Sprawa za demonstrację przed Sejmem. Zeznają policjanci

W poniedziałek w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie Wojciecha Kinasiewicza, który jest obwiniony o to, że odmówił opuszczenia miejsca zgromadzenia przed Sejmem w nocy z 16 na 17 grudnia 2016 r. po jego rozwiązaniu, tj. o czyn z art. 52 par 3 pkt 3 kw
 
Rozprawie przewodniczy sędzia Adam Grzejszczak. Oskarżycielem jest sierżant sztabowy Beata Jung. Wojciecha Kinasiewicza broni mecenas Jarosław Kaczyński.

Przypomnijmy, że 16 grudnia 2016 roku w Sejmie wprowadzone zostały przez marszałka Marka Kuchcińskiego ograniczenia dla dziennikarzy, z obrad wykluczony został posła Michał Szczerba (PO), okupowana przez posłów opozycji była sala plenarna, a głosowania nad budżetem przeniesione zostały do Sali Kolumnowej. Przed Sejmem zebrał się tłum protestujących i przez wiele godzin uniemożliwiał posłom opuszczenie budynku. Wiele osób, które uczestniczyły w tych protestach, stanęły przed sądem obwinione z tego samego artykułu, co Wojciech Kinasiewicz.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Uniewinnienie, które jest oskarżeniem władzy
 
Na innych rozprawach za grudniowe wydarzenia przed Sejmem policjanci opowiadali, że demonstracje były dobrze zorganizowaną akcją. Obywatele RP mieli własne środki łączności, koordynowali swoje działania z posłami opozycji, szybko i sprawnie przegrupowywali się w miejsca, skąd miały wyjeżdżać rządowe limuzyny. W tym samym absurdalnym duchu zeznawali w poniedziałek świadkowie Daniel Kubiak i Gabriel Olewiński – dowódcy oddziałów policji owej nocy z 16 na 17 grudnia w 2016 roku.
 

 
Również i oni mówili, że manifestanci byli świetnie zorganizowani, mieli łączność radiową i przemieszczali się dużymi grupami wyprzedzając działania policji. Obaj przyznali, że Wojciecha Kinasiewicza znają, ale tamtej nocy go nie widzieli.

Daniel Kubiak nazywając manifestantów tłumem, twierdził, że z wnętrza Sejmu kierowali nim posłowie Platformy Obywatelskiej: Grzegorz Schetyna, Sławomir Nitras i Sławomir Neumann. Poproszony przez sędziego o uzasadnienie tej tezy, powiedział, że posłowie ci obserwowali ruchy policji w Sejmie i cały czas rozmawiali przez telefony komórkowe. Dodał, że demonstranci musieli mieć swoje punkty obserwacyjne i łączność, gdyż tak sprawnie reagowali na działania policji. Dla każdego, kto był tej nocy przed Sejmem, twierdzenia te są oczywistą bzdurą.

Kolejna rozprawa Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia odbędzie się 7 grudnia o godz. 9 (sala 358).

Piotr Stańczak
fot. Katarzyna Pierzachała
 

Dorzuć swoją cegiełkę do walki o demokrację i państwo prawa!

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *