Prawo dostępu do Sejmu

 
21 lipca 2016 roku dziesięcioro Obywateli RP, protestując przeciw kolejnej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, rozwinęło na terenie Sejmu, przed jego głównym wejściem, transparent z napisem „Zdradza ojczyznę ten, kto łamie jej najwyższe prawo”. Interweniowała Straż Marszałkowska, żądając zwinięcia transparentu i opuszczenia strzeżonego terenu sejmowych skwerków. Odmówiliśmy
 


 
1 sierpnia Marek Kuchciński zmienił w związku z tym sejmowy regulamin. Odtąd wstęp na teren Sejmu – nie tylko do budynków, ale także na otwartą przestrzeń pomiędzy nimi – możliwy jest wyłącznie na podstawie przepustek wydawanych w imieniu Marszałka przez Straż Marszałkowską. To decyzja bez precedensu – sejmowe parki były terenem publicznym przez całą historię istnienia kompleksu budynków. W II RP nie zamykano go w najbardziej burzliwych momentach historii z zabójstwem Narutowicza i Zamachem Majowym włącznie, w PRL pozostawał otwarty w latach pięćdziesiątych i w stanie wojennym. Nie zamknięto go również w niepodległej III RP, kiedy np. demonstracje związkowe w proteście przeciw podniesieniu wieku emerytalnego blokowały wejścia do budynków, próbując uniemożliwić posłom ich opuszczenie.
 

 

 
Zamykanie kompleksu parlamentarnego nie jest niczym wyjątkowym – zamkniętych jest wiele parlamentów europejskich. Dzieje się tak jednakże ze względów bezpieczeństwa. W polskim przypadku decyzja dotyczy niebezpiecznych transparentów.

 
Obywatele RP prowadzą więc akcję „Tych klientów nie obsługujemy, nawiązującą do PRL-owskiego sklepu, sportretowanego w słynnej scenie filmu Barei. Uzyskawszy przepustki wchodzą na sejmowy teren i przed budynkami (nigdy wewnątrz) rozwijają transparenty. Ich treść może być najzupełniej dowolna – jak sprawdziliśmy, wystarczy narodowa flaga, by sprowokować błyskawiczną i zdecydowaną interwencję straży. Konsekwencją jest wyprowadzenie lub wyniesienie demonstrujących z terenu Sejmu i zakaz wstępu na rok, a w przypadku recydywy nawet na trzy lata. Do recydywy dochodzi w przypadku wejścia na sejmowe skwerki bez stosownej przepustki – to z kolei skutkuje oskarżeniem o „naruszenie miru domowego”, czyli o przestępstwo kryminalne. „Lista klientów nieobsługiwanych” objęła dotąd kilkadziesiąt osób i systematycznie rośnie.

 

 

 

 
Celem akcji jest likwidacja zakazu i uzyskanie wolności demonstracji niezakłócających porządku i możliwości pracy parlamentu.

 

Dołącz do listy klientów nieobsługiwanych w Sejmie
Archiwum tekstów