PiS-owski folwark spółek Skarbu Państwa

Specjalistyczny portal Wirtualnemedia.pl sprawdził, jakie pisma w tym roku zarobiły najwięcej na reklamach spółek Skarbu Państwa. Wynik nie zaskakuje. W państwie PiS złodziejstwo i niekompetencja są dozwolone, gdy dopuszczają się ich swoi. Dlatego to, co piszę, prokuratury nie zainteresuje

Pracowałem przy wielu projektach medialnych (biznesowe CV pod tekstem), gdy więc zobaczyłem dane opublikowane przez Wirtualnemedia.pl na temat reklamowych wydatków spółek Skarbu Państwa, skorzystałem ze zgromadzonej, a dziś nikomu niepotrzebnej wiedzy, by zanalizować ten przykład rozkradania państwa przez PiS. Może przyda się to komuś w dyskusjach ze zwolennikami „Dobrej Zmiany”. Nie będę się zagłębiał w niuanse. Zapewniam jednak, że uproszczenia nie skrzywią obrazu całości.

Kto ile zarobił

Wirtualnemedia.pl podliczyły przychody reklamowe, jakie ogólnopolskie gazety i magazyny uzyskują ze spółek Skarbu Państwa i ministerstw. Z tego źródełka najwięcej czerpią „Sieci”, „Super Express” i „Gazeta Polska”.

W okresie od stycznia do lipca br. tygodnik braci Karnowskich, pupilków władzy, zarobił 10 840 400 PLN.
Drugim tytułem, dokąd płynie państwowa kasa, jest przychylny obecnej władzy tabloid „Super Express” (szczególnie do czerwca br., gdy rządził nim Sławomir Jastrzębowski, dziś w firmie R4S Adama Hoffmana). Instytucje państwowe wydały tam 8 459 815 PLN.

Zajmująca trzecie miejsce „Gazeta Polska” na państwowych reklamach zarobiła w tym roku 6 643 320 PLN.
Sporo wyciągnęły też „Wprost” i „Do Rzeczy”, które również trudno uznać za krytyczne wobec władzy: we „Wprost” spółki Skarbu Państwa wydały 6 497 700 PLN, zaś w „Do Rzeczy” 5 588 900 PLN.

By nie narazić się na zarzut zbytniego uproszczenia napiszę, że „Wprost” stara się pełnić role „symetrysty” wśród tygodników. Np. udostępnia łamy dziennikarzom niekochanym przez „Dobrą Zmianę”. Ale tak naprawdę pełni na rynku specyficzną rolę. To tam często, niezależnie od rządzącej opcji, pojawiają się teksty oparte na kontrolowanych przeciekach ze służb specjalnych i z okolic władzy. Prawicowy do bólu i ksenofobiczny tygodnik „Do Rzeczy” bywa czasami wobec władzy delikatnie krytyczny, co pewnie tłumaczy, dlaczego dostaje zaledwie połowę kasy w porównaniu z bliźniaczym tygodnikiem „Sieci”.

Odwrotna strona medalu

Kurek z kasą najbardziej przykręcono „Faktowi”, „Gazecie Wyborczej” i „Polityce”. Nie jest to zaskakujące, ale już skala tych cięć – owszem. Patrząc na wynik pism opozycji demokratycznej, warto też sięgnąć do danych rok wcześniej, by porównać, czy i jak szybko te przychody spadają. Bo tu ważny jest nie tylko wynik z roku 2018, ale i trend.

I tak: wpływy „Faktu” z publikacji reklam spółek Skarbu Państwa spadły przez rok o 2 607 810 PLN (do skromnego 1 368 042 PLN). W „Gazecie Wyborczej” o 1 782 162 PLN – do nieznaczących 213 935 PLN (całe przychody z reklam GW to dziś pewnie ok. 80 000 000 PLN), a „Polityka” w tym roku nie zarobiła nic. W ubiegłym, skromne 176 000 PLN!
 

fot. Pixabay

W roku 2017 rewolucja dopiero się rozpędzała. Kontrakty zawierano wczesną jesienią 2016, a wtedy jeszcze nie wszystkich menadżerów spółek z udziałem Skarbu Państwa „Dobra zmiana” zdążyła wymienić. Wielu moich znajomych, z którymi przed 2015 negocjowałem umowy, nadal siedziało na gorących już krzesłach i czekało na dzień, gdy pocztą lub na korytarzu od asystentki szefa dostaną wypowiedzenie z uzasadnieniem lub bez. Bo takie standardy stosuje dziś władza.

Część z zarobionych sum mogło się też brać z długoletnich kontraktów zawartych jeszcze przed 2015 rokiem. Ich zerwanie groziło, jeśli była taka klauzula, wielomilionowymi karami. Sądy nie były i nie są jeszcze zależne, więc niewielu nominatów PiS na stołki prezesów decydowało się na tak głupie psucie wyniku, choć trafiali się i tacy. Byli też geniusze wypełniający kontrakt, ale – napiszmy to eufemistycznie – nienaciskający na zamieszczanie reklam! Wniosek z analiz trendu jest prosty: za rok wszystkie pisma krytyczne wobec władzy, mają szansę osiągnąć wynik bliski „Polityce”.

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

7 thoughts on “PiS-owski folwark spółek Skarbu Państwa

  • 30 września, 2018 o 22:33
    Permalink

    Tak jakbym czytał prawicowe szczujnie sprzed “dobrej zmiany”. Tylko tytuły inne.

    Byłbym ciekaw pełnego zestawienia dochodów gazet z kasy państwa za ostatnie 20 lat. Dowiedzilibyśmy się penie ciekawych rzeczy o “niezależności mediów” w III RP. Ten system od dawna cuchnie pełną koprupcją.

    Osobiście chciałbym ustawy zakazującej kategorycznie dofinansowywnia – również pośredniego – mediów prywatnych z państwowej kasy, również ze spółek będących współwłasnością skarbu państwa. A jak już to powinien być wprowadzony parytet nakazujący dzielenie środków między media mainstreamowe a media prawdziwie obywateslkie i niszowe z dużym naciskiem na wspieranie tych drugich.

    Odpowiedz
    • 1 października, 2018 o 09:35
      Permalink

      Bez wolnych mediów, także tych mainstreamowych nie będzie nawet śladu o wolności słowa. Co szanowny Pan rozumie przez media obywatelskie? Portale niepodległai. pl, w sieci czy oko. pl, skwer wolności? A może gazetki parafialne?
      PiS próbuje zablokować swobodny przepływ informacji, wprowadzić cenzurę do internetu. Już jesteśmy inwigilowani na różne sposoby i o prywatności w sieci można pomarzyć.
      Normalnym sposobem na reklamę wielkich koncernów i malutkich jednoosobowych firm jest reklama prasowa. Wielkie spółki Skarbu Państwa też muszą się gdzieś reklamować. Tego też chcę Pan zabronić?
      Oczywistym jest, że producent odzieży dla jamników będzie się reklamował na portalu miłośników jamników ale dlaczego a tego nie robić w mediach ogólnopolskich? I odwrotnie, czy Orlen nie może się reklamować na psim portalu?
      Nie może być tak, że wielkie ogólnopolskie media są odcięte od reklam państwowych gigantów bo psi portal prowadzi córka przyjaciela pisowca.

      Odpowiedz
      • 2 października, 2018 o 20:17
        Permalink

        W Polsce nie ma wolnych mediów i wolności słowa od 30 lat. I ja o tym mówię.

        Nia ma wolnych mediów tam, gdzie media żebrają o dostęp do państwowej kasy.

        A w Polsce kiedyś prawicowe “media” o to żebrały, a teraz robią to lewicowe. To znaczy, że w Polsce nie ma wolnych mediów, a jest ruski kołchoz.

        Odpowiedz
  • 1 października, 2018 o 09:46
    Permalink

    Bisnetus, z tego co ja wiem, to przed podłą zmianą w 2015 roku, zamawianie reklam przez urzędy i spółki skarbu państw regulowały przepisy, które teraz się zmieniły. Owszem, przed rokiem 2015, identyczne teksty powstawały w pisowskich mediach, jednak po 1, te pisowskie teksty były zakłamane, manipulowano informacjami, tworzono fikcyjną rzeczywistość, przez co ludzie byli wprowadzani w błąd. A po 2, tak przed podłą zmianą jak i już po podłej zmianie, czyli do teraz zwolennicy pisu na głos, czyli jawnie domagają się od pisowskiego reżimu łamania prawa poprzez doprowadzenie do zniszczenia “antypolskich mediów”, oraz do finansowania “patriotycznych mediów i dziennikarzy”. Czyli to co oburza normalnych ludzi, zwolennicy pisu przyjmują z entuzjazmem i się z tego cieszą.

    Odpowiedz
    • 1 października, 2018 o 23:29
      Permalink

      @Pantg
      Ja prawie w ogle nie czerpię informacji z prawicowych “mediów”. Kiedyś po prostu takie lamenty prawicy obiły mi się o uszy, a teraz podobne głosy słyszę po lewicy. A te głosy nie pochodzą z dołów i z niszy, tylko często z góry. Daniel Passent o tym często wspominał. W Wyborczej też się na znaczny spadek wpływów skarżą.

      Generalnie mam bardzo złe zdanie o zatopionym we własnej formalnie polskim światku medialnym, i to po obu stronach (pomijam tutaj nisze i środowiska specjalistyczna). Nie tylko poziom jest kiepski, ale też niezależność wątpliwa i korupcyjne związki z systemem władzy. A to finansowanie prywatnych mediów z państwowych spółek i źródeł (również wydatki wyborcze) to jeden z problemów, który mnie od dawna intryguje. Ja nie mam dokładnych danych, lecz podejrzenia, ale właśnie dlatego życzyłbym sobie solidnych badań (a nawet śledztw) na ten temat.

      Odpowiedz
  • 1 października, 2018 o 10:04
    Permalink

    To wszystko prawda ale brak dyscypliny słowa i chyba też lekkie niedocenianie inteligencji czytelników sprawiły, że powstał olbrzymi elaborat, pełen powtórzeń tematycznych. Większość obywateli już wcale nie kupuje gazet, bo ich po prostu na to nie stać. Ci zaś, co kupują, są związani emocjonalnie albo z tą żałosną “dobrą zmianą” albo z opozycją. Myślący obywatele dawno już zdążyli zauważyć, że spółki skarbu państwa obsadzone teraz przez biernych, miernych ale wiernych funkcjonują kiepsko gdyż są podporządkowane partyjnej ideologii zamiast prawom rynku. Ci, którzy w swoich ocenach polegają wyłącznie na tym, co mówili w TVP i w kościele i tak nie rozumieją o co chodzi, a ponadto ufają, iż cokolwiek jest robione, zaszkodzi jedynie tej wstrętnej opozycji a nie im. Do ludzi łatwo poddających się wszelakiej demagogii, propagandzie sukcesu, czy innym manipulacjom, logika nie dociera.

    Odpowiedz
  • 2 października, 2018 o 18:36
    Permalink

    Bardzo dobry i potrzebny jest ten tekst. Pytanie jednak pozostaje otwarte, jak sobie z tym zjawiskiem poradzić?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *