Z sądu. Różne wersje jednego wydarzenia

We czwartek rozpoczęła się kolejna sprawa Wojciecha Kinasiewicza w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia. Tym razem policja postawiła zarzut z art. 65 par. 2. Z wniosku policji wynika, że dnia 10 sierpnia ub. roku, około godz. 21, Wojciech Kinasiewicz nie chciał się wylegitymować patrolowi policyjnemu, a konkretnie funkcjonariuszowi Grzegorzowi Śliwie
 
Wojciech Kinasiewicz tym razem broni się bez adwokata. Złożył wyjaśnienia przed sądem mówiąc, że 10 sierpnia 2017 roku około godz. 21, już po zakończeniu uroczystości smoleńskich, gdy ludzie się rozchodzili, zauważył grupę policjantów otaczających Rafała Suszka, którzy chcieli przeprowadzić rewizję jego plecaka. Kilkoro Obywateli RP usiadło obok Rafała na znak protestu wobec bezpodstawnego działania policji. Większość została wyniesiona do radiowozów, w tym Wojtek.

W radiowozie funkcjonariusz Śliwa zwrócił się do Wojciecha Kinasiewicza o okazanie dokumentów. Ten domagał się podania podstawy prawnej zatrzymania. Samochód policyjny jechał w nieznanym kierunku. Policjant podał jako podstawę art. 15 ustawy o policji. Kinasiewicz uznał, że to nie jest wystarczający argument, ponieważ nadal nie znał powodu swojego zatrzymania i wożenia radiowozem w nieokreślonym celu. Mimo tego wyjął portfel z kieszeni, z portfela wyjął dowód osobisty i okazał go.
 

Art. 65. § 1. Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania:
1) co do tożsamości własnej lub innej osoby,
2) co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania,
podlega karze grzywny.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do okoliczności wymienionych w § 1.


 
Funkcjonariusz Śliwa zeznał natomiast, że „osoba odmawiała podania swoich danych” więc przystąpił do rewizji osobistej – przeszukania. Wtedy znalazł dowód i spisał dane Kinasiewicza. W międzyczasie wóz policyjny dojechał pod komisariat przy ul. Dzielnej.

Kinasiewicz, zażądał protokołu zatrzymania. Odmówiono mu, więc złożył zażalenie na zatrzymanie. Posiedzenie w tej sprawie już się odbyło, orzekał sędzia Jakub Kamiński, który uznał, że zatrzymano go niezasadnie. Sprawę skierował do prokuratury.
 

Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje w moim kraju


 
W czwartek sędzia odczytał świadkowi – Grzegorzowi Śliwie – jego zeznania złożone po zatrzymaniu Wojciecha Kinasiewicza. Odczytał także jego notatkę służbową, znajdująca się w aktach sprawy. Oba dokumenty rysowały inną wersję od tej, która wynikała z zeznań przed sądem. Podobnie wersja Wojciecha Kinasiewicza różni się od wersji świadka.

Zeznawał też jeszcze jeden funkcjonariusz z patrolu, który uczestniczył w zatrzymaniu Wojciecha Kinasiewicza. Niestety, nie pamiętał żadnych szczegółów. Pamiętał tylko twarz Wojciecha. Potwierdził, że jest mu znana.

Sąd będzie musiał ustalić w toku dalszego postępowania komu da wiarę. W tym celu sędzia wniósł o dostarczenie kopii notatek służbowych z notatników przesłuchiwanych funkcjonariuszy, akt sprawy dotyczącej zażalenia na zatrzymanie.

Wojciech Kinasiewicz złożył wniosek o wezwanie kolejnych świadków, czyli przełożonych funkcjonariuszy, którzy złożyli zeznania podczas pierwszej rozprawy.

Kolejna rozprawa 21 czerwca o godz. 9.30 w sali 361 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia.

Danuta Zawadzka

Na zdjęciu: Wojciech Kinasiewicz podczas kontrmiesięcznicy 10 marca 2018 roku, fot. JohnBoB & Sophie Art

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *