Grzebią stary świat. Mandat za „Mury”

Przed IV wydziałem Karnym Sądu Rejonowego w Warszawie toczy się od miesięcy jeden z bardziej kuriozalnych procesów, nawet jak na czasy PiS

Policjanci z komendy rejonowej Policji w Warszawie – V wydział prewencji, w trosce o dobry sen posła Jarosława Kaczyńskiego wylegitymowali w nocy kierowcę auta, który przejeżdżał obok kompleksu willi prezesa PiS (nawet nie wiadomo, czy poseł był w środku) i odtwarzał w samochodzie „Mury” w wykonaniu Jacka Kaczmarskiego. Działo się to w nocy 23 lipca 2017 roku.

By być w zgodzie z prawdą, trzeba powiedzieć, że kierowca przejechał przed domem posła razy kilka, ale muzyka, jaką odtwarzał, była ledwie słyszalna, co mogę potwierdzić, gdyż wracając z demonstracji przed sądem zatrzymałem się na chwilę obok domu Jarosława Kaczyńskiego (paliły się tam świeczki, stało kilka osób, w tym moi znajomi).

Co tam w nocy robili ludzie:
„Świec tysiące palili mu,
znad głów unosił się dym”
.
Ot taka typowa mikro demonstracja czasów PiS.
Ot taki samotny samochodowo-muzyczny protest zdesperowanego obywatela, który 
„śpiewał, że blisko już świt” ,
gdyż dzień wcześniej miał nieprzyjemność spotkać się z pędzącą do Warszawy kolumną policji  i uszkodzić sobie oponę. W ramach protestu postanowił więc nienachalnie odwiedzić Jarosława K.

I to pociągnęło typową dla obecnych czasów interwencję policjantów. Oni od 3 lat zamiast zajmować się ściganiem przestępców, zmuszani są do cięcia konfetti, przebierania się w garnitury i udawania pracowników BOR-u, tworzenia żywego muru na miesięcznicach smoleńskich, ochraniania marszy faszystów, czy też wręczania mandatów w kuriozalnych sytuacjach.

Wiem, co piszę, bo samemu zdarzyło mi się być obdarowanym mandatem za stanie na chodniku, czy naklejenie kartki na tabliczkę przy wejściu do budynku.

ObyPomoc udziela pomocy prawnej tym, którzy potrzebują jej w związku ze swoją działalnością obywatelską.

Pisz: pomocorp@protonmail.com lub zadzwoń: 576-161-505 

Kierowca meloman, który to: „…im dodawał pieśnią sił”, też stanął nieopatrznie w bocznej ul. Drużbickiej, zatrzymany przez niezidentyfikowanego demonstranta i natychmiast pojawili się ci, co to o nich śpiewał poeta:
„ich nie policzyłby nikt”.

Podeszli, przedstawili się, poprosili o wylegitymowanie, a po chwili poinformowali, że ze względu na: wykroczenie w ruchu drogowym z par. 49, ust. 1.2, ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym, „Zabrania się zatrzymania pojazdu… w odległości mniejszej niż 10 metrów przed lub za przejściem dla pieszych”. Za zakłócanie ciszy nocnej delikwent zostanie ukarany dwoma mandatami i jednym punktem karnym, łącznie na kwotę 600 zł.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Fałszywy kurs na niewinną owieczkę

Delikwent został pouczony o prawie odmowy przyjęcia mandatu, z odmowy skorzystał i tak Sąd Rejonowy przy ul. Kocjana 3 ma ciekawe zajęcie. Sędzia Monika Krzywda próbuje dojść, jak głośno grano, gdzie stanięto, kto był pod domem itd.

Pytania i cel zadania równie sensowny, jak całe ostatnie trzy lata, które systematycznie
„… grzebią stary świat”.

Wojciech Fusek


Jedna myśl na temat “Grzebią stary świat. Mandat za „Mury”

  • Grudzień 17, 2018 o 18:39
    Permalink

    Poza okolicą domu JK policjanci nie łapali tego kierowcy, pod Sejmem nie spisywali jego numerów rejestracyjnych, co nie oznacza, że tychże nie zapamiętali. Różne dane służba potrafi pamiętać.

    Jestem ciekaw wyroku, bo przy wielu zakłóceniach ciszy nocnej, miru domowego , nękaniu nie można się doprosić Policji o interwencję. Tak jest od wielu lat, więc nie wynika to z ilości funkcjonariuszy.

    Ten gość od “Murów” to super osobnik, ze znaczną odwagą cywilną, wrażliwością społeczną, poza tym wysportowany. Dobrze, że policjanci nie musieli go gonić, to mogłoby się dla nich źle skończyć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *