Policja: Przemawiali, czyli przewodniczyli zgromadzeniu

Przyjąłem, że osoby przemawiające przewodzą nielegalnemu zgromadzeniu – wyjaśniał dowódca akcji. W środę w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa odbyła się trzecia rozprawa dotycząca przewodniczeniu zgromadzeniu bez wymaganego zezwolenia. Obwinione są cztery osoby, które w listopadzie ub. roku chciały złożyć petycję w MSWiA
 
Obwinieni to Ewa Borguńska, Ewa Błaszczyk, Wojciech Kinasiewicz, Michał Szymanderski-Pastryk i Kajetan Wróblewski. 21 listopada 2017 roku zamierzali złożyć petycję na ręce ministra spraw wewnętrznych i administracji. Petycja dotyczyła braku interwencji policji na Marszu Niepodległości 11 listopada, gdzie niesiono transparenty i wznoszono okrzyki pełne mowy nienawiści, rasistowskich i faszystowskich treści, odpalano race zakazane na zgromadzeniach publicznych. – Niestety, funkcjonariusze policji blokowali dostęp do biura podawczego MSWiA i z ironicznym uśmiechem mówili, że w tym dniu biuro zostało wcześniej zamknięte – opowiadał na poprzedniej rozprawie Wojciech Kinasiewicz.

Policja zarzuca obwinionym, że przewodniczyli zgromadzeniu bez wymaganego zawiadomienia (art. 52 par. 2 pkt. 2 KW). Broni ich mecenas Jarosław Kaczyński.

W środę 18 lipca zeznawało trzech funkcjonariuszy z komendy rejonowej policji KRP 2. Zabezpieczali oni zgromadzenie, które uznali za nielegalne. Zgromadzenia przed MSWiA nie uznali za spontaniczne ponieważ – jak zeznali – z informacji operacyjnych wynikało, że osoby w nim uczestniczące wcześniej się na to spotkanie umawiały.

Prowadząca rozprawę sędzia Katarzyna Balcerzak-Danilewicz pytała każdego z funkcjonariuszy, co rozumieją pod zarzutem „przewodniczenia w zgromadzeniu”. Policjanci zeznali, że według nich zgromadzeniu przewodniczyły osoby, które przemawiały i trzymały mikrofon, ponieważ wtedy dysponowały czasem zebranych. Gdy sędzia pytała, czy te osoby wydawały zebranym jakieś polecenia, coś nakazywały – świadkowie zaprzeczyli.

Jeden z funkcjonariuszy zeznał, że otrzymał polecenie od dowodzącego akcją, by wylegitymować konkretne osoby, np. Ewę Błaszczyk. Nie pamięta jaka była podstawa prawna legitymowania. To dowódca uznał, że Ewa przewodniczy zgromadzeniu. Funkcjonariusz zastosował się do polecenia przełożonego.

Drugi funkcjonariusz opowiedział, że otrzymał zadanie filmowania całego zdarzenia. Pamięta, że osoby filmowane miały transparenty i wyrażały sprzeciw wobec działań obecnego rządu. Poza tym wszystkie osoby były spokojne, nic nadzwyczajnego się nie działo. Świadek zeznał, że podczas akcji zostały wytypowane osoby do legitymowania, ale nie był w stanie powiedzieć, kto je wytypował. Sędzia dopytywała, czy coś jeszcze świadczyło o tym, że obwinieni przewodniczyli zgromadzeniu. Padła odpowiedź – Nie.

Ewa Borguńska spytała świadka, czy zgromadzenie nie wyglądało na konferencję prasową. – Według mnie nie – odpowiedział świadek.

Na koniec zeznawał dowódca akcji Piotr Jabłoński. – Wydałem polecenie, by ustalić prowadzących zgromadzenie, następnie te pięć osób zostało wylegitymowanych – mówił. – Przyjąłem, że osoby przemawiające są osobami przewodzącymi nielegalnemu zgromadzeniu – wyjaśniał. Dodał, że według niego osoby na zgromadzeniu niezgłoszonym mają obowiązek słuchać policjanta.

Sędzia Katarzyna Balcerzak-Danilewicz wyznaczyła termin następnej rozprawy. Odbędzie się ona 17 sierpnia o godz. 14.30 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa, w sali 524.

Małgorzata Nowogońska


Dołącz do nas lub wesprzyj, żebyśmy mogli działać dalej!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *