Nacjonaliści depczą patriotyzm

Nie tęczowa, nie laicka, tylko Polska katolicka! – to bodaj najłagodniejsze z haseł skandowanych zwykle na tzw. Marszu Niepodległości każdego 11 listopada, kiedy ulicami Warszawy idzie wielotysięczny tłum. Prawdziwe morze ludzi. Płoną race, budzące skojarzenia z pochodniami noszonymi niegdyś w Norymberdze i Berlinie

Echo złowrogich okrzyków – bo one mają brzmieć potężnie i złowrogo – to echo niesie się więc – jak wtedy – po ulicach zastygłych w przerażonym bezruchu. Jest też morze biało-czerwonych flag, ale z wrzaskiem wznoszącym się spod nich miesza się w dymie pochodni pijany rechot. Obraża mnie ten rechot, jak wszystko inne w tym potwornym marszu. I wcale nie moje demokratyczne ideały są obrażane, bo one mają się dobrze i wytrzymują te sceny bez szwanku. To mój patriotyzm jest deptany i plugawiony, wszystkie te moje drżenia serca, które kiedyś budził Mickiewicz, Szopen i Czerwone maki

Cóż, jestem patriotą

Choć to niestosowne w niektórych bliskich mi środowiskach czynić takie wyznania…

Istnieją inne wersje hasła o Polsce katolickiej. Np. nie pedalska, albo nie żydowska zamiast nie tęczowa. Różnice nie są tu istotne, to tylko taka swobodna wyliczanka rozmaitych rodzajów „nie-Polaka” wykrzykiwana po to głównie, by już za chwilę było dobrze wiadomo, co znaczy inne hasło wykrzykiwane w pustkę i w tę ciemność panującą pomimo dnia poza marszem, gdzie już nie płoną pochodnie. Śmierć wrogom Oj-czyz-ny! Komu ta śmierć jest pisana – już wtedy dobrze wiadomo.

Wszystko powinno być więc jasne i niech nikt nie ma złudzeń. Niech nikt z idących w pochodzie nie łudzi tych, którzy na to patrzą. Doprawdy nie trzeba falang, celtyckich krzyży, błyskawic „SS”, wspomnień Hitlera, żadnych nazistowskich symboli – a one przecież i tak tam są! I jest ich zawsze mnóstwo…

To myy! To myy! Po-la-cy – wrzeszczy ktoś z trybuny przez ogłuszające nagłośnienie, a potężny tłum odpowiada – Bóg! Honor! I Oj-czyzna! – Brzmienie okrzyków, rytm podkreślany bębnem i werblami, białe gotyckie napisy na czarnym tle, równe szeregi zielonych flag z falangą, scena jak ruszająca do boju armia orków z Tolkiena nie pozostawia złudzeń i staranna aranżacja temu właśnie służy.

Kolejny taki marsz – z pewnością tym razem jeszcze liczniejszy – przedefiluje przez Warszawę już zaraz w setne święto niepodległości. Tej niepodległości okupionej ogromnymi ofiarami – jak o tym wspomina przepiękna preambuła polskiej konstytucji. Uchwalaliśmy tę konstytucję już całe pokolenie temu pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a wszystkie te prawa i całe prawo Rzeczypospolitej, bierze się z przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi.

 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Marsz Niepodległości. Realizuje się najgorszy z możliwych scenariuszy
 

Samo to jedno hasło zatem – to najłagodniejsze, o Polsce katolickiej, a nie tęczowej – ono jedno wystarczy, by ów marsz zdeptał wszystko to, co w preambule konstytucji zapisano jako wartość najświętszą. Nie tęczowa… – krzykną – nie pedalska – uściślą – nie żydowska – dodadzą – nie islamska, nie brukselska i nie jeszcze jakaś… Tłum stu tysięcy, a może większy, niosąc morze biało-czerwonych sztandarów, wszyscy ci ludzie, nawet nie race niosący, nie błyskawice „SS” i nie celtyckie krzyże, a tylko właśnie polskie barwy narodowe – wszyscy będą deptać i wolność, i godność „pedałów”, „brukselczyków”, „żydów”. Zdepczą więc – tym swoim zgodnym krokiem biało-czerwonego tłumu – całą polską wolność. I również godność państwa, które miało być wspólne i wszystkim jednakową wolność dające. „Gorzkie doświadczenia przeszłości” powracają. W koszmarnej karykaturze, jak z pijackich zwidów. Niesione przez morze ludzi z biało-czerwonymi flagami – nie przez pijanych, obcych żołdaków. Powstają najkoszmarniejsze demony historii. W brunatną szmatę zmieniając narodową flagę. Moją flagę. W stulecie niepodległości mojego państwa.

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

16 thoughts on “Nacjonaliści depczą patriotyzm

  • 5 listopada, 2018 o 09:58
    Permalink

    Wasz idol Verhofstadt raczej na Marszu nie będzie , stąd na pijaku rechot bym nie liczył.

    Odpowiedz
    • 5 listopada, 2018 o 10:02
      Permalink

      Pan był łaskaw pomylić osoby — to nie Verhofstadt jest z tego znany.

      Odpowiedz
      • 5 listopada, 2018 o 10:09
        Permalink

        Mój błąd. Przepraszam. Ten wyzywa od faszystów. Pije Juncker. Jego też nie będzie.

        Odpowiedz
        • 5 listopada, 2018 o 13:00
          Permalink

          No, już lepiej. Jednakże, wie Pan na pewno, że Junckera nie będzie? W końcu to państwowe święto jednego z krajów Unii 😉 Ale Juncker — pije, czy nie, dużo, czy mało — nie wrzeszczy np. “j..ć islam” i w ogóle nie wrzeszczy. NIestety zatem znów Pan myli osoby.

          Odpowiedz
  • 5 listopada, 2018 o 12:07
    Permalink

    A może nie warto się teraz bawić w pyskówki z pikointeligentem, tylko skoncentrować się na ważniejszych sprawach?
    Czy passus o programowym nieuczestniczeniu polityków opozycji w kontrdemonstracji w Warszawie jest argumentem za tym, że rola opozycji ulicznej (wolę “krawężnikowej”) zamiast się tracić wagę akurat nabiera kluczowego znaczenia? Trochę się obawiam zwykłego łomotu, ale może bardziej bycia użytym jako pretekst do ataku na całkiem bezbronnych ludzi, bo zdaje się, że głównie o to tym idiotom chodzi. Mówiło się, że teraz jest czas na pracę u podstaw, pracę polityczną, a tu znowu będę “kopalnianym kanarkiem” trochę jednak ryzykując. Więc chciałbym w końcu wiedzieć którym ludziom trzeba przypominać zupełnie oczywiste sprawy? Przecież nie demonstrujemy dla kiboli czy nazistów – zacofańcy nigdy nie dopuszczą do siebie myśli, że są zacofani, ani tym bardziej dla TVP, bo jest “publiczna”, tylko kim są ci, którzy powinni zareagować w pierwszej kolejności?

    Odpowiedz
    • 5 listopada, 2018 o 12:11
      Permalink

      Po co obrażasz mnie personalnie i innych zbiorowo. To wy chcecie blokować legalną manifestację. To wy dążycie do zadymy.

      Odpowiedz
      • 5 listopada, 2018 o 13:03
        Permalink

        Problem właśnie w tym, Szanowny Panie, że ta manifestacja wciąż uchodzi za legalną. Na tym polega skandal. Regularnie dochodzi na niej do wykroczeń i przestępst różnej kategorii. Burdy, pijani uczestnicy, bójki, mowa nienawiści, groźby karalne, nazistowska symbolika. Z tych z grubsza powodów ona już dawno powinna uznana za nielegalną. Jej faszystowska groza to rzecz osobna.

        Odpowiedz
        • 5 listopada, 2018 o 14:24
          Permalink

          Nie Wy o tym decyduje cie, to raz. Pijani uczestnicy to margines. Pojęcia nacjonalizmu i faszyzmu nie są jednoznaczne. Tak samo jak usuwa się blokujących marsze równości tak samo służby powinny usunąć blokujących marsz 11.11.

          Jeśli manifestacja jest legalna,a Wy ją blokujecie to jest to dla mnie szukanie zadymy.

          Odpowiedz
          • 6 listopada, 2018 o 04:58
            Permalink

            Owszem, my. I potem sądy. “Nie przysłuchuje ochrona prawna demonstracji, w której używa się przemocy” — to z sentencji jednego z wyroków. Uniewinniono w nim blokujących. Chodzi teraz o to, by sąd to uznał zanim trzeba będzie ten koszmar blokować.

            Żaden margines. Wystarczy policzyć flaszki pozostawione na ulicy. Czy “zadymą” są strajki? Czy “nielegalną zadymą” jest wszystko, co za taką uzna policja i władza? Np. w Rosji, na Białorusi, w Polsce za komuny? Pomyliły się Panu pojęcia i ich definicje. Dość dokumentnie.

          • 6 listopada, 2018 o 11:54
            Permalink

            Na przykład tak jak “usunięto” blokujących marsz równości 8 lipca w Częstochowie?

            “Pijani uczestnicy to margines”, “rasistowskie transparenty to margines”, “mowa nienawiści to margines”, “wyroby pirotechniczne to margines”, “przekleństwa skandowane przez tłum to też margines”. Same marginesy. A ilu z tych marginesów zostały postawione zarzuty np z poprzedniego marszu niepodległości?

            Kojarzę taki marsz w Warszawie gdzie poseł opozycji zapalił racę i zaraz pojawiła się policja i mandat, a na marszach narodowców co?

            Legalność demonstracji zawsze będzie tym jedynym argumentem nacjonalistów, który ma jakąś wartość. Może wiec zamiast po raz kolejny bezskutecznie blokować ten marsz, zmienić taktykę? Jeśli nie zamiast to chociaż jako dodatek, dokumentować i zgłaszać od razu wszelkie naruszenia do przewodniczącego marszu, do dowodzącego akcją policji i do przedstawiciela ratusza. Może ilość wykroczeń skłoni któregoś z nich do rozwiązania marszu.

            Takie tam pomysły i rozważania laika.

      • 5 listopada, 2018 o 13:44
        Permalink

        Ja wiem czy kogoś obrażam? Raczej nie; to autopsja pomieszana z refleksją. Byłem tam nie raz, swoje wiedziałem i swoje lata też mam. Jeśli ostro na to reaguję to na pewno nie dlatego, że szukam “zadymy”.
        Mój wpis był właśnie o tym, dlaczego my a nie Wy próbujemy pobudzić do reakcji tych samych ludzi, którzy od lat pobłażali czemuś takiemu? To nie jest manifestacja pokojowa, właściwie to nie jest żadna demonstracja, bo oni nie są za czymś, a najmniej za Polską, tylko dla postrachu.

        Z innej beczki, skoro tak ważny jest ten faszyzm, co to nie jest nazizmem:
        Benito Mussolini, dziecko lewicujących rodziców, co mu dali imię po Benito Juarezie, był postępowym dziennikarzem, bardzo dzielnie walczył na froncie i w końcu dostał szału. Nie mógł się pogodzić z faktem, że ta słabo działająca Republika Włoska tak nędznie wyposażała żołnierzy i nimi potwornie źle dowodziła, a którzy przecież masowo ginęli w jej obronie.

        Pytanie: czy obrana przez niego później droga warta była tych trupów i całej groteski, która temu towarzyszyła?

        Odpowiedz
  • 6 listopada, 2018 o 07:41
    Permalink

    Panie Kasprzak. Uzurpujecie sobie prawo do decydowania za większość obywateli. Ponadto w Polsce nie obowiązują precedensu w sądzie. Będziecie uparcie odnosić się do wyroku sądu z Wrocławia? Idąc tym tropem powinniśmy uniewinnić każdego sędziego przyłapanego na kradzieży.
    I tak, to legalnie wybrane władze i policja decydują o legalności zgromadzeń.

    I nie, nic mi się nie pomyliło. Spojrzy Pan proszę na odzew, z jakim spotyka się Pan choćby na Twitterze. Uzurpuje Pan sobie prawo do reprezentowania zdecydowanie większej ilości osób, niż rzeczywista liczba zwolenników Obywateli RP.

    Odpowiedz
    • 6 listopada, 2018 o 10:19
      Permalink

      Idę “tym tropem” i widzę totalne meandry mózgu wysilonego do granic możliwości. Przecież to nawet nie są przesłanki ani tezy, tylko papka propagandy akwarystycznej.

      A. Prawo nie jest w Polsce precedensowe. No prawda, ale co z linią orzecznictwa? Sąd we Wrocławiu stwierdził, że demonstracja, która nie jest pokojową nie podlega pewnej ochronie, a demostracja “narodowcow” taką nie byla. To już nie jest prawdą w Koluszkach?

      B. Sędzia popełniający kradzież jest uczestnikiem jakiejś demonstracji pokojowej we Wroclawiu i dlatego podlegalby ochronie prawnej?

      C. Legalnie wybrane władze i policja decydują o legalności czegokolwiek tylko na wschód od Polski. Od legalności są w normalnym kraju sady działające na podstawie prawa stanowionego. One jedynie realizują nakazy prawne w zakresie porządku i prewencji.

      D. Co sobie P.K. uzurpuje, to jego sprawa. Natomiast ma prawo do głoszenia swoich poglądów, i tak się dziwnie składa, że znakomita większość prawników, artystów mieszkańców miast, intelektualistów i takich tam, ma te poglady niemal tożsame z jego poglądami. Pozostaje pytanie, kto jeszcze podziela poglądy Pana K.Michalskiego i czy mógłby ten ktoś nam te poglądy precyzyjnie wytłumaczyć?

      Odpowiedz
      • 6 listopada, 2018 o 14:40
        Permalink

        Nie podnoś argumentu elit bo te, np. pani Nurowska, zwyczajnie się ośmieszają. Argument wykształcenia również niczego nie dowodzi – po obu stronach sztucznie wzniesionej barykady są osoby wykształcone.
        Wyjdź Pan na ulicę, wyjdź poza ten portal i sam się przekonasz, ile osób podziela “moje” poglądy. Pozdrawiam i bez odbioru.

        Odpowiedz
        • 6 listopada, 2018 o 15:03
          Permalink

          No teraz Nurowska i oskarżenie o elitarnosc. Ja kilkakrotnie podnosiłem sprawę, że dla mnie wykształcenie nie warunkuje jeszcze wartości człowieka.
          Po mieście sporo się poruszam i nie widzę jakiejś zarliwej wiary w nacjonalizm i przemoc, właściwie wszyscy są przeciw postępującej brutalizacji naszego “demosu”.
          Argumentujesz Pan swoje poglądy w sposób fatalny, a jak coś pójdzie nie tak, to pojawiają się dziwne inwektywy.
          Z tą barykada, to ona nie jest wcale taka sztuczna. Próbowałem Pana sprowokować do powaznej dyskusji o tym właśnie podziale, często zlosliwoscia, przyznaję. I co, “skompromitowana” Nurowska się pojawiła.
          Jeszcze coś z warszawskiego folkloru, bo mi zaczyna brakować lekkostrawnych argumentów:
          Bujać to my, a nie nas.

          Odpowiedz
          • 6 listopada, 2018 o 15:14
            Permalink

            Nigdy nie użyłem inwektyw ani nie pochwaliłem przemocy. Chce Pan więcej przykładów takich elit? Po co, przecież tylko w fatalny sposób udowodnią moją tezę. Pozdrawiam i kończę udział w dyskusji pod tym postem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *