Sąd umorzył sprawę. Pisanie kredą na chodniku przynosi mniejsze zniszczenie niż wyplute gumy

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej umorzył w czwartek sprawę przeciwko Obywatelowi RP Pawłowi Wrabecowi za namalowanie zmywalną kredą na chodniku napisu „Policja czy PiSlicja”

– Biorąc pod uwagę, że była to farba kredowa, łatwousuwalna, napis był niewielki, zresztą bardzo szybko zniknął, społeczna szkodliwość tego czynu jest znikoma – mówiła sędzia Agnieszka Wróblewska – Kafka uzasadniając wyrok. – Obserwując nasze chodniki w mieście nasunęła mi się taka refleksja, że tak naprawdę wyplute gumy do żucia i odchody psie powodują większe zniszczenie tych chodników niż to, co zrobił obwiniony. Tym bardziej, że farba kredowa ma to do siebie, że wystarczy się parę razy po niej przejść i ulega ona zatarciu – argumentowała sędzia.

W październiku 2017 roku na komisariacie policji przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu przesłuchiwany był Włodzimierz Komisarczyk. Przed komisariatem wspierali go wrocławscy Obywatele RP. Wśród nich był Paweł Wrabec, który sprayem kredowym napisał na chodniku „Policja czy PiS-licja”. Choć tłumaczył policjantom, że farba jest ekologiczna, kredowa, że wystarczy przetrzeć ściereczką i już napisu nie ma (wcześniej na masce swojego samochodu sprawdził, czy kreda faktycznie łatwo się zmywa), że podobne farby stosują dzieci rysując na chodnikach kwadraty do gry w klasy, policja skierowała przeciwko niemu sprawę do sądu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie jestem chuliganem. Sprawa za malowanie kredą po chodniku

Paweł Wrabec obwiniony został o czyn z art. 63a par. 1 kw (Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny).

Zdaniem Komendy Miejskiej poszkodowanym miała być wrocławska Spółdzielnia Metalowiec, ale odpowiedziała, że chodnik do niej nie należy. Również miasto Wrocław nie wniosło roszczeń za chodnik. W toku śledztwa okazało się, że to właśnie Komenda Miejska zarządza chodnikiem.



– Policja w Polsce jest używana do haniebnych czynów. To straszne, jak policja pacyfikowała demonstrantów w Warszawie, w jaki sposób traktowała naszych kolegów, którzy stawali w solidarnościowych pikietach przed komisariatem na Trzemeskiej – mówi Paweł Wrabec. – Mój czyn był happeningiem politycznym, który miał zwrócić uwagę społeczeństwu na to, co się dzieje z polską policją. Jestem obywatelem i mam prawo do różnych form ekspresji w przestrzeni publicznej. Wmawianie mi, że nie mam prawa demonstrować tylko dlatego, że znajduję się na chodniku, który jest w zarządzie gminy czy komisariatu policji, to ograniczanie moich praw obywatelskich – podkreśla Wrabec.

Sędzia Agnieszka Wróblewska – Kafka: – Abstrahując od treści napisów, od otoczki jaka była udziałem obwinionego, skupiamy się wyłącznie na samym działaniu, które jest znamieniem tego czynu. Faktem jest, że obwiniony nie miał zgody zarządcy terenu, ale ciekawostką w sprawie jest to, że nawet sam komisariat policji do końca nie wiedział, kto jest zarządcą tego terenu. Oceniając całość materiału sąd umarza sprawę, a kosztami postępowania obciąża skarb państwa.

Na zdjęciu: Paweł Wrabec w sądzie wspierany przez Obywatelki RP


Buduj z nami patriotyzm obywatelski

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

2 myśli na temat “Sąd umorzył sprawę. Pisanie kredą na chodniku przynosi mniejsze zniszczenie niż wyplute gumy

  • Marzec 15, 2019 o 11:40
    Permalink

    W ogóle nie powinno być takiego procesu. To jakieś szaleństwo.

    Odpowiedz
  • Marzec 15, 2019 o 16:03
    Permalink

    Ad vocem artykułu i wpisu p. Stefana Kolbuszewskiego z 15?03/2019 g. 11:40.
    W pełni się zgadzam.
    Art. 54 ust. 1 Konstytucji RP zapewnia „wolność wyrażania swoich poglądów”. Powtórzę POGLĄDÓW – czyli ocen, opinii i innych przejawów ekspresji osobistej, werbalnej, graficznej etc. Gdzie? WSZĘDZIE na terytorium RP, bo na całym jej terytorium obowiązuje Konstytucja RP.
    Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej słusznie zawężająco zinterpretował treść art. 63a par. 1 Kodeksu wykroczeń. Traktując przepis KW literalnie – NIGDZIE nie można byłoby wyrażać poglądów, w żadnym „miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym”.
    A gdzie są miejsca do tego przeznaczone? Jest w Polsce jakiś Hyde Park? Może lepiej, że nie ma. Jest natomiast na miejscu rozważenie uwagi p. S. Kolbuszewskiego i sentencji wyroku, że Sąd „kosztami postępowania obciąża Skarb Państwa”. Czyli NAS WSZYSTKICH – za to, że jakiś zwierzchnik Policji w polskiej Wenecji skierował sprawę na drogę sądową, którą przegrał.
    Istnieje coś takiego jak odpowiedzialność materialna funkcjonariuszy publicznych. Może warto zacząć ją egzekwować? Jak raz zapłaci, może drugi raz okaże się mniej nie pełno sprytny umysłowo? Wyrazy szacunku dla Pana Pawła Wrabca. Niech spray kredowy lekkim będzie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *