Kobiety z mostu. Sprawa pobicia wraca do prokuratury

Sąd odrzucił postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie pobitych kobiet na Marszu Niepodległości w 2017 roku

11 listopada 2017 roku trzynaście kobiet protestowało przeciwko faszystowskim i rasistowskim zachowaniom na tzw. Marszu Niepodległości [czternasta wydarzenie filmowała – red.]. Na moście Poniatowskiego weszły w środek marszu i rozwinęły transparent „Faszyzm stop”. Choć były bite, kopane i oplute przez uczestników marszu, prokuratura odmówiła zajęcia się sprawą. Postępowanie umorzono, bo zdaniem prokuratur Magdaleny Kołodziej „zamiarem atakujących nie było pobicie, lecz okazanie niezadowolenia”.

Prokurator Kołodziej uznała, że „zachowania atakujących nie były objęte umyślnością”, a „przemoc ze strony napastników była nakierowana na mniej newralgiczne części ciała”.

Poszkodowane decyzję tę otrzymały 10 września ubiegłego roku. Kilka dni później dziewięć z nich sąd skazał wyrokiem nakazowym na kary grzywny za „przeszkadzanie w legalnym marszu”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kobiety z mostu Poniatowskiego piszą do komendanta policji

Na decyzję prokuratury kobiety złożyły zażalenie. W środę 13 lutego sąd przyjął zażalenie poszkodowanych i sprawa wraca do prokuratury.

Ewa Błaszczyk, jedna z „kobiet z mostu” skomentowała decyzję sądu na facebooku: – Sędzia Magdalena Zając-Prawica w Sądzie Rejonowym dla W-wy Śródmieścia: – Decyzja prokuratury o umorzeniu jest bulwersująca. Zwłaszcza w zakresie pogardliwego potraktowania obrażeń fizycznych i niedostrzeżenia interesu społecznego w kontynuowaniu śledztwa (…) Dziś chce się żyć.

Posiedzenie toczyło się za zamkniętymi drzwiami. Ale kilkadziesiąt osób przyszło wesprzeć pobite kobiety.

O sprawie pisze również OKOpress.

 

fot. Lucyna Łukian/Facebook



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *