Partia Absencji Wyborczej polityków interesuje najbardziej, musimy ją więc osłabić

Obywatele to takie dziwne stworzenia. Przede wszystkim dlatego, że są bardzo różni. Nie chodzi o to, że mają różny kolor włosów czy skóry, różną wagę czy wzrost. Chodzi trochę o to, kogo kochają i w co wierzą, a nawet czy wierzą. Ale najdziwniejsze jest to, że różnie rozumieją to, co widzą lub nie widzą – pisze Ewa Borguńska
 
Na przykład to, co jedni uważają za podstawę wspólnego życia, inni postrzegają jako niegodną uwagi abstrakcję. Taka choćby Konstytucja czy Demokracja. Widział ją kto? Dotknął? Powąchał? Można to sprzedać albo kupić?

Pal licho Konstytucja. Od biedy można uznać, że to książeczka. Można ją faktycznie kupić i postawić na półce. Ale Demokracja to już kompletnie jakieś rogate licho. Niby każdy ma prawa i obowiązki te same, ale jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że niektórzy bardziej obowiązki i mniej prawa, a drudzy odwrotnie. Z tymi prawami to nawet jakby łatwiej jest. Wystarczy krzyknąć „mam prawo” i już je mam. Ale obowiązki… karkołomna dość sprawa.

Dla partii fajnie by było, gdyby taki jeden obywatel z drugą obywatelką (lub odwrotnie) przyjęli prostą zasadę: płacić podatki. To przede wszystkim. A jak kto chce, to może jeszcze uczestniczyć w wyborach. Ale tak niezobowiązująco żeby wybierali. To nie jest jakiś poważny obowiązek – raptem raz na cztery lata. Nie jest nawet ważne, ile tych głosów obywatelskich zostanie oddanych. Jakoś się je podzieli i raz jeden, raz drugi wygra. Byle w międzyczasie obywatele dali im święty spokój.

Głosują bez głosowania

To może teraz parę konkretów:

  • W wyborach do parlamentu 2015 roku PiS uzyskał około 18,56 proc. głosów uprawnionych, PO – 11,91 proc., a .Nowoczesna 3,75 proc.
  • 8,21 proc. osób uprawnionych do głosowania, którzy oddali głosy nie ma swojej reprezentacji w parlamencie. Niektórzy z nich mogą jakoś skłonić się do identyfikacji z ugrupowaniami, które mają swoich przedstawicieli w Sejmie, ale większość nie.
  • Prawie 400 tys. ludzi oddało głosy nieważne (1,33 proc.).
  • W wyborach w ogóle nie wzięło udziału ponad 49 proc. uprawnionych.

Wychodzi zatem, że przynajmniej połowa stosuje się do partyjnych wytycznych nawet z naddatkiem, bo tylko płaci podatki i daje im święty spokój. Dlaczego tylu ludzi w ogóle nie interesuje, kto rządzi naszym krajem, kto tworzy prawo i jak je realizuje, a nawet przestrzega?

Czyżby myśleli, tak jak jedna z posłanek, że ich głos nie ma znaczenia? Albo, że nie uczestnicząc zachowują czyste ręce z dala od tej brudnej polityki? Albo nie mają na kogo głosować, czyli zupełnie nikt nie przedstawia interesującej dla nich oferty? Albo się rozczarowali i do tego brzydzi ich szantaż? Albo „ci na których bym zagłosował i tak nie mają szans”? Albo naprawdę ich to nie interesuje.

Pewnie wszystkiego po trochu, a najwięcej jest tych ostatnich. Problem w tym, że nie biorąc udziału w głosowaniu również głosują i są umoczeni w tym politycznym bajorku po pachy.

Jeden z komentatorów (niejaki bisnetus, przepraszam, znam tylko pseudonim) przedstawił pełne wyniki na podstawie takiej mojej mini analizy wyników wyborów do sejmiku samorządowego z jednego tylko okręgu. Uwzględnił w nich po prostu wszystkie grupy uprawnionych wyborców. Przekładając na jego schemat to, co przedstawiłam wyżej, wyglądałyby one z grubsza tak:
 

PAW – 49,08 proc. (Partia Absencji Wyborczej)
PiS – 18,56 proc.
PO – 11,91 proc.
WC – 8,21 proc. (Partia Wyrzuconych do Kibla)
Kukiz’15 – 4,35 proc.
.Nowoczesna – 3,75 proc.
PSL – 2,53 proc.
PMwD – 1,33 proc. (nie rozwijając skrótu, są to głosy nieważne)

 
Jak by co, to zgodnie z metodą d’Hondta PAW uzyskałaby 258 mandatów, a razem z WC uzyskują 301 mandatów. Brakuje 6 do większości konstytucyjnej…

Nikt nie lubi, gdy jego głos jest wyrzucony do kibla, a tym bardziej, gdy de facto daje mandat partii, z którą kompletnie się nie identyfikuje, jest jej wręcz otwarcie przeciwny. A to robią progi wyborcze w połączeniu z metodą D’Hondta, według której oddane głosy są przeliczane w poszczególnych okręgach na mandaty. To jest system piramidalny, w którym na właściwie każdym poziomie ograniczana jest realna reprezentacja aktywnych wyborców, a na jego wierzchołku zwycięzca zgarnia głosy nawet swoich przeciwników.

Na to właśnie liczą politycy

Partia Absencji Wyborczej, która ma najszersze poparcie, bo jak napisałam wyżej, jej członkowie mają bardzo zróżnicowane poglądy i powody uczestniczenia w niej, cieszy się również największym zainteresowaniem polityków. Jedni liczą na to, że będzie rosła w siłę, bo wtedy ich marne kilkanaście procent nabiera mocy sprawczej, inni jednak woleliby żeby stopniała, bo daje to szanse, żeby nie zostali wyrzuceni do kibla razem z głosującymi na nich.

PAW jest zatem umoczona w politykę wyborczą najbardziej ze wszystkich. I oczywiście ze względu na swoją liczebność, najbardziej odczuwa skutki rządów mniejszości, choć nie zawsze łączy jedno z drugim. Nie łączy np. faktu, że to, iż nie mogę sprzedać ziemi rolnej komu chcę, wynika z tego, że nie poszedłem do wyborów i mniejszościowa (bo ja jestem w większościowej) partyjka uchwaliła takie prawo, albo: to, że muszę za wszystko więcej płacić niż jeszcze rok temu jest skutkiem tego, że mniejszościowej partyjce zachciało się rozdawać moją kasę na prawo i lewo i brakuje im na premie.

Partia Absencji Wyborczej w wyborach parlamentarnych ma dość stały, silny „elektorat”. Tylko raz zdarzyło się, że spadł poniżej 40 proc. Było to w 1989 r.… Jednak warto zwrócić uwagę na jedno zagadnienie: w 2005 roku, gdy PiS po raz pierwszy obejmował władzę „elektorat” PAW liczył aż 60 proc., a PiS otrzymał 2,5 mln głosów mniej niż 10 lat później. Do roku 2011 przybyło mu (PiSowi) 1,2 mln zwolenników, a przez kolejne 4 lata dalsze 1,3 mln. Jednak po drodze był rok 2007 r. Gdy PO odbiła wtedy władzę z rąk PiS, ten dostał ledwie 600 tys. głosów mniej niż w 2015 roku, a PAW był najmniej liczny od 1989 r. (46,12 proc.). W 2011 r. PiS dostał około 0,9 mln głosów mniej niż w 2007 roku.
 

Dlaczego nie powtórzy się rok 2007

2019 rok nie będzie rokiem 2007. To jest już inna rzeczywistość. Z jednej strony przez ostatnie dwa lata całkowicie zmieniła się struktura prawna państwa, a z drugiej – ustabilizował się pejzaż polityczny. O ile do 2005 roku przez parlament przewinęły się dziesiątki partii i partyjek, powstałych przez podziały, pączkowanie, przemianowanie itp., tak od roku 2005 jest twardy zestaw plus chwilowe nowości. Okazało się też, że bez Tuska PO zupełnie sobie nie radzi. Mamy zatem historię tego twardego zestawu i póki co zyskuje na niej tylko PiS. Zyskuje populizmem i bezpardonowością. Wywleczeniem na „salony” powszechnego chamstwa i agresji. Kłamstwem i manipulacją. Zniechęcaniem do uczestnictwa w tej historii „elektoratu” PAW. Przy czym w tym ostatnim ma wiernych sojuszników w postaci opozycji parlamentarnej i partyjnej pozaparlamentarnej też. Dlatego rok 2007 nie powtórzy się.

W jednym cała opozycja – i parlamentarna, i uliczna, i ta tyko publicystyczna się zgadza: PiS generalnie rujnuje Polskę. Niszczy tkankę społeczną, niszczy samorządność, niszczy gospodarkę, niszczy relacje międzynarodowe, niszczy historię, edukację i kulturę.

Kompletnie za to nie zgadzamy się co do metod przerwania tego procederu oraz – zdaje się – tego, co ma nastąpić, gdy tego kiedyś dokonamy. Choć w tej kwestii trudno o jednoznaczną opinię, bo mało kto o tym w ogóle rozmawia, zwłaszcza z obywatelami-wyborcami. Być może to jest jeden z głównych czynników, które powodują siłę Partii Absencji Wyborczej.

CorpoPAW to jeszcze osobna frakcja, w zasadzie w ogóle nie wiadomo czy wiedzą o istnieniu polityki (choć ona oczywiście doskonale wie o nich). A poza tym? Coś się pokombinuje i sprzeda tę ziemię rolną, np. Kościołowi, bo jemu wolno kupić wszystko, coś się pokombinuje i zapłaci niższy podatek, a składki ZUS wcale, kupi się fajki z przemytu i posłucha pirackiej muzy, albo się wyemigruje. Dzieci – grunt, że są w szkole i nie trzeba się nimi zajmować przez te parę godzin. Kto by tam był ciekaw, czego ich uczą. Baba ma rodzić i nie dygać, albo do drugiej baby z szydełkiem się ją wyśle. Starość? W rękach Boga, a nie jakiejś tam partii.


Popierasz nasze działania? Wesprzyj nas!


Nie chcę do PAW, dlatego oczekuję:

Czego bym ja, laik, szary wyborca, oczekiwała żeby nie zasilić szeregów PAW? Pominę tym razem ideę prawyborów, jako stawianego warunku. Zatem:

1. Od najsilniejszej partii opozycyjnej – spuszczenia z tonu. Jest to o tyle uzasadnione, że ostatnie wybory parlamentarne po prostu przegrała. 2 mln ich wyborców odpłynęło w inne rewiry. Ja osobiście, po tych ponad dwóch latach blamażu, chętnie usłyszałabym: „sorry, pomyliliśmy się, przegraliśmy, bo zawiedliśmy część naszych wyborców a przyjęta taktyka nie poprawia sytuacji. Ogłaszamy, że jesteśmy otwarci na współpracę wszelkich prodemokratycznych organizmów w celu podjęcia próby wspólnego wypracowania nowej taktyki”. W zasadzie to zaryzykowałabym nawet zakład, że sondaże poszybowałyby w górę, a partnerzy także zyskaliby z jednej strony osłabiając PiS z drugiej – aktywizując PAW.

2. Zorganizowania narady z udziałem wszystkich prodemokratycznych sił politycznych w Polsce, partyjnych i obywatelskich. Jeśli wszystkim partiom jest nieporęcznie być organizatorem, albo inni mogą nie przyjąć takiego zaproszenia od partii – niech organizatorem będzie ruch obywatelski, niezainteresowany walką o mandaty, choćby Obywatele RP.

3. Uczestnictwo w tej naradzie byłoby dowodem, że chodzi o interes państwa, a nie partykularyzm.

4. Efektem tej narady powinno być ustalenie pryncypiów, czyli przede wszystkim czy wszyscy obecni zgadzają się, że PiS należy odsunąć od władzy. Jeśli tak uważa tylko większość, to ci z mniejszości opuszczają po prostu naradę, a większość ustala strategię i taktykę. Dlaczego? Bo to nie ma być równoległy parlament, tylko narada w sprawie odsunięcia PiS od władzy. Może się okazać, że tą powodującą najmniej kontrowersji strategią są prawybory, ale nie przesądzajmy. Ale drugim z pryncypiów jest stwierdzenie, że zwiększenie demokratyzacji, reprezentatywności ogółu wyborców jest konieczne, a jej ułomność nie jest wyłącznie winą słabszych ugrupowań, ale także systemu przeliczania głosów na mandaty.

5. To, co strategia i taktyka powinny na pewno obejmować, to współdziałanie na rzecz uzyskania przez prodemokratów przewagi mandatów w przyszłym parlamencie bez zmiany ordynacji wyborczej. Współdziałanie w parlamencie i poza nim, w Warszawie i reszcie Polski, wzajemne wspieranie swoich działań, polityków i obywateli – ich wyborców. Współdziałanie w zakresie także merytorycznym, ale w bardzo ramowym wymiarze. Jest szereg patologii obecnej władzy, które oburzają wszystkich, a które potrafiłyby bardzo mocno wybrzmieć w rozmaitych społecznościach, gdyby działania na rzecz ich zdemaskowania były skoordynowane. Jednocześnie te patologie są dobrą płaszczyzną odbicia do deklarowania przyszłych, odnowionych standardów. A głównym z nich jest, niestety, dialog władzy z obywatelami. To powinien być programowy wymóg dla członków tej „koalicji”, na dodatek wdrażany od zaraz. Bez tego można się w ogóle nie spotykać, bo PiS wygra tak czy siak.

6. Wszystko wskazuje na to, że PiS może pokonać tylko wspólna lista najszerszej koalicji. A to z powodu progów wyborczych i metody d’Hondta przeliczania głosów na mandaty. Żadne zaklinanie rzeczywistości póki co jej nie zmienia. I w moim przekonaniu nie zmieni. Jeśli uczestnicy narady chcą rzeczywiście odsunąć PiS od władzy, muszą ustalić sposób wyłonienia tej listy. Z racji czasami skrajnie odmiennych programów partyjnych nie jest możliwe porozumienie na poziomie właśnie programowym. Jeśli nie prawybory to muszą znaleźć inny sposób, który udowodni ich elektoratom, że to nie jest zdrada tożsamości konserwatysty czy socjalisty, a jedynie koalicja techniczna w celu jak wyżej oraz jednak demokratyzacji reprezentatywności ogółu wyborców.

7. A jeśli okaże się, że jednak prawybory nie są takie „głupie, szkodliwe i niemożliwe”? Ustalić zasady.

8. Jak prowadzić mobilizację i kampanię na rzecz wspólnej listy, tak czy inaczej wyłonionej? Jak osłabić Partię Absencji Wyborczej?

9. Co będzie efektem wygranej (Sejm Wielki/Konstytuanta, który rozwiąże się po uporządkowaniu najważniejszych kwestii? Czy normalna kadencja?), a jaka taktyka jest przewidziana, gdy mimo wszystko PiS będzie rządzić drugą kadencję? Jak działać na rzecz uczciwości wyborów, co już jest w tym celu robione?

10. Ważna rzecz, bardzo ważna – rozwikłać kwestie finansowe całego tego przedsięwzięcia, pod względem prawnym przede wszystkim. Chodzi i o kampanię i o subwencje.

Czy ktokolwiek potrafi się wznieść? Nie, to złe pytanie. Czy wszyscy potrafią się wznieść? Zorganizować się, ustalić działanie i trzymać się ustaleń? Co jest czyim obowiązkiem w tych czasach? Bo prawo do niemyślenia o tym wszystkim oczywiście ma każdy.

No… ja nie odpowiem na te pytania. Ktoś potrafi?

Ewa Borguńska

Za grafikę dziękuję Monice Ausz
 

18 thoughts on “Partia Absencji Wyborczej polityków interesuje najbardziej, musimy ją więc osłabić

  • Maj 15, 2018 at 14:36
    Permalink

    Co do partycypacji przedmiotowej obywateli (udział w głosowaniu jako pasywny dostarczyciel głosów) bez możliwości partycypacji podmiotowej obywatel (udział w wyznaczaniu i wybieraniu kandydatów na przedstawicieli) to się z Szanowną Autorką nie specjalnie zgadzam, ale już to wcześniej wspomniałem i nie będę polemizował.

    Ze swej strony zaproponuję próbę zwołania obrad Okrągłego Stołu wszystkich sił prodemokratycznych i prokonstytucyjnych w kraju, oczywiście również z udziałem „partii opozycyjnych”, ale koniecznie również środowisk obywatelskich, samorządowych, zawodowych, gremiów eksperckich i to w roli nie kwiatka do kożucha, lecz realnego partnera i współdecydenta.

    Okrągły stół powinien utworzyć natychmiast robocze podstoliki do spraw ustrojowych, które wypracują propozycje konkretnych rozwiązań do przedłożenia konstytuancie lub narodowi, i do wdrożenia w trybie natychmiastowym (relatywnie oczywiście).

    Z mojego punktu widzenia podstoliki powinny obejmować:

    a) Kwestie gwarancji systemowych dla ochrony konstytucji, podporządkowania władzy wykonawczej władzy ustawodawczej, sądowniczej i bezpośredniej suwerena z procedurami karnymi, decentralizacja kontroli konstytucyjnej itd. itp.

    b) Stolik naprawy organów przedstawicielskich państwa na wszystkich szczeblach organizacji państwa z gwarancjami rzeczywistej reprezentatywności organów przedstawicielskich, spełniania standardów demokratycznych wyborów (powszechnych, równych i wolnych wyborów) i pełnego respektowania indywidualnych biernych i czynnych praw wyborczych każdego obywatela.

    Dodatkowo mogą tu być poruszone urealnienia suwerenności narodu z zakresie prawa do referendów.

    c) Stolik do zmiany ustroju partii politycznych nakładający na partie w sposób wyważony prawa i obowiązki publiczne i warunkujące wsparcie publiczne partii od liczebności członków i wypełniania wewnętrznie elementarnych standardów demokratycznych. Wprowadzenie mechanizmów pociągania do odpowiedzialności za działania partii.

    d) Stolik od ostatecznego odpartyjnienia, odideologizowania i upublicznienia mediów publicznych z żelaznymi gwarancjami ochrony tej niezależności środkami demokratycznymi, kontroli obywatelskiej i sądowej.

    e) Stolik od umocnienia i zagwarantowania lokalnej samorządności

    f) Stolik do reformy legislacji i wymiaru sprawiedliwości. Destalinizacja prokuratury, rzeczywista niezależność sądów od władzy ustawodawczej i wykonawczej z wprowadzeniem elementów lokalnej publicznej kontroli. Uspołecznienie i unormowanie procesów legislacyjnych.

    g) Stolik roboczy do przygotowania konstytuanty, demokratycznej selekcji (wyboru) przedstawicieli do konstytuanty, wyznaczenia wytycznych dla przeprowadzenia jednorazowej misji, oraz przygotowania pierwszych demokratycznych wyborów do następnego Sejmu.

    To tak w wolnym ujęciu na kolanie. Listę można rozwijać lub zmieniać, ale nie powinna ona pomijać lub wychodzić z zakresu spraw naprawdę istotnych.

    Co do „partii opozycyjnych” to powinny one z przestępowaniem do okrągłego stołu złożyć deklarację dobrej woli rezygnacji ze specjalnych przywilejów, otwarcia swoich struktur na obywateli oraz zdemokratyzowania swoich struktur, procesów decyzyjnych i statutów. Partia, która tego nie zrobi już z góry niejako zdradza swoje złe intencje i bezsens przystępowania do stolika C.

    Reply
    • Maj 15, 2018 at 15:00
      Permalink

      Myślę, mam nadzieję, że niedługo, np. w ciągu miesiąca, będzie okazja zapoznać się z programem Obywateli RP. Przynajmniej częściowo wychodzi chyba na przeciw Pańskim oczekiwaniom.

      Ad. pierwszego akapitu komentarza: jednak mały punkcik o prawyborach jest integralną częścią tego tekstu 🙂

      Reply
  • Maj 15, 2018 at 14:46
    Permalink

    W wyborach parlamentarnych 2015 brało udział 51% obywateli. Spekulacje, co by było gdyby frekwencja wzrastała jest pisaniem palcem na wodzie. Skutki są tej grze w „Jednorękiego Bandytę” zupełnie nieprzewidywalne. Całkiem możliwe, że ten wzrost szedłby głównie do WC.

    Reply
    • Maj 15, 2018 at 14:56
      Permalink

      Oczywiście, że palcem na wodzie. W 2007 r. gdy był mały pik frekwencji wzmożenie nastąpiło także po stronie PiS.
      Jeśli przynajmniej ten jeden raz byłaby wspólna lista wtedy WC byłoby bardzo solidnie ograniczone. O dalszej przyszłości na razie nie myślę.

      Reply
    • Maj 15, 2018 at 16:05
      Permalink

      To jest niezupełnie prawda. Np. w referendum konstytucyjnym z 97 roku frekwencja wyniosła ok. 43% i przewaga zwolenników konstytucji była ok. 52%. Natomiast były istotne różnice we frekwencji w okręgach (województwach, których było wtedy jeszcze sporo). Dało się zaobserwować stosunkowo silną korelację — im wyższa frekwencja, tym niższe poparcie dla konstytucji. Da się policzyć, co by było, gdyby frekwencja wyniosła 100%. Nie co by było na pewno, ale np. z 95% prawdopodobieństwem. Własnych wyliczeń nie pamiętam, dość to było żmudne, żeby się pozbyć niepewności (duże miasta vs. tereny wiejskie itd.), ale oczywiście one potwierdziły obserwacje dosłownie wszystkich ówczesnych sondaży sprzed referendum. Konstytucja przegrałaby z kretesem. Miała najprawdopodobniej bardzo niewiele więcej zwolenników niż te 23% wyborców, które wtedy głosowało za.

      Obróbka surowych danych z obwodów — nikt tego nie robi, a jeśli robi to nie publikuje w normalnych mediach żadnych wniosków — to jest naprawdę potęga.

      Reply
  • Maj 15, 2018 at 17:17
    Permalink

    Osobiście uważam, że tak zwana „opozycja” ma szansę przebić mur braku wiarygodności tylko wtedy, gdy przyzna i uzna, że III RP poniosła fiasko i się nie sprawdziła wymagając zasadniczych reform. Nie chodzi tu o przeklinanie całej III RP, bo w wielu dziedzinach odniosła ona bezsporne sukcesy (gospodarka, samorządność, infrastruktura, nawet oświata). Ale w zakresie demokratycznego państwa prawa, działania państwowych instytucji centralnych, systemu politycznego, suwerenności społeczeństwa obywatelskiego, również w szeroko pojętym systemie sprawiedliwości, praw obywatelskich III RP to istna katastrofa.

    Nierządy PiS-u nie są żadnym wypadkiem przy pracy. Są logicznym ukoronowaniem, uwieńczeniem tego patologicznego systemu. Skryminalizowane wyalienowane koterie stojące całkowicie ponad prawem, traktujące państwo jako swój prywatny chlew. Nierządy PiS-u to nie jest żadna zmiana – dobra czy zła – to jest parszywa kontynuacja, pokazanie prawdziwej twarzy tego systemu bez bawienia się więcej w pozory i po zrzuceniu maski.

    Dlatego zmiana jakościowa musi oznaczać całkowitą zmianę paradygmatów. Usunięcie PiS-u od władzy nie wystarczy. Należy skończyć z postsowieckim paradygmatem „kierowniczej roli partii w narodzie i państwie” i stawiania partii ponad prawem. Musi go zastąpić koncepcja partii jako organizacji pożytku publicznego, służącego na samym dole społeczeństwu, podporządkowanych zasadom demokracji i prawu.

    Sprawianie suwerennej władzy przez naród przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio musi też nabrać realnych treści. Bez urzeczywistnienia tej zasady w ordynacjach wyborczych i referendalnych społeczeństwo nigdy nie poczuje się panem i podmiotem we własnym państwie, a demokracja pozostanie tylko fasadą. I tak można kontynuować w niemal wszystkich sferach funkcjonowania państwa.

    Te tematy muszą się stać przedmiotem autentycznej dyskusji w kręgach rzeczywistej opozycji a potem przedmiotem decyzji ewentualnej konstytuanty.

    III RP de facto upadła i się skompromitowała. I czas ją naprawić (numerki można zostawić bo te nie mają żadnego znaczenia)

    Reply
    • Maj 15, 2018 at 18:30
      Permalink

      No i co ja mogę na to powiedzieć. Zgadzam się. Tyle, że… naród chyba nie chce sprawować tej suwerennej władzy. Ciągle czytam „mamy to co mamy”, musimy się jednoczyć, a nie kłócić itp. No jednoczmy się, oczywiście, ale dlaczego koniecznie wokół porażki?
      Na własnej skórze odczuwałam rządy PO-PSL. Fasadowe konsultacje społeczne, arogancję, koncepcje gospodarcze w rodzaju „- panie ministrze finansów, czy woli pan 100% z 8% VAT czy 0 z 23%? – wolę 0”. A to nie był VAT taki normalny. To był VAT od pieniędzy, których w Polsce nie było, z inwestycji. Chodziło o zachęty finansowe dla międzynarodowych koprodukcji filmowych, chodziło o ściągnięcie amerykańskich, japońskich, indyjskich pieniędzy do Polski. No ale Tusk nie znosił filmowców, bo wywalczyli sobie samorządność. 15 lat walczyli. Ustawy medialnej, odpolityczniającej media publiczne i rugującej patologie biznesowe TVP nie zdążyliśmy.
      Pakt dla Kultury udało się osiągnąć tylko poprzez zjednoczenie różnych środowisk: muzyków, filmowców różnych zawodów, plastyków, pisarzy, kompozytorów, księgarzy, wydawców, nadawców, bibliotekarzy, grafików, muzealników, kuratorów, edukatorów. Mimo, że często mieliśmy sprzeczne interesy w swoich relacjach. A to się zaczęło na Kongresie Kultury, oficjalnym, państwowym. Tam zawrzało i ad hoc powstali Obywatele Kultury, którzy Kongres po prostu niemal przejęli. Wszystko dalej szło nieźle i wiele z Paktu zostało zrealizowane, oprócz ustawy medialnej…

      Reply
      • Maj 16, 2018 at 01:37
        Permalink

        Powiem, że styl z jakim PO potraktowało solidnie przygotowany projekt ustawy Kongresu Kultury w sprawie uspołecznienia mediów publicznych był dla mnie jednym z setek decydujących powodów, dlaczego PO zrównało się z PiS-em. Projektowi patronowała setka wybitnych osób z Andrzejem Wajdą i Krzysztofem Pendereckim na czele, a styl odprawienia ich z kwitkiem był klasy „posła” Żalka traktującego ostatnio z buta rodziny niepełnosprawnych w Sejmie. I nie chodzi mi tu o szacunek dla autorytetów, ale sposób potraktowania sprawy newralgicznej dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i demokracji, a która od 20 lat jest wielką patologią.

        Gdy dzisiaj słyszę, co wyprawiają tam w tych mediach te pisowskie goebbelsy – sam tego od pierwszego dnia nie oglądam i słucham – to mówiąc szczerze, moje niecenzuralne myśli i sbluzgi kierują się w pierwszej linii do PO i Tuska. PiS nie spadł z nieba. Przyszedł na gotowe. Parszywa kontynuacja.

        Reply
  • Maj 16, 2018 at 07:42
    Permalink

    Nie dziwi mnie fakt, że państwowe media (przez niektórych nazywane chyba dla żartu publicznymi) popierają tych, od których dostają pieniądze – w końcu na co rządowi media, które by ten rząd opluwały? Jeśli ktoś tym mediom wierzy, to sam jest sobie winien. Czy takie media powinny istnieć? „Sądzę, że wątpię”.

    Reply
    • Maj 16, 2018 at 10:47
      Permalink

      Media publiczne co do zasady są finansowane z abonamentu, a więc ze źródła niezależnego od władzy, rządu, parlamentu. Większość demokracji właśnie takiego modelu się trzyma. Niska ściągalność abonamentu wynikała i wynika właśnie z upolitycznienia mediów, podczas gdy w innych krajach Zachodu ściągalność oscyluje 80-95%. Nasz abonament na dodatek jest relatywnie niski. Oczywiście chodzi nie tylko o polityczność mediów. Chodzi w dużej mierze o już niemal genetyczne miganie się obywateli od jakichkolwiek obowiązków, wynikające z braku poczucia własności państwa i dobra różnorodnej wspólnoty.
      W rządzie Mazowieckiego był krótkotrwały pomysł aby grubą kreską odciąć TVPRL od TVP III RP. Także w sferze symbolicznej czyli brak nadawania przez np. dobę po czym rozpoczęcie wiadomościami z kompletnie surowego studia z gołymi ścianami, w którym następuje tworzenie wszystkiego od nowa. W tle oczywiście miały być gruntowne zmiany, których ten zewnętrzny wyraz miał byc tylko symbolem. Niestety pomysł szybko upadł. Władza…

      Reply
      • Maj 16, 2018 at 11:18
        Permalink

        Taka ciekawostka na marginesie z Szwajcarii. W marcu odbyło się … bez zaskoczeń … referendum w sprawie likwidacji mediów publicznych. Dyskusja była bardzo gorąca. Trzeba wiedzieć, że media muszą niemal wszystkie programy robić osobno w 4 urzędowych językach kraju, więc jest dość droga. Każdy Szwajcar płaci 400 Euro abonamentu rocznie.

        Przeciwnicy mediów publicznych argumentowali, że w dzisiejszych digitalnych czasach model mediów publicznych jest przestarzały, a każdy znajdzie w mediach to co potrzebuje i może sobie za to sam zapłacić. Z wiadomych względów tę pozycję wspierały żywiołowo media prywatne. Zwolennicy mediów publicznych argumentowali, że tylko media publiczne są gwarantem rzetelnej informacji i de facto wolności i odpowiedzialności słowa. A rzetelna informacja i debata jest też fundamentem ich bezpośredniej demokracji.

        W referendum naród wypowiedział się w 72% za utrzymaniem mediów publicznych i systemem opłat. Jak czytałem w pewnej opinii Szwajcarzy nie lubią czegoś likwidować a potem sprawdzać co z tego będzie.

        Reply
  • Maj 16, 2018 at 14:30
    Permalink

    „Do Rzeczy” opublikowało zrobiony dla nich sondaż parlamentarny. PiS 40,8%, wg pracowni to wystarcza na 226 mandatów. 5 brakuje do samodzielnej większości. Ale to może nie być problem, bo Kukiz miałby 41 mandatów (9,8%). PO (142 mandaty – 28,3%), SLD (36 mandatów – 9,7%) i PSL (14 mandatów – 5,7%) mają łącznie 192 mandaty, zatem spokojna pisowska druga kadencja. W wynikach badań zmieściły się jeszcze .N (2,3%), Wolność (1,8%) i Razem (1,3%).
    Badanie przeprowadziła pracownia Estymator, metoda nieznana. W ogóle nie wiem czy potrzebnie o tym piszę.

    Reply
    • Maj 16, 2018 at 14:47
      Permalink

      Czyli trzeba stąd wiać 🙁

      Reply
    • Maj 16, 2018 at 15:20
      Permalink

      Na bezrybiu i PiS ryba – tak pewnie myślą polscy „wyborcy”.

      Wiać oczywiście można, ale może kiedyś „wyborcy” zrozumieją, że ten kartel psudopartyjek należy przegonić w komplecie z Wiejskiej. W sumie nie jest to trudne. To zamknięta klika około 50 tys. działaczy inscenizujących „demokrację”. Gdyby się 55 tysięcy członków Polskiego Związku Szachowego z szachownicami na Wiejskiej zebrało, to by wystarczyło by to towarzystwo przegonić.

      Podobno mają budować na Wiejskiej getto, z murem, ze specjalnymi wejściami i ze strażami. Klika się jak widać zabezpiecza. Ale jakby do szachistów dołączyli się koszykarze, to nawet mur na Wiejskiej im nie pomoże.

      Szkoda, że nie można się pozbyć tej bandy w sposób cywilizowany i demokratyczny poprzez możność oddolnego i niezależnego zgłaszania kandydatów do wyborów ze społeczeństwa. Teraz nie ma wyboru, więc jak rzekłem, na bezrybiu i PiS ryba dla polskich „wyborców”.

      Reply
    • Maj 16, 2018 at 15:25
      Permalink

      Też nie rozumiem dlaczego „wyborcy” wolą Żalka i Gowina z PO bardziej niż Dorna, Giertycha, Kluzik-Rostowską, Ujazdowskiego, Misia Kamińskiego …. i , i , i z PiS-u. Tusk miał rację. Ten PiS był i jest w Polsce niewybieralny.

      Reply
  • Maj 16, 2018 at 17:08
    Permalink

    Wpis bardziej na serio, pod rozwagę dla ORP.

    Tak sobie pomyślałem, że przed akcją osłabiania PAW-ia, albo może w ramach strategii osłabiania PAW-ia należałoby rozważyć taktykę osłabienia solidarności partyjnego kartelu władającego Polską. Te więzy solidarności i wspólnoty interesów mogą być większe niż mi się nawet wydaje, ale jeśli są minimalne szanse powodzenia, to moim zdaniem trzeba wszystkiego próbować.

    Chodzi mi tu o sformułowanie (np. przez Ruch ORP) listy konkretnych postulatów obywatelskich w zakresie zmiany ustroju partii politycznych i ordynacji wyborczych oraz zwrócenie się do wybranych partii z kartelu o oficjalne przyjęcie stanowiska lub wręcz o poparcie, włączenie do własnych celów programowych i publiczną propagację tychże postulatów. Takim najmocniejszym słabym ogniwem kartelu jest dla mnie dla przykładu PSL, ale inicjatywę można również skierować do świeżego planktonu, jak .Nowoczesna, Kukiz’15 i partię Razem.

    PSL dlatego, że chociaż jest ono mocno uwikłane w chore układy władzy, ale z drugiej strony na tych postulatach jako jedyna partia trochę zakorzeniona, by ogromnie skorzystała. Warto by było sprawdzić, czy ważniejsze są dla niej solidarność kartelu, czy konkretne zyski dla organizacji wynikające z demokratyzacji systemu politycznego w kraju. Te postulaty na których PSL zyskuje w sposób oczywisty to na przykład:

    Postulat A) Finansowanie partii politycznych w co najmniej xx% (moja propozycja 70%) według liczby aktywnych członków. Aktywny członek to członek płacący na bieżąco składki w wysokości co najmniej 10 złotych miesięcznie bądź zwolniony z płacenia składek, ale wykazujący się udokumentowaną aktywnością na rzecz partii. Stawka dofinansowywania jest ryczałtowa i wynosi xx zł na aktywnego członka na miesiąc/rok. Finansowe premie za wyniki wyborcze nie mogą przekraczać xx% (moja propozycja 30%) ogólnej sumy dotacji dla partii politycznej. Jedna partia nie może pobierać dotacji powyżej xx% (moja propozycja 30%) całości dotacji państwowych przeznaczonych na partie polityczne.

    Postulat B) Partia może wystawić kandydata lub listę kandydatów w danym okręgu wyborczym wyłącznie po przeprowadzeniu wewnętrznych prawyborów z zachowaniem następujących zasad:
    1) W prawyborach uczestniczą jedynie członkowie partii zamieszkujący dany okręg wyborczy lub wybrani przez nich w sposób demokratyczny i proporcjonalny delegaci.
    2) Każdy uczestnik prawyborów ma równe prawo zgłaszania swojej kandydatury, zgłaszania własnych kandydatów i możliwości zabierania głosu oraz przedstawienia kandydatów.
    3) Jeśli partie stosuje kryteria kwalifikacyjne na niektóre stanowiska publiczne procedury kwalifikacyjne i zasady kwalifikacyjne muszą być jawne, spełniać kryteria obiektywności i równości, nie mogą wykluczać żadnego członka i przewidywać procedury odwoławcze.
    4) Głosowanie w prawyborach jest tajne. W przypadku list partyjnych kolejność kandydatów na listach partyjnych musi odzwierciedlać wyniki głosowania.
    5) Wpływanie na przebieg prawyborów przez inne i wyższe organy partyjne jest zakazane.
    6) Możliwe jest unieważnienie prawyborów przez specjalnie wyznaczone organy partyjne z powodu uchybień formalnych lub poważnych naruszeń statutu. Powtórzone prawybory mają charakter ostateczny.
    7) Lista jest zgłaszana w komisji wyborczej osobiście przez przewodniczącego zjazdu wyborczego oraz dwóch wybranych uczestników zjazdu, którzy składają pisemne przyrzeczenie, że wybór odbył się według powyższych zasad. Złożenie fałszywego przyrzeczenia ścigane jest z paragrafu xxx Kodeksu Karnego.

    Postulat C) W ordynacji wyborczej do Sejmu i organów samorządu terytorialnego znosi się całkowicie progi wyborcze. (Alternatywnie – W ordynacji wyborczej do Sejmu i organów samorządu terytorialnego można stosować progi wyborcze wyłącznie w obrębie okręgu wyborczego i nie może być większa niż 3%. Suma progowej kasacji głosów wyborców nie może przekroczyć więcej niż 10% wszystkich ważnie oddanych głosów)

    Postulat D) W wyborach do Sejmu i do organów samorządu terytorialnego znosi się generalnie minimalną ilość kandydatów na listach. Listy obejmujące 1 lub więcej kandydatów mogą być rejestrowane. Maksymalne limity kandydatów na listach pozostają bez zmian.

    ++++++++
    To tyle na wstępie. Postulat D może nie jest korzystny dla PSL, bo w wymiarze lokalnym stwarza dla PSL nową pozapartyjną konkurencję. Ale dla spójności systemu jest on konieczny. Na pozostałych trzech PSL może tylko zyskać. Wręcz egzystencjalnie zyskać. Dla innych czysto medialnych partii jak Kukiz czy Nowoczesna te postulaty to harakiri, ale przyjęcie stanowiska do tych postulatów pokazałoby wartość sloganów demokratycznych w wykonaniu tych „partii”.

    Reply
    • Maj 16, 2018 at 18:20
      Permalink

      Brzmi całkiem tak, jakby Pan czytał propozycje programowe Obywateli RP. Cieszy, że kiedy już zostaną uchwalone i opublikowane nie trafią w zupełną próżnię. Dziękuję.

      Reply
      • Maj 16, 2018 at 19:18
        Permalink

        Oczekuję z dużym zainteresowaniem na opublikowanie zapowiadanych już propozycji, zwłaszcza jeśli mają zawierać elementy esencjalnych reform ustrojowych.

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *