Manifest Obywateli RP: Polską demokrację musimy umieć zbudować na nowo. Ale są warunki

Manifest Obywatele RP:

  • Niezbędne jest stworzenie demokratycznego ruchu, w którym obywatele kształtują programy, kształtują listy wyborcze, mają wpływ na politykę
  • Nie ulegajmy politycznym szantażom, miejmy odwagę stawiać warunki politykom, których wybieramy jako naszych reprezentantów
  • Polską demokrację musimy umieć zbudować na nowo. Z udziałem wszystkich, którzy chcą w tym uczestniczyć
  • Jeśli ruch demokratów ma wygrać, musi mieć ofertę dla drugiej strony polskiej wojny. Nie musimy godzić się w żadnej z zapalnych spraw. Wystarczy, że zgodzimy się na reguły rozwiązywania sporów

Obywatele RP apelują do współobywateli:

Zwracamy się dziś do wyborców wszystkich partii demokratycznych oraz do tych, którzy z niewiary w politykę uczciwą nie głosowali wcale. Zwłaszcza do tych, którzy w ostatnich latach szukali w polityce „nowej nadziei” i „nowej jakości” — popierając Nowoczesną, Wiosnę, Szymona Hołownię. Ta nadzieja jest możliwa. Nie da się jej jednak wiązać z żadnym partyjnym partykularyzmem i z żadną ideologią. To idea demokratycznego ruchu, w którym obywatele kształtują programy, kształtują listy wyborcze, mają wpływ na politykę. Wtedy polityka będzie nasza, a nie ciągle jakichś „ich”. Nie ulegajmy politycznym szantażom, miejmy odwagę stawiać warunki politykom, których wybieramy jako naszych reprezentantów.

To była klęska na własne życzenie.

Znamy rezultat plebiscytu. Niestety, odpowiada naszym przewidywaniom. Przestrzegaliśmy przed tym. Daremnie. Nieliczni z nas nie wzięli udziału w głosowaniu z wielu ważnych dla siebie powodów. Ogromna większość — jak wszyscy marzący o demokracji i szacunku dla praw człowieka — w tym głosowaniu wzięła udział, często wbrew własnym głębokim przekonaniom. W poczuciu braku innego wyjścia, w poczuciu, że znów zignorowano wszystkie nasze postulaty, znów zadecydowano za nas i znów zadecydowano fatalnie.

Opozycja zaakceptowała nieuczciwe reguły gry, zgodziła się legitymizować wybory, na które nie wolno było się godzić w sytuacji, gdy naruszały one nie tylko wszystkie możliwe normy konstytucyjne, ale i zwykłe poczucie zdrowego rozsądku. Nie wolno było przeprowadzać wyborów w warunkach ograniczeń praw obywatelskich. Werdykt zapadł. Trzeba go uznać. Nieuczciwe reguły znaliśmy z góry. Wiedzieliśmy, jak będzie działała propaganda TVP, wiedzieliśmy jak nierówne będą szanse, wiedzieliśmy, że zasada równości wyborów nie zostanie dochowana i że prawidłowości liczenia głosów nie da się kontrolować. Wszystko to zaakceptowaliśmy — podważanie wyniku gry według tych reguł nie ma dzisiaj sensu i żadnego poważnego uzasadnienia. Kto się godzi na decyzję w drodze rzutu monetą, niech potem nie narzeka, że nie miał na nią wpływu.

Patrząc prawdzie w oczy, musimy pamiętać, że przy całym entuzjastycznym zaangażowaniu marzących o demokracji obywateli, o zgodzie na przegrany właśnie plebiscyt przesądziła kalkulacja partyjnych interesów a nie wiara w możliwość zwycięstwa. To one spowodowały, że głosowanie, któremu sprzeciwiliśmy się stanowczo i skutecznie 10 maja, odbyło się w dokładnie tych samych warunkach 28 czerwca i 12 lipca, choć wszystkie powody majowego sprzeciwu istniały nadal.

Życie toczy się dalej. Obywatelski, ponadpartyjny ruch.

Tak jak przewidywali Obywatele RP, istotniejszy niż narzędzia tradycyjnej polityki parlamentarnej jest i nadal będzie opór społeczny. To on, a nie gra polityczna, zdecydował o wszystkim, co udało się osiągnąć powstrzymując pisowską ofensywę przeciw demokracji. Tę lekcję z doświadczeń ostatnich pięciu lat powinniśmy umieć wyciągnąć wszyscy.

Nie tylko PiS, ale także partie opozycji muszą wreszcie pojąć, że obywatele i wyborcy są w demokracji suwerenem, a nie jedynie wolontariuszem od roznoszenia wyborczych ulotek. Ten trudny proces nie rozpocznie się z woli polityków. Musi zacząć się od nas. Od naszej niezgody na ślepe posłuszeństwo wobec każdej partyjnej decyzji.

Stawiając opór dyktatorskim zapędom PiS i broniąc zagrożonych podstawowych praw człowieka i obywatela, będziemy równocześnie pracować nad powołaniem demokratycznego ruchu obywateli, który pójdzie do terminowych lub przedterminowych wyborów parlamentarnych z programem naprawy zrujnowanego ustroju państwa i takiego umocnienia jego fundamentów, by okazały się one trwalsze niż te, które zawaliły się w wyborach 2015 roku i wszystkich kolejnych. Tych wyborczych klęsk nie da się już oceniać inaczej, niż tylko jako mandat udzielony siłom niszczącym porządek konstytucyjny. Sprzeciw wyborców PiS wynika nie z ich wrogości dla demokracji — ale z przeświadczenia o jej niedostatkach. Jeśli tak trzeba, polską demokrację musimy umieć zbudować na nowo. Również w drodze konstytucyjnej reformy. Z udziałem wszystkich, którzy chcą w tym uczestniczyć. Z obu stron dzisiejszej polskiej wojny. Nie ma przed nami innego wyjścia. Alternatywą jest nasilający się konflikt dwóch walczących plemion.

Warunki

  1. Jeśli ruch demokratów ma wygrać, musi mieć ofertę dla drugiej strony polskiej wojny. Nie polegającą na pustych gestach, w czytelny dla wszystkich sposób obliczonych na przeciągnięcie części wyborców, ale ofertę poważną. Taką, która zagwarantuje obu połowom polski udział w kształtowaniu ustroju państwa, w którym nie pozabijamy się wzajem w narastającej wciąż wojnie.
  2. Nie musimy godzić się w żadnej z zapalnych polskich spraw, często zwanych światopoglądowymi, ale także tych, które dotyczą polityki społecznej państwa, programu 500 Plus, strategii polskiej energetyki. Wystarczy, że zgodzimy się na reguły rozwiązywania sporów. Ponadpartyjny ruch obywatelski nie może i nie musi wybierać między lewicą i prawicą, czy jakkolwiek inaczej określonymi opcjami politycznymi i ideowymi. Musi zapewnić możliwość realizacji praw każdemu i głos każdej ze stron wielu sporów, które są wciąż przed nami.
  3. Wiele sfer polskiej demokracji wymaga reformy konstytucyjnej. Choćby trójpodział władzy. Niezawisłość sądów nie wystarczy — to zaledwie dwupodział. Potrzeba tu jeszcze kontroli władzy wykonawczej przez ustawodawczą, która w Polsce nigdy nie działała — parlament był zapleczem rządu i maszynką do głosowania rządowych ustaw zawsze, a nie wyłącznie w czasach PiS, który zaledwie uczynił z tej praktyki barejowską z ducha karykaturę. Reform wymaga wodzowski ustrój partii politycznych i wiele innych sfer. To zadanie dla ruchu obywateli wyznaczających granice władzy politykom i reguły parlamentarnej gry, zanim oddamy ją w ręce naszym przedstawicielom.
  4. Demokratyczna opozycja potrzebuje przywództwa i jasno określonych celów.
  5. Jeśli jednym z głównym liderów polskich demokratów ma być Rafał Trzaskowski, którego mandat potwierdziły właśnie miliony naszych głosów, musi się rozstać zpartyjną legitymacją. Choćby dlatego, że niemal co drugi z głosujących na niego wII turze nie był ani wyborcą PO, ani również jego wyborcą z I tury. Także dlatego, że Platforma Obywatelska otrzymała czerwoną kartkę od wyborców w 2015 roku i ten werdykt potwierdziły wszystkie kolejne wybory. Przede wszystkim jednak dlatego lider demokratów musi porzucić partyjną legitymację, że chodzić musi o ruch ponadpartyjny, bo tylko taki ruch ma szansę uzyskać poparcie stabilnej większości.
  6. Ruch demokratów nie może nie objąć wszystkich środowisk — w tym np. obywatelskiej inicjatywy Szymona Hołowni. Jego mandat również potwierdziły głosy wyborców. Są tak samo cenne jak głosy wyborców Rafała Trzaskowskiego.

Obywatele RP

7 myśli na temat “Manifest Obywateli RP: Polską demokrację musimy umieć zbudować na nowo. Ale są warunki

  • Pingback: Obywatele RP: Polską demokrację musimy umieć zbudować na nowo | Obywatele.News

  • 20 lipca, 2020 o 14:52
    Permalink

    Pełna zgoda na postulat “Ruch demokratów nie może nie objąć wszystkich środowisk”. Zachodzi jednak zasadnicze pytanie: “Jak to zrobić, aby dotrzeć do (prawie) wszystkich środowisk?” (wykluczyłbym skrajną prawicę, bo ona nie chce z nami rozmawiać). I co to “objąć” miałoby w praktyce znaczyć? Życzę udanej misji temu/tej, kto się jej podejmie. Uważam jednak, że liderzy niektórych partii uparcie grają tylko na siebie i swoje przetrwanie (np. Kosiniak-Kamysz) i dopóki nie zechcą dołączyć do ruchu demokratów, nie uda się tego postulatu spełnić.

    Odpowiedz
    • 22 lipca, 2020 o 08:04
      Permalink

      Ciekawe, kto według Pana jest “skrajną prawicą”.

      Odpowiedz
      • 24 lipca, 2020 o 15:17
        Permalink

        Ludzi u których funkcjonuje tylko połowa mózgu, czyli prawa półkula. Nie musi ta połowa funkcjonować poprawnie, ważne że druga połowa w ogóle nie funkcjonuje.

        Odpowiedz
  • 20 lipca, 2020 o 16:42
    Permalink

    To dobry znak, że fala przebudzenia która obecnie przelewa się po Polsce, a którą uruchomił Rafał Trzaskowski wraz ze swymi druchami z nowej PO, nie ominęła także Obywateli RP.
    Sen był długi choć bezsprzecznie koszmarny. Znów zaczyna się dyskusja która zamarła jakieś dwa lata temu ustępując miejsca dość nużącym relacjom z sal sądowych różnych instancji.To dwa lata, w których obrona demokracji zastąpiona została obroną własnej skóry. Choc przyznać trzeba – obroną konieczną. Konieczną także dlatego, by zilustrować czym są niezawisłe sądy, jaka jest rola policji w dytaturze itp.
    Wierzę, że ogłoszony właśnie Manifest poprzedza prace nad dalszymi szczegółami i, że o tych szczegółach, gdy tylko nabiorą rzeczowych kształtów, będziemy informowani jako społeczenstwo.

    Odpowiedz
  • 21 lipca, 2020 o 23:02
    Permalink

    coz za zmiana narracji,nie potraficie byc konsekwentni ,czy zobaczyliscie ze nawet opozycja was olewa , a moze dostalisci przykaz by tymczasowo taktycznie wycofac sie. Tchurze i niedolegi

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *