Wybory samorządowe – prawybory warunkiem naszego udziału

Nadchodzące wybory samorządowe są krytycznie ważnym wyzwaniem. Naturalne są w tej sytuacji apele o jedność wobec ofensywy PiS. Obywatele RP oczekują jedności przeciw PiS, uzgodnionych przez opozycję kandydatur prezydentów, burmistrzów i wójtów, uważając, że także wspólne listy do rad gmin byłyby oczekiwane. Samo hasło jedności budzi jednak nasze istotne obawy, jeśli ma być realizowane według dotychczasowych sformułowań:

  1. Wiarygodność partii politycznych – zwłaszcza zaś partii opozycji – jest dziś skrajnie niska. Jakkolwiek niebezpieczne i bliskie populistycznym żywiołom są antypartyjne resentymenty – są one równocześnie zrozumiałe i przez partie w znacznym stopniu zawinione. Zjednoczona opozycja pod partyjnym szyldem skazuje nas dzisiaj na porażkę w walce z rodzącą się dyktaturą i wzbierającym totalitarnym żywiołem.
  2. Zjednoczony front przeciw PiS – jeśli wygra – nie przywróci w Polsce demokracji. Demokracja nie znosi „zjednoczonych frontów”, dobrze żyje w pluralizmie. Zwycięski obóz będzie musiał żyć i działać w otoczeniu wciąż niebezpiecznego populistycznego żywiołu, co nie sprzyja otwartej debacie i zmusza do zwierania szeregów. Nie sprzyja to również decyzjom w sprawach ważnych i w jakimkolwiek stopniu kontrowersyjnych – wymagających odwagi. Np. udział samorządów w finansowaniu in vitro może paść ofiarą obaw o reakcję konserwatywnej części społeczeństwa i Kościoła.
  3. Zjednoczony front przeciw PiS – jeśli wygra – nie rozwiąże również żadnego z istotnych polskich problemów, które doprowadziły do wzmożenia populistycznej fali i zwycięstwa PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych. Zwycięstwo takiego frontu nie spowoduje, że wyborcy PiS znikną. Nadal będą stanowić zagrożenie, wykluczą bezpieczną stabilność polskiej polityki. Potrzebujemy dzisiaj innej definicji podziałów politycznych niż wrogość dwóch obozów i stojących za nimi elektoratów.
  4. Zjednoczony front przeciw PiS – jeśli powstanie – nie może być wynikiem dyktatu którejkolwiek z sił uznanej za wiodącą i żądającej od pozostałych bezwarunkowej lojalności.

Oczekujemy, że budowa niezbędnie potrzebnego obozu demokratycznego uwzględni te zastrzeżenia. Jest to konieczny warunek naszego udziału i – jesteśmy o tym przekonani – także warunek powodzenia w tych i każdych innych wyborach.


Popierasz nasze działania? Wpłać darowiznę!

Obóz demokratyczny musi być demokratyczny rzeczywiście, musi skupiać wszystkie ceniące demokrację środowiska, zapewniając każdemu z nich wpływ na wszelkie wspólne decyzje, autonomię w działaniu, formułowaniu własnych celów i poszanowanie ich odrębności. Demokratyczny obóz musi skupić jak najszerszą bazę społeczną – szerszą niż elektorat dzisiejszych partii opozycji. Musi się stać początkiem odnowionej polskiej demokracji.

W wielu polskich gminach trwają już poszukiwania kandydatów w wyborach. W naturalny sposób partie i inne środowiska poszukują kandydatów własnych. Partykularyzm środowisk i partii jest niebezpieczny. Zwłaszcza w sytuacji, w której grozi nam ordynacja znosząca drugą turę wyborów tam, gdzie zwycięzcy przypada jeden mandat, jak to się dzieje w wyborach na prezydentów, burmistrzów i wójtów, a nie proporcjonalny podział głosów, jak to się dzieje w wyborach rad gmin. Uzgadnianie wspólnych kandydatów i wspólnych list wyborczych – aczkolwiek bezwzględnie potrzebne – nie może się odbyć w drodze kuluarowych, międzypartyjnych porozumień. Musi się odbyć z udziałem obywateli i obywatelskich ruchów.

Obywatele RP bronią dzisiaj demokracji przed dyktaturą. Demokracji żądamy od każdego – również od partii opozycji. Zwłaszcza od nich.

Obywatele RP oświadczają w związku z tym:

  1. Żądamy, by wszystkie decyzje o listach wyborczych zjednoczonej opozycji zapadały w drodze prawyborów. Kandydaci zgłoszeni przez ugrupowania opozycyjnego porozumienia muszą się poddać weryfikacji w drodze prawyborów z udziałem nie tylko członków partii, stowarzyszeń i uczestników ruchów, ale ogółu wyborców. Zwycięzcy prawyborów staną się wspólnymi kandydatami opozycji. Nie poprzemy innych.
  2. Deklarujemy pełne zaangażowanie w tworzenie obywatelskich komitetów wyborczych. To one – pluralistyczne, szanujące autonomię tworzących je podmiotów i bezwzględnie otwarte na wszystkie środowiska lewicy, prawicy i centrum, wykluczające czyjkolwiek dyktat – mają prawo stawać do walki pod demokratycznym sztandarem. I jako jedyne mają szansę zwyciężyć.

11 thoughts on “Wybory samorządowe – prawybory warunkiem naszego udziału

  • Listopad 7, 2017 at 17:04
    Permalink

    Rzadko się zdarza, aby w felietonach „Obywateli RP” nie było ataku, lub chociażby uszczypliwości pod adresem opozycji, tak jakby to ona była odpowiedzialna za całe nieszczęście zawłaszczania partyjnego państwa, niszczenia jego konstytucyjnych instytucji. W powyższym tekście od razu, w pierwszym akapicie można przeczytać: „Wiarygodność partii politycznych – zwłaszcza zaś partii opozycji – jest dziś skrajnie niska.” Pominę już to stawianie warunków, bo to jest żenujące i pachnie mi megalomanią.
    Prawybory to owszem, najzdrowsza demokratyczna weryfikacja, ale szansę na wspólne listy zabija się właśnie takimi tekstami, pełnymi żądań i szantażu, jak np: „Żądamy, by wszystkie decyzje o listach wyborczych zjednoczonej opozycji zapadały w drodze prawyborów.” Nic prostszego jak tworzyć te Komitety Obywatelskie przez „Obywateli RP”, a nie stawianie ultimatum i szantażu, że „Nie poprzemy innych.” Nie sądzę, aby taki język, ultimatywny i szantażu został wzięty za dobrą monetę przez jakikolwiek podmiot społeczno polityczny.

    Reply
    • Listopad 7, 2017 at 23:46
      Permalink

      Henryku, to nie jest felieton, to jest przegłosowane stanowisko Obywateli RP. Gdyby nawet dyplomacja była tą wartością, której ruchy obywatelskiego protestu poszukują, prawdopodobnie skorzystalibyśmy z rzeczywiście wytrawnych mistrzów dla doskonalenia naszego warsztatu w tym zakresie. Rzecz w tym, że nie w tym rzecz kompletnie 😉

      Przede wszystkim jesteśmy po to — jeśli w ogóle o wyborach mowa — by organizować wyborców. W stosunkach pomiędzy wyborcą, a jego wybranym przedstawicielem grzeczność rzeczywiście obowiązuje — przywykliśmy w Polsce — tego pierwszego, a drugiego wcale lub tylko w pewnych szczególnych okolicznościach i w bardzo szczególny sposób. Model cokolwiek folwarczny, by tak rzec, i z dyplomacją lub też zwyczajnie przyzwoitymi manierami niewiele wspólnego mający.

      Przekładając to na język możliwych do wyobrażenia i przewidywalnych faktów. Jeśli dziś zapytasz w rozmowie w cztery oczy kandydata dużej partii, czy zechce się poddać prawyborom, odpowiedzi nie uzyskasz wcale i zostaniesz przeczekany. Jakiejś reakcji pozytywnej możesz oczekiwać od przedstawicieli partii małych, ale i oni wolą sytuację, w której utarczki z partią dużą weźmiesz na siebie. Jeśli pytanie zadasz publicznie — samym tym faktem przekraczając granice dobrego folwarcznego obyczaju chętnie kojarzonego z wysublimowaną dyplomacją — rzecz wygląda zgoła odmiennie. Negatywna odpowiedź — taka, na którą ochotę mają politycy, wygodnie przyzwyczajeni do należnej im w folwarku roli — naraża polityka na klęskę. Albo zatem ulegnie (choć nie jest to najbardziej prawdopodobna możliwość), albo spróbuje przeczekać w powodzi zapewnień o własnej dobrej woli (co chyba jest wyjściem najbardziej prawdopodobnym), albo otwarcie Cię rozjedzie (co niezwykle odpowiada temperamentom niektórych naszych mężów stanu i co może się łacno przytrafić również temu, kto spróbuje dyplomacji w cztery oczy).

      I wreszcie ulicznikom nie przystoi za nic na świecie grać w dyplomację. Niczego pod stołem i niczego za zamkniętymi drzwiami. Owszem, „nie poprzemy innych”. Nie wolno nam. I mamy obowiązek to powiedzieć jasno i bardzo zdecydowanie.

      Reply
  • Listopad 7, 2017 at 18:52
    Permalink

    Salomonowa propozycja.

    Sprawiedliwa, transparentna, demokratyczna, po prostu mądra. Układanie list to temat mocno konfliktogenny, dlatego jego rozwiązanie w postaci prawyborów wydaje się najlepszym z możliwych.

    Gratuluję sformułowania tego postulatu i życzę powodzenia w jego upowszechnieniu.

    Reply
  • Listopad 8, 2017 at 19:35
    Permalink

    Chyba zbyt idealistyczne, a może jestem zbytnim pesymistą?

    Reply
    • Listopad 9, 2017 at 00:27
      Permalink

      Partie same z siebie się nie zgodzą, to prawda. Opinia publiczna jest kluczem. „Chyba zbyt idealistyczne” jest opinią publiczną poddaną lekkiej autocenzurze 😉 Może trzeba „być realistą, żądać niemożliwego”? Wiele na to wskazuje. Jeśli się nie wydostaniemy ze zdroworozsądkowego realizmu, nie wydostaniemy się z tej czasrnej dupy, o której Kisiel pisał, że straszniejsze od niej samej jest to, że się w niej urządzają.

      Reply
  • Listopad 9, 2017 at 09:20
    Permalink

    Stanowisko zostało przez Obywateli RP przyjęte, więc niczego już nie zmienimy. Według jego autora partie opozycji mają wyjątkowo niską wiarygodność, a zjednoczony front nie przywróci w Polsce demokracji i nie rozwiąże żadnego polskiego problemu. W takim razie po co go tworzyć? Kompletny brak przekonania i wiary w to przedsięwzięcie wyziera z praktycznie każdego zdania. W tej chwili jedyne, czym antyPiS dysponuje na pewno, to elektorat tych właśnie niewiarygodnych partii. Jeżeli ruchy obywatelskie stworzą wspólną polityczną reprezentację, mogą go znacząco poszerzyć, nawet przesądzając o zwycięstwie. Prawybory mają głęboki sens, ale diabeł tkwi jak zawsze w szczegółach: co z wyborami do sejmików i rad powiatów? Czy prawybory mają być organizowane w każdej gminie, w której ruch obywatelski ma choćby jednego kandydata do rady? Kto je sfinansuje i przeprowadzi? Kluczowe jest to, aby żądanie prawyborów nie stało się równoznaczne z odmową udziału w jakichkolwiek lokalnych koalicjach – my postawiliśmy warunek, nie chcą go przyjąć, więc spokojnie umywamy ręce.

    Reply
    • Listopad 9, 2017 at 11:24
      Permalink

      Trochę się dziwię niezrozumieniu. To nie jest nawet deklaracja startu w wyborach ze strony ruchu obywatelskiego. To jedynie żądanie transparentnej i zgodnej z deklarowanymi (demokratycznymi) pryncypiami metody wyłaniania wspólnych kandydatów opozycji. Niech sobie startują partie. Tam, gdzie mają taką wolę, niech wspólny komitet obywatelski (deklarujemy udział w takich inicjatywach) przyjmie kandydatury wszystkich, którzy i tak startują. Niech będzie możliwa konkurencja i być może walka pomiędzy np. PO, Nowoczesną i Razem, czy kto jeszcze chce w tym brać udział. I niech „deklaracją lojalności” będzie ta, że po praswyborach wszyscy uczestnicy jednoznacznie poprą tego, kto prawybory wygra. Prawybory dotyczą „stronników demokracji”, co bez większych problemów można wyrazić deklaracją akceptowalną nawet dla Razem. Zamierzam pytać wprost znanych kandydatów, więc np. Trzaskowskiego, Rabieja i Zandberga — podpiszecie się i poddacie głosowaniu, będziecie startować osobno, czy może chcecie się dogadać „w kuluarach” poza wzrokiem i słuchem wyborców. Klucz do podpowiedzi i organizację i finanse zawiera się w tym, czy pytanie wybrzmi wystarczająco głośno i wyraźnie, że istotnie żadnemu z trzech panów nie będzie wypadało odpowiedzieć tak, jak mają na to ochotę (a mają ochotę powiedzieć „spadaj”). Finanse i organizacja — wspólny wysiłek wszystkich startujących, przy ew. wsparciu gmin.

      Reply
      • Listopad 11, 2017 at 02:26
        Permalink

        Popieram. Publicznie pytać, naciskać, a swoją drogą wysyłać listy do kogo się da. Drążyć skałę.
        Nie sztuką jest rzucić postulat i pogniewać się, że został odrzucony. W pierwszym odruchu zostanie odrzucony, bo partie zachowują sie teraz tak, jakby same w demokrację przestały wierzyć.
        Sztuką jest o niego skutecznie zawalczyć w interesie nas wszytkich.

        Prawybory są tak sprawiedliwym mechanizmem, ze przy odrobinie dobrej woli listy mogłaby utworzyć cała opozycja, od PO do Razem, bo to się wszystkim opłaci. Bez poczucia, że się uczestniczy w jakimś nieczystym dealu z kimś, z kim dealu nie chcemy. Bo ten „deal” proponują przeciez partiom obywatele: w niedemokratycznym klimacie zacznijmy naprawę od siebie – zróbmy sobie demokrację na własnym poletku, na własnych zasadach. Wybierzmy najlepszych. A potem niech zwyciężą i odbudują państwo prawne.

        Warto to podkreślać przy każdej okazji – nieskorzystanie z tego pomysłu można wytłumaczyć jedynie partyjnymi partykularyzmami. A nie czas dzisiaj na nie, jeśli zależy nam na Polsce.

        Reply
  • Listopad 9, 2017 at 13:31
    Permalink

    Podoba mi się propozycja prawyborów. W praktyce może to jednak trudno wyglądać i być kosztowne (finansowo), ale da zysk (zaangażowanie obywateli i wiarygodność wyłonionych kandydatów). Poza tym to i w „spokojnej demokracji” dobra metoda do wyłaniania kandydatów i niezły dla nich „sparring”

    Kilka pytań praktycznych.

    1. do głosowania muszą być uprawnieni obywatele danej gminy/powiatu/województwa, gdyż jeśli będą to tylko członkowie partii, to nie tylko PO i miejscami PSL będą miały nadproporcjonalną przewagę, ale ominiemy tak niestety kandydatów i listy niezależne (nowe lub te z 2014)
    2. w przypadku list wyborczych (n.p. do powiatów, sejmików woj.) może być problem, że najlepsze miejsca zgarnie największa partia – w wyniku właśnie prawyborów. To wykluczy pluralizm. W przypadku prezydentów / burmistrzów / wójtów i radnych gmin ten problem też jest, lecz mniejszy.
    3. prawybory i ich organizacja (umowa o koalicji, czas na zgłaszanie kandydatur do prawyborów, walka pra-wyborcza) musi się odbyć minimum pół roku przed samymi wyborami samorządowymi. Gdyż w prawyborach kandydaci będą się – oby! – jak to w demokracji krytykować, walczyć, itp. I ten „negatywny cień” nie powinien za bardzo pozostać w pamięci przeciętnego wyborcy – wyłonieni w prawyborach kandydaci powinni w sumie więcej czasu i energii zainwestować w walkę wyborczą z PiSem i ich koalicjantami (a i Kukizem, Korwinem itp)

    Reply
    • Listopad 11, 2017 at 16:05
      Permalink

      Zastanawiam się nad takim problemem: Jak wyeliminować wrogie głosowanie przeciwników w wyborach?

      Reply
  • Listopad 11, 2017 at 01:23
    Permalink

    Przejrzałam, nie przeczytałam przyznaję, bo dzisiaj już padam, ale …czy WRESZCIE RUCHY OBYWATELSKIE STWORZĄ PARTIĘ, KTÓRA STANIE DO WYBORÓW PARLAMENTARNYCH???? Bo jeśli nie, to gówno się zmieni. Nie wiem czy motorem ma być Inicjatywa Polska Nowackiej z Biedroniem. Nie wiem czy istnieje ktokolwiek wiarygodny. Ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, ze cała para idzie w gwizdek. Wiem, że robię to z pozycji ciotka dobra rada, ale jestem człowiekiem, który całym sercem i czasem, i finansami może wesprzeć. Jeżeli już tam działacie na froncie, czy naprawdę nie ma kogoś kto zbuduje motor ?Wszyscy naciskają gaz, a nie ma silnika. Oglądają się jedni na drugich, zostaje to zjełczałe PO, bo ma kasę i struktury. Jeżeli nie wejdzie w przyszłych wyborach nowa partia, która wymiecie popis, cały pierdolnik niezależnie od wyników zacznie się od początku. Co Wam stoi na przeszkodzie?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *