Kto powinien bać się Roberta Biedronia

Nie trzeba głębokich pokładów egzaltacji, by po wyborczym spotkaniu Roberta Biedronia zakrzyknąć: Widziałem inną Polskę! I dodać: bójcie się…. No właśnie? Kto powinien się bać?
 
W sali dawnego kina Palladium w Warszawie, przy Złotej 7/9, na godz. 18 wyznaczono spotkanie sympatyków Roberta Biedronia z nim samym. Wejścia za zaproszeniami, których od dawna nie było. Wejściówkę sprezentowała mi Beata Geppert, znana tłumaczka literatury francuskiej, do niedawna w ORP, dziś fanka Biedronia. Żebym przekonał się, jaki Biedroń jest naprawdę. Skorzystałem.

Jak na polskie standardy, wszystko wyglądało nowocześnie, choć odnalazłem też elementy swojskie. I nie mówię o panach ochroniarzach wyjętych z lamusa, bo oni zapewne nie przez team Biedronia byli zatrudnieni. Przynajmniej ich miny, gdy łypali na przelewający się tłum, na to nie wskazywały. Polski był bałaganik. Nikt nikogo nie sprawdzał, mimo zapowiedzi o reglamentowanych zaproszeniach. Rzesze młodziutkich woluntariuszy, stojących w holu i przy wejściach na salę, nie kwapiły się, by o cokolwiek pytać. Wszedłem więc bez wyciągania rąk z kieszeni.

Samo spotkanie zaczęło się ze standardowym opóźnieniem, nobilitowanym w Polsce nazwą – kwadrans akademicki. Biorąc pod uwagę teorie względności i zważywszy na to, że zapowiadane kilka dni wcześniej spotkanie nie odbyło się, to postęp w zakrzywianiu czasoprzestrzeni był widoczny. Ale dość uszczypliwości. Gdy już usiadłem w pierwszym rzędzie rozstawionych w nieoczywisty sposób krzeseł, moje zadziwienie zaczęło błyskawicznie rosnąć. Sala przygotowana ze zmysłem. Zero epatowania kasą, za to widoczna nienachalna nowoczesność. Miało się wrażenie, że wszystko czemuś służy, a scenograf chwilę się zastanowił nim rozrzucił po sali meble, rekwizyty i ekrany do prezentacji. Nagłośnienie działało bez zarzutu. Generalnie panował kontrolowany luz. Złoto nie kapało, ale każdy, kto choć raz organizował spotkanie, zobaczył, że są w Polsce biznesmeni, którzy postawili na Biedronia i sypnęli niemałą kasą.

Sala zapełniła się szybko, najpierw krzesła, potem miejsca stojące pod ścianami i balkonem, aż organizatorzy ogłosili, że kolejnych nadchodzących kierować będą do sali obok w klubie Hybrydy, tam ustawiono ekran. Najwyraźniej nie doszacowano zainteresowania, podobnie jak Liberte na Igrzyskach Wolności w Łodzi, gdy sala na tysiąc osób na spotkanie z Donaldem Tuskiem okazała się zbyt mała. W Warszawie chętnych musiało być co najmniej 500-600 osób. Ile widziało transmisję w Internecie, nie wiem, ale zapewne tysiące.

Znajomych na sali co kot napłakał, za to młodych, co niemiara. Widok odwrotny do tego, jaki spotykam od trzech lat na demonstracjach ulicznych i panelach dyskusyjnych. I jaki widziałem kilka miesięcy wcześniej w tym samym miejscu, gdy 70. urodziny organizował Antoni Macierewicz, a Obywatele RP witali jego gości u wejścia, bo dalej, nie wiedzieć czemu, nas nie wpuszczono.
 


 

Ale na Biedroniu byli i starsi, cześć z nich nie wyróżniała się na pierwszy rzut oka, bo poubierali się jak na swój wiek młodzieżowo. Na scenie tłumaczka języka migowego. Faktycznie wśród zgłaszających się do dyskusji będą i głuchoniemi.

Po chwili kolejne miłe zaskoczenie. Z głośników pada prośba, by młodzi rozejrzeli się i ustąpili miejsca siwym głowom. Robi się małe zamieszanie, ale miejsca się zwalniają. Temperatura rośnie, w tle słychać przeróbki Queen, śpiewa Lady Gaga i ktoś młodszy kogo już nie rozpoznaję. Światła na scenę, gwar przycicha. 18.14 – zaczyna się show.

– Zamknijcie oczy. To nie żart! Zamknijcie! Jakiej Polski chcecie? Takiej, w której jesteśmy gorszym sortem, czy takiej, w której jesteśmy wspólnotą? – słychać głos gospodarza spotkania. Na scenie pojawia się po dłuższej chwili. Mocne brawa. Trzeba mieć dużo wiary w swoje panowanie nad tłumem, by tak zacząć. I Biedroń tę wiarę ma. Tempo i kontrolę nad temperaturą spotkania utrzymał niemal do końca. Sterował emocjami, czasem niezauważalnie, a czasem szarżując:

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

23 thoughts on “Kto powinien bać się Roberta Biedronia

  • 30 listopada, 2018 o 16:02
    Permalink

    Z takimi “postulatami” Pan Biedroń wygrać nie może i mnie to akurat bardzo cieszy.

    Odpowiedz
  • 30 listopada, 2018 o 19:58
    Permalink

    W kwestii rzetelności autora powyższego tematu:
    przykre dzieciństwo i młodość Biedronia nie wynikały jedynie z orientacji płciowej. R. Biedroń wielokrotnie mówił o tym w licznych wywiadach. Właśnie dzieciństwo wykształciło w R. B. wrażliwość i inteligencję społeczną, którą potem pogłębiły inne czynniki.

    Biedroń jest bardzo inteligentnym politykiem. Widzę dużo krytyki Jego postępowania czy pomysłów w internecie, mam wrażenie, że ludzie spieszą się z komentarzami , część komentarzy na pewno pisana na zamówienie .
    Jest inteligentny i uczciwy, to w polskiej polityce rzadki tandem cech.

    Jeden aspekt wydaje mi się niedoszacowany: Biedroń konsekwentnie promuje państwo świeckie, co z czasem doda mu zwolenników nie tylko wśród wielkomiejskiej lewicy .
    Na pewno inni politycy i polityczki mu nie pomogą. Jakże, korytem się dzielić?
    KO , z nielicznymi wyjątkami, powinna bać się siebie i swojej indolencji.

    Odpowiedz
  • 30 listopada, 2018 o 20:57
    Permalink

    Autor pisze, że Biedroń może mocno nabałaganić. Jeśli to, co w polityce (tej rządowej i tej opozycyjnej) jest teraz, ma być porządeczkiem/normalnością, to życzę sobie jak największego Biedroniowego nienormalnego bałaganu.

    Odpowiedz
    • 1 grudnia, 2018 o 08:50
      Permalink

      Takie rozumowanie, to błąd logiczny. Z przesłanki, że ktoś może nabałaganili nie można wyciągać wniosku, że teraz jest porządek. Biedron nabałaganili – co opisałem – gdy doprowadzi do zandbergizmu. Nabałaganili, gdy wprowadzi jakichś dziwnych ludzi a kto jest za nim nie wiemy. To co jest teraz nie mieści się w żadnych standardach

      Odpowiedz
  • 30 listopada, 2018 o 21:50
    Permalink

    no to już wiemy, czemu KO i portal natemat.pl nie lubią i atakują pana Roberta raz po raz

    Odpowiedz
  • 30 listopada, 2018 o 23:46
    Permalink

    Szczerze mu kibicuję. Choć w polityce od dawna, daje w niej jakąś świeżość i chyba mu się ufa. Boję się tylko powtórki z Razem. Do Sejmu nie wejdzie, i tym samym umocni PiS w parlamencie.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 00:31
    Permalink

    “Nabałaganić”, słowa o pejoratywnym wydźwięku, ataki. Krytykuje się pisowskich trolli, a tzw. liberałowie (np. KO, by nie nadmieniać liderów lewicy) piszą o Biedroniu bardzo podobnie. Oczywiście nie piszę krytycznie wobec P. Wendrychowicza, tylko wobec nierozumnej a zajadłej krytyki wobec R. B. Jeśli chce się psa uderzyć, znajdzie się kij.
    Czego się tak boją politycy? Że będą musieli oddać część władzy? Że rozmowa i słuchanie wyborców stanie się powinnością polityka?
    Ekspert politolog już wiele miesięcy temu zastrzegł, że R. B. nie ma szans ze względu na “odmienność kulturową”. Zobaczymy. Tysiące ludzi już dało mu szansę.
    Zarzuty, że nie ma programu , skoro to, co już mówi, jest bardziej wyraziste i mniej koniunkturalne niż obiecanki różnych partii.
    Wyciąga się, że miał kiepskie mowy w Sejmie . Wybitniejsi od niego mieli powód do rechotu przy słowach “poniżej pasa”, toż dopiero polityczna klasa . Z tak dowcipnymi trudno polemizować i konstruktywnie dyskutować.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 06:38
    Permalink

    Ja się nie bałem ani Rozbójnika Rumcajsa, ani Bolka i Lolka. Więc z jakiej racji ktoś miałby się bać Biedronia. Rumcajs, Bolek i Lolek to były postacie poważne, choć kreskowane. W przeciwieństwie do kreskowanego Biedronia.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 09:43
    Permalink

    Tyle wiem, że w obecnej wyborczej wojnie przeciw PiS Biedroń — jak każdy, kto np. w Warszawie startował obok Trzaskowskiego — albo pójdzie pod próg (żaden z 12 kandydatów w W-wie innych niż Trzaskowski i Jaki nie osiągnął 3%), albo podzieli głosy obozu demokratów. Dla wszystkich „rozsądnych” to powód krytyki Biedronia. Tę krytykę słychać zewsząd — nie tylko pod adresem Biedronia. Sami ją też słyszymy. Każdy, kto zmienia status quo “po stronie opozycji” jest oceniany jako “pożyteczny idiota”, grający na korzyść PiS.

    Ponieważ sam mam dość tego rodzaju rozsądku, robię co umiem, żeby wybory uwolnić od presji wojny z PiS. Da się — w otwartych prawyborach między partiami, których rezultatem byłaby jedna, wspólna lista. Można by w nich głosować na Biedronia bez strachu, że to osłabi demokratów i da przewagę PiS. Tyle zdołaliśmy w tej sprawie uchwalić w programie Obywateli RP.

    Partyjni bossowie tego nie chcą — oczywiście wolą sami wyznaczać kandydatów niż pozwolić nam wybierać. Na ich dyktat nie powinniśmy się godzić. Biedroń, który nie może wejść do koalicji z PO, bo straci w niej wszystko, powinien poprzeć prawybory i wspólną listę. Póki co brakuje mu na to wyobraźni. Nie jemu jednemu — ale to słabe usprawiedliwienie.

    Z jednej strony pokazuje to ogrom roboty przed nami. Ale z drugiej strony ta robota się może po prostu nie odbyć. “Rozsądek” przeważy, w wyborach parlamentarnych “Koalicja Obywatelska” zwycięży z niewielką przewagą nad PiS, Biedroń pójdzie pod próg albo wyląduje na jakichś 10%, nic się nie zmieni. Żądań demokratyzacji nikt już słuchał nie będzie, wszelkie postulaty choćby kobiece będą znów musiały czekać, bo przecież populiści wciąż będą groźni — nadal będziemy mieli obowiązek “trwać przy demokratach”. I tak aż do następnej populistycznej niespodzianki w wyborach — tyle, że wtedy już nie PiS wygra, ale jawni faszyści.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 12:31
    Permalink

    Moim zdaniem nie da się zrobić prawyborów z polskimi “partiami” politycznymi, bo dla partii nomenklaturowych prawybory, jak i w ogóle wolne demokratyczne wybory, to jak dla Belzebuba wzięcie kąpieli w święconej wodzie. To wbrew naturze tych “partii”. Naturę mają wspólną z PiS-em.

    Tak sobie pomyślałem, że jedyną partią, którą by było na to stać to jest PSL. Nawet zarysowała się u mnie idea, że jak bym był PSL-em, to zrobiłbym taki numer: W Polsce wiejskiej i małomiasteczkowej pozostawiłbym wszystko po staremu (prymat lokalnych działaczy PSL), ale dla większych miast, powiedzmy 107 miast prezydenckich wydzieliłbym proporcjonalnie pulę miejsc na listach PSL i na te miejsca przeprowadziłbym otwarte prawybory kandydatów na te miejsca. Listę nazwałbym PSL + PSL-Miast (w nawiązaniu do PSL-Piast) PSL-Miast miałby nawet prawo założyć własny klub w przyszłym Sejmie, tyle że z wiejskim PSL-em zaprzyjaźnionym lub stowarzyszonym. Prawybory miałyby być naprawdę otwarte, co nie znaczy całkiem bezwarunkowe. Organizator ma prawo wyznaczać pewne reguły gry, byle opierały się one na rozsądnych, jasnych, obiektywnych kryteriach.

    PSL ma trochę pieniędzy i struktury, jakby nie było jakąś markę, no i deficyt tożsamości, wpływów i koncepcji właśnie dla większych miast. To byłby krok w kierunku partii powszechnej i być może wyjście ze stałego zagrożenia progiem 5%.

    Może ORP zamiast nieco utopijnie wzywać wszystkie “partie” złoży oferty współpracy wybranym partiom, które, które mają choć cień zainteresowania czy nawet interesu w przeprowadzeniu prawyborów. Może to być właśnie PSL z podobną do powyższej koncepcji, ale może też nowa akcja marketingowa pana Petru (gdzie ORP ma niemal prywatne wejścia w osobie pani Wielgus), może też Biedroń byłby otwarty na współprace. O PiS-ie, PO, SLD na miejscu ORP bym zapomniał, bo to czysta utopia pożerająca energię i zawracająca głowę.

    Tak sobie trochę głośno myślę.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 15:17
    Permalink

    Profesjonalna relacja Panie Wojciechu, gratuluję. Z jednym się nie zgadzam, że to PO ma problem. Jeżeli Biedroń przekroczy próg wyborczy to zabierze głosy nie tyle PO czy KO co głosy potrzebne do odsunięcia PiS od władzy, a to jest kluczowe, nie ma ważniejszej sprawy obecnie w Polsce. Nie zgadzam się również z opinią wyrażoną w zdaniu: “Dla Schetyny to, co proponuje Biedroń, wydaje się poza zasięgiem percepcji.” Może i tak by było, gdyby Biedroń cokolwiek proponował. Póki co proponuje tylko show. Gdyby Biedroń miał swój program telewizyjny to byłby poważnym konkurentem dla Wojowódzkiego.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 15:53
    Permalink

    Co łączy hitleryzm, bolszewizm i POPiS-dzielzim? To że w żadnym z tych ustrojów Polak nie miał biernego prawa wyborczego i nie miał żadnej możliwości wolnego wyboru swoich władz i przedstawicieli.

    Dlatego równie mocno nienawidzę hitlerowców, bolszewików i POPiS-dzielonych.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 22:38
    Permalink

    Byłem na spotkaniu z Robertem Biedroniem we Wrocławiu i mam bardzo podobne wrażenia. I podobne obawy.
    Mam nadzieję, że Biedroń ma dość rozsądku, żeby widząc tendencje w badaniach opinii społecznej, z których będzie wynikało poparcie dla niego jednocyfrowe, wejdzie w Koalicje Obywatelską.
    Gdybyż jednak na jej czele stał prawdziwy lider, a nie partyjny gracz lub zgoła stupajka! Ktoś taki jak jak właśnie Biedroń: człowiek odważnie głoszący swoje zdanie i umiejący porywać ludzi. Wtedy ruch Biedronia nie musiałby powstawać

    Odpowiedz
  • 1 grudnia, 2018 o 22:56
    Permalink

    Jedna lista jest uczciwym rozwiązaniem . Jasne, że biorę pod uwagę wariant zandbergowski, tj. przysposobienie głosów PiS szarżą przedwyborczą . Nie wierzę, że udzielne książęta polityczne będą chciały dzielić się wpływami i umieć współpracować, widzę w nich żądzę władzy, nie rozsądku i dobra kraju.

    Odpowiedz
  • 2 grudnia, 2018 o 22:02
    Permalink

    Ja będę głosował na Roberta Biedronia, bo mu wierze. Tyle razy zawiodłem się na niespełnionych obietnicach partii liberalnych i lewicowych… Po co mam wybierać mniejsze zło, skoro mogę głosować na Biedronia :-). Takich jak jest wielu…

    Odpowiedz
    • 2 grudnia, 2018 o 22:25
      Permalink

      Ok, w Warszawie na Andrzeja Rozenka (SLD, ale Rozenek ma wartość sam z siebie) było gotowych głosować niewiele ponad 1%. To nie jest normalna sytuacja — w normalnej sytuacji Rozenek zasługiwałby na o wiele więcej. Nie wiem, jak wielu będzie takich, którzy wybiorą Biedronia, a nie “mniejsze zło”. Ale to jest realny problem. Wybory trzeba przede wszystkim uwolnić spod presji wojny. NIech przynajmniej po naszej stronie linii frontu da się wybierać swobodnie. Prawybory. One dopiero dadzą Biedroniowi i wszystkim innym tyle, ile dać powinny. Ponad 1% Andrzeja Rozenka.

      Odpowiedz
  • 3 grudnia, 2018 o 00:00
    Permalink

    Pamiętam, jak Paweł Kasprzak denerwował się przed wyborami samorządowymi. Nie wszędzie wiadomi wygrali. Spokojnie obserwuję rozwój wydarzeń.

    Znalezione w internecie o stylu spotkań R. Biedronia : kaznodziejsko – amwayowski.

    Odpowiedz
  • 4 grudnia, 2018 o 09:15
    Permalink

    Z mojej strony myślenie życzeniowe ale realne; powstanie obozu Biedroń+SLD ewentualnie z Razem. Mimo całego dziadostwa PiSu nigdy nie bylem w stanie i pewnie nigdy nie będę w stanie poprzeć czegokolwiek z PO na czele. Bo PO to i Rokita, to i Gowin, to Radziszewska i wiele innych nazwisk, których wizja Polski, spoczywa zbyt daleko od wizji nowoczesnej Europy.
    Dzięki temu, mogłem zrozumieć niechęć wielu osób wobec cenionego przeze mnie redaktora Urbana, bo właśnie wymienione przeze mnie nazwiska są takim “Urbanem” dulszczyzny, rzecznikiem kruchty i nienawiści do zdrowego rozsądku.

    Odpowiedz
    • 4 grudnia, 2018 o 09:57
      Permalink

      Też mam wątpliwości, bo kunktatorstwo opozycji parlamentarnej i ich dość gnusna wersja parlamentaryzmu mnie mierzi. Problemem jest jednak jakość tej “nowiny” głoszonej przez p. Biedronka. To jest nijakie. Może za późno wystartował, może jeszcze szuka swojego kierunku, albo jest to jazda na gape.

      Odpowiedz
  • 4 grudnia, 2018 o 23:05
    Permalink

    Mnie mile zaskakuje np. konsekwencja P. posła Brejzy, tylu prawników w PO, a chyba on jedyny wykorzystuje wiedzę prawną, działa, drąży. Kilka osób tam (tj. w opozycji) naprawdę coś robi.

    Biedroń to bardzo inteligentna bestia. Póki co, P. Nowackiej mało w mediach, może działa w terenie , co byłoby bardzo rozsądne.
    Nie oczekuję nowin. R. B. będzie działał nietradycyjnymi metodami.

    Akurat J. Urban był pierwszym dziennikarzem, który napisał ile pensji i dodatków pobiera p. Macierewicz. Żadne media nie miały takiej odwagi, a może i informacji 😉
    Cieszy mnie każdy dzień trwania nielicznych wolnych mediów, bo są okrążane i osaczane.
    Powyższym odnoszę się do postów w innym temacie dot. R. B. 

    Jurek – dorzucam rymy: antybrukselka, pseudomuszelka, kłamliwa nowelka, wynajęta lamelka.
    Widać już jakim przekazem będą operować, anty UE i że tylko 276 głosów dać sierotkom uciskanym (przez kieszenie napchane kosztem suwerena). Do tego dochodzi ruch Prawdziwa Europa Rydzyka. Byle zmylić, zmącić, zmanipulować.

    Odpowiedz
    • 5 grudnia, 2018 o 13:25
      Permalink

      Max, z tymi rymami to mnie dobijasz. Ale jeżeli nie kpić publicznie ze zwykłego lgarstwa, to pozostaje tylko odpowiedź typu “pomidor”.
      Mam w domu remont. Strasznie sympatyczni są ci moi wykonawcy, ale zupełnie nie rozumieją, że w demokracji parlamentarnej kłamstwo też bywa zwyczajną walutą. Oni tego nie przyjmują do wiadomości, są gotowi eksperymentować z PiSem, aż prawda sama przyjdzie do nich.
      Chyba ten Kraj “wkłamał” się w niewąski kanał i to na dobrych parę lat. Dlatego będę dokucza muszelki, wujkom i innym takim.

      Odpowiedz
    • 5 grudnia, 2018 o 14:29
      Permalink

      Chce skończyć tę myśl, bo to ma ścisły związek z p. Biedroniem, a mnie też bardzo dręczy.
      W tym naszym nieco jeszcze barbarzyńskim społeczeństwie istniało niemal pierwotne łaknienie na proste i uczciwe prawdy. Brak jasnych odpowiedzi na elementarne i trochę naiwne rozterki był wyrazem pogardy elit w stosunku do ludzi “prostych”. Wystarczyło zaatakować niezależne autorytety i posunąć ludziom “własną prawdę”.
      W moim przekonaniu p. Biedroń chce by “jego prawda” powstałą podczas spontanicznego spotkania lub spotkań z ludźmi…. i tak powstanie następna prawda do natychmiastowej konsumpcji. Trochę proszku, dodajemy cieplej wody, następnie trzeba zamieszać i gotowe.

      Odpowiedz
      • 7 grudnia, 2018 o 16:12
        Permalink

        Nie miałem zamiaru dobijać, raczej usłużnie podsunąć. Remontu współczuję. Poda się niektórym fałsz , pozornie logiczny, na możliwości intelektualne odbiorcy, i już wyborca cieszy się, że rozumie, że zmanipulowany pomoże politykom kręcić lody, a oni mu dogodzą :D.

        Mam podobne odczucia wobec R. B., dziś pobieżnie odsłuchałem wywiad z nim, po stwierdzeniach typu “musimy stworzyć nową narrację, nowe pojęcia” odpuściłem sobie. Wolę konkretnych, a nie natchnionych marketingiem politycznym. Moim zdaniem wybory do PE trochę rozjaśnią, niektórym może chodzić o brukselskie etaty.
        Natomiast takie apele, jak do R. B., powinni otrzymać też pozostali liderzy opozycji. P. Ewa Wanat osobiście skomentowała list P. Kasprzaka, że podobną treść powinien otrzymać Schetyna.
        To nie Biedroń powinien być dyscyplinowany, tylko przyparcie do władzy Schetbetonu.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *