Akcja „Wisła” wciąż trwa. Dlaczego żaden polski rząd nie rozpoczął debaty z polskimi Ukraińcami?

Polscy Ukraińcy coraz oporniej opowiadają o swojej tragedii z 1947 roku. 71. rocznicę wysiedleń z południowo – wschodniej Polski w ramach akcji „Wisła” obchodzą bez rozgłosu. W większości miast i miasteczek „obchodami” będą panachidy w cerkwiach
 
Dla większości Ukraińców jest to lepsze rozwiązanie, niż publiczne przemówienia z okrzykami narodowców w tle. Tymczasem przepracowanie pamięci o akcji „Wisła” to wyzwanie dla całego polskiego społeczeństwa.

Dlaczego polscy Ukraińcy zamykają się z traumą akcji „Wisła” przed polskim społeczeństwem, a nawet przed Ukraińcami z Ukrainy? Odpowiedź na to pytanie będzie wielowymiarowa, ale podstawowy wątek jest taki, że w narracji o akcji „Wisła” dzisiaj jest więcej polityki niż uniwersalizmu.

Prowadzona polityka historyczna zasłoniła w akcji „Wisła” to, co jest ogólnoludzkie. Na przykład, że akcja „Wisła” była największą zbrodnią komunistyczną w PRL, co nawet uznał IPN. Ale również i to, że powinna być przestrogą dla Polaków i Ukraińców, która może łączyć, a nie dzielić oraz to, że państwo nie może stosować odpowiedzialności zbiorowej, czy wojska przeciwko jakiejkolwiek grupie cywilów, nie tylko mniejszości narodowej.

Tę przeszłość trzeba przezwyciężyć

Fakt, o którym mówi się niewiele – w ramach akcji „Wisła” przesiedlono też niewielki procent Polaków (chociaż na terenie obecnej Polski południowo-wschodniej granica określająca narodowości i grupy etniczne była wówczas niewyraźna). Cześć z nich przesiedlała się dobrowolnie, z dokumentów nie da się ustalić powodów takiej decyzji – prawdopodobnie niektórym zależało na pozostaniu „między swoimi”. Ta okoliczność niszczy tezę, że konflikt polsko-ukraiński w latach 40. ubiegłego wieku był powszechny.

Uniwersalizm w podejściu do akcji „Wisła” w polskiej polityce uwydatnił się w sierpniu 1990, kiedy Senat RP potępił deportację. W uchwale Senatu czytamy, że „Polacy i Ukraińcy nie tylko pracowali razem i żyli obok siebie jako sąsiedzi, ale również łączyli się często w tych samych rodzinach. Jednak obok zgodnego współżycia, wiele było wzajemnych krzywd i niechęci. Była nienawiść, a nawet przelana krew. Ta przeszłość obciąża nasze stosunki. Tę przeszłość trzeba przezwyciężyć”.

Tablica upamiętniająca wypędzonych podczas akcji Wisła w Beskidzie Niskim, fot. Tomasz Kuran/Wikipedia

Przezwyciężanie przeszłości skończyło się jednak szybko, bo już na początku nowego millenium zwyciężyła polityka historyczna. Po 1990 roku, mimo kilku prób, Sejmowi RP nie udało się potępić akcji „Wisła”, a dyskusje o tej wojskowej operacji, która nie wykraczała poza granice dzisiejszej RP, coraz częściej przerzucano na wschód od Bugu. Polscy Ukraińcy stali się zakładnikami Ukraińców z Ukrainy.

Z własnymi obywatelami rozmawiamy przez Kijów

Nonsens tej polityki unaocznia fakt, że od kilkunastu lat rząd RP rozmawia z Kijowem o pomnikach zbudowanych na Podkarpaciu przez mniejszość ukraińską. Czyli, żeby rozmawiać z własnymi obywatelami w Przemyślu Warszawa postanowiła robić to z pomocą zagranicznego MSZ.

Napięcia w stosunkach między Warszawą a mniejszością ukraińską w Polsce zbierały się i wybuchły po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. Sam widziałem w tym czasie, jak w krymskich regionalnych mediach propagandyści zaczęli pisać o „zapomnianym ludobójstwie banderowców na Wołyniu” – Kremlowi zależało na tym, żeby przedstawić proeuropejski rząd w Kijowie jako nazistów, którzy nielegalnie przejęli władzę. W tej narracji, którą zaczęto sprzedawać widzom i czytelnikom, trzeba było pokazać, że europejskie aspiracje Ukrainy to iluzja, a Polska jako jeden z większych przyjaciół Ukrainy w UE w rzeczywistości nienawidzi Ukraińców.

Istniejące problemy w stosunkach między Warszawą a polskimi Ukraińcami świetnie się nadawały do gry – nie trzeba było dużo inwestować, wystarczało dobrze zacząć rozgrywkę, ponieważ między rządem a mniejszością istniały autentyczne spięcia. Ich wybuch oznaczał spory rozgłos medialny przede wszystkim na Ukrainie.

Pomniki ukraińskie jak materiał wybuchowy

Takim materiałem wybuchowym okazały się pomniki ukraińskie w Polsce, których stan prawny nie do końca został sprecyzowany. Polskie rządy, niezależnie od orientacji politycznej, wiedząc, że historia Ukraińców w Polsce południowo-wschodniej to kwestia drażliwa, nazywały nielegalnymi kilkanaście ukraińskich pomników na Podkarpaciu, ponieważ nie były postawione zgodnie z normami umowy między Kijowem a Warszawą z 1994 r. Związek Ukraińców w Polsce z kolei wskazywał, że pomniki wzniesiono przed podpisaniem umowy, która porządkowała kwestię, więc należałoby sprawę pomników uregulować.

Napięcia rosły i mogłoby to trwać w nieskończoność, gdyby ktoś nie postanowił sprawy rozegrać. Od 2014 roku grupy najprawdopodobniej skrajnych nacjonalistów niszczą jeden po drugim pomniki ukraińskie w Polsce, akt wandalizmu nagrywają i wrzucają na strony skrajnej prawicy. Po każdym takim zniszczeniu rozgrywa się burza. Kijów stanowczo krytykuje sprawę, Warszawa stara się milczeć, bo jest świadoma antyukraińskich nastrojów części elektoratu, a rosyjskie telewizje federalne w detalach opisują zniszczenie przez Polaków „dziedzictwa faszystów ukraińskich”, którzy mieli podnieść głowę po Majdanie.

Polscy Ukraińcy: Akcja „Wisła” wciąż trwa

Stosunki między 40-tysięczną mniejszością ukraińską w Polsce, a 40-milionowym społeczeństwem RP i przed 2014 r. były skomplikowane. Jednak po ingerencji Kremla stawkę podniesiono zbyt wysoko. W stosunku polskich Polaków do polskich Ukraińców dziś propagandy rosyjskiej i propagandy w ogóle jest więcej, niż samych Polaków i Ukraińców w RP. Mniejszość nie może rozpocząć debaty na swój temat, jeśli nie będzie na to zgody większości. Tu polscy Ukraińcy są uzależnieni od nastrojów całego społeczeństwa polskiego – a one, biorąc też pod uwagę migrację z Ukrainy, nie sprzyjają dyskusji.

W marcu pojawiło się badanie CBOS, w którym po raz pierwszy od kilkunastu lat odnotowano pogorszenie stosunku Polaków do Ukraińców – słupek przyjaźni spadł z 36 proc. do 24 proc. (chociaż warto dodać, że stosunek Polaków pogorszył się do wszystkich narodów, w tym Niemców, Białorusinów, Litwinów, Żydów).

W sytuacji mniejszości ukraińskiej w Polsce, jak w szkle kontaktowym widać miejsca, w których zawiódł system polityczny demokratycznej RP. Dla Ukraińców był to najczęściej dyktat silniejszego i rzadko kiedy rozmowa większości z mniejszością. Rządy były mniej lub bardziej przyjazne wobec mniejszości, jednak żaden nie był zainteresowany, żeby rozwiązać kompleksowo problemy związane m.in. z historią.

Każdy z istniejących rządów RP wyciągał polskim Ukraińcom kartę Wołynia ’43, robił ich zakładnikami we własnej grze politycznej z Kijowem. A więc – jak do dzisiaj powtarzają polscy Ukraińcy – akcja „Wisła” wciąż trwa.

W czasach komunistycznych trwała, bo nie wolno było swobodnie mówić o przeszłości, trwała po transformacji, bo wiele młodych straciło kontakt pokoleń i zasymilowało się. Trwa po 2015, bo we współczesnej Polsce Ukrainiec to kategoria stygmatyzowana.

Stygmatyzowana przede wszystkim przez najwyższych urzędników RP.

Igor Isajew

14 thoughts on “Akcja „Wisła” wciąż trwa. Dlaczego żaden polski rząd nie rozpoczął debaty z polskimi Ukraińcami?

  • Kwiecień 27, 2018 at 11:32
    Permalink

    Akcja Wisła był niestety koniecznością. Wszelkie odwracanie kota ogonem nic nie dadzą. Po pierwsze ludność aktywnie współpracowała z oddziałami UPA. Po drugie była wroga w stosunku do pańśtwa polskiego. Deportacja była czymś złym ale była jedynym możliwym wyjściem z sytuacji. Chyba,, że autor wskaże inne.

    Reply
    • Kwiecień 28, 2018 at 01:49
      Permalink

      Czy mam rozumieć, że deportacja ludności polskiej na ziemiach zajętych przez Armię Czerwoną wprost w stepy Kazachstanu i syberyjską tajgę „była czymś złym ale była jedynym możliwym wyjściem z sytuacji”? Chyba,że autor wskaże inną brednię…

      Reply
    • Kwiecień 28, 2018 at 09:25
      Permalink

      Nie wygnano Ukraińców, bo Ukraińcy tam nie mieszkali! Wyganiano Łemków, którzy Ukraińcami nie są! Ktos stałe próbuje z Łemkow zrobić Ukraińców! Dlaczego? Byc może dlatego, albo usprawiedliwić Akcje Wisła?

      Reply
    • Kwiecień 30, 2018 at 10:00
      Permalink

      Mordowanie Żołnierzy Wyklętych i wspierających ich ludzi też było „niestety koniecznością”? Też byli wrodzy wobec stalinowskiego, komunistycznego „państwa polskiego”. Było koniecznością, owszem, ale tylko z perspektywy komunistyczno-moskiewskich katów.

      Reply
  • Kwiecień 27, 2018 at 11:49
    Permalink

    IPN uznał nawet, że w Polsce uratowali komunizm agent Bolek z zdrajcą Jaruzelskim organizując obrady „Okrągłego Stołu”. Jak już na siłę pompujemy polskie zbrodnie, to największą zbrodnią komunistyczną PRL-u (czy jak kto woli zbrodnią nazistowską narodu polskiego) było wygnanie, wywłaszczenie i poniżenie 10 milionów Niemców z tak zwanych „ziem odzyskanych”. Drugą było uparte wybieranie przez 40 lat w demokratycznych wyborach komunistów do władzy i trwanie w bratnim sojuszu z ZSRR.

    Jak już rozliczamy Polaków z historii i ich genetycznej zbrodniczości wyssanej z mlekiem matki, to uwzględnijmy wszystkie zbrodnie według jakieś proporcjonalności.

    Reply
    • Kwiecień 27, 2018 at 23:19
      Permalink

      Uwzględnijmy… Gdybyś zaczął to uwzględnianie od zakończenia wątku pod artykułem nt. ustawy o IPN. Tam już w b. podobnym tobie się wzbudziłeś, a na tłumaczenie zamilkłeś bez odpowiedzi tylko po to żeby teraz napisać +/- to samo. Taka nieprzemakalność to chyba wygodna jest, co? Można sobie pisać co jakiś czas ten sam post – oszczędność czasu ogromna. A że sensu taka dyskusja nie ma… kto by się martwił w dzisiejszych czasach.

      Nie odpowiadaj. Zachowajmy wypracowaną konwencję:)

      Reply
      • Kwiecień 28, 2018 at 12:06
        Permalink

        Nie wiem o czym pan sobie tam ze sobą gaworzy, więc nie będę faktycznie odpowiadał bawiąc się w zgadywanki. Tak w ogóle to każda dyskusja z cyklu „my prawdziwi patrioci i moraliści, a wy to robactwo drugiego sortu i zbrodniarze” nie ma najmniejszego sensu i podstawy od samego początku, a ten wątek jest dokładnie z tej kategorii. PiSdzielstwo w Polsce nie jest ograniczone tylko do PiS-u. Niestety. Na takie stawianie sprawy można odpowiadać jedynie przekleństwem lub splunięciem, co kończy „dyskusję” bez jej rozpoczęcia.

        Reply
        • Kwiecień 30, 2018 at 17:23
          Permalink

          NIGDY nie napisałem nic o tym kto jest prawdziwy, a kto nie. Nie wiem tego na 100%, dlatego zazwyczaj pisze swoje posty dopytując dyskutantów o szczegóły, prosząc o wyjaśnienia ich stanowiska itp. Jeśli odebrałeś to jak moralizatorstwo, to zupełnie nie taka była moja intencja…

          W swoim komentarzu odwołałem się do krótkiej wymiany zdań z Tobą szanowny dyskutancie pod innym artykułem (artykuł tutaj: ). Twój wpis tam brzmiał dość podobnie co ten tutaj (o narodzie polskim ani jednego słowa krytyki). Nie zrozumiałem wtedy i skomentowałem tamten Twój wpis prosząc grzecznie o jakieś wyjaśnienia itp, itd. Na tym się niestety wymiana myśli urwała, żadnych wyjaśnień Twojego stanowiska się nie doczekałem, Za to ta myśl (narodu nie waz się krytykować ani dyskusji zaczynać) wróciła tutaj. Stąd mój komentarz w takim niepoważnym tonie, bo ile razy można:))

          Czy wyjaśniłem, szanowny dyskutancie, „o czym ja sobie tutaj gaworze…”?

          Reply
          • Kwiecień 30, 2018 at 17:31
            Permalink

            Link się nie wkleił, niestety. Chodzi o artykuł pt.: „Sprawdzamy ustawę o IPN. Złożyliśmy samodoniesienia do prokuratury”, z 5 marca br.

          • Maj 1, 2018 at 18:40
            Permalink

            Mój ton jest zawsze podobny wobec wszelkich frazeologii szowinistycznych, w tym autorasistowskich. Tutaj na forum już występowałem „w obronie ruskich” i podobnie zawsze postępuję w „obronie” Ukraińców, Żydów, Niemców i tym podobnych. Konsekwentnie też występuję w obronie „Polaczków” przed moralizatorskimi, fałszywymi, szowinistycznymi i ahistorycznymi „oskarżeniami” czego ten wątek jest typowym przykładem. Tony szowinistyczne są zawsze takie same i mają ten sam rys umysłowy. Nieważne z której strony. Sam nie uznaję świętości i niepokalania narodu polskiego i kwestionuję „moralne prawa” tegoż narodu do etykietowania i wartościowania innych sąsiednich i innych narodów. Ale jednocześnie nie akceptuję „praw moralnych” innych narodów (w tym Żydów) do etykietowania, wartościowania i osądzania polskiego narodu. Takie prawo uzurpują sobie zwykle tylko najbardziej podłe nazistowskie i szowinistyczne gnidy, które prą do wojen, nienawiści i kłamstwa, a nie do pokoju, współistnienia i prawdy. I są ich znakiem rozpoznawczym.

            Jako Polak nie oczekuję przeprosin od Ukraińców za Wołyń i Banderę, jak i nie mam zamiaru ich przepraszać za Akcję Wisła i generała Świerczewskiego. Jako Polak oczekuję raczej, że każdy będzie w sposób chłodny i racjonalny badał własną i wspólną historię i w sposób chłodny i racjonalny starał się o tworzenie warunków dla niepowtarzania się tak tragicznych historii. Takim racjonalnym środkiem mogą być również separacje i masowe przesiedlenia, chociaż drastyczne środki mogą usprawiedliwiać tylko drastyczne sytuacje. II WS i okres zaraz po wojnie było sytuacją drastyczną. W latach 1939-1950 przesiedlono około 30 milionów Europejczyków, w tym 12,5 milion Niemców i wiele milionów Polaków. Akcja Wisła to mikroepizod na tym tle. To się odbywało w szczególnej sytuacji, z szczególnych powodów i z mandatu decydujących wtedy o całym świecie mocarstw. Akurat Polska nie należała do tych mocarstw i nie miała w sumie nic do gadania. Była przedmiotem a nie podmiotem tych procesów, chociaż jak mało kto przez nie na nowo ukształtowaną.

  • Kwiecień 28, 2018 at 13:37
    Permalink

    Połowa to nie byli Ukraińcy…

    Reply
    • Kwiecień 29, 2018 at 02:31
      Permalink

      W „polityce historycznej” prawda i fakty historyczne nie mają najmniejszego znaczenia. Nie ważne kto, kogo, kiedy i dlaczego. Ważne, że się chce zbić psa i że kij się znajdzie.

      Reply
  • Kwiecień 28, 2018 at 20:00
    Permalink

    znam kilku ukraińców którzy do końca zycia dziękowali bogu za akcję wisła zyskali społecznie i ekonomicznie

    Reply
  • Kwiecień 29, 2018 at 15:21
    Permalink

    Po pierwsze nie trwa. Po drugie, jeżeli nie akcja „Wisła” to co?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *