Afera KNF. Kiedy wypada jeden klocek, sypie się cała wieża

Nie mam czasu na analizę wydarzeń ostatnich dni związanych z Komisją Nadzoru Finansowego, szczególnie, że moje analizy psu byłby na budę. Ale postawię tu kilka chaotycznych pytań, gdyż czuję, że im bardziej PiS zaprzecza, że jest ubabrany w aferę z KNF, tym pewniejsze się to staje
 
W demokratycznym kraju od tego by ruszyć tropem takiej afery są niezależne instytucje i służby śledcze, politycy opozycji, wolne i kompetentne media oraz opinia publiczna. Mam nadzieję, że możemy liczyć na polityków opozycji (poseł Brejza), na wolne media i na opinię publiczną. Bo na uczciwość kogokolwiek z PiS nie liczę. Dlatego dziś rzucę w przestrzeń pytania, a nóż jest tam takie, którego nikt nie postawił, a poza tym w swojej masie już same wątpliwości pokazują, że śmierdzi i to bardzo.

Ujawnionych bohaterów jest kilku. Oczywiście sprawca wydarzenia i jak się wydaje wyznaczony na kozła ofiarnego Marek Chrzanowski i w opozycji Leszek Czarnecki. Ale padają też nazwiska Zdzisława Sokala i Grzegorza Biereckiego.

I co z tego zapyta moja pisowska ciocia? A, no tyle, że Chrzanowski – wyznaczony na kluczowe stanowisko w państwie, wymagające wiedzy, najwyższych standardów etycznych, złamał prawo i był tego świadom, potwierdzając to w rozmowie i włączając zagłuszacze. On nie popełnił pomyłki, działał z premedytacją. Pomijam tu drobne problemy związane z tym, że ujawnił, co o swoich koleżankach i kolegach z zachodniej Europy myśli prezes NBP Adam Glapiński, rozmów biznesowych to nie ułatwi.

Ktoś, kto Chrzanowskiego na to stanowisko desygnował i pozostawił, nie umie dobierać współpracowników, nie kontroluje i nie weryfikuje ich podczas pracy. Tu nasuwają się dwa nazwiska: Szydło i Morawiecki. I tak je zostawię.
 

Marek Chrzanowski, fot. Wikipedia

Chrzanowski pytany jeszcze w Singapurze powiedział, że nie poda się do dymisji. W drodze do kraju, gdzieś nad oceanem albo podczas przesiadki, zmienił zdanie. Dlaczego? Pytanie kolejne: z kim rozmawiał w podróży. Konieczna jest pełna lista telefonów, jakie wykonał i odebrał. Trzeba to umiejscowić na mapie czasowej. Generalnie taka mapa ze szczegółowymi co do minuty, a czasem sekundy wydarzeniami wydaje się konieczna i każde z mediów, nie mówiąc o prokuraturze, powinno już nad tym pracować. Koincydencja zdarzeń będzie tu miała ogromne znaczenie. Tak jest np. przy nanoszeniu słynnej poprawki o upadłości banków.

Leszek Czarnecki ma obrońcę i wielu oskarżycieli, nie trzeba się troszczyć, czy zostanie przyparty do muru, bo zostanie. Co do Zdzisława Sokala – tu trzeba sprawdzić jego powiązania i podejmowane decyzje. Być może jest niewinny i ma pecha, że Chrzanowski go w tę grę umoczył. Ale jeśli tylko coś zabrzmi fałszywie, powinien być zdymisjonowany.

Według najwyższych standardów dziś powinien oddać się do dyspozycji premiera i czekać na rozwój wypadków Grzegorz Bierecki – ten człowiek to jeden wielki problem. Płacimy za niego już od lat. Dotychczas bodaj 4 mld z funduszu gwarancyjnego, pod który na szczęście udało się SKOK-i podciągnąć. Gdyby nie to, miliony ludzi straciłyby oszczędności do cna. Tej operacji sprzeciwiali się Lech Kaczyński i desygnowany do prac Andrzej Duda. Dlaczego? Do dziś nie wiadomo. Może nie chcieli kontroli nad SKOK-ami, ale robili to kosztem narażenia oszczędności wielu ludzi, i to ludzi, którzy w znacznym stopniu są ich wyborcami (nie znam nikogo, kto by był przeciw PiS i korzystał z tego parabanku).
 


 

Ta afera pozwala wrócić do sprawy SKOK-ów i powinno się to zrobić. Oczywiście nie przez prokuraturę czy ABW, ale dziennikarzy (Bianka Mikołajewska wie najwięcej). Oczywiście nie będzie to łatwe, gdyż prawnicy SKOK-ów skutecznie zniechęcili dziennikarzy jeszcze za czasów PO, wytaczając im procesy, nękając pozwami, sprostowaniami szczegółów i jasno dając do zrozumienia, że jeden poważny błąd, a dziennikarz i jego redakcja się nie podniosą.

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | następna strona→ | Koniec

9 thoughts on “Afera KNF. Kiedy wypada jeden klocek, sypie się cała wieża

  • 16 listopada, 2018 o 09:44
    Permalink

    Może jeśli będzie więcej takich informacji, to ludzie pojmą, co się naprawdę dzieje w tym kraju. Obawiam się jednak, że ten przekaz nie dociera do zwolenników PiS. Jak do nich zatem dotrzeć?

    Odpowiedz
    • 16 listopada, 2018 o 12:31
      Permalink

      Trzeba im wytłumaczyć, że bywają też fałszywi perypatetycy. To proste, ale trzeba zacząć od perypatetykow, a w szkole o nich nie uczą.

      Odpowiedz
  • 16 listopada, 2018 o 13:03
    Permalink

    Brawo Pan Leszek Czarnecki !

    Szacunek za odwagę !

    Właśnie przeniosłem wszystkie swoje oszczędności do Pana Banku !

    Będzie wojna, suweren trzyma kciuki !

    Trzeba skończyć z bolszewikami i mafia kler + PiS ! ! !

    Odpowiedz
  • 16 listopada, 2018 o 16:04
    Permalink

    Zgadzam się z panem Stefanem. Niepotrzebnie siły opozycyjne wywaliły red. Fuska z Wyborczej, przecież tam miałby większe możliwości rozpowszechniania swojego przekazu niż na skromnej prywatnej stronce pana Pawła, gdzie komentują trzy osoby.

    Odpowiedz
    • 16 listopada, 2018 o 16:49
      Permalink

      Dwie komentują, a jeszcze jedna bredzi gdy jej jad podchodzi do nozdrzy.

      Odpowiedz
  • 16 listopada, 2018 o 20:53
    Permalink

    Obawiam się, że afery ludzi nie ruszą. Afery to rzecz zupełnie normalna, ludzie się przyzwyczaili. To immanentna cecha każdej onej władzy, tej tam na górze. Władza jest po to żeby łgać i kraść, innej racji istnienia nie ma. A ludzie się jakoś z tym pogodzili.

    Odpowiedz
  • 18 listopada, 2018 o 13:39
    Permalink

    Wystarczy posłuchać komentarzy w TVP aby poczuć, jak bardzo PiS boi się skutków tej afery. Pomimo ogromnej propagandy i prób zdyskredytowania p. Czarneckiego, temat jest nośny i wcześniej czy później zostanie w społeczeństwie utrwalony. Sądzę, że to dopiero początek afery, ale prawdziwy początek końca tej władzy. Najwyższy czas, aby ludzie zobaczyli komu zaufali, poznali kłamliwe, oszukańcze oblicze PiS. Prezes wzoruje się na Orbanie, chciałby zrobić z Warszawy Budapeszt, ale nie z nami te numery.

    Odpowiedz
    • 19 listopada, 2018 o 07:40
      Permalink

      Każdy populizm potrzebuje jakiegoś mocnego paradygmatu moralnego. Wtedy taka władza ma sens, bo może głosić, że coś wyjątkowo istotnego w sensie moralnym trzeba bezwzględnie wykonać. I tu jest pies pogrzebany, bo jeśli wyjdzie na jaw, że istotne wartości moralne, takie jak uczciwość, interes społeczny, patriotyzm w ogóle nie leżą w kręgu zainteresowania tych ludzi, powstaje luka emocjonalna. Teraz bedzie albo faszystowski zamordyzm albo rozkład takich rządów, tertium non datur.

      Odpowiedz
  • 19 listopada, 2018 o 17:22
    Permalink

    GRATULUJE, jest tu sama esencja a i tak artykuł jest pokaźny. Myślę podobnie jak autor, nie umiem jednak tak władać słowem. Ludzie niestety widzą że dach się wali dopiero jak im spadnie na głowę, więc na przebudzenie nie liczę. Zgnieć ich dzielny Leszku.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *