W debacie publicznej nie bójmy się mówić o faszyzmie

Zachodnie media nazywają warszawski marsz 11 listopada „marszem faszystów”. Polskie, nawet krytyczne wobec tej imprezy, wciąż stosują wstydliwe „marsz narodowców” czy nawet „patriotów”
 
Szczerze mówiąc, mnie mało interesują powody maszerowania w Marszu Niepodległości setek „wózkowych z dziećmi” czy tysięcy „pokojowych Polaków”. W faszyzmie, jak i w tej imprezie, nie liczy się jednostka i jej prywatne intencje, liczy się wódz i jego wizje osobiste vel państwowe. O „normalnych ludziach” i ich udziale w Marszu Niepodległości niech mówią psychologowie czy nawet antyterroryści. Nie chciałbym, żeby ten argument przysłaniał istotę tego przedsięwzięcia.

Strach przed słowem „faszyzm” w debacie publicznej to przyczyna coraz większej liczby uczestników każdego kolejnego „marszu patriotów”. To przyczyna tego, że „faszyzm” odbiera się jako coś dalekie i demoniczne, podczas gdy jest ono blisko i może mieć twarz przyjaznego sąsiada, taką sobie osiedlową wersję „matki z wózkiem” (z racą w tle). Dlatego jedynymi, ogólnie uznanymi przez debatę publiczną „faszystami” 11 listopada stali się nacjonaliści ukraińscy, których — o czym uroczyście poinformowała telewizja państwowa — w ramach stanowczego zwalczania „ideologii nacjonalistycznej” nie wpuściła straż graniczna.
 

 
Cieszę się, że przynajmniej nacjonalizm ukraiński wywołuje sprawiedliwy opór, zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce. Zdradzę tajemnicę — ukraiński prezydent, mimo że wykorzystuje kwestie „patriotyczne” w swojej retoryce, nie chodzi na marsze jakichkolwiek „patriotów”, które na Ukrainie są znacznie mniej popularne i widowiskowe, niż w Polsce. Siły nacjonalistyczne na Ukrainie stały się medialne po wojnie z Rosją, a militaryzacja z narracją nacjonalistyczną ma tam chyba bardziej uzasadnione powody niż nad Wisłą.

Nie warto jednak uważać, że Ukraina stała się dzięki tej wojnie „bardziej prawicowa” niż Polska, jak usłyszałem niedawno podczas całkiem poważnej publicznej dyskusji. W każdym parlamencie ukraińskim od 1991 r. osób z paszportem Izraela było więcej niż nacjonalistów. Ukraińcy to nie partia polityczna, tylko mocno zróżnicowane społeczeństwo z dopiero rodzącą się narracją, bardzo postmodernistyczną i myślącą w innych kategoriach, niż przywykli do tego krytycy i zwolennicy „patriotyzmu” polskiego.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: 11 listopada we Wrocławiu. Zgrozę budzi bierność państwa polskiego
 
Myślenie o „nacjonalistycznej” Ukrainie, nawet przez bardzo dalekich od „patriotyzmu” Polaków, to tylko ekstrapolacja własnych strachów. „Nacjonalistyczna Ukraina” to tylko lustro palącej się od rac Polski. To demonstracja obaw o zastosowanie pojęcia „faszyzm” w debacie publicznej wobec siebie samych.

Wiem, że to trudne, bo cała powojenna cywilizacja zachodnia sprawiła, że złym gustem jest nazywanie kogokolwiek publicznie faszystą. Uznajmy jednak, że faszyzm istnieje. Że Hanna Arendt czy Erich Fromm pisali nie o dzikich, oślepionych propagandą barbarzyńcach sprzed epoki smartfonów, a o ludziach ogólnie.
O nas.
I o tym, jak zło może nas, mnie, codziennie pochłaniać, między poranną kawą i schabowym na obiad.

Igor Isajew

 

Walczymy, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce. Dołącz do nas albo nas wesprzyj!

Twoje wsparcie pomoże nam działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

2 thoughts on “W debacie publicznej nie bójmy się mówić o faszyzmie

  • 16 listopada, 2018 o 16:11
    Permalink

    Zero komentarzy? Przecież wczoraj komentowałem. Czy cenzura naprawdę musi u Was ciąć do zera? Wydawałoby się, że krąg sympatyków Obywateli RP to rozgadani intelektualiści, tymczasem okazuje się, że nie, same mruki, nikt nawet słowem nie piśnie na forum. Może uważają, że nie ma sensu, bo i tak cenzura wytnie?
    Ciekawa sprawa, takie poważne zarzuty jak faszyzm i nikogo to nie obchodzi, pies z kulawą nogą nie skomentuje. Powiem Wam, że to spora satysfakcja obserwować, że im większych słów używacie, tym bardziej nikt Was nie słucha.
    – – –
    Szanowny Panie, wiele razy uprzedzaliśmy Pana, że jeżeli pod prawie każdym tekstem będzie Pan publikował komentarze w duchu, że tej strony nikt nie czyta, nikt tu nie wchodzi itd., to będziemy Pana komentarze kasowali. Napisał to już Pan 96 razy!!! I naprawdę wystarczy tej “opinii”.
    Wciąż jednak zapraszamy do merytorycznej dyskusji

    Moderator

    Odpowiedz
    • 16 listopada, 2018 o 19:05
      Permalink

      @Moderator
      Proponuję zablokować “użytkownikowi” Wujek_Staszek możliwość wypowiadania się. Wyraźnie widać, że Pana/Pani ostrzeżenia nie działają i wyżej wymieniony troll nie zamierza się im podporządkować. Nie zamierza również prowadzić merytorycznej dyskusji, wiec straty nie ma żadnej, a można zyskać odrobinę porządku na stronie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *