Ogarniam się po występie Schetyny i połajankach Sikory [POLEMIKA]

Zobligowany wezwaniem pana Henryka Sikory „Ogarnijcie się, panowie”, zawartym w krytyce mojego tekstu Pyrrusowe zwycięstwo PiS, niebezpieczna wygrana PO, odpowiadam
 
Dziękuję panu Sikorze, że poświęcił mi czas. Niestety bardziej mnie niż memu tekstowi. Bo choć omiótł go wzrokiem, to już zastanowić się, nad nim czasu nie miał. Szybko – używając bokserskiej terminologii – ustawił mnie w narożniku i walił sierpowym jak cepem, nazywając lewicowym, a nawet anarchistycznym, niedowartościowanym, obsesjonatem.

Z szacunku, jaki żywię do jego dokonań za komuny, nie odpowiem z podobną dezynwolturą. Powstrzymam chęć znokautowania, choć adwersarz gardy nie trzyma i trafić go byłoby łatwo. Postaram się wyjaśnić raz jeszcze, o co mi chodziło. I proszę pana Sikorę, by nim znów bić zacznie, doczytał do końca i spróbował zrozumieć oraz uwierzył w me szczere intencje.
 

 
Podobne jak 2/3 narodu, zależy mi na odsunięciu PiS od władzy, ale też chciałbym, by Polska postpisowska była lepsza niż ta przed PiS-em (dodam, że mnie w III RP żyło się dobrze). Tylko w rzeczowej dyskusji rodzą się idee, dokonuje się postęp. Spokojna rozmowa ma też tę zaletę, że nie przyciąga tak intensywnie pasjonatów strzykania jadem, którzy inaczej w ratowanie ojczyzny włączyć się nie umieją. Moje słowa kieruję również do znajomych pana Henryka. W komentarzach pod jego wpisem, nie zaglądając do mojego tekstu, nie tylko wyrażają podziw dla autora – co rozumiem – ale wspierają go, kopiąc mnie po kostkach, czego zaakceptować nie umiem. Zacznę więc – choć to krepujące – od siebie.

Każdy, kto mnie zna, gdy przeczyta żem „lewicowy, a w zasadzie anarchistyczny aktywista” pęknie ze śmiechu. Jestem do cna liberałem, co nie znaczy, że nie widzę konieczności przedefiniowania liberalizmu i znalezienia dla niego nowej formy wyrazu, nowego języka i celów. Czekam na liberalizm obywatelski.

Kulą w płot trafia Pan też pisząc, że jestem „ogarnięty antypartyjną obsesją”. Uważam partie za konieczny element demokratycznego systemu, co nie znaczy, że nie widzę ich wynaturzeń i słabości. Bo dziś partie nie mają pomysłu, dokąd chcą dojść. Wiedzą tylko – i to nie zawsze – jak iść po tym co tu i teraz. Mimo to włożyłem wiele energii przez dwa ostatnie lata, by znajdować przestrzeń do rozmów opozycji pozaparlamentarnej i parlamentarnej. Efekt mizerny, to prawda.

Jeśli można u mnie zdiagnozować jakąś obsesję, to ewentualnie na tle Grzegorza Schetyny. Uważam, że byłoby lepiej, gdyby Platforma Obywatelska miała innego lidera, ale rozumiem mechanizm, jaki trzyma go na powierzchni. Nie rozumiem natomiast, dlaczego nie bierze przykładu ze swojego adwersarza, i jako pozbawiony do cna charyzmy oraz mający – to wiadomo z badań – ogromny elektorat negatywny nie tylko po PiSowskiej stronie, nie usunie się na drugi plan i nie odda pola innym.

Oczywiście doceniam to, że utrzymał spójność partii, ale dziś to w dużej mierze za jego przyczyną PO ma sufit na poziomie 27-30 proc. głosów. Sądzę też, że ruchy społeczne, a nie partyjne młodzieżówki są lepszym wstępem do polityki, bo nie demoralizują, uczą prawdziwego świata, a nie poruszania się w politycznej korporacji.
 

Pyrrusowe zwycięstwo PiS i groźna wygrana PO

By zakończyć krępujące wywody na własny temat dodam, że faktycznie w czasie wyborów nie siedziałem w komisji, ale – gwoli usprawiedliwienia – odpowiadałem za koordynację współpracy z Fundacją Batorego przy obserwacji wyborów. I zapewniam, że bardzo wiele Obywatelek i Obywateli RP, oraz wielu moich znajomych spoza ruchu, zasiadło w komisjach lub było oficjalnymi obserwatorami. Opisałem to w dwóch tekstach, które można znaleźć na Newsweek.plna stronie Obywatelerp.org (to była moja robota w tym dniu, mniej ważna i na pewno mniej męcząca niż Pana).

Teraz o reszcie. Nie o podziękowania w mym tekście chodziło, ale o to, by Grzegorz Schetyna zrozumiał, że bez zmiany strategii więcej nie ugra. Pokazałem, gdzie – moim zdaniem – powinien szukać głosów. Nie oczekuję wdzięczności, tylko nowoczesnej, liberalnej partii, która będzie umiała komunikować się z szerszymi kręgami odbiorców, a pole politycznej gry poszerzy poza parlament. Co do Trzaskowskiego, to trzeba mieć dużo złej woli, by z mojego peanu zapamiętać tylko to, że nie pochwalam lizusostwa. I stawiam dolary przeciwko żołędziom, że nie byłem jedynym zażenowanym tym wywodem pana Rafała.

Gani mnie Pan, że dzień po wyborach już krytykuje i marudzę. A zna Pan lepszy moment do rozpoczęcia dyskusji? Ja nie. Chyba, że mamy nie dyskutować, tylko przyjmować w ciemno, co PO wymyśli. Na razie jednak partia i jej lider nie pokazali nic, co by pozwalało im aż tak szaleńczo zaufać. Wręcz przeciwnie. Już pierwsze zdanie wystąpienia szefa PO w wieczór wyborczy pokazało, że Grzegorz Schetyna nadal nie wie, że czas zmienić taktykę.

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

5 thoughts on “Ogarniam się po występie Schetyny i połajankach Sikory [POLEMIKA]

  • 25 października, 2018 o 10:20
    Permalink

    Obywatele Rzeczpospolitej, te polemiki ujawniają smutny fakt, że wynik wyborów parlamentarnych w 2015 roku niewiele nas nauczył. Wygląda na to, że nikt nie ma zamiaru zastanowić się nad powodami utraty władzy przez PO w 2015 roku. Przesadny liberalizm PO, który umożliwił faszyzację Polski przez ONR i podobne organizacje oraz w imię źle pojętej liberalnej demokracji tolerował nawet publiczne wzywanie do obalenia legalnego rządu, czyli taki poziom antydemokratycznej propagandy PiS, jaki dawał Parlamentowi możliwość delegalizacji tej partii. Demokracja musi mieć określone prawem granice, które zdecydowanie ograniczają propagowanie szkodliwych społecznie ideologii, stosowanie demagogii i wykorzystywanie politycznej niewiedzy części Polaków. Argumenty liberałów, że w demokracji każdy ma prawo do głoszenia swoich poglądów, są nie tylko błędne ale i sprzeczne z dobrze pojętym interesem naszego państwa. Nawet w najbardziej demokratycznych państwach nie wolno wpajać dzieciom w szkołach nacjonalizmu, ksenofobii, nietolerancji wobec innych religii oraz wobec wszelkich odmienności ludzkich, a u nas przez lata pozwalano na to, zasłaniając się…demokracją. Niektórzy jednak granice demokracji rozumieją jako bezwzględny zakaz jakiejkolwiek krytyki i piętnowania błędów, nazywając osoby usiłujące zidentyfikować błędy w celu zapobieżenia ich powtórzeniu się, anarchistami. Teraz mamy okazję dowiedzieć się jak ważny jest dla Polski demokratyczny ustrój państwa i powinniśmy zrobić co należy aby w przyszłości ograniczyć możliwość obalenia demokracji przez skrajnie konserwatywną, faszyzującą prawicę lub nie tyle przez lewicę, ile przez pozbawione rozsądku bolszewickie lewactwo. Liberalizm dobrze sprawdza się w gospodarce ale w polityce jest niepożądany. Zwolennicy liberalizmu politycznego nie posiadają aż takiej większości, która zgodnie z zasadami demokracji dawałaby im prawo do przekształcenia ustroju demokratycznego w liberalno-demokratyczny. W PO są nie tylko liberałowie i dlatego partia ta powinna przemyśleć ideologiczne podstawy swojej polityki, tym bardziej, że liberalizm polityczny nie był jedynym błędem jaki doprowadził PO do porażki. Historia, nie tylko nasza, pokazuje, że nadmierny liberalizm jest zawsze skrzętnie wykorzystywany przez siły antydemokratyczne. Zastanawianie się nad tym, to żadna anarchia ale dążenie do uniknięcia kolejnej powtórki z historii. Na błędach trzeba się uczyć a nie je przemilczać ze strachu przed utratą paru głosów. Obywatele RP powinni się też zastanowić nad tym czego oczekują po ewentualnej zmianie władzy i zawrzeć z partią, której chcą udzielić poparcia konkretną umowę społeczną na piśmie. Tylko tak w końcu Polacy przestaną głosować przeciw komuś albo wybierać tak zwane mniejsze zło. Musimy wiedzieć nie tylko kogo popieramy i dlaczego ale także co nam da to udzielone poparcie po wygranych wyborach. W tzw starych demokracjach obywatele zawierają takie konkretne umowy społeczne z partiami, na które głosują, dzięki temu działania nowego rządu są dla nich przewidywalne, co sprzyja również poczuciu stabilizacji. Zamiast narzekać, że rząd nie robi tego czy tamtego, trzeba spisać wszystko czego oczekujemy po rządzie i skłonić daną partię do podpisania mowy w zamian za gremialne poparcie.

    Odpowiedz
  • 25 października, 2018 o 18:56
    Permalink

    “Podobne jak 2/3 narodu, zależy mi na odsunięciu PiS od władzy”, pisze autor. Połowie narodu tak zależy, że nawet im się nie chciało pójść na wybory, do tego sporo z tych co poszli zagłosowało na PiS (PiS uzyskał najwyższy w historii wyborów samorządowych w III RP wynik). Ja wiem, że red. Fusek wywodzi się z “Gazety Wyborczej”, ale tak naiwnie i bezczelnie kłamać nawet na Obywatelach RP po prostu się nie da. My pisowcy ten upadek obserwujemy już dawno nie z satysfakcją, a ze współczuciem.

    Odpowiedz
    • 28 października, 2018 o 09:03
      Permalink

      Mam wrażenie, że zarzucanie kłamstwa, gdy ktoś wyraża swoją opinię i gdy już w następnym wpisie to samo zdanie uznaje się za bezpodstawne twierdzenie, jest cokolwiek zaskakujące. Chętnie poznałbym pańską definicję kłamstwa. Można o nią prosić?

      Odpowiedz
  • 25 października, 2018 o 19:19
    Permalink

    PiS rządzi, a intelektualiści wypisują wysoce abstrakcyjne teksty na dziesiątki tysięcy znaków i wklejają je na prywatnej stronce pana Pawła, gdzie zagląda czworo sympatyków opozycji i pięć trolli pisu dla rozrywki. Jest fajnie. Zapłaciliście autorowi wierszówkę? Przecież za taki długi tekst spokojnie należy się parę stówek, a biorąc pod uwagę bogaty dorobek zawodowy autora – dwa razy tyle. Czy też autor do tego stopnia musi rozładować frustracje, że wypisuje te elaboraty za darmo?
    Widzę, że autor wierzy, że wzrost frekwencji pomoże odsunąć pis od władzy. Pamiętacie, jak “Gazeta Wyborcza” niemal do ogłoszenia wyników wyborów entuzjazmowała się, że zwiększona frekwencja odsunie Orbana na Węgrzech? Po ogłoszeniu wyników już do tematu nie wracała, bo oczywiście zwiększona frekwencja w niczym Orbanowi nie zaszkodziła. W tych wyborach samorządowych pis dostał o dwa miliony głosów więcej niż w poprzednich – wzrost o 60%. Ciekawe skąd pis nagle wyciągnął dwa miliony sympatyków, skoro zwiększona frekwencja tak pomaga opozycji. Bezpodstawne twierdzenia, że 2/3 narodu chce odsunąć pis, naiwna wiara, że pomoże Wam wzrost frekwencji, absurdalne przekonanie, że niegłosujący to gorący wyznawcy antypisa… Z długiego tekstu bije brak pomysłów i bezradność. Im dłuższy ten tekst, tym bardziej widać, że nic w nim nie ma. Wierzycie już w takie rzeczy, że naprawdę lepiej byłoby się do tego publicznie nie przyznawać. Lecz cóż, intelektualista musi pisać, nawet jak nie ma nic do powiedzenia. Absurdalne mnożenie pustych znaków

    Odpowiedz
    • 25 października, 2018 o 20:48
      Permalink

      Przeczytał Pan ten tekst z uwagą? Czy tylko zobaczył, że jest długi? Może zamiast rozwodzić się nad jego objętością, warto zastanowić się nad treścią.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *