Walcie się, pętaki!

Nie cierpię kogucenia. Wkurzają mnie wszystkie te „pięści w górę, obalimy dyktaturę”, ponieważ uważam je za czcze wygłupy, które – jeśli ktoś w nie uwierzy – szkodzą. Nikt się nie boi „pięści w górze” – a nawet, jeśli się boi pięści jako takich, to w te nasze nie wierzy, bo nie ma powodu. Jeśli wznosząc „pięści w górę” mamy przekonanie, że robimy coś istotnego i cokolwiek sprawiamy – oszukujemy siebie

Opór musi polegać na tym, że jest rzeczywisty, że powoduje straty przeciwnika, że każda próba jego przełamania oznacza dlań koszty. Nasze „pięści w górze” wystarczy zaś zignorować. Lub wyśmiać. Uważam także, że nie wolno brutalizować języka. Nie wolno nikogo „jebać”. Z innych i bardzo zasadniczych powodów – bo to jest i przemoc, i poniżanie ludzi.

Sam próbuję używać języka mocnego w inny sposób. Ale np. skazano mnie za słowo „kurwa” użyte w charakterze wykrzyknika – publicznie. I choć krzyczałem wtedy do policjantów w sytuacji, w której – do dzisiaj to wiem – żaden inny język nie byłby dla nich zrozumiały, skazano mnie słusznie. Mój język rzeczywiście był zrozumiały. I naprawdę odniósł skutek, choć to się wydaje niewiarygodne. „W tył zwrot i dwa kroki marsz!” – krzyczałem do nich wtedy. „Wykonać!” – wykonali. Mimo to po prostu nie wolno publicznie używać takich słów, a kiedy się ich używa, ponosi się konsekwencje. Zrobię to jednak znowu zawsze, jeśli będzie trzeba. Bez protestu poniosę konsekwencje, bo uważam, że musi je ponieść każdy, kto zrobi coś takiego.

W komentowanej szeroko wypowiedzi Frasyniuka chodzi o coś znacznie więcej niż nieobyczajne słownictwo, ale nie chodzi w niej ani o przemoc, ani o poniżanie kogokolwiek. Chodzi o reakcję na jedno i na drugie – bo z przemocą, podeptaniem wszelkich wartości i poniżeniem mamy do czynienia dzisiaj powszechnie.  Moje własne przekonanie, że nie wolno „jebać” ani nie wolno „pisiora” ma bardzo zasadniczy charakter. Podobnie, jak nie wolno było komunistów wieszać „zamiast liści”. Nie wolno i już. Nigdy. Czy Frasyniuk o tym nie wie, albo zapomina? Nie tylko zresztą w słowach – widziałem go również, dawno temu, w akcji z milicjantami, choć ja właściwie przecież nie widziałem niczego, bo do tego trzeba by było siedzieć z nim w jednej celi przez choćby kawałek z tych jego czterech lat. W tamtych najcięższych więzieniach. Widzieć tę jego absolutnie konsekwentną odmowę dostosowania się do więziennych reguł.  Nawet nie umiem tego sobie wyobrazić. Wiem tyle, że nie byłoby mnie stać na cokolwiek w tym rodzaju. I radzę o tym pamiętać wszystkim oburzonym Władkowym brutalnym językiem. Prawda jest bowiem taka – i wszystkim pętakom serdecznie radzę o tym pamiętać – że kiedy Władek się bił, bolało przede wszystkim jego. Lub nawet jego wyłącznie. A kiedy sam miał okazję bić dotkliwie, żeby tym razem zabolało kogoś innego – wtedy siadał i rozmawiał.

Pętakom przypominam również, że podeptano dzisiaj w Polsce wszystkie wartości. Nie tylko niezawisłość sądów i Konstytucję, ale przede wszystkim godność ludzi – czy chodziło o politycznych przeciwników, czy o lekarzy, nauczycieli, gejów, kogokolwiek. Ulicami maszerują wrzeszcząc kibole i naziole. Ludzi tu się naprawdę nie tylko poniża, ale również pozbawia praw i otwarcie leje. Robi to państwo, jego policja i zdziczały tłum na ulicach. To się dzieje obok nas i stale narasta. Spłonął Piotr Szczęsny. Zamordowano Pawła Adamowicza. Kurwa mać! Co jeszcze musi się stać, by Władkowe „jebać pisiorów” zobaczyć w prawdziwych proporcjach?! Sam uważam, że przeciw maszerującym w Polsce nazistom należy stawać w białą różą w ręku, a nie z kastetem – ale każdemu kto ma czelność oskarżać o przemoc kogokolwiek, kto siebie i innych broni przed przemocą nazistowskich bojówek powiem bez wahania, co mu się należy: wal się, pętaku! Daj się sam skopać naziolom po twarzy, to będziesz miał prawo oceniać…

Knajacki język, knajackie odzywki, zachowania, knajacka kultura przemocy? Dobra – ja tylko jedną rzecz wyjaśnię pętakom, choć tu nie tyle o zrozumienie chodzi, co o nazwanie rzeczy po imieniu i zgodnie z miarą proporcji. Frasyniuka „więzienny suchar” dotyczył zamierzchłej przeszłości i zwyczajów ówczesnej więziennej grypsery, z których codzienną rzeczywistością przyszło się zetknąć przywódcom polskiego społeczeństwa posłanym za kraty. W bezprawnym stanie wojennym, z połamaniem wszelkich zasad prawa i pogwałceniem czegokolwiek, co kojarzy się ze sprawiedliwością. W więzieniach walczono – przynajmniej niektórzy to robili – o status więźnia politycznego. Podobny do statusu jeńca. Był to sprzeciw wobec bezprawia stanu wojennego. Kiedy już nic innego nie zostało, tylko właśnie „jebać i się nie bać”.

Trudno byłoby dzisiaj uwierzyć, za co w więzieniu dostawał łomot Frasyniuk. O co toczył się na co dzień ten jego bój. A chodziło np. o „kostkę” – wystawioną na noc, złożoną w regulaminową kostkę dzienną odzież. Nie wystawić jej znaczyło złamać regulamin, a recydywa w tym zakresie narażała na ciężkie bicie, które na cztery lata stało się dla Frasyniuka codziennością. Chodziło o to, żeby złamać człowieka w sprawie choćby tak kompletnie nieważnej, jak kostka z ubrań.

264 parlamentarzystów opozycji rozpoczęło swoje kadencje od ślubowania. W rocie mowa jest o konstytucji i wierności jej zasadom. Towarzyszyliśmy temu na zewnątrz, przypominając o tym, że tę konstytucję państwo PiS łamie bardzo dosłownie na naszych grzbietach, że konstytucyjnym skandalem jest również taki drobiazg jak zakaz wstępu na teren Sejmu, którym jesteśmy objęci decyzją sejmowych cieci zachowujących się mniej więcej jak niegdysiejsi klawisze. Kto by w tym widział nadużycie i przesadę ten ma trochę racji jeśli chodzi o skalę przemocy, ale rozcierając własne powyłamywane w Sejmie barki przypomnę przypadek pijanego strażnika interweniującego z bronią. Ów sejmowy zakaz łamaliśmy wielokrotnie, pokazując parlamentarzystom np. transparent z napisem „opozycjo, tak się łamie bezprawie”. Powiedziałbym, że była to parlamentarna wersja Frasyniukowego „jebać i się nie bać”. Patrzyliśmy jak posłowie idą głosować kolejne ustawy, choć Sejm właśnie zdeptał wszystkie świętości demokracji i wszystkie zasady konstytucji w gestach godnych Targowicy. Słuchaliśmy wyjaśnień o tym, co poseł może zgodnie z prawem. O tym, że Straż Marszałkowska ma uprawnienia również wobec nich, że ma prawo interweniować. Że regulamin sejmu trzeba respektować. Cóż, jeszcze bardziej oczywiste jest prawo interwencji więziennych klawiszy i więzienny regulamin – z kostką włącznie. I tu, i tam nieposłuszeństwo naraża na konsekwencje. I żeby już nie udawać wariatów – to o gotowość ich poniesienia prosiliśmy. O parlamentarzystów wersję Frasyniuka „jebać i się nie bać”. Nie o to chodzi, że immunitet posła jest nienaruszalny i chroni bezwzględnie. Chodziło po prostu o to, by go połamano jawnie, jak połamano nasze prawa.

Nie zamierzam nigdy wzywać, by „jebać pisiorów”. Uważam, że mi nie wolno. I że Władek być może też nie powinien. Ale wzburzeni tekstami Władka powinni dzisiaj usłyszeć: nie wam oceniać. Co robicie sami, kiedy obok was poniżają, biją, pozbawiają praw innych ludzi? Z godnością wystawiacie kostkę? Walcie się!

13 myśli na temat “Walcie się, pętaki!

  • 4 grudnia, 2019 o 18:42
    Permalink

    Z wielką pokorą muszę powiedzieć, że niezmiernie i bezgranicznie podziwiam Pana Pawła Kasprzaka. Jego sposób podejścia do wszystkich ludzi jest absolutnie unikatowy. To jest człowiek z gruntu dobry, prawy, uczciwy, normalny. W żaden sposób nie porównują się z Nim takie osobniki, jak “buńczuczny Prezydent świadomie łamiący Konstytucję i wykluczający pewne grupy ludzi”, “załgany naczelny kłamca Premier, wmawiający ludziom bzdurne kłamstwa, których wstydzić się powinien”, czy wreszcie “ziejący nienawiścią i żądzą zemsty obłąkany Prezes, plujący wszystkim w twarz”. I wiele innych podobnych “znamienitych osobistości” spośród współczesnych polityków, przede wszystkim z “reżimowej szajki przestępczej sprawującej władzę”. Wreszcie – także – tak licznych hierarchów kościelnych “dojących rząd” i potępiających licznych “innych”.

    To powiedziawszy, chciałbym prosić Pana Kasprzaka o ubieganie się o urząd Prezydenta mojego Kraju. Gdy pozna Go społeczeństwo i zrozumie Jego przesłania, powinno bez wahania wybrać Go na ten urząd. Nie dostrzegam nikogo innego, kto byłby tak nastawiony do Rodaków.

    Nie wykluczam możliwości uzupełnienia tej swojej wypowiedzi w terminie późniejszym.

    Odpowiedz
  • 4 grudnia, 2019 o 20:26
    Permalink

    Osobiście Nie podoba mi się taki język. Rozumiem jego źródło ale tak się zraża potencjalnych zwolenników bo teksty tego typu zostają. Będą kiedyś wyciągnięte, szkoda. Nawet zwolennikom opozycji to może się nie podobać. Ostre słowa może zostają zauważone pośród tych ładnych okrągłych, niemniej świadczą o człowieku ( w tym wypadku o zmęczeniu sytuacją wiem, ta bezradność … a PIS gwałt czyni bezkarnie)
    Jednak myślę że skoro nie wolno opluwać i szczuć co Paweł sam zauważa, to pozostaje nam pokazywanie ludziom czym będzie dla nas wszystkich czas po PIS (mam na myśli skutki ekonomiczne dla wszystkich) .
    Nawet jeśli Frasyniuk bierze na siebie odium jego słów to Paweł swoim wpisem też się “ubrudził” w mojej prywatnej opinii.
    Adamowicz myślę sobie i podobnie “Szary człowiek” Piotr Szczęsny wybrali by dialog z ludźmi by pokazywać zło , a nie kazali “walić się”.

    Odpowiedz
    • 4 grudnia, 2019 o 20:49
      Permalink

      Dzięki. Nie, ja nie uważam za właściwy języka, którego Władek użył. Ale naprawdę oburzenie, które wywołał po “naszej stronie” budzi mój protest. Uważam, że należy rozumieć tych, którzy “wystawiają kostkę” — jednakże tylko do momentu, w którym ośmielają się potępiać tego, który jej jednak nie wystawia. Ubranego w fałszywe słówka kunktatorstwa np. w Sejmie mam serdecznie dość. Nie wyobrażam sobie, żeby mnie samemu przeszły przez gardło słowa poselskiego ślubowania w tej sytuacji. To jest nie tylko etycznie haniebne. To jest również potwornie głupie politycznie — prowadzi bowiem do tego, że się bezczelność władzy PiS rozpędza tak, że ona się dziś wydaje nie do zatrzymania. Naprawdę “pętaki” istnieją. I naprawdę powinni zostać nazwani. Przy całej nieznośnej niezręczności sytuacji.

      Odpowiedz
  • 5 grudnia, 2019 o 03:52
    Permalink

    Uważam, że mowa nienawiści to jedno z największych nieszczęść, które przydarzyło się Polsce w ostatnich latach. Ale nie każdy wulgaryzm oznacza mowę nienawiści. Mowę nienawiści definiują emocje, które się za nią kryją, a nie dobór słów. A swoją drogą, jeżeli dyskusję o najważniejszych dla społeczności sprawach wyrzuca się z parlamentu na ulicę, to trudno się dziwić, że padają nie parlamentarne, tylko uliczne argumenty.

    Odpowiedz
    • 5 grudnia, 2019 o 07:34
      Permalink

      Po u ulicach chodzą, wedlug P. Kasprzaksa naziole, zaś hasło “jebać pisiora” to już “uliczny argument”. Obywatele RP mają problem ze zrozumieniem jak funkcjonuje poparcie społeczne. Najpierw naubliżacie ludziom dookoła, potem zaś dziwicie się, że na demonstracje nie przychodzą tłumy…

      Odpowiedz
      • 5 grudnia, 2019 o 09:58
        Permalink

        Po ulicach naprawdę chodzą naziole. Mają naszywki SS na czarnych bluzach — jak ich nazwać? I dlaczego unikać takich określeń — bo jeszcze nikogo nie zagazowano? Nie, nie mamy najmniejszego problemu ze zrozumieniem poparcia społecznego. Jesteśmy dość osamotnieniu w rozumieniu źródeł poparcia dla PiS. Innych niż tylko “ciemnota, która dała się kupić”, zapewniam.

        W tekście usiłowałem natomiast napisać, że “jebać pisiora” nie jest ani naszą, ani zwłaszcza moją bajką. Frasyniuk przytaczał w swej nieprzystojnej wypowiedzi okrzyk kryminalnych więźniów. Mówił dość wyraźnie o tym, co nas otacza — a my jesteśmy “jebani” na wiele sposobów, których nie chcemy nazwać, jak nazioli nie chcemy nazwać naziolami. Napisałem więc — i podtrzymuję — że tekst Frasyniuka nie był wyrazem agresji, nie poniżał, nie wzywał do przemocy. Był odpowiedzią na przemoc i poniżanie w rzeczywistości wkoło nas.

        Jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem przemocy i takiego stylku wypowiedzi również. Natomiast każdemu, kto wobec np. nazioli występuje odpowiadając przemocą na przemoc i komu z tej okazji wygodnie rozparci w fotelach, zaprzeczający faktom kolesie mówią coś o “wzajemnej agresji” — z każdym takim stanę i podam mu rękę, choć się z nim bardzo różnię w ważnej dla mnie, bardzo fundamentalnej sprawie przemocy.

        Odpowiedz
        • 5 grudnia, 2019 o 12:00
          Permalink

          Gdzie Pan widział ludzi z naszywkami SS maszerujących po ulicy? Pytam serio. Mieszkam w mieście wojewódzkim, pracuję’ poruszam się po nim w różnych godzinach i nie widziałem nigdy kogoś paradującego z symbolami nazistowskimi na wierzchu.

          Odpowiedz
  • 5 grudnia, 2019 o 09:19
    Permalink

    Język to jedynie objaw a nie przyczyna choroby. A ta choroba staje się coraz bardziej poważna i coraz bardziej balansuje na linii nieuleczalności. Kiedyś, dawno temu politycy nas podzielili, bo tak było im na rękę. OK, może tylko wykorzystali podziały istniejące od dawna. Problem w tym, że te podziały poszły zdecydowanie za daleko. Gdy słyszę z ust spokojnej kobiety, która wydawałoby się, że muchy by nie skrzywdziła, kawałki o bydle, o hołocie i rożne takie, to mam wiele mało fajnych myśli. Przeciwnicy polityczni wyśmiewani są za wygląd, za wiek, manipuluje się zdjęciami, żeby kogoś ośmieszyć. Nasza dyskusja sięga dna, o ile już nie sięgnęła, a teraz tylko sprawdza, czy jest coś jeszcze głębiej. Sympatie dla partii politycznych się zmieniają, więc z pewnością lada moment, kto inny będzie u władzy, ale nie rozwiąże problemu. Podział będzie trwał. On już doprowadził do tego, że tkwimy we własnych stadach i nie wierzymy stadom wrogim. Dziwimy się więc, że ONI nie reagują na afery PiS. Nie reagują, bo nie wierzą (wiem, że bardzo upraszczam). Tak jak my nie wierzymy IM. I w ten sposób politycy mogą czuć się bezkarni, bo co by nie zrobili, połowa społeczeństwa im ufa. Miało być o języku, a ja o czym innym? Jeśli nie potrafimy wyleczyć choroby, to łagodźmy jej objawy. Dbajmy o poziom dyskusji, nie zgadzajmy się ma chamstwo, na prostactwo, na poniżanie, na agresję, bo dziś tylko tak możemy się ratować totalna klapą nas jako narodu.

    Odpowiedz
    • 5 grudnia, 2019 o 10:03
      Permalink

      Pełna zgoda — jak napisałem, uważam, że takiego języka i takiego wartościowania używać nie wolno. Problem zaczyna się wtedy na przykład, kiedy widzimy naprzeciw siebie kogoś, kto ma na bluzie naszywkę “SS” i — co częste — na ramieniu biało-czerwoną opaskę ze znakiem Polski Walczącej. Co wtedy? Wtedy — moim zdaniem — przemocy należy się wystrzegać również, ale nie pozwolę na potępienie kogoś, kto jednak zdecyduje się odpowiedzieć przemocą. Można wierzyć anegdotom o skutecznym oporze bez przemocy przeciw izolacji Żydów w Danii, gdzie król miał chodzić z naszywką z gwiazdą Dawida i pielęgnować w sobie przekonanie (podzielam je w jakimś stopniu), że da się w ten sposób.

      Problem w tym, że wołania o kulturę dyskursu fałszują rzeczywistość — o tym mówił Frasyniuk. To nie jest dyskurs. Od dawna, o ile kiedykolwiek mieliśmy z nim do czynienia.

      Odpowiedz
      • 5 grudnia, 2019 o 10:31
        Permalink

        Moja wina, bo powinnam od razu zaznaczyć, że rozróżniam różne miejsca debaty, a więc i różny język. A także, że nie odnoszę się do słów Frasyniuka. On sam mówi: – “Gdy słucham młodych publicystów, komentujących moją wypowiedź, to mam wrażenie, że oni są przekonani, iż myśmy tę komunę obalili siedząc w barach mlecznych”. I to jest racja. Grzeczni zapisywali się wtedy do ZSYP-u (czy jak to się nazywało), niegrzeczni szli na demonstracje. Dziś jest podobnie, tyle że dzisiejszym grzecznym się wydaje, że oni to dopiero by w tych latach 80. pokazali. Nie jestem fanką hasła “Jebać pisiora”, ale gdy Frasyniuk je podrzuci na demonstracji, to też będę krzyczeć. Bo język ulicy rożni się od języka międzydemonstracyjnej debaty, a przede wszystkim działania uliczne to nie jest dyskusja. „Wołania o kulturę dyskursu fałszują rzeczywistość”? W tym miejscu się różnimy, bo jednak ja uważam, że brak kultury dyskursu fałszuje rzeczywistość, bo prowadzi w konsekwencji do wyzywania siebie nawzajem zamiast wymienia się argumentami. Powtarzam jednak, że wyłączam z tego demonstracje i inne działania uliczne, bo one z definicji służą zaprotestowaniu, przekazaniu swojego zdania, a nie dyskutowaniu o czymkolwiek.

        Odpowiedz
  • 6 grudnia, 2019 o 12:57
    Permalink

    Ślubowanie 264 parlamentarzystów opozycji jest gówno warte, podobnie jak ślubowanie “pisiorów”. Bo wszyscy oni zostali “wybrani” z pogwałceniem Konstytucji i praw wyborczych polskich obywateli. Żaden Polak nie może niezależnie od koncesjonowanych gangów partyjnych w sposób wolny do Sejmu kandydować.

    “Jebać pisiorów” brzmi również fałszywie. Powinno być “jebać całą politykę i cała tę partyjną dyktaturę”. Tak jak ta jebie Polskę, polskie prawo i polskich obywateli dzień w dzień od 30 lat. Dotyczy to cyngli zarówno tych sprawujących nierządy, jak i grających rolę “opozycji”.

    Odpowiedz
  • 13 grudnia, 2019 o 12:18
    Permalink

    Już się walę.

    Podpisano
    Polski pętak bez prawa kandydowania i wolnego wyboru.

    PS. Ale jestem przyzwyczajony. W PRL-u tak było i dzisiaj tak jest.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *