotekach stosunek do rządów PiS-u, bo to najprostsza forma kontroli społeczeństwa. Jeśli nie zdobędziemy się na zdecydowane kroki w celu odsunięcia PiS od władzy a następnie zdelegalizowania tej partii, to przegramy Polskę jako cywilizowany, demokratyczny kraj europejski, należący do Unii Europejskiej, dążący do pokoju na naszym kontynencie oraz do gospodarczego rozwoju Polski i Europy, tak by zapewnił nam Polakom europejski poziom życia, swobody obywatelskie i poczucie stabilizacji jakie daje demokratyczny ustrój państwa.

    Odpowiedz
    • Listopad 2, 2018 o 00:56
      Permalink

      Szanowna Pani, dziękuję za tak obszerny wpis, wiele ciekawych faktów, choć nie z wszystkimi wnioskami mogę się zgodzić (Piasecki założył koło poselskie PAX, nie był w PZPR). Z pewnością inwigilacja księży w PRL była ogromna i wielu biskupów ma mocno zaszargane teczki (co ciekawe w IPN tylko jedne ksiądz nie ma teczki – Rydzyk). Będę się jednak upierał, że komuniści zakazali działania ONR, Falangi i innych organizacji faszystowskich.
      Co do końca Pani wpisu, pełna zgoda.

      Odpowiedz
  • Listopad 1, 2018 o 14:34
    Permalink

    Zakazać marszu nie może rząd. Sprzeciwialiśmy się decyzjom wojewody w naszych sprawach, trzymajmy się tego. Zakazać może tylko Urząd m.st. Warszawy na podstawie zgłoszenia, ale tego nie zrobi, bo zgłoszenie jest na pewno cacy. Urząd może przerwać zgromadzenie w trakcie, ale już to sobie wyobrażam… W proteście przeciwko rozwiązaniu faszyści usiądą grzecznie na asfalcie zamiast demolować miasto rządzone przez PO…, tak? Opcją jest, że policja będzie wyciągać ludzi z racami i petardami, niosących faszystowskie hasła. Aha…
    Wojtku, rozumiem, że Twoje oczekiwanie, że PiS przeprowadzi jakąś edukację antyfaszystowską jest realizacją obowiązku komentatora rzeczywistości. Tak, tak powinno być. Ale sam wiesz, że to oczekiwanie żartobliwe raczej. PiS jeszcze niczego się nie przestraszył, a jeśli w ogóle w kategoriach raczej podkulania ogona niż świadomości własnej mocy sprawczej. A poza tym oni są uzależnieni od procentów.
    No i bardzo do mnie przemawia, bo podobnie czuję, choć dokładnej wiedzy nie mam, jak opisała to pani Krystyna, za co bardzo dziękuję. Ciąg logiczny dokładnie rozpisany. Wart rozpowszechniania. Dlaczego zatem mieli by prowadzić jakieś działania edukacyjne nt faszyzmu? Czego mieliby uczyć czy oduczać? Uczyć o własnej szkodliwości?
    Dokładając do tego śledztwa Tomasza Piątka na temat Macierewicza stworzy się niemal pełny obraz bajora w jakim jesteśmy. Niemal, bo sprawa roli kościoła katolickiego nie wiem czy kiedykolwiek zostanie rozpracowana i ujawniona, pomijając już wiarę w fakty. Skoro nawet teraz zasadnicza rola biskupów i papieża w Targowicy jest wypierana, nie powoduje rozumienia ciągu przyczynowo-skutkowego, przełożenia historii na czas obecny, to jest to w Polsce niemal niewykonalne jeśli nie nastąpi twarde rozdzielenie państwa od kościoła. A to wg mnie stoi teraz w centrum polskiej racji stanu.

    Odpowiedz
    • Listopad 1, 2018 o 15:25
      Permalink

      W dojrzałych demokracjach jest tak, że jak na ulice wychodzi 100.000 faszystów, to demokraci się zwołują i wychodzą z 1.000.000 na ulice by bronić demokracji.

      W Polsce jednak nie ma demokratów i demokracji. Więc nie ma czegi i jak bronić. I dltaego w Polsce faszyści są górą. Akurat oni nieźle się czują i są kimś w nie- lub w pseudo-demokracji. Nie ma dla nich też poważnej i atrakcyjnej alternatywy.

      Polityczni przeciwnicy PiS-u i faszystów nie chcą żadnej demokracji. Chcą dyktatury, ale swojej. Chcą zakazywać innym demonstrowania i wypowiadania się. Chcą eliminacji z życia publicznego nielubianych przez siebie grup społecznych (np. zamiast eliminować “pedałów” chcą eliminować “katoli”). Też chcą tresować brutalnie dzieci w szkołach (nie na rasowych patriotów lecz na rasowych nihilistów). Chcą wytresować społeczeństwo na tolerancję lub miłość do Ojczyzny, jak trzeba to nawet w specjalnych obozach wychowaczo-koncentacyjnych. No i jak faszyści nie chcą słyszeć o wolnych wyborach i oddaniu państwa w ręce obywateli.

      W sumie obywatelom jest zupełnie obojętne, kto tam sobie w Warszawie paraduje. Parady równości, parady nacjonalizmu? Co za różnica. To problemy “warszawki” a nie ludzi.

      Odpowiedz
    • Listopad 2, 2018 o 01:05
      Permalink

      W sprawach faszystów nie uważam, by koniecznym było trzymanie się demokratycznych reguł, ale nich będzie, niech miasto powie stop. Choc sama potem poddajesz to w watpliwość. Ja jestem za odwołaniem nawet jak by to miało oznaczać demolowanie miasta, mały koszt za pokazanie prawdziwej twarzy tych ludzi.
      Co do edukacji, ja nie oczekuje tego od PiS, nie oczekuje od PiS niczego, ja tylko napisałem, co powinno się dziać. To, że sa uzależnieni od procentów napisałem. Widzę generalnie, że temat wzbudził tak wielkie emocje, że komentarz przeczytałaś pobieżnie.
      jestem za rozdzieleniem kościoła od państwa, ale ogromnym uproszczeniem jest wierzyć, że to rozwiąże wszystkie problemy, tak jak uproszczeniem jest zapomnieć o jasnych kartach kościoła za PRL, i opisanie KK jako współpracującej z faszystami i komunistami organizacji. Tak prosto nie było, tak prosto nigdy nie jest.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *