Obywatelska lista w Eurowyborach

Nadchodzą eurowybory. Typowo frekwencja nie przekracza w nich 25 proc. Jednak tym razem eurowybory mogą i powinny mieć charakter podobny do powtórki referendum akcesyjnego, a w nim frekwencja zbliżyła się do 60 proc. Potrzebna jest mobilizacja

Zadanie PiS będzie tu najtrudniejsze w całym wyborczym maratonie. Twardy elektorat PiS jest eurosceptyczny, jednak PiS nie może startować w kampanii z antyunijnymi hasłami. W tych wyborach postulat wspólnej listy demokratów wydaje się najłatwiejszy do spełnienia. Stosunkowo łatwo będzie też je wygrać partiom opozycji. Jednak pytania, kto będzie kandydował, jak będą wyłaniani kandydaci, czy wyborcy mają znów pójść z poparciem dla anty-PiS, czy będą współdecydować — to wszystko w dużej mierze zależy od nas i od zorganizowania opinii publicznej. Poniżej wstępna propozycja Obywateli RP. Kierujemy ją między innymi do innych ruchów obywatelskich i od nich zaczynamy. Szukamy porozumienia zwłaszcza ze środowiskami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i Komitetu Obrony Demokracji — bo bez ich udziału trudno będzie uwierzyć w rzeczywistą integrację demokratów.

 

Obywatele RP i inne środowiska obywatelskiej opozycji pracują nad stworzeniem społecznej listy kandydatów do wyborów Parlamentu Europejskiego w Polsce. Działamy w przekonaniu, że powinna powstać jedna taka lista, grupująca kandydatów wszystkich środowisk i partii demokratycznych i proeuropejskich. Mamy świadomość wagi wyzwań. Decyduje się przynależność Polski do cywilizacyjnego kręgu Zachodu. Na projekt wyborów europejskich patrzymy także z perspektywy wyborów parlamentarnych, które zdecydują w Polsce o wszystkim.

Społeczny, obywatelski charakter listy
  • Kandydaci będą się charakteryzować realnymi kompetencjami i merytoryczną wiedzą, niekwestionowanym kręgosłupem moralnym, przywiązaniem do idei państwa prawa, siłą własnych poglądów, a nie partyjną lojalnością – uzyskają także demokratyczny mandat do kandydowania, a nie wyłącznie nominację partyjnych liderów. Lista jest otwarta na kandydatów zgłoszonych przez partie polityczne.
  • O miejscach na liście decydować będą transparentne, demokratyczne procedury, oparte na bezpośrednim udziale wyborców, a nie na gabinetowych negocjacjach partyjnych liderów.

Jesteśmy przekonani, że taka lista ma szansę zyskać wiarygodność, której brak jest główną przyczyną kryzysu polskiej demokracji. Ma więc szansę spowodować społeczną mobilizację w wyborach, które mogą się de facto stać powtórką europejskiego referendum akcesyjnego z 2003 roku i zaowocować podobną frekwencją, zamiast zwyczajowych najwyżej 25 proc.

Europejski program

Polityczne i ideowe preferencje w przypadku wyborów europejskich schodzą na plan dalszy i łatwo da się je pogodzić w sprawach dotyczących europejskiego projektu. Chodzi oczywiście przede wszystkim o deklarację poparcia dla Unii, udziału Polski w niej, ale też o to, że potrzebujemy Unii:

  • bardziej zintegrowanej,
  • bardziej obecnej w krajach członkowskich,
  • silniej tworzącej tożsamość obywateli Europy,
  • w której demokracja zwiększa wpływ obywateli Europy na politykę Unii.

Propozycje programowe będą powstawały w środowiskach think-tanków, w debacie publicznej z udziałem środowisk obywatelskich. Będą zawierały szereg elementów, jak poparcie dla projektu europejskiej konstytucji, jednolitej europejskiej ordynacji wyborczej, ustroju unijnych instytucji, europejskich standardów praworządności, praw człowieka, standardów socjalnych. Programy dotyczyć muszą także europejskich polityk w zakresie obronności, polityki społecznej, edukacji, ochrony zdrowia, ochrony środowiska, gospodarki, polityki podatkowej, granic, polityki międzynarodowej.

 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Parlament Europejski. W obronie demokratycznej wspólnoty
 

W społecznej propozycji istotne jest, że istnieje wspólna płaszczyzna minimum, ale dopuszczalny i cenny jest również programowy pluralizm i różnice pomiędzy kandydatami – chodzi przecież w końcu o projekt, który uciera się w debacie i o to, że każdy pogląd, a nawet grupowy interes powinien być w debacie w jasny sposób reprezentowany.

Jedna, pluralistyczna lista

Jesteśmy przekonani, że dopóki każde wybory w Polsce są w rzeczywistości starciem pomiędzy narastającym prawicowym populizmem, a pluralistyczną demokracją politycznych wolności, wspólna lista demokratów staje się strategiczną koniecznością. Globalna skala populizmu każe zresztą widzieć ów kulturowy konflikt w szerszej, europejskiej skali. Proponowana strategia ma więc w naszym przekonaniu zastosowanie również w szerszej perspektywie europejskiej.

Konieczny postulat „wspólnego frontu” tworzy jednak zagrożenie dla demokratycznej tożsamości po wszystkich stronach sporu. Im bardziej napięty jest konflikt przypominający zderzenie dwóch wrogich światów, tym ważniejszy staje się pluralizm i czytelność demokratycznych procedur taktycznego sojuszu po „naszej stronie”. Nie wolno zmuszać demokratów do zdyscyplinowanego wspierania „najsilniejszych”, jak to dzieje się w wyborach w Polsce od dawna.

Proponowana społeczna lista jest więc otwarta na współpracę. Jeśli jednak w tych i kolejnych wyborach zwyciężyć miałby znów partyjny egoizm, deklarujemy twardo, że partie będą musiały zmierzyć się w z naszą konkurencją. List partii i środowisk może i powinno być wiele, jeśli demokracja ma przetrwać. Strategiczne konieczności każą je jednak wystawić i poddać głosowaniu przed właściwymi wyborami. W demokratycznej konkurencji, w sporze i w debacie – z udziałem wyborców w przedwyborczej, otwartej procedurze, a nie w niejawnych, zamkniętych partyjnych negocjacjach.

 


 
Wspólny blok obywateli

Do powstania wspólnej listy demokratów musi dojść zanim zarejestrowane zostaną listy i komitety startujące w eurowyborach. Możliwe są trzy główne mechanizmy demokratycznego wyboru:

  • Otwarte, międzypartyjne prawybory. Wzięłyby w nich udział te spośród mających wyborcze aspiracje partii i środowisk, które podpisałyby deklarację europejskich i demokratycznych wartości oraz zobowiązałyby się respektować wyniki prawyborów, wspierając wyłonioną w nich wspólną listę i nie startując osobno. Prawybory byłyby otwarte dla wyborców, podpisujących tak samo sformułowaną deklarację poparcia demokratycznej idei europejskiej. Prawybory byłyby bezpośrednie, równe, wolne i tajne, dostępne dla każdego dysponującego czynnym prawem wyborczym. Nad prawidłowością głosowań czuwałyby komisje złożone z przedstawicieli konkurujących w prawyborach stron.
  • Demokratyczne konwencje wyborcze w okręgach wyborczych z udziałem środowisk obywatelskich i politycznych, otwarte na udział wyborców – wszędzie tam, gdzie da się je przeprowadzić.
  • Obywatelskie panele. Kandydatów wskazałoby w nich nie powszechne głosowanie, a wybór dokonany przez losowo wybraną reprezentatywną próbę wyborców. Wybierający musieliby poznać kandydatów, zapoznać się z ich sylwetkami i poznać ich programy, dysponując wsparciem eksperckim. Również ten wybór – mocą podpisanej umowy między rywalizującymi podmiotami – musiałby zostać zaakceptowany jako wspólna lista wszystkich środowisk.

Jesteśmy przekonani, że ten sam lub podobny model trzeba zastosować również w wyborach parlamentarnych. Jest to naszym zdaniem jedyna gwarancja wyjścia z obecnego kryzysu. Chodzi nie tylko o wyborczą strategię, w której konieczne jest wzięcie pod uwagę zarówno wynikające z metody d’Hondta uprzywilejowanie dużych list, jak i mobilizacyjny potencjał koalicji i obywatelskiego zaangażowania w jej powstawanie. Nawet jeśli możliwe jest wyborcze zwycięstwo w tradycyjnym politycznym scenariuszu, przy zwykle osiągalnej frekwencji, przy zwykłej w parlamencie przewadze zwycięskiej partii lub koalicji, nie rozwiąże to żadnego z polskich problemów. Populiści będą wciąż stali u bram, obawy z tym związane zablokują wszelkie zasadnicze reformy państwa i jego polityki. Kolejny populistyczny wstrząs, który będzie musiał nadejść, będzie dla kraju znacznie bardziej dewastujący niż wszystko, czego doświadczamy obecnie. Polski kryzys da się rozwiązać wyłącznie z silnym mandatem społecznego zaangażowania.

 

Walczymy o demokrację i państwo prawa!

Wesprzyj nas, jeżeli nas popierasz. Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

15 myśli na temat “Obywatelska lista w Eurowyborach

  • Listopad 13, 2018 o 14:37
    Permalink

    Temat związany:

    W tegorocznym Dniu Europy (9. maja) ruszyły konsultacje społeczne, w których Europejczycy mogą wypowiedzieć się, w jakim kierunku ma podążać Unia Europejska. Internetowa ankieta w tej sprawie zawiera 12 pytań opracowanych przez zespół składający się z 96 obywateli z 27 państw członkowskich. Konsultacje te potrwają do szczytu UE 27 w Sybinie (Rumunia) zaplanowanego na 9.05.2019. Ankieta w j. polskim jest dostępna tutaj https://ec.europa.eu/consultation/runner/Future-of-Europe?surveylanguage=pl.

    Odpowiedz
  • Listopad 13, 2018 o 15:27
    Permalink

    Ja kiedyś myślałem nad czwartą opcją selekcji obywatelskich kandydatów do wyborów Parlamentu Europejskiego, a mianowicie o metodzie konkursowej. Powody takiego pomysłu są dwa:
    a) Kandydaci w wyborach do PE powinni spełniać szczególne wymagania osobowe i merytoryczne, w tym znajomość języków i realne doświadczenia w pracy międzynarodowej. Takich kwalifikacji nie sprawdzi się w prawyborach, ale można je wykazać w zobiektywizownych, uczciwych i otwartych procedurach konkursowych.
    b) Z prawyborami Polacy nie mają doświadczeń i są bardzo małe szanse na zorganizowanie poważnych prawyborów w tak krótkim czasie. Wszystko spali na panewce z powodów czysto organizacyjnych, no i oczywiście z niechęci i bojkotu inicjatywy ze strony mafii medialno-partyjnych (jak w wyborach samorządowych)

    Cały pomysł opiera się na powołaniu centralnej komisji konkursowej oraz kilkunastu regionalnych komisji konkursowych (niektóre większe okręgi wyborcze można by sztucznie podzielić na naturalniejsze regiony), w których zasiadaliby ludzie wybitni pod względem kwalifikacji i autorytetu środowiskowego, niezaangażowani politycznie i którzy według z góry ustalonych zasad odpowiadaliby za przeprowadzenie procedury konkursowej. Parę zasad jest w samym pomyśle, ale twórczą, kontrolującą i rozstrzygającą spory instancją byłaby właśnie Centralna Komisja Konkursowa.

    Pomysł konkursów wypływa z braku czasu, ale w przyszłości mógłby być również częścią wstępną w procesie prawyborów i to nie tylko do PE.

    Częścią pomysłu jest tworzenie w tle stałych lokalnych komitetów organizacyjnych obywateli mających wesprzeć i monitorować te procesy i tworzących przyszłą bazę organizacyjną dla oddolnych procesów wyborczych, również przyszłych prawyborów.

    Wkleiłem naprędce zarys tego pomysłu (jest to niepełny brudnopis sprzed kilku miesięcy) na swoim blogu. Jak ktoś jest zainteresowany, to może go przeczytać tutaj: https://bisnetus.wordpress.com/europolanie-inicjatywa-wyborcza-w-wyborach-do-parlamentu-europejskiego/ Nazwa “Europolanie” jest nazwą czysto roboczą wymyśloną na kolanie na potrzeby tekstu.

    Odpowiedz
    • Listopad 13, 2018 o 15:30
      Permalink

      Ad b) Do prawyborów jesteśmy juś nieźle przygotowani. Gotowy i sprawdzony jest system rejestracji wyborców, kadrowo również wiemy z kim i jak to robić.

      Odpowiedz
      • Listopad 13, 2018 o 15:55
        Permalink

        Muszę wierzyć Panu na słowo. Ponieważ nie posiadam na ten temat żadnych konkretnych informacji, to zakładam, że wszystko musi być zrobione od zera. Zresztą ta koncepcja powstała parę miesięcy temu, ale dzisiaj mój stan wiedzy na ten temat jest taki sam.

        Jeśli nie ma jakiś ważkich powodów dla utajniania tych informacji, to może warto by było je opublikować publicznie. Otwartość i jawność powinna być normą w organizacjach obywatelskich, a myślę, że gdy są przedstawione konkrety, to można zyskać rzesze nowych sympatyków, pomagierów i wolontariuszy.

        Odpowiedz
  • Listopad 13, 2018 o 16:04
    Permalink

    “Obywatelskie listy” pokazały już swoją “moc” w minionych wyborach samorządowych. Przykjro mi Paweł to napisać, bo Cię prywatnie lubię, male politycznie majaczysz, jak dziecko we mgle.

    Odpowiedz
    • Listopad 13, 2018 o 16:20
      Permalink

      “Obywatelskie listy” w wyborach samorządowych to od początku był nienajlepszy pomysł ORP, o czym zresztą ciągle mówiłem. W wyborach samorządowych, zwłaszcza na dole, obywatele radzą sobie nieźle bez list z centrali i dają mafiom partyjnym wielkie lanie. Przykład:

      W Polsce jest 107 tzw. miast prezydenckich, a więc największych miast z urzędem prezydenta.
      Wyniki ostatnich wyborów na prezydentów tych miast:
      PiS – 4
      KO – 22
      SLD – 2
      PSL – 1
      K’15 – 1
      Bezpartyjni – 77

      To się nazywa “pogrom” partyjnych świń. A jeszcze niżej, w miasteczkach i gminach “pogrom” był zapewne jeszcze większy.

      Wyłącz Pan telewizor. I zacznij czytać statystyki.

      Odpowiedz
  • Listopad 13, 2018 o 16:16
    Permalink

    Mnie takie rozumowanie i koncepcja startu w wyborach do PE bardzo odpowiada. Tylko jak powściągnąć ambicje liderów partii – tych dużych i tych kanapowych. Tydzień temu Martin Simecka opisał, jak potrafiły zjednoczyć się różne partie w 1998 r. i pogoniły w polityki słowackiej Meciara. Im wystarczyło mądrości, więc może i naszym wystarczy, ale trzeba jakoś im pomóc

    Odpowiedz
    • Listopad 13, 2018 o 16:27
      Permalink

      Ja bym na partie w ogóle nie liczył i się na nie nie oglądał. Prawybory z partiami są niewykonalne. Dla partii nomenklaturowych prawybory i każde inne wolne wybory to wyrok śmierci. Coś jak święcona wody dla Belzebuba albo święto Bożego Narodzenia dla karpi.

      Odpowiedz
  • Listopad 13, 2018 o 18:01
    Permalink

    Europarlament,to też konfitury dla nominowanych,to może być mina dla ruchów społecznych,gdy inne aspekty będą brały górę, I jeśli wyślecie najlepszych ludzi do PE,to co wam zostanie na wybory do naszego parlamentu? Unia europejska to ważna sprawa dla Polski jednak powinniśmy skupić się na naszym podwórku,Dopóki PiS jest u władzy nie ma prawdziwej wolności,należy w pierwszej kolejności odebrać szkodnikom władzę,dopiero drugom etapem będzie naprawa państwa ,rozliczenie przestępców i budowa społeczeństwa obywatelskiego dla wszystkich,Te wybory proponował bym wam odpuścić

    Odpowiedz
    • Listopad 13, 2018 o 18:14
      Permalink

      Poza tym takie podejście jakie prezentuje Paweł Kasprzak w tym tekście dowodzi, że całe to społeczeństwo obywatelskie to maskarada. Albo jest się społeczeństwem obywatelskim, albo traktuje się go jako fasadę do wejścia do polityki partyjnewj. Opowiadanie, że w polityce parlamentarnej, krajowej czy europejskiej można występować jak społeczeństwo obywatelskie można włożyć pomiędzy bajki. Albo jest się społecznikiem, albo politykiem, bo to są różne role w społeczeństwie.

      Odpowiedz
  • Listopad 13, 2018 o 18:49
    Permalink

    Dwie rzeczy:
    1. PiS wcale nie musi grać antyeuropejsko. Wystarczy, że będzie “chcieć” reformować UE od środka. Zrobi taką kampanię wyśmienicie.
    2. Nie wnikając w szczegóły idei…, panele, debaty, konkursy, czy co tam, bez udziału mediów, są takim sobie kwakaniem. Mediów ogólnopolskich nie będzie jak Schetyna im nie powie, że mają być. I tyle. Media regionalne – jest szansa, ale to wymaga masy pracy. Nie techniczne przeprowadzenie załóżmy prawyborów, a wiedza o nich, o idei, o założeniach, o intrydze wśród obywateli. Nawet gdybyśmy się wszyscy zgodzili, to nawet media KOD czy rażenie OSK nie wystarczy. Potrzebne są media “ludzkie”, te które czytają, słuchają, oglądają mieszkańcy.

    Odpowiedz
    • Listopad 13, 2018 o 19:48
      Permalink

      Zgadza się — i to jest główna robota do zrobienia. “Rozpoznanie ogniem” w toku. Na dziś obserwacja wskazuje co najmniej na to, że zależność mediów od partyjnych liderów po naszej stronie spadła.

      Odpowiedz
      • Listopad 13, 2018 o 22:55
        Permalink

        Paweł, czy jest jakiś zespół zajmujący się polityką medialną, jakoś ogarniający te małe media? Nie musisz odpowiadać tu. Maila znasz.
        Resztę też napiszę w mailu.

        Odpowiedz
    • Listopad 13, 2018 o 20:04
      Permalink

      Ludzie ciągle sobie nie uświadamiają, że żyją w dyktaturze, a media ogólnopolskie są częścią tej dyktatury. Może nawet nawet główną częścią, tę dyktaturę najgorliwiej broniącą.

      Kandydować i wybierać oddolnie w Polsce nie wolno, a ludzie potrafią się tylko lokalnie organizować. Natomiast inicjatywy ogólnopolskie nie są w praktyce możliwe bez ogólnopolskich, uczciwych mediów. I tu krąg dyktatury się zamyka. Oddolnie nie ma możliwości, odgórnie można tylko na koncesji, jak w PRL-u. I tak powstaje “państwo”, które jest jedynie prywatnym chlewem medialno-partyjnych świń, a nie państwem będących wspólnym dobrem wszystkich obywateli.

      Dlatego postulat wolnych wyborów z pełnią biernych i czynnych praw wyborczych obywateli jest kwestią absolutnie kluczową dla zmiany charakteru państwa i przejścia z systemu zawoalowanej dyktatury do normalnej demokracji. Szkoda, że ORP tego poglądu nie podziela i chce ciągle babrać się w partyjnym gnoju. To znaczy chce reformować niereformowalny system z gangsterskimi “partiami politycznymi”.

      Co do prawyborów, to powtórzę raz jeszcze. W wyborach samorządowych był to strzał w powietrze. Co do PE to rację też ma jeden z dyskutantów, że z punktu widzenia kraju wybory te są zupełnie sekundarne. A prawybory do PE stwarzają osobliwe problemy (50 mandatów, megawielkie okręgi wyborcze, małe szanse lokalizacji). Decydujące są wybory do Sejmu, w których te specyficzne problemy nie występują. Dlatego zawsze proponowałem, aby traktować wybory samorządowe oraz wybory do PE nie tyle jako cel, ale możliwe do wykorzystania przystanki do właściwego celu. Stąd też ten mój pomysł o metodzie konkursowej.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *