Klęska publicystów

Pisanie o tym jest sprawą dość beznadziejną. Pozornym prawdom obwieszczanym równoważnikami zdań przeciwstawić trzeba rozumowanie, argumenty i fakty – szanse w takim zderzeniu są zawsze nikłe. Działa to szczególnie silnie, kiedy zaakceptować rzeczywistość znaczy usłyszeć coś, czego słyszeć nie chcemy

Wynik wyborów europejskich wróży sukces PiS w jesiennych wyborach parlamentarnych. Nieprzyjemny błękit dominuje na mapie politycznego podziału Polski, na której liberalny Zachód skurczył się już do pomarańczowych wysepek na niebieskiej płyciźnie i straszą obszary granatowej głębi na Wschodzie. Ten ponury obraz wywołuje rozmaite komentarze i – jeśli mam być szczery, a tak postanowiłem – one rozczarowują nawet bardziej niż wyborcza porażka i demonstrowana nią indolencja polityków naszej strony. Od czterech lat bowiem i od czterech wyborów: prezydenckich, parlamentarnych, samorządowych i europejskich, nie umiemy się zmierzyć z sytuacją przede wszystkim intelektualnie. Uzbrojeni w dobre samopoczucie ludzi cywilizowanych i myślących dostajemy jednakże srogi łomot od tych, których prostactwo i prymitywne niedouczenie wyśmiewamy na co dzień. Kaczyński staje się w oczach wielu genialnym strategiem, dyskretnie i poza zasięgiem gawiedzi zatrudniającym w dodatku speców najpewniej amerykańskich i dysponujących technikami rodem z NASA. Zawstydzająca rzeczywistość jest jednak taka, ile warte są nasze nadęte miny – łomot dają nam ci sami nieokrzesańcy, których każdy z nas widzi i słyszy codziennie.

Przyjrzeć wypada się bliżej dwóm konkurującym ze sobą pomysłom na jesienne wybory: dalszej integracji wokół jednej listy i tworzenia dwóch bloków, które razem miałyby szansę przynieść więcej głosów demokratom. Sam bardzo zdecydowanie opowiadam się za jedną listą, jednak dające się przeczytać publicystyczne argumenty na jej rzecz uważam za aberrację, a oceny realne i dające nadzieje na obecność w polskiej polityce jakiegokolwiek rzeczywistego myślenia, widzę wyłącznie po stronie tych, którzy uważają, że dwie listy będą lepsze – choć oni się niebezpiecznie mylą. Podobnie, jakkolwiek nie jestem fanem Grzegorza Schetyny, nawoływanie do „królobójstwa” w PO na cztery miesiące przed wyborami uważam nie tylko za strategiczny idiotyzm, ale także za obnażenie kompletnej intelektualnej impotencji „królobójców” niezdolnych już pomyśleć o samym istnieniu rzeczywistego politycznego programu, o jego możliwej treści nie wspominając.

Uważam wobec tego, że nieuchronna, jak mi się niestety wydaje, wyborcza porażka tej jesieni będzie przede wszystkim klęską komentatorów, a polityków dopiero w dalszej kolejności i niejako w rezultacie.

Recenzje klęski wyborczej

Negacjoniści

Publicystyczne oceny europejskich wyników naprawdę potrafią zdumieć. Najpierw idą więc negacjoniści, uznający rezultat głosowania za sukces. O jakiej porażce mowa, skoro, KE uzyskała wynik bliski 40%, co jest jednym z lepszych rezultatów w Europie? – pytają. Istotnie, poza PiS lepszy rezultat w Europie uzyskał tylko węgierski Fidesz i maltańska Partia Pracy. KE miała czwarty wynik w Europie! To szokująca wiadomość. Co jednak dziwne, sprawdzić to musiałem sam. Żaden z negacjonistów nie przejrzał wyników. Albo przejrzawszy, nie ogłosił ich w charakterze argumentu. Dlaczego?

Na wynik KE na europejskim tle rzeczywiście warto zwrócić uwagę, ale to jest równocześniepowód do co najmniej niepokoju o polski los. Ów charakterystyczny dla naszejpolityki podział głosów – jeśli się przyjrzeć doświadczeniu i sytuacji innychkrajów – delikatnie mówiąc, nie lokuje nas bowiem gdziekolwiek w pobliżudemokracji. To osobny temat, choć ważny.

PRZECZYTAJ TAKŻE: W interesie wyborców mniej istotne jest to, kto wygra, a bardziej – w jaki sposób to zrobi

Ów wynik KE pokazuje jednakże jeszcze inne zjawisko obserwowane w Polsce od dawna i widoczne także w wyborach samorządowych – te z grubsza 40% to najwyraźniej górna i niemożliwa do przekroczenia granica mobilizacji twardych wyborców opozycji, motywowanych zwłaszcza kulturową niechęcią do PiS i uważających z oczywistych powodów, że PiS odsunąć trzeba na pewno i że trzeba to zrobić najpierw, a co do reszty można i nawet należy poczekać. Wynik KE jest rzeczywiście tak świetny, że już samo to każe pomyśleć, czy w ogóle da się osiągnąć więcej. Czwarty wynik w Europie przecież jednak nie wystarczy, by w Polsce wygrać kulturową wojnę.

Chcieć najpierw odsunąć PiS, by potem uporać się z „resztą problemów” byłoby więc być może opcją do rozważenia, a właśnie tego chcą negacjoniści – rzecz jednak w tym, że tego prawdopodobnie nie doczekamy się nigdy. Z dokładnością do specyficznej maltańskiej sytuacji, wyniki porównywalne z PiS uzyskują jedynie autokraci w krajach osuwających się w objęcia brunatniejącej dyktatury! PO zrobiła co prawda bardzo wiele, by prześcignąć PiS zarówno w populizmie, jak i w ideowej, bezbarwnej jednolitości – ale bardzo wyraźnie widzimy już, że nie zdało się to na wiele, a nie da się robić takich rzeczy bezkarnie, strojąc się równocześnie w piórka obrońców demokracji.

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

19 thoughts on “Klęska publicystów

  • 13 czerwca, 2019 o 16:02
    Permalink

    Ogromne dzięki dla Pawła Kasprzaka​ i Obywateli RP​ za jasne podsumowanie obecnie krążących opinii publikowanych w prasie, internecie, oraz przedstawianych w różnorodnych debatach, po ostatnich wyborach do parlamentu europejskiego. Fajnie, że pod artykułem jest lista kilku ważnych pytań i odpowiedzi, pytań które często są zadawane po usłyszeniu o tej wizji Obywateli RP.
    Sugeruję przeczytać i zabrać głos w tej dyskusji. Sam z chęcia porozmawiam na ten temat 16 czerwca, w gronie kolegów i koleżanek z koła PO w Olsztynie, do którego należę.
    Ostateczna decyzja o tym jaki los wybiorą wyborcy zostanie nam przekazana już po wyborach jesiennych. Stosując ideę prawyborów, sondaże przedwyborcze jak i wiarygdność już wybranych posłów do Sejmu, bedzie reprezentować lokalne poglądy i opinie w każdym z lokalnych środowisk w jakich żyjemy. Wielki Sejm odzwierciedli głosy naszego społeczeństwa, i ich mandat pomoże stworzyć ramy takiego państwa w jakim chcemy żyć.
    P.S. Mam prośbę do was wszystkich, przezytajcie caly tekst i zabierzcie głos w dyskusji pod tym artykułem na stronie Obywateli RP.

    Odpowiedz
    • 13 czerwca, 2019 o 18:11
      Permalink

      Jasne?! O w mordę… Musi co od upału mózg mi odjęło.

      Odpowiedz
    • 13 czerwca, 2019 o 18:39
      Permalink

      Jak ktoś 2 miesiące przed ostatecznym zarejestrowaniem partyjnych list postuluje przeprowadzenie prawyborów, i to z udziałem 5% uprawnionych, to znaczy, że stracił definitywnie kontakt z rzeczywistością i odleciał gdzieś w okolice galaktyki Andromedy. Wysiłek publicystyczny Autora jest imponujący, ale wartość tego jest taka, jak wartość przeciętnej polskiej publicystyki, którą Autor sam na wstępie za jałowość i oderwanie od rzeczywistości krytykuje.

      Odpowiedz
  • 13 czerwca, 2019 o 18:30
    Permalink

    Wy, partyjniacy macie z tymi waszymi partyjkami i wojenkami na górze problemy. Ja na szczęście jestem bezpartyjny i bojkotuję wybory partyjnej dyktatury. I jestem na luziku nie przejmując się waszymi wewnętrznymi wojenkami. Jam jeden z tych 50%, którzy olewają te wasze “wybory”. Walcie się sami z tym waszym Kaczyńskim i PiS-em.

    Odpowiedz
    • 13 czerwca, 2019 o 19:11
      Permalink

      Tak, to niewątpliwie bardzo chwalebna postawa. I, rozumiem, walcie się z tą swoją Polską?

      Odpowiedz
      • 13 czerwca, 2019 o 21:07
        Permalink

        Nie wiem czy chwalebna. Raczej przymusowa, Legalne i demokratyczna narzędzia wpływu na polskie państwo zostały obywatelom polskim odebrane. Wiec, fakt. Walcie się z tą waszą Polską. Nie dla psa kiełbasa, nie Polska dla Polaka. Polska tylko dla partyjniaka z koncesją na występy w reżimowej telewizji.

        Odpowiedz
  • 13 czerwca, 2019 o 19:36
    Permalink

    Reforma państwa jest konieczna dla usunięcia zniszczeń, zwłaszcza w mentalności Polaków, po rządach lewicy postsolidarnościowej pozostającej w ścisłym sojuszu z pozostałościami postkomunistycznymi.
    Nie można w żaden sposób pozwolić na powrót do władzy ludzi którzy doprowadzili do tego, o czym mówi prezydent Duda.
    Może zapamiętajcie bardzo ważną wypowiedź prezydenta:

    “W polskim Sądzie Najwyższym była cała grupa sędziów, którzy orzekali jako sędziowie należący do komunistycznej partii, którzy orzekali nawet w czasie stanu wojennego. (…). Powiedziałem, że jeżeli Polska ma być demokratyczna, wolna i suwerenna (…) to na litość boską, ci ludzie muszą odejść w stan spoczynku i tak zrobiliśmy. Ale jak widać, mimo upływu 30 lat, ich wpływy budowane po 1989 roku, kiedy przefarbowali się jako elita nowego państwa, wciąż są duże.”

    Podobna sytuacja miała miejsce nie tylko w SN, także i w polityce wpływy tych którzy jeszcze nie tak dawno bronili “demokracji socjalistycznej ” jak niepodległości a dzisiaj jak za dotknięciem różdżki stali się zwolennikami demokracji liberalnej, wciąż są duże.
    Mam nadzieję, że po jesiennych wyborach PIS zdobędzie większość konstytucyjną i przyjdzie w końcu pora na sprzątanie tej stajni Augiasza.

    Odpowiedz
    • 13 czerwca, 2019 o 21:30
      Permalink

      Wy tam LK26 to na rympał odprawiacie agitpropkę ZMP i już Wam się miesza pic z nieprawdą. Kto to słyszał w XXI wieku by o jednym przywódcy narodu pisać jak o Maożedongu? Ta “cała grupa sędziów”, to “zimnowojenni podżegacze”, z poprzedniej bajki. Jak odszedł Gomułka, to ani jednego nie znaleźli.
      Ze stajnią Augiasza do niedawna łączono syjonistów, chociaż to publiczne kalanie własnego gniazda ma już swoja przebogatą historię, a to zaledwie trochę ponad trzy lata. Gnój trzeba oczywiscie uprzątać, to nakaz higieny, a w przenośni higieny postępowania, czyli moralności. Bo ścisłe związki z… w sojuszu z czymś tam, czymś tam socjalizmu to nie tylko bardzo prymitywna kalka z ZMP, to Wasz stan umysłu… a może tam już nic poza zgraną propagandą już nie ma?
      Priwiet, LK26

      Odpowiedz
    • 13 czerwca, 2019 o 21:49
      Permalink

      elka26
      Ty tak poważnie? Nie przyszło Ci do głowy, że większość dziś orzekających sędziów za czasów komuny szczało w pieluchy? Że ci starzy, którzy dziś jeszcze orzekają byli weryfikowani dziesiątki razy w wolnej Polsce a jedyni, którzy mają ręce ubabrane komuną dziś wysługują się PiSowi? Dziewczyno ogarnij się i zacznij weryfikować wiadomości , które wtłacza Ci do głowy TVP i ksiądz proboszcz. Może jakaś książka do poduszki dla odmiany?

      Odpowiedz
  • 13 czerwca, 2019 o 22:28
    Permalink

    Szanownemu obywatelowi coś się zapewne pomyliło. To może warto przypomnieć kilka nazwisk wybitnych obecnie “obrońców demokracji” i ich funkcje w przeszłości?
    Chociażby tych którzy z ramienia KE kandydowali miesiąc temu w wyborach:
    Cimoszewicz – sekretarz KU PZPR UW
    Belka – sekretarz KU PZPR-UŁ
    Miller – członek KC PZPR
    Zemke – sekretarz KW PZPR
    Mańkut – sekretarz KW PZPR
    Rosati – sekretarz KU PZPR SGPiS

    Piękne kadry czyż nie tak? Czy ktoś z podobnymi referencjami znajduje się w PIS? Poza tym, wiek nie ma nic do rzeczy, jak zapewne doskonale wszystkim wiadomo myśli klasyków marksizmu-leninizmu są wiecznie żywe i ciągle znajdują swoich gorliwych wyznawców.
    Proponuję także do poduszki lekturę takiej chociażby ciekawej książki – J. Goldberg “Lewicowy faszyzm” z przedmową – uwaga! – L. Balcerowicza. Pouczająca lektura.

    Odpowiedz
    • 13 czerwca, 2019 o 22:42
      Permalink

      Jeszcze raz, bo upał, który z tych panów jest z tej grupy sędziów z poprzedniej bajeczki? “Jak zapewne wszystkim wiadomo…” To z Moczara.

      Odpowiedz
  • 14 czerwca, 2019 o 09:58
    Permalink

    Obawiam się Pawle, że to jednak wołanie na puszczy, bo wychodzi mi, że pojęcie “o Polskę tu chodzi” przez większość jest pojmowana, nawet nieświadomie, jako “o partię tu chodzi”, o konkretny zbiór interesów, jak to na wojnie. “Debaty” nie będzie, bo kto miałby ją prowadzić, moderować?
    Wczoraj PiS ogłosił kto i dlaczego będzie kierował kampanią wyborczą. Po “naszej” stronie nawet nie wiadomo kto i jak będzie kandydować, i po co przede wszystkim.
    Nie jestem “królobójcą”, ale uważam Twoją ocenę Schetyny za trafioną jedynie wtedy gdy tą Polską jest partia i jego w niej przewodnia rola. Gdyby miał choćby nikłą świadomość i skłonność propaństwową już dawno zmieniłby taktykę, no chyba, że po prostu jest mało inteligentny. Dla mnie niech będzie sobie dalej szefem partii, jeśli sprawę wygrania (jeśli tego chce, w co już na serio wątpię) wyborów odda w ręce, nazwijmy to, sztabu kryzysowego. Obawiam się jednak, że na wszelkie ruchy inne niż prymitywna, ciągnięta od 4 lat, wojenka, w której większość aktywnych politycznie ludzi się lubuje, jest po prostu za późno. Musiałby sie stać cud oświecenia kilku, kilkunastu osób z GS na czele, a ja w cuda nie wierzę.

    Przeczytaj jeszcze raz swoje ostatnie zdanie. Gdybyś od niego zaczął dalszego ciągu mógłbyś już nie pisać, bo po co. Bo jest dużo racji w tym co gdzieniegdzie już słychać, że zarówno wyniki wyborów 2015 jak i te beznadziejne 4 lata zawdzięczamy mainstreamowym mediom, które w Polsce w żadnej, ale to w żadnej mierze nie spełniają swojej roli jaka jest im przypisana w demokracji. One są na tej samej głupiej wojnie, bo ona je żywi. Póki co, bo cuś mi się wydaje, że ich szeregi dramatycznie topnieją.

    Odpowiedz
  • 14 czerwca, 2019 o 23:41
    Permalink

    Celna analiza, korzystnie potraktowany Grzegorz Schetyna. Zapewne jednak inercja machiny partyjnej, mimo tego potraktowania, uniemożliwi wdrożenie projektu prawyborów. No, ale autor będzie miał przynajmniej spokojne sumienie, że apelował.

    Odpowiedz
    • 15 czerwca, 2019 o 12:38
      Permalink

      Spokój mojego sumienia zmieniłby niewiele, gdyby nawet był możliwy. U mnie akurat wyklucza go odpowiedzielność za to, do czego namawiałem ludzi. W ten sam sposób nie byłem się w stanie pogodzić z uwierającą mnie rzeczywistością owych pierwszych wielkich demonstracji KOD, które — taka była moja ocena wówczas — nawet nie stawiały sobie żadnych bezpośrednich celów i choć na nich krzyczano, że “obronimy demokrację”, albo np. Trybunał Konstytucyjny, chodziło w nich wyłącznie o wyrażenie sprzeciwu, policzenie się itd. Te rzeczy są oczywiście bezcenne, ale miałem wrażenie, że ludzie, którzy na te demonstracje przychodzili, naprawdę chcieli obronić Trybunał. Próbowałem wtedy tłumaczyć, że tym dziesiątkom tysięcy ludzi na ulicy koniecznie trzeba dać poczucie, że realnie zmienią cokolwiek, inaczej osuną się w apatię z jednej strony, a w radykalizm z drugiej. Jedno i drugie się stało.

      Wtedy — jeszcze jesienią 2015 — proponowałem “drobny”, bezpośredni postulat, jakim byłoby utrącenie świeżo mianowanego i cudownie ułaskawionego Kamińskiego. Nie odsunięcie PiS, ale wymuszenie takiej “drobnej” zmiany, za którą pisowska większość nie zechce przecież umierać. Zgodnie z później sformułowanymi zaleceniami Snydera — żeby się dyktatura nie rozpędziła zachęcana naszą zgodą. Z powodu proponowanej wtedy akcji nieposłuszeństwa, wyleciałem wtedy z kanałów kominikacji KOD, więc de facto z KOD-u w ogóle. Niedługo potem udało nam się — takie mieliśmy ogromne i naiwne nadzieje — dostarczyć dowodu na to, że na tej władzy da się wymusić ustępstwa nie za pomocą rachunku sił (i frekwencji na demonstracjach), a rachunku kosztów. Doprowadziliśmy w kilkadziesiąt osób do tego, że rządząca w Polsce partia — skutecznie rozwalająca właśnie Trybunał Konstytucyjny — podpisała z nami porozumienie gwarantujące nam prawo do demonstracji naprzeciw wściekłego Kaczyńskiego. Do dziś uważam to za jeden z naszych największych sukcesów. Ale oczywiście nikt się o nim nawet nie dowiedział i choć mieliśmy takie nadzieje — strategia konsekwentnego oporu i ofensywy w sprawach najpierw drobnych a potem poważniejszych do nikogo nie trafiła.

      Dzisiaj w każdym razie nie po to uprawiam “wołanie na puszczy”, żeby mieć spokojne sumienie, ale po to, by w drugiej kadencji PiS budować silny, świadomy celów ruch obywatelski z dobrze określoną strategią i środkami realnego nacisku. Mam nadal nadzieję, że ktokolwiek przynajmniej zapamięta, że ostrzegaliśmy przed tą klęską od lat, od lat proponując konsekwentnie zwalczane rozwiązania. Uważam niestety, że to nie miałkość intelektualna opozycyjnych polityków jest naszym problemem głównym, ale kompletny upadek myślenia w szerzej rozumianych elitach i zwłaszcza w mediach. To jest problem kluczowy i tego doświadczaliśmy w Obywatelach RP po wielokroć bardzo boleśnie.

      Wracając do owego sukcesu, o którym nikt się nie dowiedział. Osiągnęłiśmy go szantażem. Klasyczna sytuacja mniejszość przeciw większości uzbrojonej w dodatku we wszystkie możliwości władzy. Zapowiedzieliśmy po prostu, że jeśli nie dadzą nam pisemnych gwarancji, tym razem nie cofniemy się z miejsca, na którym Kaczyński ustawiał swoją drabinkę i będzie nas musiał stamtąd usunąć przemocą — “na oczach kamer i opinii publicznej”, jak napisaliśmy. Pisemne gwarancje dostaliśmy — na wyrost. “Opinia publiczna” bowiem — choć ją oczywiście informowaliśmy na wszystkie możliwe sposoby — solidarnie milczała i gdyby nas wtedy z Krakowskiego Przedmieścia wynieśli, pies z kulawą nogą w ogóle by tego nie zauważył… Podkładaliśmy wielokrotnie głowy w takich sytuacjach i wielokrotnie zostawiano nas z tym samym sobie. Tak to szło z tymi naszymi protestami — właściwie przez całą naszą historię.

      Zafascynowany patrzyłem niedawno na londyńskie akcje Extinction Rebellion, obserwując zwłaszcza relacje mainstreamowych mediów. Obejrzałem wszystko, co się dało i nie mogłem wyjść z zadziwienia. Strategia nieposłuszeństwa omawiana rzetelnie i rzeczowo we wszystkich telewizjach. “Radykałowie” mówiący o otwartym powstaniu przeciw władzy establishmentu niezdolnego podjąć wyzwania tworzonego przez katastrofę — rzeczowo to wszystko przedstawiane ze skutkiem niemal natychmiastowym: decyzja o stanie wyjątkowym dla klimatu. W Polsce żadna z takich rzeczy jeszcze bardzo długo nie będzie możliwa. I nie z powodu propagandy TVP, ale dlatego, że publicyści niezależnych mediów o tym, co jest rozsądne i ważne, dowiadują się od politycznych przywódców opozycyunych partii i vice versa.

      Odpowiedz
    • 15 czerwca, 2019 o 14:56
      Permalink

      To nie inercja machiny partyjnej jest przeszkodą. Taka jest istota i właściwość machiny nomenklatury partyjnej. Dla “opozycji” wrogiem nie jest PiS. To raczej bliski wspólnik. Wrogiem PiS-u i “opozycji” jest jakakolwiek demokracja i społeczeństwo obywatelskie. Dzisiaj PiS jest dla “opozycji” ideałem do naśladowania, który trzeba będzie “godnie” zastąpić przesuwając PiS czasowo do “opozycji”.

      Odpowiedz
      • 15 czerwca, 2019 o 15:43
        Permalink

        Symetryzm o tyle jest prześmiewczy, że można stosować różne podziałki po obu stronach fulcrum (punktu zawieszenia wagi). Drogi Bisnetusie, czy Ty się nigdy nie zmienisz?
        Inercja machiny partyjnej PO jest największym zagrożeniem przede wszystkim dla PO, bo oni w dużym stopniu tylko udają, że są politykami. Przede wszystkim ich tempo reakcji na bieżące wydarzenia powoduje, że nawet najbardziej ospałe żółwie z wściekłości wyskakują ze swych skorup. Natomiast stosunek PO-KE do państwa i praworządności jest “oświeceniawy”, więc przynajmniej quasieuropejski i nawiązuje do antycznej racjonalności. Problemem PO, oprócz genetycznej ospałosci, jest madal duża płycizna przekazu. Pare lat mantry: Europa Europa, Europa …. i jeszcze raz Europa, chociaż to bardzo ważne, to traktowanie wyborcy jak krowy – jakby ci wyborcy mieli po dwa żołądki i mogli tę samą strawę trawić jeszcze raz. W Kraju powstawały problemy specyficzne dla epoki postkolonialnej tego regionu oraz narastało rozwarstwienie społeczne, a “trawa” się mało co zmieniała.
        Wolę jednak treściwą paszę trawiastą od czarnej polewki czy apartheidu, bo poznałem również tamte specjały.
        Nie stawiamy znaku równości, nawet wtedy, gdy ten bardziej cywilizowany ruch jawi się trochę fajtłapą, bo to inne podziałki.

        Odpowiedz
        • 15 czerwca, 2019 o 16:33
          Permalink

          Moim zdaniem symetryzm wobec nierządów PiS-u i “opozycji” jest jak najbardziej uprawniony, gdy się skupi na sprawach istotnych. Np. do wewnętrznej demokracji, wodzostwa a jeszcze bardziej demokracji w państwie (wykluczenie społeczeństwa z procesów wyborczych i nie chodzi to o chodzenie na wybory, bo chodzić na wybory to każdy może nawet w Korei Północnej).

          Natomiast na propagandę nie zważam. Zresztą, gdybym brał propagandę na poważnie, to z ostatniej “kampanii wyborczej” zapamiętałbym bardziej, że to PiS powtarzał jak mantrę “Europa, Europa, Europa …” a ze strony “opozycji” zapamiętam bardziej mantrę “Katolicy do gazu. Heil Hitler”, co raczej utwierdziło mój i tak już utwierdzony symetryzm wobec oby stron tej kibolskiej ustawki.

          I jeszcze raz powtórzę. Nie mamy tutaj do czynienia z “inercją strony demokratycznej” lecz z organiczną właściwością grup nomenklaturowych, które nigdy nie dopuszczą dobrowolnie jakiś tam rzeczywistych prawyborów w swoich strukturach, a tym bardziej normalnych demokratycznych wyborów w państwie. Bo to oznaczałoby samolikwidację układów nomenklaturowych w państwie.

          Mówienie tu o inercji jest absurdem. To tak jakby mówił, że tylko inercja partii komunistycznej w komunie spowodowała, że sama partia nie założyła Solidarności, nie wprowadziła kapitalizmu i demokracji i nie obaliła komuny. Nie, to nie inercja. To organiczna właściwość.

          Odpowiedz
          • 16 czerwca, 2019 o 01:28
            Permalink

            W logice istnieje termin REDUCTIO AD ABSURDUM. Oczywiście chodzi o dowód nie wprost, ale genezę tego pokazujesz tutaj Bisnetusie z porażającą jasnością.
            Mam uwierzyć, że Ty na prawdę sądzisz, że PiS to szczerze wołało Europa, Europa, a PO-KE z całą odpowiedzialnoscią: katolicy do gazu. Heil Hitler?
            Tutaj jest przykład, jak to koniunkcja zaprzeczenia tezy i założeń Ciebie doprowadziła do absurdu. Przecież to intencjonalny korkociąg logiczny, a nie argumentacja.
            Czy chcesz nam udowodnić, że jak PiS wygra, to Twoja zasadnicza teza się sprawdzi, a jakby się zanosiło na jego porażkę, to przeszkodzisz PO-KE? Aż tyle chcesz zrobić, żeby Twoje było na wierzchu?

          • 16 czerwca, 2019 o 06:24
            Permalink

            Jak PiS wygra następne wybory, to wasze będzie na wierzchu, nie moje. Jak wygra PO-KE, to zresztą też. Będzie po prostu dyktatura syfiastych, nikogo nie reprezentujących sprywatyzowanych partii. Mnie proszę do tego nie mieszać, bo ja jestem zasadniczo przeciw nierządom partyjnych mafiozów. Ja optuję za prawami wyborczymi dla każdego obywatela (bierne i czynne prawo wyborcze).

            Ja w propagandę zasadniczo nie wierzę. Mówię tylko co z propagandy wynikało. Nie wiem dlaczego to do Ciebie, Jurku, nie dotarło. Przecież pisałem.

            Jak uważasz Jurku, że ja i inni Polacy nie są godni brania udziału w sposób wolny w procesie wyborów (poprzez kandydowania i wolność wyboru), to dlaczego się upierasz, że tacy jak ja niegodni powinni należeć do wszej bandy partyjnych kiboli. Pieprz mnie, jak i ja wasz POPiS pieprzę.

            PS.
            REDUCTIO AD ABSURDUM jest dozwolonym i uprawnionym argumentem logicznym. Na przykład, gdy ktoś mówi, że wszystkie Wojtki na świecie to kurduple, wystarczy pokazać jednego Wojtka koszykarza, który ma ponad 2 metry, by obalić głupią i nieprawdziwą tezę. To jest właśnie REDUCTIO AD ABSURDUM.

            Podobnie jest za Wami “demokratami”, “konstytucjonalistami” i “antyPisowcami”. Wystarczy pokazać jaki jest wasz stosunek do powszechności i wolności wyborów (art. 96 Konstytucji), czy prawa wybieralności do Sejmu każdego obywatela (art. 99 Konstytucji), by wykazać, że w sprawie szacunku do demokracji i konstytucji niczym się od PiS-u nie różnicie. Co zresztą kampania w duchu “Katole do gazu, Heil Hitler” dodatkowo potwierdziła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *