Nie ma żartów. Paweł Kasprzak gościem Elizy Michalik

Pytaniem jest, co sądzą o polityce ci, którzy głosują nie przychodząc do lokali wyborczych. Bo to też jest głos, oczywiście. Tu możemy zdawać się tylko na intuicję, moja jest akurat taka, że oni myślą, że każda polityka brudzi – mówi Paweł Kasprzak
 
– Jakby jakimś cudem któraś z liberalnych partii wygrała wybory, to politycznie to jest niewystarczające rozwiązanie. Przy 50 proc. frekwencji, 55 proc. mandatów w Sejmie – nie naprawimy państwa w ten sposób. Tu potrzebny jest silny mandat. My zawsze twierdziliśmy, że potrzebna jest większość konstytucyjna – twierdzi Kasprzak. – Tak samo, jak potrzebujemy cywilizowanej lewicy, tak samo potrzebujemy cywilizowanej chadecji. Zawsze jej potrzebowaliśmy, bo to jest katolicki kraj. Jeżeli ci ludzie, którzy głosowali na PiS, zostaną pozbawieni politycznej reprezentacji to wybuchnie po raz kolejny. I tym razem ONR obsadzi stanowisko ministra spraw zagranicznych, a nie PiS, będzie jeszcze gorzej – dodaje.

Lider Obywateli RP był we wtorek gościem programu „Nie ma żartów”, który prowadzi Eliza Michalik w Superstacji. Posłuchaj ich rozmowy.
 

10 thoughts on “Nie ma żartów. Paweł Kasprzak gościem Elizy Michalik

  • 5 października, 2018 o 12:26
    Permalink

    Ciekawa ta rozmowa, choć nie ma w niej recepty, jak działać

    Odpowiedz
  • 5 października, 2018 o 17:10
    Permalink

    Ja nie przychodzę do lokali wyborczych (w wyborach do parlamentów), bo nie uznaję wyborów, w których obywatele nie mają praw wyborczych. Konkretnie biernego i czynnego prawa wyborczego. (Bez biernego prawa nie ma też czynnego).

    Takie wybory są nieważne, niekonstytucyjne i z definicji niedemokratyczne. A władza z takich wyborów nie ma żadnego mandatu.

    I wypraszam sobie oskarżenia o agenturalność dla Putina. To już bardziej ci co namawiają do udziału w takich “wyborach” i w tej wyborczej farsie to świadome lub nieświadome sługusy Putina.

    Pan Kasprzak chce konstytucyjnej większości w kraju bez wolnych wyborów i bez żadnej powszechnej i reprezentatywnej dla społeczeństwa partii w kraju? To niech sobie wprowadzi stalinizm. To jest to czego szuka.

    Odpowiedz
    • 6 października, 2018 o 00:11
      Permalink

      Chyba trochę Pan przesadził z tym stalinizmem.

      Odpowiedz
      • 6 października, 2018 o 17:10
        Permalink

        Tu jest publicystyka forumowa, w której dozwolone są przerysowania.

        Co może zrobić prywana partyjka, nikogo nie reprezentująca i nie wybierana demokratycznie, niekontrolowana ani przez doły partyjne, ani przez wyborców z absolutną większością, to widzimy demonstracyjnie od trzech lat. Pan Kasprzak chce konstyucyjnej większości z grupką kilkuset lub kilku tysięcy skompromitowanych działaczy? To może być jeszcze gorzej.

        Konstytucyjna większość w demokracji może być teoretycznie możliwa, ale w kraju wielkości Polski tylko jeśli powstanie solidna obywatelska partia licząca milion członków, która osiągnie wynik 70% głosów. Taka konstytucyjna większość miałaby demokratyczną legitymizację.

        Ta większość, o której mówi Pan Kasprzak, to ja nie wiem o co chodzi. Schetyna z Nowicką, Dornem, Kamińskim i Giertychem oraz paru tysiącami wygłodzonych działacy w tle z konstytucyjną większością? Brrrrrrrrrrrrrr.

        Odpowiedz
  • 7 października, 2018 o 07:59
    Permalink

    Oglądałem ten wywiad na żywo. Trochę P.K. zbyt nerwowo mówił i niespecjalnie pałał entuzjazmem, raczej wiało zgrozą. Pewnie sam też mam świadomość zagrożenia, więc go nie krytykuje, tylko przedstawiam moje spostrzeżenia.
    Natomiast filipiki Bisnetusa uważam za chybione. P.K. mówił do ludzi inteligentnych mających jakie takie wyczucie demokracji. W Polsce widać taki postkolonialny polityczny fetor, dosc madowe wchodzenie barbarzyńców w zastany/importowany system oparty na porządku i społecznych kompromisach. Robi się w ten sposób proto-demokracja wsparta przemocą. P.K. nawiązywał do tej sytuacji, bo opozycja musi wewnętrznie wytworzyć nawyk zawierania kompromisów we własnym kręgu. A jeśli o kompromisy chodzi, to ważna staje się siła argumentów, a tutaj znowu ktoś liczy szable. Bez rzetelnego dialogu pozostanie nam darmacka rabanka. Trzeba się ze swoimi racjami przebić. Na razie elektorat traktowany jest jak pogłowie, ale w końcu doceni swoją podmiotowość. Jak zrobi to zbyt późno, to już będzie jego problem i sam poniesie konsekwencje.

    Odpowiedz
    • 7 października, 2018 o 09:29
      Permalink

      Mnie się wydaje, że pan Kasprzak zwraca się jednak głównie do Ferdynandów Kiepskich przyklejonych do telewizora, a nie do ludzi inteligentnych. Kiepscy wszystko kupią, a człowiek inteligentny potrafi odróżnić bandę partyjno-medialnych oprychów od powszechnych i obywatelskich partii politycznych. Chociaż tych drugich w Polsce nigdy nie widział. Ale inteligencja potrafi przezwyciężyć taki poznawczy brak.

      Z każdym występem pana Kasprzaka w telewizji wzmacnia się we mnie wrażenie, że pan Kasprzak nie jest demokratą, lecz kolejnym naganiaczem kiboli do kibolskich rezerwatów służących aktualnemu układowi władzy.

      Odpowiedz
        • 7 października, 2018 o 09:56
          Permalink

          Przesadzasz Drogi Bisnetusie. Mam wrażenie, że P.K. był trochę przygnębiony sytuacją, stąd może wrażenie szukania sprzymierzeńców poza kregiem genetycznych demokratów.
          Strasznie trudno jest nieustannie inscenizowac demonstracje polityczne w kurczacym się kręgu “tłustych kotow”. Z drugiej strony niechęć do zawodowej opozycji parlamentarnej bierze się z ich elastycznosci pogladowej, ktora mocno trąci kapitulacja. Trzeba mówić prawdę i to otwarcie, bo traci się wiarygodność. Dla Kiepskich prawda jest ważna, ale nie potrafią słuchać. To nie dla Kiepskich była tamtą prezentacja, ale kompromis to z kim?

          Odpowiedz
          • 9 października, 2018 o 03:11
            Permalink

            Jakie są intencje pana Kasprzaka, to ja nie wiem. Bo niby skąd? Ale ja oceniam resultaty. I te są bardzo przewidywalne i schematyczne.

            PS.
            Posla to nie jest społeczeństwo “tłustych kotów”. To jest ciągle społeczeństwo “pańszczyźnianych chłopów”. Nawet jak koniunkturalnie “tłustych”. A pan Kasprzak przyjmuje rolę zarządcy folwarku, aby ten ruski folwark (kołchoz) ciągle po staremu działał. Chociaż działać nie ma już prawa. Może tylko kontynuować agaonię.

          • 9 października, 2018 o 07:32
            Permalink

            Jak zwykle, trochę się z Tobą zgadzam, a trochę nie. Na pewno to społeczeństwo jest jeszcze mocno panszczyzniane i zacofanie jak u Gogola. Ja je postrzegam jako postkolonialne, np. Indie po odejściu Brytyjczyków, Rep. Od. Afryki z EFF.
            Ale przez 30 lat te nasze elity zajęły pozycję właśnie tłustych kotów, bo były elitami niemal wylacznie domowego chowu. Są obciążone kompleksami i brakiem skutecznosci, takie cieple kluchy z dyplomami nieważnych uczelni i bez pieniedzy.Te tłuste koty z jednej strony rozwscieczyly “masy”, ale też ich pasywnosc unaocznila wszystkim potworna słabość tychże lze-elit. Przygotowano im publiczną rzeź. Stawiasz tezę, że P.K. jest kontynuatorem tej samozaglady, ja uważam, że jest na odwrót. Nowatorskie jest budowanie masowego poparcia dla demokracji, niestety język jest jedyny możliwy, to język postperelowskiej inteligencji. Tutaj nas PiS wstawil w cholerna ramkę. Jednym ruchem jest podejście jeb… jeb… i sie nie bać, ale brak to audytorium w postaci wielkich zakładów pracy, czy wiecie w stylu starego Kodu. Drugą alternatywa byłoby przemawianie językiem Macrona, Merkel, M.L. Kinga, Arendt, Grassa czy Obamy, a to dla Kiepskich jest obecnie nie do przyjęcia, bo zostali zaimpregnowani na retropolskosc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *