Prof. Monika Płatek i Piotr Niemczyk o nielegalnych inwigilacjach

Latem ubiegłego roku policja prowadziła czynności operacyjno-rozpoznawcze wobec protestujących przeciwko uchwalanym przez Sejm ustawom niszczącym sądownictwo. Policjanci przekroczyli uprawnienia i naruszyli wolności obywatelskie – piszą prof. Monika Płatek i Piotr Niemczyk
 
 
Z informacji pochodzących od samych zainteresowanych, z publikacji w środkach masowego przekazu, a także z lektury akt postępowań sądowych wynika, że w lipcu i sierpniu 2017 roku uczestnicy i organizatorzy obywatelskich protestów przeciwko uchwalanym wówczas przez parlament projektom ustaw dotyczących sądownictwa, byli objęci – prowadzonymi przez policję – czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi.

Najlepiej udokumentowane czynności policyjne dotyczą okresu pomiędzy 15 a 21 lipca 2017 roku, kiedy objęto obserwacją policyjną Ryszarda Petru, wówczas z Nowoczesnej. Podobną obserwacją w tym samym okresie, objęto dwóch uczestników ruchu Obywatele RP: Tadeusza Jakrzewskiego i Wojciecha Kinasiewicza. Zgodnie z ustaleniami portalu OKO.press czynności te dotyczyły także innych osób i miały miejsce także wcześniej i później od wskazanego okresu. Policja jako podstawę prawną dla podjętych działań podała artykuł 14 ust. 1 i art. 15 ust. 1 pkt 5a ustawy o policji.

Zgodnie z art. 14 ust. 1 ustawy, policja może wykonywać czynności operacyjno-rozpoznawcze, dochodzeniowo-śledcze i administracyjno-porządkowe w celu „rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń” .

—–

Art. 14 ust. 1 Ustawy z dnia 6.04.1990 o Policji

1. W granicach swych zadań Policja wykonuje czynności: operacyjno-rozpoznawcze, dochodzeniowo-śledcze i administracyjno-porządkowe w celu: 1) rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń; 2) poszukiwania osób ukrywających się przed organami ścigania lub wymiaru sprawiedliwości, zwanych dalej „osobami poszukiwanymi”; 3) poszukiwania osób, które na skutek wystąpienia zdarzenia uniemożliwiającego ustalenie miejsca ich pobytu należy odnaleźć w celu zapewnienia ochrony ich życia, zdrowia lub wolności, zwanych dalej „osobami zaginionymi”.

—–

Czynności te może wykonywać „w granicach swych zadań”, które określa art. 1 ust. 2 ustawy o policji. Należą do nich:
– ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych oraz w środkach publicznego transportu i komunikacji publicznej, w ruchu drogowym i na wodach przeznaczonych do powszechnego korzystania;

– inicjowanie i organizowanie działań mających na celu zapobieganie popełnianiu przestępstw i wykroczeń oraz zjawiskom kryminogennym i współdziałanie w tym zakresie z organami państwowymi, samorządowymi i organizacjami społecznymi;

– wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców.

Prowadzona przez funkcjonariuszy policji obserwacja zdarzeń jest rejestrowana zgodnie z art. 15 ustawy o policji, i w związku z zadaniami określonymi w art. 14 ustawy – czyli przede wszystkim w celu: „rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń” .

—–
Art. 15. Ustawy o Policji
1. Policjanci wykonując czynności, o których mowa w art. 14, mają prawo: (…) 5a) obserwowania i rejestrowania przy użyciu środków technicznych obrazu zdarzeń w miejscach publicznych, a w przypadku czynności operacyjno-rozpoznawczych i administracyjno-porządkowych podejmowanych na podstawie ustawy – także i dźwięku towarzyszącego tym zdarzeniom.
—–

Nie oznacza to przyzwolenia na to, by dowolnie wybraną osobę zatrzymywać, śledzić, nagrywać na wszelki wypadek, bądź z góry planując przypisanie jej wykroczeń lub przestępstw ze względu na jej udział w legalnych, ale niemiłych, bo kontrolujących prawidłowość i zasadność działań władzy. Zadaniem policji nie jest „wrabianie” ludzi w odpowiedzialność lecz ochrona przed nadużyciami, także nadużyciami władzy.

fot. Pixabay

Nieuzasadnione ograniczenie wolności

Przepisy przewidują szereg narzędzi, z jakich może korzystać policja w celu ochrony obywatelek/obywateli przed naruszeniami prawa także przed naruszeniami prawa przez władzę. Nie daje to jednak policji uprawnienia do ich dyskrecjonalnego używania. Podstawą nie może być również ewentualna „troska” o przyszłe i niepewne zdarzenia. Prowadzi to do sprzecznego z prawem, nieuzasadnionego ograniczenia wolności inwigilowanych osób. Prowadzi także do wykorzystania czasu, kompetencji policji i wydatkowanych na policję z budżetu środków – pieniędzy podatniczek/podatników – w sposób niezgodny z przeznaczeniem. Czas, w którym policjanci inwigilują posła Petru i uczestników ruchu Obywatele RP to czas opłacany z pieniędzy podatniczek i podatników. To czas, w którym w innym miejscu nie przeciwdziała się lub nie ściga już popełnionych przestępstw. Również z tego względu tak ważne jest, by podejmowane przez policję działania były zgodne z zadaniami przed nią postawionymi.

Policja może podejmować działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego, także czynności operacyjno-rozpoznawcze. Są one jednak legalne i uzasadnione wyłącznie w przypadku stwierdzenia konkretnego zagrożenia wskazującego na możliwość popełnienia przestępstwa lub wykroczenia. Nie jest dopuszczalne, co potwierdza także istniejące orzecznictwo, prowokowanie obywateli do naruszenia prawa i testowanie stopnia ich moralności oraz odporności na prowokację .

W jakich więc okolicznościach doszło do podjęcia obserwacji posła Ryszarda Petru i co najmniej dwóch uczestników Ruchu Obywatele RP? Obserwowani byli uczestnikami i/lub organizatorami legalnych, pokojowych zgromadzeń publicznych. Z tej racji stali się przedmiotem inwigilacji policji.

Nie jest ani przestępstwem ani wykroczeniem organizowanie lub udział w demonstracji lub manifestacji, nawet wyrażającej dezaprobatę pod adresem działań rządu lub koalicji partii mających większość parlamentarną. I to zarówno wtedy kiedy demonstracja została zorganizowana w trybie art. 7 ustawy prawo o zgromadzeniach, czyli poprzedzona zawiadomieniem organu gminy najpóźniej na 6 dni przed planowanym terminem, jak i wtedy kiedy demonstracja ma charakter spontaniczny – w trybie art. 3 ust. 2 prawa o zgromadzeniach.
 
PRZECZYTAJ art. 3 i art. 7 ustawy o zgromadzeniach
 
Ustrojodawca w kraju o utrwalonych standardach demokracji i praworządności nie musiałby tego zapisać. Polski Ustrojodawca świadomy pokus władzy i doświadczeń minionego ustroju zawarł tę myśl wprost w art. 31.2 Konstytucji RP z 1997 r. Przepis ten stwierdza, iż „każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”. To, co nie jest zabronione jest dozwolone i jest naruszeniem wolności inwigilowanie obywatela w oczekiwaniu, że popełni on wykroczenie lub, że ktoś naruszy jego prawa w warunkach, w których brak jest uzasadnionych podstaw i dowodów, że zachodzi obawa takich zdarzeń.
 

 
Tak więc osoby uczestniczące lub organizujące zgromadzenia, także spontaniczne, nie mogą być obejmowane czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi tylko dlatego, że uczestniczą w organizacji zdarzenia lub na nie przyszły. Chyba, że są podejrzane o popełnienie lub planowanie ściganych przez prawo przestępstw lub wykroczeń. W takiej sytuacji jednak muszą istnieć wiarygodne dowody, a nie prokurowanie lub oczekiwanie przyszłego, niepewnego, ale w związku z tym możliwego zdarzenia.

Wojciech Kinasiewicz i Tadeusz Jakrzewski złożyli zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o przekroczeniu uprawnień w zakresie nadzorowania i zabezpieczenia zgromadzeń publicznych w okresie od 15 do 21 lipca 2017 r. w Warszawie w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w krótkich odstępach czasu, przez ustalonych funkcjonariuszy policji. Zachowanie policjantów wyczerpało znamiona przestępstwa określonego w art. 231 kodeksu karnego.

—–
Art. 231 kodeksu karnego

Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
—–

Ponieważ przekroczenie uprawnień miało miejsce wielokrotnie, w okresie pomiędzy 15 a 21 lipca 2017 roku, a szereg czynności było wykonywanych na polecenie przełożonych, zawiadomienie wskazywało również na fakt działania w warunkach czynu ciągłego, a także, że niektóre osoby pełniły w trakcie wydarzeń funkcje kierownicze – czyli z powołaniem się na przepisy art. 12 i 18 k.k.

Przekroczenie polegało na wydaniu rozkazów do prowadzenia w szczególności indywidualnej obserwacji wymienionych na wstępie osób. Działano w ten sposób na szkodę interesu prywatnego Ryszarda Petru, Wojciecha Kinasiewicza i Tadeusza Jakrzewskiego. Naruszono podjętymi przez policję działaniami ich prawo do prywatności, w szczególności prawo do swobodnego udziału w zgromadzeniach publicznych.

Prokuratura odmawia wszczęcia postępowania

Prokuratura w styczniu 2018 r. odmówiła wszczęcia sprawy powołując się na działania policji podyktowane troską o bezpieczeństwo wskazanych w zawiadomieniu osób. Również sąd rejonowy (sędzia Agnieszka Modzelewska) rozpatrując odwołanie od umorzenia przychylił się do rozumowania prokuratury.

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie odmawiając 4 stycznia 2018 roku wszczęcia śledztwa uzasadnił to tym, „iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”. Z uzasadnienia postanowienia wynika, że prokurator przeanalizował dokumenty i relacje przedstawione przez policję, nie weryfikując samodzielnie argumentacji przedstawionej przez poszkodowanych. I pomimo, iż ustalił między innymi, że „zostało wydanych kilka poleceń dotyczących podjęcia obserwacji poszczególnych osób”, uznał że nie była to obserwacja w rozumieniu niejawnego Zarządzenia nr PF-634 Komendanta Głównego Policji z dnia 30 czerwca 2006 roku w sprawie metod i form wykonywania przez policję czynności operacyjno-rozpoznawczych.

Weryfikację stanu faktycznego – jak wynika z treści uzasadnienia – prokurator prowadził wyłącznie na podstawie notatek i dokumentacji korespondencji dostarczonych przez policję. Uznał, że działania policji były celowe i miały wystarczającą podstawę prawną (art. 14 i 15 ust. 1 punkt 5a) ustawy o policji. Uznał też, że podjęcie działań przez policję miało uzasadnienie z punktu widzenia ustawy z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym, chociaż ta nie daje podstaw do prowadzenia obserwacji poszczególnych osób. Doszedł także do wniosków sprzecznych ze zgromadzonym materiałem dowodowym, że „działania podejmowane przez funkcjonariuszy obejmowały jedynie obszar wystąpienia sytuacji kryzysowej”. Tymczasem z dokumentacji zgromadzonej w postępowaniach wynika, że obserwacja była kontynuowana w miejscach całkowicie niezwiązanych ze zgromadzeniami. Prokurator uważał także, że działania policji miały zapobiec ewentualnej prowokacji, chociaż nie wskazał żadnych konkretnych podstaw, dla których teza o prowokacji miałaby być prawdopodobna. Brak uzasadnienia dla tych podejrzeń potwierdzają zresztą wyniki obserwacji, która stwierdziła zdarzenia związane wyłącznie z symboliką lub logistyką zgromadzeń (zakup kwiatów i materiałów do sporządzania transparentów, a także wody do picia).

Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie, II Wydział Karny, w sprawie o sygnaturze II Kp 356/18 utrzymał, 19 kwietnia 2018 roku, w mocy postanowienie prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji, którzy w okresie pomiędzy 15 a 21 lipca 2017 roku, w Warszawie zlecali lub prowadzili czynności operacyjno-rozpoznawcze, w szczególności polegające na indywidualnej obserwacji osób, w tym posła Ryszarda Petru i uczestników ruchu Obywatele RP Wojciecha Kinasiewicza i Tadeusza Jakrzewskiego, co naruszało ich prawo do swobodnego uczestnictwa w zgromadzeniach publicznych, czyli wypełniało znamiona przestępstwa art 231 kk w związku z art 12 i 18 par. 1 kk.
 

Pomóż nam walczyć o demokrację i państwo prawa! Wesprzyj nas finansowo

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

Sąd wydając postanowienie stwierdził, że skarżący postanowienie prokuratora okręgowego nie mieli racji ponieważ prokuratura nie popełniła błędu w ustaleniach faktycznych i nie naruszyła prawa materialnego polegającego na błędnej (sprzecznej z Konstytucją) wykładni przepisów ustawy o policji. Sąd stwierdził, że „do naruszenia prawa materialnego może dojść jedynie wtedy, gdy dokonano prawidłowych ustaleń faktycznych”. Podczas gdy z ustaleń faktycznych wynika, że „monitorowany przez funkcjonariuszy policji teren nie był nadmierny” i „po stwierdzeniu, że skarżący definitywnie opuścili zabezpieczane tereny, żadne dalsze czynności nie były kontynuowane”. W uzasadnieniu sąd podtrzymuje również, że „czynności podjęte przez funkcjonariuszy policji wobec skarżących, były zasadnie i znajdowały umocowanie w przepisach prawa” (Uzasadnienie do postanowienia Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia, II Wydział Karny, z dnia 19 kwietnia 2018 roku, sygn. akt II Kp 356/18).

Trudno się zgodzić z takim rozumowaniem. Zarówno z akt postępowania II Kp 356/18 jak i toczącego się prawie równolegle postępowania z powództwa cywilnego Ryszarda Petru i Katarzyny Lubnauer o ochronę dóbr osobistych przed Sądem Okręgowym w Warszawie, I Wydział Cywilny (Sygn. akt. I C 818/17), wynika że zasięg obserwacji był dużo większy niż tylko okolice Sejmu, ponieważ w niektórych przypadkach osoby obserwowane były pod nadzorem aż do momentu dojazdu do miejsca zamieszkania w odległych od Sejmu dzielnicach. Obserwacja miała miejsce w rejonach tak odległych od Sejmu jak np. rejon sklepu Bricoman na ul. Połczyńskiej, ambasada Czech przy ul. Koszykowej i Al. Róż, ulica Dembińskiego na Żoliborzu, rejon klubu „Państwo-Miasto” przy ul. Andersa i innych miejscach zupełnie niezwiązanych z miejscami zgromadzeń pod Sejmem, Senatem, Sądem Najwyższym czy Pałacem Prezydenckim.

Z informacji, które trafiły do środków masowego przekazu, a także z przebiegu postępowań sądowych związanych z ewentualnym przekroczeniem uprawnień przez policjantów, wynika, że do obejmowania czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi organizatorów lub uczestników manifestacji dochodziło wielokrotnie. Trudno uznać za przekonywujący argument ochrony obywateli przed naruszeniem prawa w sytuacji, gdy podobnej ochrony nie udziela się, a często wręcz odmawia osobom bitym, lżonym nie tylko w przestrzeni prywatnej, ale właśnie w trakcie zgromadzeń publicznych. Oznacza to, że funkcjonariusze policji powołując się na przepisy w istocie nie wypełniali ich lecz zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że dopuścili się „przekroczenia uprawnień”. Jest to przestępstwo ścigane na z oskarżenia publicznego i ujęte w art. 231 kodeksu karnego.

—–

Art. 231. ustawy z dnia z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny:

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

—-

Stwierdzona obserwacja polegała nie tylko na prowadzeniu nadzoru nad obecnością wskazanych osób w miejscach publicznych i ich przemieszczaniem się, ale także na przekazywaniu danych osobowych obserwowanych osób kolejnym funkcjonariuszom prowadzącym obserwację. A należy podkreślić, że osoby te, oprócz Ryszarda Petru, nie są, albo w lipcu 2017 roku nie były osobami publicznie znanymi. Nie popełniły też czynów na podstawie których policja ma prawo gromadzić i przetwarzać dane osobowe w systemach elektronicznych. Pozyskiwanie i przekazywanie danych osobowych (bez wiedzy i zgody tych osób) przez policję jest, zgodnie z art. 20 ustawy o policji dopuszczalne, ale również pod warunkiem, że osoby te są podejrzewane, o popełnienie lub planowanie wyłącznie przestępstwa ściganego z oskarżenia publicznego .

Organizowanie legalnej demonstracji, udział w niej lub występowanie w trakcie jej przebiegu z pewnością jest działaniem legalnym. Nie uzasadnia stosowania wobec takich osób obserwacji ujętej w art. 15 ust. 1 pkt 5a) ustawy o policji. Powołanie się w tej sytuacji na ten przepis powinno być uznane za przekroczenie uprawnień.

Z punktu widzenia art. 15 ust. 1 pkt 5a) ustawy o policji nie ma istotnego znaczenia czy obserwacja i rejestracja była wykonywana planowo lub doraźnie i czy była realizowana w sposób bezpośredni albo zdalny, a także czy była jawna lub przy użyciu metod uniemożliwiających osobom nieupoważnionym ustalenia faktu prowadzenia obserwacji i rejestracji . Znaczenie ma, czy była uzasadniona (Bartłomiej Opaliński, Maciej Rogalski, Przemysław Szustakiewicz, Ustawa o Policji – komentarz, Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2015, str. 75-76).

W ustawie o policji nie istnieje monitoring prewencyjny

O przekroczeniu granic „monitorowania” świadczy i to, że policjanci znali imiona i nazwiska obserwowanych osób, a osoby te nie są (z wyjątkiem Ryszarda Petru), lub przynajmniej w lipcu 2017 roku nie były osobami publicznymi. Policja więc musiała uzyskać te dane w drodze ich przetwarzania z innych baz, albo w drodze czynności operacyjno-rozpoznawczych. Tymczasem przepisy nie pozwalają policji na przetwarzanie danych osobowych bez wyraźnego powodu, a w szczególności nie pozwalają na pozyskiwanie tych danych w drodze czynności operacyjno-rozpoznawczych inaczej niż w związku z zagrożeniem przestępstwem lub wykroczeniem.

Funkcjonariusze policji, w zgromadzonej przez sądy dokumentacji, używają określenia „monitoring prewencyjny” (lub nadzór prewencyjny, obserwacja prewencyjna, zabezpieczenie prewencyjne) takiego pojęcia nie ma w ustawie o policji, ani żadnej innej ustawie zezwalającej na prowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych. Więc może ono de facto oznaczać nieuprawnione stosowanie czynności operacyjno-rozpoznawczych. Tym bardziej, że ze zgromadzonych materiałów wynika, że niektóre czynności określane są w żargonie policyjnym jako „ogon” czy „łata”, które w tłumaczeniu na język potoczny oznaczają obserwację należąca ewidentnie do czynności operacyjno-rozpoznawczych.

Zdaniem policji i prokuratury zabezpieczenie demonstracji czy manifestacji miało na celu zapobieżenie ewentualnym przestępstwom czy wykroczeniom, które mogłyby być popełnione w jej trakcie. Tymczasem z żadnej wymiany informacji nie wynika, że o popełnienie jakichkolwiek przestępstw lub wykroczeń mieliby być podejrzewani uczestnicy ruchu Obywateli RP. Nic też nie wskazuje na to, że poza policją nikt im nie zagrażał i nie planowano popełnienie przestępstw na szkodę inwigilowanych.

Nawet wtedy, gdy policja dokonywała interwencji i legitymowała uczestników ruchu, praktycznie w wszystkich dotychczas osądzonych przypadkach Obywatele RP byli uniewinnieni. Nielicznym wyjątkiem w sprawach jest ukaranie Pawła Kasprzaka za publiczne używanie słów uważanych za nieprzyzwoite, co jednak wydaje się całkowicie niewystarczającym powodem do uruchamiania czynności operacyjno-rozpoznawczych.

Art. 2 Konstytucji RP wymaga takich praktyk, które gwarantują, że Rzeczpospolita Polska istnieje i funkcjonuje jako demokratyczne państwo prawne urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej. Oznacza to zaufanie obywateli do władz, że władzy swej nie będą nadużywać. Sam przepis nie sprawi, że Polska stanie się państwem prawa. Przepis ten wymaga jednak wprost, by dla urzeczywistnienia państwa prawa i sprawiedliwości powstrzymać się od inwigilowania obywateli w celu produkowania przeciwko nim dowodów i ograniczania ich wolności. Demokratyczne państwo prawne, jak w swych orzeczeniach podkreślały niezawisłe sądy, wyklucza arbitralne ograniczanie wolności, testowanie uczciwości obywateli i produkowanie fałszywych dowodów w celu eliminowania i prześladowania politycznych uczestników debaty publicznej. To domena państwa totalitarnego.

Przyznanie policji i innym służbom państwowym, przez ustawodawcę, uprawnień do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych to wyraz zaufania społecznego, którego nie wolno nadużywać. Tym bardziej, że z szeregu czynności do których służby mające za zadanie ochronę porządku i bezpieczeństwa, tylko niektóre – przede wszystkim kontrola operacyjna, polegająca między innymi na podsłuchiwaniu rozmów telefonicznych i kontroli korespondencji, także elektronicznej – mogą być uruchamiane za zgodą sądu. Najczęściej stosowane czynności operacyjno-rozpoznawcze, polegające na obserwacji i rejestracji zachowań osób w miejscach publicznych, nie wymagają zgody żadnej niezależnej od rządu instytucji – co nie oznacza jednak, że mogą być stosowane na zasadzie dowolności, bez wyraźnego, określonego prawem, powodu.

Biorąc pod uwagę fakt, że czynności obserwacji ze względów praktycznych są zwykle połączone z czynnością rejestracji obrazu lub dźwięku, przepis art. 15 ustawy o policji warto zestawić z art. 241 kodeksu postępowania karnego, który stwierdza „Przepisy rozdziału niniejszego stosuje się odpowiednio do kontroli oraz do utrwalania przy użyciu środków technicznych treści innych rozmów lub przekazów informacji, w tym korespondencji przesyłanej pocztą elektroniczną”. Należy zwrócić uwagę na słowa „utrwalania przy użyciu środków technicznych treści innych rozmów”. Utrwalanie innych rozmów, to zgodnie z treścią art. 237 § 1. k.p.k. rejestrowanie inne niż „utrwalanie treści rozmów telefonicznych w celu wykrycia i uzyskania dowodów dla toczącego się postępowania lub zapobieżenia popełnieniu nowego przestępstwa” . Ustalając, że „inne rozmowy” mogą być utrwalane wyłącznie na podstawie przepisów rozdziału 26 k.p.k. należy wziąć pod uwagę, że w takim razie utrwalanie może odbywać się wyłącznie na zarządzenie sądu i pod warunkiem, że postępowanie dotyczy jednego z najpoważniejszych przestępstw, którego ściganie upoważnia do stosowania podsłuchów .

Postanowienie sądu o podtrzymaniu postanowienia prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie o odmowie wszczęcia śledztwa w związku z działaniami policji noszącymi znamiona przestępstwa z art. 231 kk budzi wątpliwości co do słuszności podjętej decyzji. Wydaje się, że jest to rozstrzygnięcie wymagające korekty. Jest ona stosowna zarówno w interesie osób poszkodowanych nieuzasadnioną inwigilacją, jak i z potrzeby uniknięcia zagrożenia utraty zaufania społecznego dla prawa do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych przez służby policyjne.

Podkreślamy, że nasze obawy o utratę zaufania do instytucji państwa nie dotyczą faktu rozmieszczenia w uzasadnionych miejscach funkcjonariuszy oddziałów prewencji policji, tylko prowadzeniu czynności operacyjno-rozpoznawczych wobec osób nie stanowiących zagrożenia dla porządku i bezpieczeństwa, z wykorzystaniem danych osobowych tych osób, pozyskanych i przetwarzanych bez wystarczającej podstawy prawnej i bez ich wiedzy i zgody.

dr hab. prof. UW Monika Płatek
Kierowniczka Zakładu Kryminologii na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego; Fullbright Scholar, Ekspertka Prawna Rady Europy i OBWE, członkini Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej; była Pełnomocniczka Rzecznika Praw Obywatelskich do spraw ochrony praw ofiar przestępstw

 

Piotr Niemczyk
wykładowca Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas
były Dyrektor Biura Analiz i Informacji Urzędu Ochrony Państwa,
były współorganizator Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej,
były ekspert Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych i innych komisji sejmowych i senackich pracujących nad ustawami dotyczącymi czynności operacyjno-rozpoznawczych

One thought on “Prof. Monika Płatek i Piotr Niemczyk o nielegalnych inwigilacjach

  • 16 października, 2018 o 06:47
    Permalink

    zniszczyliście mój komentarz o represjach inwigilacji strzelaniu taserem do cywili 1968-2018 =50 lat czystek etnicznych przeciw Słowianom w Polsce .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *