Koniec wakacji, budzi się ruch troski o kulturę niepodległą

23 sierpnia, tuż przed końcem wakacji, kilka dni przed rocznicą Solidarności, tydzień przed rocznicą 1 września, w państwie PiS narodziła się Kultura Niepodległa
 
To ruch nieformalny, obywatelski. Gromadzi twórców i uczestników kultury. Czy będzie masowy, zobaczymy. W założeniu ma zebrać ludzi o różnych poglądach, różnym wyczuleniu na kulturę, z różnych środowisk i obszarów Polski. Łączy ich przekonanie, że kultura jest ważna i musi mieć swoje miejsce w codzienności i w chwilach wyjątkowych. Musi być jak najbardziej osobna od polityki i polityków, od sympatii światopoglądowych. Otwarta.

Otwarta znaczy różnorodna, i tej różnorodności trzeba bronić, jak wolności i sprawiedliwości bronią postępowe ruchy polityczne. Bo choć ma to być ruch niezależny od sympatii politycznych, to nie ma co ukrywać, że pomysł zrodził się z lęków i obaw o zawłaszczanie i spłaszczanie kultury przez opcję obecnie rządzącą. I jeśli z tego ruchu uda się stworzyć masowy, i jeszcze zrealizować większość celów takich jak, wymieniana już, różnorodność, powszechność i partycypacyjność, niezależność i głębokie zanurzenie w funkcje edukacyjne, to trzeba będzie w jakiś sposób PiS podziękować, że choć nieświadomie, a nawet wbrew sobie, przyłożył się do tego, by dać należne miejsce tak ważnej dziedzinie życia.
 

 
Do sukcesu jeszcze droga daleka i nim PiS zacznie podkładać kłody (a będzie, choćby dla tego, że bardzo nie lubi nie swoich pomysłów i kompletnie inaczej rozumie rolę kultury), całe to nieformalne zamieszanie będzie musiało sobie poradzić z przypadłościami, które przez lata sprawiały, że kultura była spychana na bok.

Bo nie o wszystko można obwiniać polityków. Sami ludzie kultury nie wsadzili wiele serca w to by jej bronić, wspólnie rozwijać, promować. By być uczciwym, sukces i pozytywne efekty będą możliwe jeśli ludzie kultury zwalczą swój koniunkturalizm, bycie łasym na komplementy i nagrody władzy, jest na to nadzieja po opolskich wydarzeniach. Muszą też schować choć trochę, tak często rozbuchane do granic wytrzymałości, ego. Artyście ono potrzebne, ale propagatorowi kultury, społecznikowi już niekoniecznie.

Dziś pod manifestem podpisanych jest 1200 osób. Jak na apostołów to liczba duża, ale zobaczymy czy znajdzie się choć 11 gotowych oddać wiele za tę ideę. Teraz trzeba iść w Polskę i tłumaczyć, że warto jest poświecić czas, energię, nerwy na obronę niezależnej kultury, że nikomu ujmy nie przyniesie fakt, że obok wybitnych – na skalę światową twórców – na liście będą figurować nazwiska lokalnych artystów, animatorów kultury, bibliotekarek i bibliotekarzy. Że wszyscy mają jeden cel, choć różne zadania, i że to tam, w terenie, potrzeba będzie może mniej talentu, ale na pewno więcej energii i odwagi by działać, zbierać podpisy, organizować.

Wszyscy ludzie kultury są wyczuleni na autentyzm, więc nikt tu nie może się czuć działaczem drugiej kategorii, człowiekiem od czarnej roboty. Wszyscy muszą akceptować pewną ogólność i uproszczenie postulatów, różne podejście i estetykę działań. Bez autentycznej pracy i zaangażowania oraz bez tolerancji i zdolności do kompromisu, efekt będzie mizerny.

A efektem ma być projekt Ustawy o kulturze. I ma to być sensowny i kompletny projekt. By był obywatelski musi być szeroko konsultowany i mieć ogromne poparcie.
I tu znów paradoks. W kontrze do grubo ciosanych i grafomańskich pomysłów PiS jest szansa na stworzenie takiego dzieła, które w wolnej Polsce przez 26 lat powstać nie mogło, bo nie było klimatu na szeroką współpracę. Teraz jest wyczuwalny.

Dlatego też, widząc szansę podpisałem się pod tym pomysłem bez cienia wahania. Jeśli się uda, będzie to dobry prognostyk do kolejnych, radykalnych zmian polskiego zaścianka w jedno z europejskich centrów nowych otwartych idei. I to obok, albo nawet wbrew PiS. Tego powinniśmy sobie życzyć.

2 thoughts on “Koniec wakacji, budzi się ruch troski o kulturę niepodległą

  • 25 sierpnia, 2017 o 14:02
    Permalink

    Jestem raczej odbiorcą kultury ale za to nałogowym i z dużym wachlarzem :-)). Broniłam niezależnej kultury 30 lat temu , obronię i dziś .

    Odpowiedz
  • 26 sierpnia, 2017 o 17:25
    Permalink

    Już widzę komentarze ubolewające nad fragmentami “manifestu” KN o tym, że kulturze było źle pod każdymi rządami. Klimat po stronie “demokratów” wciąż jest taki, że dzisiejszej opozycji krytykować nie wolno, nawet oświata za poprzedniej władzy kwitła 😉

    Niemniej prawo weta dla kandydatury ministra? Tyle wynika z drugiego proponowanego postulatu. Ciekawe. Wydaje mi się, że pomysł najpelszy nie jest, ale ciekawy jest dlatego, że jest niekonstytucyjny. To jak? Konstytucja też nie jest święta? Nie tylko PO? Czy może zagalopowaliśmy się trochę i niekonstytucyjności nie zauważyliśmy?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *