Sąd uwolnił nasz transparent. 11 listopada zaaresztowała go policja

W dniu Święta Niepodległości na ul. Smolnej w Warszawie policja nadużyła uprawnień i bezprawnie zatrzymała 40 Obywateli RP, ale również bezzasadnie zarekwirowała nasz baner „Warszawa Zhańbiona” – orzekł sąd
 
11 listopada przez Warszawę przeszedł marsz, w którym dominowali członkowie organizacji nacjonalistycznych (Młodzieży Wszechpolskiej i ONR). Nieśli transparenty z hasłami nawołującymi do nienawiści i wznosili okrzyki o podobnej treści. Przy ul. Smolnej, niedaleko trasy ich przemarszu, kilkadziesiąt osób stanęło z banerami o treściach antyfaszystowskich, jednym z nich był transparent „Warszawa Zhańbiona”. Chcieli w ten sposób wyrazić swój protest przeciwko zawłaszczaniu Święta Niepodległości przez skrajną prawicę. Policja spacyfikowała pikietę i zatrzymała baner jako „transparent zawierający treści faszystowskie”.

Jerzego Kozłowskiego i Piotra Stańczaka (Obywatele RP), którzy baner trzymali, oskarżono o to, że w trakcie zgromadzenia publicznego propagowali faszystowski ustrój totalitarny w ten sposób, że posiadali transparent będący nośnikiem symboli faszystowskich w postaci swastyki, tj. o czyn z art. 256, par1 Kodeksu Karnego (kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2).
 

 
Prokurator podtrzymał decyzję policji o zatrzymaniu baneru uzasadniając dość zwięźle, że czynność była zgodna z przepisami, zaś zabezpieczony przedmiot może stanowić dowód popełnienia przestępstwa. Decyzja prokuratora została zaskarżona do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia i 24 stycznia 2018 roku sędzia Jakub Kamiński postanowienie prokuratora uchylił.

Sędzia Kamiński swoją decyzję argumentował tym, że organ prowadzący śledztwo powinien jednoznacznie wskazać dowodem na popełnienie jakiego przestępstwa ma być zatrzymywany przedmiot. W przypadku uznania, że chodzi o art. 256 Kodeksu Karnego, konieczne będzie rozważenie, czy samo zaprezentowanie w przestrzeni publicznej symboliki faszystowskiej świadczy o propagowaniu faszyzmu? A może z układu graficznego zatrzymanego transparentu wynika, że osoby go prezentujące nie zamierzały propagować faszyzmu, lecz wręcz przeciwnie – wyrazić swój sprzeciw wobec takiego ustroju państwa?

Ano właśnie, państwo z policji i prokuratury, przyjrzyjcie się proszę naszemu banerowi. Jak sądzicie, o co nam chodziło?
 

 
Jest też ciąg dalszy tej historii. ObywateleRP zatrzymani 11 listopada 2017 roku są wzywani na przesłuchania na policję, gdzie dowiadują się, że są obwiniani o to, że usiłowali przeszkodzić w przebiegu niezakazanego zgromadzenia publicznego poprzez prezentowanie transparentów o prowokacyjnych treściach, między innymi „Warszawa Zhańbiona”.

Na koniec dodam jeszcze, że na drugim banerze, który wtedy trzymaliśmy na ul. Smolnej, było napisane „Moją Ojczyzną jest Człowieczeństwo”. Ten transparent chyba był za mało prowokacyjny, bo nie został zatrzymany.

3 thoughts on “Sąd uwolnił nasz transparent. 11 listopada zaaresztowała go policja

  • Luty 9, 2018 at 10:30
    Permalink

    Widać, że sądy jeszcze dają radę!

    Reply
  • Luty 9, 2018 at 20:53
    Permalink

    Dobra wiadomość. Szkoda, że policjanci nie reagują równie gorliwie na prezentowanie przez narodowców krzyża celtyckiego, który jest oczywistym substytutem swastyki.

    Reply
  • Luty 12, 2018 at 22:22
    Permalink

    Policjanci którzy nie znają prawa powinni być wyrzuceni z pracy . Albo się jest policjantem albo psem łańcuchowym

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *