Stanęliśmy naprzeciw Marszu Wielkiej Polski Niepodległej

Byliśmy pewni, że musimy choć na moment zatrzymać ten pochód nienawiści, ksenofobii i skrajnego nacjonalizmu – pisze Dagmara Drozd, która 11 listopada stanęła na trasie marszu narodowców we Wrocławiu
 
W przekonaniu, że faszyzm nie może przejść, przy nadciągających odgłosach głuchego skandowania „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, uzbrojeni w baner „TU SĄ GRANICE PRZYZWOITOŚCI” wraz z dziewczynami ze Strajku Kobiet, my Obywatele i Obywatelki RP stanęliśmy naprzeciw czoła Marszu Wielkiej Polski Niepodległej.

Natychmiast w naszą stronę ruszyli dziarscy i agresywni mężczyźni pragnący zamanifestować swój patriotyzm i tylko kordon policji na moment ich powstrzymał. Uczestnicy marszu napierali, policja też i po pewnym czasie zostaliśmy brutalnie zepchnięci przez nią na przystanek. W naszą stronę posypały się najwulgarniejsze wyzwiska, butelki i puszki. Jedna z Obywatelek [Małgorzata Farynowska – red.] została uderzona racą w głowę i zapaliły się jej włosy, ktoś został skopany, inny dostał w brzuch.
 

 
Policja reagowała niemrawo na niewyobrażalną wściekłość tłumu, który obrzucał nas przekleństwami i groźbami, a my otoczeni niewystarczająco szczelnie przez kordon stróżów prawa, odpieraliśmy fizyczne ataki narodowców.

Parada nacjonalizmu wolno przesuwała się wzdłuż przystanku, na którym rozpoczęło się mozolne legitymowanie. Pewnie docierała już do Rynku by wysłuchać przemówienia Jacka Międlara, gdy nadjechała karetka po Małgosię. Kiedy i jej sygnał umilkł, w uszach wciąż mieliśmy chyba najbardziej charakterystyczny dla tego festiwalu nienawiści przekaz od jednego z rozjuszonych patriotów: „Tu jest, kurwa, niepodległość, wypierdalać!”

Dagmara Drozd

 
O wrocławskim marszu pisze również OKO.press – tutaj. Czytaj też na Wyborcza.pl „Zatrzymali marsz narodowców. – To nie kwestia odwagi. Tylko konieczności – mówią” – tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *