Wygrana partii opozycyjnych oznacza wygraną obywateli. Naprawdę?

Do wyborów parlamentarnych został rok, a do europarlamentu sześć miesięcy. I oto liderzy opozycji parlamentarnej popadli w amok, nerwowo nawołując wszystkie środowiska do jedności i wspólnej listy. Szanowni liderzy, obalenie rządów PiS nie wystarczy!
 
Wydawać by się mogło, że nastąpiło przebudzenie, że Grzegorz Schetyna i Katarzyna Lubnauer w jakiś absolutnie cudowny sposób zrozumieli, iż w jedności siła i że teraz liczy się jedynie dobro Polski, a demokracja jest poważnie zagrożona. Zrozumieli? Naprawdę? Jakich więc argumentów, oprócz straszenia PiS-em, używają aby przekonać do siebie obywateli?

Szanowni liderzy, obalenie rządów PiS nie wystarczy! Nie macie planu, ani nawet pomysłu na Polskę. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że ponad 50 proc. społeczeństwa stanowią kobiety, a co z ich prawami? Co z prawem do decydowania o sobie (aborcja)? Co z in vitro? Milczycie. Nie dotykacie tych problemów, bo niewygodne, drażliwe i niepopularne. Wasz partyjny i osobisty interes wziął górę i nie chcecie nawet głośno o tym rozmawiać, ze strachu przed krytyką konserwatywnej części społeczeństwa. Niejednokrotnie życiowe dramaty żeńskiej połowy naszych rodaków odłożyliście na półkę, jednocześnie namawiając do rezygnacji z ich konstytucyjnych praw w imię mrzonki o odzyskaniu przez Polskę bliżej nieokreślonej normalności.

Co macie do zaproponowania w sprawie związków partnerskich? To kolejna rzecz, której nie podejmujecie. Kolejna grupa zmuszana jest do rezygnacji ze swoich praw do godnego życia. Kolejna mniejszość, wołania której pozwalacie sobie nie słyszeć, bo to tylko mniejszość.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Paweł Kasprzak w Wyborczej pisze, że szeroki front demokratyczny jest potrzebny. Ale anty-PiS to jednak za mało
 
I w końcu świeckie państwo. Choć w tej kwestii głos znacznej części społeczeństwa domaga się rozdziału państwa od Kościoła, pozostajecie głusi. Dlaczego? W obawie przed krytyką, potępieniem, a tym samym utratą jakiejś części elektoratu blisko związanego z religią? Nie macie odwagi walczyć o świeckie państwo?

Nie jesteście, drodzy liderzy, żadnym gwarantem na przywrócenie normalności (cokolwiek to znaczy). To całe Wasze nawoływanie do wspólnych list jest podobno dla dobra wspólnego i chodzi w nim jedynie o losy Polski. Naprawdę?!

W takim razie pozwólcie zweryfikować się przez demokrację. Zorganizujcie prawybory między partiami lub startujcie z list obywatelskich. Niech liderzy partii nie ustalają ani nazwisk, ani kolejności na listach i nich żaden wódz nie będzie miał bezpośredniego wpływu na ich tworzenie. O wszystkim zdecydują obywatele.

Jesteście na to gotowi? Jeśli tak, to zacznijcie działać na rzecz i wspólnie ze społeczeństwem. Demokratą się jest, a nie bywa. Parlamentaryzm jest służbą i nie należy z niego czynić sposobu na wygodne życie.

Magdalena Kik

Na zdjęciu: Grzegorz Schetyna i Katarzyna Lubnauer po podpisaniu porozumienia o wspólnych listach do sejmików w wyborach samorządowych, fot. Wikipedia
 

Buduj z nami patriotyzm obywatelski!

Wesprzyj nas. Twoja pomoc pozwoli nam działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

11 myśli na temat “Wygrana partii opozycyjnych oznacza wygraną obywateli. Naprawdę?

  • Listopad 22, 2018 o 00:22
    Permalink

    Jasne, po co partie polityczne. Pognać je w cholerę. Wybory wygrają przecież “Obywatele RP” i będzie nowa “przodująca obywatelska siła przewodnia” :). Widzę, że w “Obywatelach RP” dominuje jakaś moda na nowy XXI wieczny “bolszewizm obywatelski”. 🙂

    Odpowiedz
  • Listopad 22, 2018 o 00:34
    Permalink

    Chodzi o to, że te partie mają być dla obywateli, a nie dla kilku kumpli i ciepłych stołków w parlamencie. Chodzi o to, że nie da się w nieskończoność jechać na antypisie.

    Odpowiedz
    • Listopad 22, 2018 o 00:39
      Permalink

      Wystarczy zapoznać się z programami pertii. Polecam program PO pt. “Polska Samorządna”, który zakłada daleko idącą decentralizację państwa, w tym przekazanie wszystkich podatków CIT i PIT do samorządów lokalnych, itd… itd…
      Takim bezustannym zaślepionym malkontenctwem antypartyjnym nie wyjdziemy z tego bagna. Partie to fundament ustroju demokratycznego. Władzę ludu już przeżyliśmy z wiadomym skutkiem.

      Odpowiedz
      • Listopad 22, 2018 o 06:03
        Permalink

        I znów chwila odsapki. Samorządy wybrane, przetasowania (i zrady) dokonane. Wszyscy zadowoleni – PiS ze swoją bandą, Koalicja Obywatelska (na prędce sklejona), Lewica (w różnych odcieniach), rozlatujące się “kukizy”, “nowoczesne”, “narodowcy” itp, itd. Jedni wzięli wszystko co możliwe, inni utrzymali co możliwe. Sądy odbite. Ale Unii pokazaliśmy jak “rządzić”. Co dalej? Jedźmy! Nikt nie woła… Byle jakie rozliczenia poprzednio wybranych, o jednomandatach wszyscy zapomnieli. Byle do przodu – w 2019 dobrze płatne fuchy w Brukseli, potem Sejm, Prezydent. Najlepiej się wepchnąć na listę “bezpartyjny – komitet lokalny”. Co na to wszystko Akcja Demokracja, Obywatele RP ?! Znów będzie trzeba wybierać “mniejsze zło”?! Na co czekamy?! Tych na “białym koniu” nie widać! Niestety.

        Odpowiedz
      • Listopad 22, 2018 o 19:50
        Permalink

        Partie były fundamentem zbrodniczych ustrojów nazistowskich i bolszewickich. W demokracji partie nie są fundamentem czegokolwiek, tylko całkowicie dobrowolnymi zrzeszeniami wolnych obywateli.

        Przestań pan tu propagować idee nazistowskie i komunistyczne, bo w końcu podam kiedyś pan do sądu. Propagowanie ustrojów totalitarnych, nazistowskich i bolszewickich jest konstytucyjnie zabronione. Ma pan szczęście, że w Polsce konstytucję każdy olewa. I nierządy, i “opozycja” i sądy.

        Odpowiedz
        • Listopad 22, 2018 o 20:18
          Permalink

          Nie mogę polemizować, po pierwsze, z bredniami, a po drugie z jakimś tchorzem skrywającym się pod pseudonimem.

          Odpowiedz
  • Listopad 22, 2018 o 09:25
    Permalink

    Wielu uważa, że te drobniutkie jeszcze zwycięstwa to skutek kombinacji: postawy sędziów, Brukseli/opinii międzynarodowej i protestów ulicznych. Nie ze wszystkimi postulatami p. Kik się zgadzam, ale czas by ulica jasno określiła czego od dzisiejszej opozycji parlamentarnej oczekuje. Przede, wszystkim jak zabezpieczyć demokrację przed recydywa oszołomów i jak przywrócić (J. Hausner ma tutaj absolutną rację) normatywność isntytucji państwowych w Polsce? Czy będą tolerować polityczną i gospodarczą działalność KK w dotychczasowej formie?

    Jak przez 3 lata trzymali uszy po sobie, to teraz jest czas by je podnieśli i zaczęli słuchać nas.

    Odpowiedz
  • Listopad 22, 2018 o 11:01
    Permalink

    Przerażająco gorzka prawda o politykach opozycji. Na co tak naprawdę mogą liczyć obywatele Rzeczpospolitej gdyby tej, raczej doraźnej koalicji, udało się wygrać z PiS-em? Na przywrócenie dobrych stosunków z Unią Europejską, na przywrócenie niezależnej władzy sądowniczej, może na większe poszanowanie prawa własności prywatnej, na większe poszanowanie obywatelskich swobód i to już chyba wszystko. Na co nie możemy liczyć? Nie ma co liczyć na przestrzeganie konstytucyjnej rozdzielności Kościoła od państwa, a co za tym idzie na przywrócenie Polkom pełni praw człowieka i obywatela, na przywrócenie nadrzędnej rangi prawa państwowego nad zasadami religii, czyli na zniesienie tzw klauzuli sumienia jako sprzecznej z prawem i niebezpiecznej dla obywateli. Niestety nie możemy też liczyć na zdecydowane potępienie ideologii nienawiści i całkowitą delegalizację partii oraz organizacji o charakterze faszystowskim, tj takich, które propagują rasizm, nacjonalizm, antysemityzm, homofobię, ksenofobię, które otwarcie zachęcają do dyskryminacji, prześladowania i terroryzowania obywateli wyznających inne religie, mających odmienne preferencje seksualne czy odmienne pochodzenie etniczne, bezwyznaniowców i przeciwników ustaw antyaborcyjnych. Nie możemy na to liczyć ponieważ mający wpływ na koalicję partii opozycyjnych Kościół zdecydowanie popiera ideologię nienawiści i sam nawołuje do dyskryminacji, prześladowań a także organizuje akcje mające charakter terroryzowania obywateli. Pozytywny zwrot w stosunkach z Unią Europejską i ewentualne włączenie się w dalszą rozbudowę europejskiej jedności gospodarczej i politycznej nie przyniesie nam raczej decyzji o wyzwoleniu się spod amerykańskiej dominacji, która z premedytacją powoduje stałe zaognienie stosunków z Rosją, sprzeczne z naszym narodowym interesem. Partie opozycyjne pomijają całkowicie istotne dla obywateli kwestie socjalnego bezpieczeństwa, z których najważniejsze to przyzwoite zasiłki rodzinne na wszystkie dzieci wychowujące się w rodzinach, w których miesięcznie na osobę przypada mniej niż 1200 PLN, zmiana zasad naliczania alimentów na jednolite według wieku i potrzeb dzieci, ustanowienie Funduszu Alimentacyjnego obejmującego wszystkich samotnych rodziców, którzy nie otrzymują zasądzonych alimentów, niezależnie od ich bieżącej sytuacji życiowej, ponadto ustanowienie emerytur i rent co najmniej na poziomie 1600 złotych miesięcznie plus dodatek opiekuńczy dla chorych i zniedołężniałych oraz ustanowienie prawnego obowiązku rodzin emerytów i rencistów alimentowania ich oraz opiekowania się tymi, którzy są niezdolni do samodzielnej egzystencji. Koalicja opozycyjna nie wspomina też o naprawie służby zdrowia, co ma ogromne znaczenie dla zdrowia całego narodu. Nie powinno być tak, że w Polsce ludzie umierają na uleczalne już w innych krajach UE choroby z powodu braku dostępu do lekarzy specjalistów, zbyt wysokich cen leków oraz niedostępności nowoczesnych kuracji. Standard opieki medycznej powinien być w Polsce podobny do standardu w innych krajach UE w XXI wieku. Zamiast wydawać pieniądze na zbrojenia powinno się te środki przesunąć na zabezpieczenie zdrowia obywateli. Nie wygląda jednak na to aby PO czy Nowoczesna były zainteresowane zdrowiem obywateli choć stare przysłowie mówi, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Czas byłoby sporządzić konkretną listę problemów do rozwiązania i skłonić koalicję opozycyjną do podpisania umowy społecznej zobowiązującej koalicjantów do szybkiego rozwiązania problemów socjalnych. Bez tego zmiana władzy będzie po prostu rozczarowująca.

    Odpowiedz
  • Listopad 22, 2018 o 16:32
    Permalink

    Aborcja problemem pierwszego świata – nie mam więcej pytań. Z takimi postulatami daleko się nie zajedzie i dlatego te kwestie nie są poruszane. Przecież nie wszystkim kobietom zależy na aborcji, więc te “51%” to zwykła bujda. Tych wyborów nie wygra się aborcją lub związkami partnerskimi, ponieważ to nie jest sprawa pierwszej lub nawet drugiej kategorii.

    Odpowiedz
    • Listopad 22, 2018 o 18:47
      Permalink

      Ja myślałem o ogólnych zasadach, które jako klucze odblokowalyby całość procesu. Chyba jednak normatyzacja instytucji państwa i cholerycznie trudny problem KK (bo wypaczona jest zasada praworzadnosci republikanskiej, podkopuje się funkcjonowanie państwa i nie ma co tego dalej ukrywać) no i coś z recydywa oszołomów. Jeżeli opozycja będzie swirowac i proponować kurpiowska wycinanke problemów bardzo mobilizujacych ale małe elektoraty, lub tylko promujących problemy interesujące poszczególnych “wannabee” przywódców, to nic z tego nie będzie, bo od pajacowania to już mamy jedną, bardzo wyspecjalizowaną partię.

      Odpowiedz
      • Listopad 23, 2018 o 07:39
        Permalink

        Problemu z KK nie ma, w każdym razie ja nie znam żadnego. To całe “świeckie państwo” to też bujda na resorach, bo co to niby znaczy – zerwanie konkordatu i zdjęcie krzyży z urzędów? Ten wioskowy antykleralizm, tak popularny wśród komentujących np. teksty GW, tylko zraża ludzi. Kościół nie jest instytucją bez wad, ale nie idźmy tą drogą.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *