Dlaczego polscy neofaszyści jadą na Ukrainę i dlaczego Kijów ma z tym problem

Pod koniec marca Wyborcza.pl Wrocław podała, że polscy nacjonaliści, w tym neonazistowski zespół „Obłęd”, jadą na urodziny Hitlera do Kijowa, który „od kilku lat stanowi azyl dla grup, które w innych krajach Europy nie mogą legalnie występować”

Informacja ta, mimo że miała głośny tytuł „Polscy neonaziści będą świętować urodziny Hitlera na Ukrainie”, okazała się mieszanką rodem z Radia Erewań: nie w Moskwie, lecz w Leningradzie, nie samochody, a rowery, i nie rozdają, a kradną.

Byłem teraz na Ukrainie i postanowiłem to sprawdzić. Pierwsze światło ostrzegawcze włączyło się po zapytaniu: jak służby ukraińskie, które jednak wyćwiczyły się w niewpuszczeniu różnych grup na swój teren, mogą dopuścić do międzynarodowych obchodów urodzin Hitlera w czasie drugiej tury cholernie ważnych wyborów prezydenckich (Hitler urodził się 20 kwietnia, druga tura jest 21 kwietnia, a koncert Gazeta Wyborcza zapowiedziała na 22 kwietnia).

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak przeciwdziałać ruchom neofaszystowskim. Łotewskie doświadczenie dla Polski

Wystarczyło Google i ukraińska klawiatura, żeby zrozumieć, że „Obłęd” wystąpi w Kijowie nie 22 kwietnia, tylko 22 czerwca, a informacja o tym jest dostępna na kilku ukraińskich stronach (np. tutaj). Odbędzie się w ramach festiwalu „Fortress Europe”, który już był krytykowany przez ukraińskie media.

Przy okazji sprawdzania informacji o rzekomych urodzinach Hitlera w Kijowie znalazłem coś ciekawszego. W środowisku polskich antyfaszystów, w tym Obywateli RP, chodziły informacje, że narodowcy z Polski jadą w Ukrainę 14 kwietnia.

Te informacje potwierdziły się. W messengerze Telegram „Sicz Karpacka” radykalni ukraińscy neofaszyści i obrońcy „białej rasy” zapraszają na przemarsz 14 kwietnia o godz. 17 w Użhorodzie, pt. „Radical Alliance”. „Dołącz do czarnego bloku! Jest to wspólny przemarsz Siczy Karpackiej i europejskich braci, który przejdzie ulicami ukraińskiego miasta!” — czytamy (zdjęcie poniżej).

Przypomnę, że Czarny Blok przeszedł przez Warszawę w ubiegłorocznym Marszu Niepodległości — składał się z radykalnych „szturmowców”, Autonomicznych Nacjonalistów czy „Niklotu”. Miała tam iść i „Sicz Karpacka”, zaproszona przez „szturmowców”, jednak wywołała zadymę wśród organizatorów — nie dlatego, że ćwiczy z bronią i atakuje przeciwników, tylko że „pochwala Banderę” — i jej udział odwołano.

Współpraca jednak się nie skończyła. Na Instagramie „Siczy Karpackiej” są zdjęcia z ukraińską i polską flagą (patrz zdjęcie poniżej), prawdopodobnie ze „szturmowcami”, którym jakoś „banderowcy” nie przeszkadzają, w imię wyższego celu, obrony „białej rasy”.

Władze ukraińskie mają problem z „Siczą Karpacką”. Bo z jednej strony była to szturmowa rota ochotnicza w latach 2014—2016, znana m.in. ze słynnej w Ukrainie walki o lotnisko w Doniecku. Z drugiej strony, po jej rozwiązaniu spadkobiercy zaczęli ćwiczyć z bronią poza frontem, a od 2018 r. aktywnie rozwijają współpracę z „białymi” ruchami Europy Zachodniej, takimi jak Europe’s Casapound Italia (Włochy), Der Dritte Weg (Niemcy) , Alliansen — Alternativ for Norge (Norwegia), JN-NPD (Niemcy).

Prawo ukraińskie ma problem z rozwiązywaniem bądź zakazem demonstracji neofaszystowskich, przede wszystkim dlatego, że prawo do zgromadzeń nie jest sprecyzowane w żadnej ustawie. Istnieje jedynie art. 39 Konstytucji Ukrainy, który dość szeroko twierdzi, że „ograniczenie w korzystaniu z prawa [do zgromadzeń] może wyznaczyć sąd zgodnie z prawem i wyłącznie w interesie bezpieczeństwa narodowego i porządku publicznego”. W ustawach ukraińskich istnieje jedynie zakaz rozpowszechniania idei faszystowskich i neofaszystowskich w środkach masowego przekazu.

Inną pułapką Ukrainy jest to, że jej wizerunek jako państwa „kwitnącego neofaszyzmu” jest wykorzystywany przez rosyjską propagandę na Zachodzie. Taka narracja jest wspierana przez szerokie grono zachodnich „partnerów” Kremla, takich jak francuski „Front Ludowy”, niemiecka „AfD”, włoski „Ruch 5 Gwiazd” etc. Dlatego przed każdym, nawet najmniej licznym wydarzeniem neofaszystowskim pojawiają się rosyjskie kamery wcześniej niż ukraińskie. Ale, mimo że od 2 lat ukraiński neofaszyzm rozwija się dzięki wojnie na wschodzie, to obiektywnie jego obecność jest mniejsza niż w Polsce czy w Rosji.

Ukraińscy antyfaszyści wybrali strategię nie nagłaśniania dość nielicznych grup neofaszystowskich, wolą ograniczać popularność radykałów wskazując na ich związki z Rosją. W przeciwieństwie do Polski, na Ukrainie to jeszcze działa.

Igor Isajew

Walczymy z mową nienawiści

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *