Kaczyński otoczony policją i barierkami

 
Inaczej niż zwykle przebiegała ostatnia kontrmanifestacja na Krakowskim Przedmieściu. Pojawiło się zdecydowanie więcej przeciwników PiS, niż dotychczas, i dużo więcej miało w rękach białe róże. Na pięć minut przed przemarszem ludu smoleńskiego Paweł Kasprzak poprosił wszystkich o opuszczenie placu. To był szok!
 
Zdecydowana większość osób, choć mocno zaskoczona, zrobiła w tył zwrot i ruszyła w ulicę Senatorską skandując „Zostawmy PiS z policją”. Bardzo wielu było zachwyconych takim fortelem, na twarzach było widać dumę i uśmiech. Wielu odczuło ulgę, bo pewno tak jak ObywateleRP obawiali się prowokacji. A przy wielu tysiącach demonstrantów nie było trudno o rozpalenie emocji.
 
Byli oczywiście też rozczarowani takim obrotem sprawy, czasem przyjechali wiele kilometrów, by wykrzyczeć Kaczyńskiemu w twarz, jak bardzo niszczy Polskę. I ktoś im tę okazję zabrał. Jakaś znaczna grupa, stojąca pod Pałacem Prezydenckim, w ogóle nie usłyszała o odwrocie.
 
ObywateleRP nie mogą swoich organizacyjnych pomysłów ogłaszać zbyt wcześnie, nie mają też telewizyjnej tuby, dlatego cześć pozostała pod hotelem Brystol i nieświadoma dołączyła do innych organizacji protestujących – takich jak OSA, czy Tama.
 
Mimo wszystko ten kontrowersyjny manewr miał pokazać, i chyba to się udało, jak absurdalne są działania ministra Błaszczaka. Teraz z pewnością piarowcy PiS-u muszą na kolanie budować nową narrację, by uzasadnić setki tysięcy złotych wydawanych na ochronę marszów nienawiści. Jeśli szykowano prowokację, to też się nie udało.
 
Mam nadzieję, że kiedy opadną emocje po naszej stronie, to zdecydowana większość zrozumie, jak strategicznie rozsądny był to ruch. Pytanie, co dalej pozostaje otwarte.
 

8 thoughts on “Kaczyński otoczony policją i barierkami

  • Lipiec 10, 2017 at 22:48
    Permalink

    W przestrzeni publicznej w takich sytuacjach, gdy trzeba odbudować masowy opór społeczny, stosowanie takich z zaskoczenia fortlei jest niezrozumiałe i niedopuszczalne. Pisanie o obawach o prowokacje jest niepoważne. Odbywały się kilkuset tysięczne manifestacje i odbywały się bez prowokacji. Na dzisiejszej manifestacji miała miejsce prowokacja, intelektualna. Chciałbym się mylić, bardzo chciałbym się mylić, ale wydaje mi się, że ten fortel może okazać się demotywujący.

    Reply
  • Lipiec 10, 2017 at 22:49
    Permalink

    Taktyka dobrana znakomicie.. Zminimalizowane koszty po waszej stronie, tym wieksze po stronie wladzy.. Utrzymaliscie inicjatywe i przeciwnik bedzie co miesiac musial stawiac barierki.. Pozostancie nieobliczalni..

    Reply
  • Lipiec 10, 2017 at 22:52
    Permalink

    Brawa dla Pawła Kasprzaka za ten ruch! To był prawdziwy szach dla pisowcow i przede wszystko błaszczaka. Na mat przyjdzie jeszcze czas aczkolwiek nastąpi to wcześniej niż komukolwiek się wydaje. Te tłumy dziś to było coś pięknego… Zwyciezymy!!!!

    Reply
  • Lipiec 10, 2017 at 23:10
    Permalink

    Zwyciężymy jak nas będzie sto razy tyle jak dzisiaj. Jesteśmy na etapie odbudowania społecznego zaufania. Racjonalizujmy ten entuzjazm i mobilizujmy dziesiątki tysięcy do aktywnego poparcia.

    Reply
  • Lipiec 11, 2017 at 00:15
    Permalink

    Taktyka Obywateli RP dziś przyjęta jest najwłaściwsza. Proponowałem właśnie taką wcześniej we wpisach w kilku grupach na Fb. Gdy i inne organizacje ją zaadaptują, Kaczyński zostanie pozostawiony samemu sobie i ludowi smoleńskiemu. On wręcz nie będzie miał do kogo mówić. Ludowi smoleńskiemu może mówić, co zechce, bo i tak nie ma to na nikogo żadnego wpływu, ani wrażenia nie wywiera. On będzie klepać w kółko mniej więcej to samo i zarówno jemu, jak i wiernym słuchaczom to się po pewnym czasie (niedługim!) znudzi. W ten sposób te miesięcznice zanikną – zginą śmiercią naturalną. Taka metoda sprawdza się! Nazywa się ona potocznie „olewaniem” kogoś. My na Kaczyńskiego i jego lud nie zwracamy uwagi, oni zawiedzeni (brakiem zainteresowania „przeciwników” i obiektów do opluwania jadem) rozchodzą się, zanikają, zapadają się w sobie, czezną („vanish”). Coraz mniej mediów, coraz mniej przekazów i omówień medialnych – to wszystko prowadzi do zanikania zainteresowania kogokolwiek tą nudną, monotonną maskaradą nie prowadzącą do niczego. Niezależne telewizje (TVN i inne) przestają zapraszanym gościom zadawać jakiekolwiek pytania dotyczące tych miesięcznic, „publicity” zanika, zainteresowanie wygasa.
    Ww. propozycja powstała po przedyskutowaniu tematu w gronie doświadczonych ludzi z wyższym wykształceniem, w tym psychologów, prawników. Otrzymałem upoważnienie tego grona do zaprezentowania naszej jednomyślnej (po kilku spotkaniach) tak brzmiącej propozycji wraz z jej (również uzgodnionym) uzasadnieniem.
    Dr Włodek

    Reply
  • Lipiec 11, 2017 at 06:46
    Permalink

    To nie jest takie proste w odbiorze jak wymyśliła grupa „doświadczonych ludzi z wyższym wykształceniem, w tym psychologów, prawników”. Po pierwsze uczestnicy manifestacji byli zdezorientowani i oby nie zostali zdemotywowani przed następnym protestem 10 sierpnia. Pod Pomnik Nieznanego Żołnierza dotarła grupka około 200 osób z około 3 tysięcy manifestantów. Reszta po drodze wykruszała się. Ja w każdym razie do czasu przeczytania tekstu Fojciecha Fuska też nie miałem pojęcia dlaczego nagle opuściliśmy miejsce zgromadzenia wokół Kolumny Zygmunta na Placu Zamkowym i nie wiedziałem jak odpowiadać na pytania. Dobrze, że strategoa zgromadzenia jest dyskutowana w gronie psychologów społecznych i prawników, tak powinno być, ale zaskakiwanie zebranego sporego tłumu oryginalna dycyzją nie może być zrozumiałe. Drugim elementem jest propaganda oponentów politycznych, którzy głoszą i to w sposób obraźliwy, tak jak np. wczoraj tv Republika:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22078495,oburzajacy-naglowek-tv-republika-przeklamania-i-podrownanie.html#Czolka3Img

    Reply
  • Lipiec 11, 2017 at 11:39
    Permalink

    Należę do tych, którzy poczuli się zawiedzeni. Nie decyzją o pozostawieniu uczestników miesięcznicy w otoczonym policją korytarzu zbudowanym z pancernych barier i policyjnych kordonów, ale tym, że nie dotarła do mnie informacja o takiej decyzji. Zostałem pod Bristolem, a po wszystkim czułem się trochę wystawiony do wiatru. Ale mi przeszło. Rozumiem decyzję, popieram ją i uważam, że może ona w perspektywie przynieść bardzo dobre skutki.
    Uważam, że taka właśnie, skrajnie niekonfrontacyjna, a więc bezpieczna, forma demonstracji może zachęcić do uczestnictwa jeszcze większą liczbę ludzi. Nie każdy bowiem, kto nie zgadza się z obecna władzą, jest na tyle zdeterminowany, by ryzykować fizyczne starcie z policją, czy „solidarnościowymi” bojówkami, ale w pokojowym proteście chętnie weźmie udział (to była siła i KOD-u). Dlatego uważam, że to, co było w tym miesiącu utrzymywanym w tajemnicy fortelem, powinno stać się jawnie głoszoną zasadą: na każdą miesięcznicę odpowiemy kontr miesięcznicą. Jeśli będzie to tylko fizycznie możliwe, w obywatelskim proteście siądziemy na drodze pisowskiego pochodu, jeśli bariery i tysiące policjantów nam to uniemożliwią odejdziemy, gdy ruszy smoleńska procesja. Niech otoczeni murem pancernych tarcz i kordonami policji, fanatyczni wyznawcy religii smoleńskiej odczują, że zostali symbolicznie uwięzieni, że ich jest jedynie ten kawałek zawłaszczonego miasta, a nasza jest reszta kraju. Bo oni muszą iść wyznaczoną przez WODZA drogą, a my, ludzie wolni, możemy przyjść i odejść, kiedy nam się tylko spodoba.
    Jarosław Kaczyński sam na siebie zastawił pułapkę. I już w tym miesiącu stracił nieco rezon. Siłą jego ostatnich wystąpień była konfrontacja z będącymi w zasięgu wzroku (i słuchu) kontr demonstrantami. Odsuwając nas na znaczną odległość, stracił możliwość dialogu, nawet takiego, w którym obrzuca się przeciwnika błotem. A w tej sytuacji jego płomienne filipiki, zmieniły się w bajdurzenia starszego pana o zwycięstwie i dochodzeniu do prawdy, nawet przez zgromadzonych pod pałacem uczestników miesięcznicy przyjmowane z mocno wymuszonym entuzjazmem.
    Moim zdaniem, doświadczenie tej miesięcznicy podpowiada, że groźba ma większy skutek niż jej realizacja. Dyktator, bardziej niż wrogich tłumów, boi się śmieszności. Dlatego przychodźmy każdego dziesiątego i zapraszajmy naszych znajomych, by było nas co raz więcej, by w strachu przed blokadą minister Błaszczak stawiał co raz więcej barier i mobilizował co raz więcej policji, a przewodniczący Duda posyłał do boju co raz więcej „solidarnościowych” bojówek. A potem pozostawiajmy ich samych. Wódz i jego zwolennicy, chronieni przez tysiące policjantów przed pustką otaczających ich ulic, po których hula tylko wiatr wolności i demokracji, przestaną być groźni, będą jedynie groteskowo śmieszni. A śmieszność zabija skuteczniej niż kule.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *