List Obywateli RP do Joanny Scheuring-Wielgus

Dziś wysłaliśmy list do posłanki Joanny Scheuring-Wielgus.

Droga Joanno!

To z pewnością nietypowe, że zwracamy się do Ciebie akurat w takiej formie publicznego listu. Piszemy jednak — dobrze Ci znani Obywatele RP — w sprawie ważnej, ogromnie trudnej i nie przypadkiem piszemy akurat do Ciebie, choć nie jesteś jedyną adresatką naszych listów. Pisząc do Ciebie, mamy zresztą nadzieję dotrzeć także do wielu innych osób. 

Byłaś w Nowoczesnej. Byłaś też w Wiośnie. Po drodze uczestniczyłaś w innej inicjatywie, która się nie udała. Bywałaś więc w różnych partiach, szukając — jak bardzo wielu ludzi w Polsce — owej „nowej nadziei na inną politykę”. I byłaś też z nami w naszych rozmaitych potrzebach — bywało, że dramatycznych. Mogliśmy na Ciebie liczyć zawsze i pamiętamy o tym. 

Wiemy, że w pewien sposób jesteś dziś „politycznie bezdomna”. My — choć w inny sposób — jesteśmy jednak w podobnej sytuacji. Intuicja podpowiada nam, że taka „polityczna bezdomność” jest dzisiaj polskim problemem. Jednym z głównych. Wszystkie badania pokazują — nie bez powodu — że ogromna większość Polaków nie wierzy w politykę i nie ufa politykom, więc chodzi nie tylko o intuicję. Z pewnością jest to jakiś klucz do zrozumienia polskiej sytuacji i do poszukiwania wyjścia. 

Zamierzamy startować w wyborach parlamentarnych. Po to, by parlament stał się obywatelską reprezentacją dokonującą zasadniczej reformy ustrojowej znoszącej te wielkie wady polskiej demokracji, które spowodowały jej zawalenie się w 2015 roku — nie tylko naprawiającej zniszczenia po rządach PiS. Startujemy, bo apele do polityków niczego nie dały i ten nasz start jest chociaż rodzajem nacisku, jeśli nie niczym więcej. Wiemy też — nauczeni doświadczeniami między innymi inicjatyw, w których uczestniczyłaś — że celu niezbędnej gruntownej reformy nie osiągnie żadna „nowa partia”, choć takie oczekiwanie i związane z nią nadzieje są w Polsce wciąż żywe. W naszym przekonaniu zresztą ta żywotność nadziei na „inną politykę” jest jednym ze skutków głębokiego kryzysu demokracji, jaką znaliśmy dotąd. Innym jego skutkiem jest nieszczęście zwycięstwa populistycznych żywiołów i władza PiS potwierdzana kolejnymi wyborami. 

Chcemy więc uczestniczyć w budowie ruchu, w którym różnorodne środowiska będą mogły zachować własną podmiotowość i wyrazistość zróżnicowanych programów. Wiemy jednak równocześnie, że startując w wyborach z nadzieją wygranej, a co więcej — z nadzieją na większość umożliwiającą reformę ustroju, bo takie są dzisiaj wyzwania przed Polską — ów ruch musi wystąpić ze wspólną listą. I żeby było jeszcze trudniej — musi umieć sięgnąć na drugą stronę polskiej wojny, bo dziś jesteśmy podzieleni niemal dokładnie na połowy. Jak wiesz, mamy od lat pomysły na pogodzenie tych przeciwstawnych celów. Wiemy jak zjednoczyć demokratów budując ich wiarygodność, zamiast ją rujnować w gabinetowych targach partyjnych liderów. Dzisiaj zwracamy się do wszystkich, których pomoc wydaje nam się zarówno potrzebna i cenna, jak i niezbędna. Dlatego piszę do Ciebie.

Jak wiesz, jednym z głównych problemów i przeszkód w tym przedsięwzięciu jest dominacja wielkich partii i interes ich aparatów, które nasze starania odrzucały, choć przestrzegaliśmy przed każdą kolejną wyborczą klęską i nasze czarne proroctwa potwierdzały się niestety bez ani jednego wyjątku. Piszę o tym otwarcie, bo dyplomacja ani nie jest moją mocną stroną, ani właściwą dla mnie rolą, ani wreszcie — jestem przekonany — nie jest dziś główną potrzebą, jej nadmiar bywa raczej przeszkodą. Partie nie wiedzą lub — mówiąc dokładniej — ich liderzy nie chcą wiedzieć, że bez owego marginesu ludzi „politycznie bezdomnych”, niepogodzonych z logiką „mniejszego zła” i rzekomo twardych wymogów „politycznego realizmu”, nie rozstrzygną polskiej wojny w żaden trwały sposób, bo tej wojny wygrać się nie da. Ostatnia wyborcza porażka przekonuje o tym po raz kolejny. W reakcjach na nią widać niestety również, że tej lekcji politycy wciąż nie umieją odrobić. Obywatele RP — poprzez mój start do Senatu — pokazali już niezgodę na narzucaną przez wielkie partie straceńczą logikę. 

Wiemy jednak też bardzo dobrze, że bez twardych elektoratów wielkich partii nie da się w Polsce wygrać większości koniecznej, by podjąć zadanie niezbędnych reform. Nacisk potrzebny, by odmienić skazującą nas na porażki gabinetową logikę, trzeba naszym zdaniem wywierać teraz. W kampanii i przy urnach on znów będzie spóźniony i w efekcie rujnujący. 

Prosimy Cię więc dzisiaj o pomoc w zbieraniu „politycznie bezdomnych”, a jednak wciąż politycznie aktywnych ludzi. Znasz ich z Nowoczesnej, z Wiosny i z wielu innych inicjatyw, w których uczestniczyłaś i uczestniczysz. Nie szukamy ideowych porozumień. Przeciwnie, szukamy współpracy ludzi toczących ideowy spór.

Znasz nas dobrze i prawdopodobnie wiesz, że trudno byłoby u nas znaleźć kogokolwiek, kto nie opowiadałby się np. za bardzo radykalną liberalizacją prawa aborcyjnego i za wszystkimi rozwiązaniami antydyskryminacyjnymi, w tym bardzo stanowczo za pełnym zrównaniem w prawach mniejszości nieheteronormatywnych, oczywiście z prawem do adopcji włącznie. Ale nie te sprawy — choć są dla nas bardzo ważne i dość oczywiste — są naszym programem. Ruch, który chcemy stworzyć, nie będzie je uważał za „tematy zastępcze” i spychał poza margines dyskusji, ale przeciwnie — skoncentruje się na takich ustrojowych ramach publicznej debaty i decyzji w których wszystkie te sprawy kluczowe i zapalne tak, że stale wstrząsają samymi podstawami państwa, będą mogły zostać rozwiązane nie gabinetowymi „kompromisami”, a głosem obywatelek i obywateli. 

Prawdopodobnie konserwatywni zwolennicy Szymona Hołowni mają w tych i przypuszczalnie wielu innych sprawach poglądy nie pogodzenia z przekonaniami ludzi niedawno z nadzieją zaangażowanymi w Wiosnę. Wiemy jednak równocześnie, że wbrew wszelkim pozorom to często bywają ci sami ludzie. Wśród wyborców Hołowni spotykałem też własnych wyborców z kampanii senackiej. Sam Hołownia zresztą — który debatował z nami o prezydenckim programie jako jedyny z niedawnych prezydenckich kandydatów, co mu wdzięcznie i z uznaniem pamiętam — dowiódł, że rozmowa o tych trudnych sprawach jest możliwa, a przekonanie, że politykom nie wolno o nich przesądzać za obywateli, jest mu bliskie. To tworzy podstawy, których nam trzeba — ta zgoda wystarczy i nie powinniśmy szukać dalszej, by wyznaczyć ramy ustroju, który byłby w Polsce akceptowany przez bardzo różnych obywateli spierających się w wielu ważnych sprawach. 

Prosimy Cię dzisiaj o współpracę. O pomoc w integrowaniu i organizowaniu aktywnych i osieroconych przez wielką politykę ludzi ze środowisk, które znasz. O udział w ruchu, o występowanie i kandydowanie w jego imieniu, o pomoc i uczestnictwo w organizowaniu solidarnego nacisku, który skruszyłby wreszcie tę dotąd przemożną partyjną polityczną machinę. 

Obywatele RP

Jedna myśl na temat “List Obywateli RP do Joanny Scheuring-Wielgus

  • 2 sierpnia, 2020 o 17:49
    Permalink

    Przeczytałem ex post, ale do deski do deski wszystkie Wasze ostatnie Listy, Manifesty i – artykuły. Idea Ruchu Obywatelskiego jest w obecnej chwili konieczna i – moim zdaniem – bez alternatywy. Trafne niezwykle jest zaapelowanie do ‘bezdomnych’, ale jest to też konieczność i dla ‘domnych’. PATRIA, nie Partia’ jest nakazem na dzisiejszy czas dal każdego z nas. Życzę dotarcie do umysłów (i serc) wszystkich i proszę o wieści z postępów działań. Byłbym gotów dołączyć

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *