W Gdańsku podpisaliśmy deklarację obrony demokracji

W piątek organizacje prodemokratyczne na Pomorzu podpisały Deklarację Obrony Demokracji. Porozumienie dotyczy współpracy i kontroli wyborów. Wśród sygnatariuszy są Obywatele RP Grupa Gdańsk

Deklaracja Obrony Demokracji ma na celu mobilizację do działań profrekwencyjnych w jesiennych wyborach do parlamentu oraz kontrolę uczciwości ich przebiegu. Wśród sygnatariuszy są Lech Wałęsa, Henryka Strycharska-Krzywonos, Bogdan Lis, Barbara Nowacka, Sławomir Neuman. W imieniu Obywateli RP Grupa Gdańsk deklarację podpisali Lech Norbert Kosiak i Przemek Janas.

Deklaracja Obrony Demokracji

Organizacje demokratyczne działające w regionie Pomorza z uwagi na dramatyczne zagrożenie demokracji w Polsce zawierają porozumienie w zakresie współdziałania w kampanii wyborczej oraz kontroli jesiennych wyborów do parlamentu.

Zwracamy się do innych organizacji demokratycznych oraz regionalnych polityków samorządowych, krajowych, europejskich o aktywne wsparcie naszych działań.

Nasza deklaracja pozostaje dla Was otwarta

Przemek Janas

fot. Mirosław Suchenek 

Buduj z nami patriotyzm obywatelski

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

14 myśli na temat “W Gdańsku podpisaliśmy deklarację obrony demokracji

  • Sierpień 17, 2019 o 17:12
    Permalink

    A czy w tej deklaracji wspomina się o oddaniu biernego prawa wyborczego obywatelom oraz prawu dla normalnych obywateli do kandydowania i wybieraniu przez nich w sposób wolny swoich przedstawicieli do Sejmu.

    Bo jak nie to mam gdzieś tę waszą “demokrację”, która nie jest ani grosz więcej warta od tej socjalistycznej z PRL-u, czy PiS-owskiej.

    Szukajcie sobie durni na uczestnictwo w tych waszych pseudo “wyborach” gdzie indziej. Najlepiej w żelaznym “elektoracie” PiS-u. Ci kupią każde łgarstwo.

    Odpowiedz
    • Sierpień 17, 2019 o 17:20
      Permalink

      Artykuł 99.1 Konstytucji RP

      Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.

      Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Artykuł 25

      Każdy obywatel ma prawo i możliwości, bez żadnej dyskryminacji, o której mowa w artykule 2, i bez nieuzasadnionych ograniczeń:
      a) Uczestniczenia w kierowaniu sprawami publicznymi bezpośrednio lub za pośrednictwem swobodnie wybranych przedstawicieli;
      b) Korzystania z czynnego i biernego prawa wyborczego w rzetelnych wyborach, przeprowadzanych okresowo, opartych na głosowaniu powszechnym, równym i tajnym, gwarantujących wyborcom swobodne wyrażenie woli;
      c) Dostępu do służby publicznej w swoim kraju na ogólnych zasadach równości.

      Odpowiedz
  • Sierpień 17, 2019 o 22:20
    Permalink

    Wspaniale, że Gdańszczanie podpisali taką deklarację, teraz kolej na Poznań, Szczecin, Wrocław itd. Ta deklaracja świadczy o tym, że powoli uczymy się demokracji i tego, że bez zaangażowania obywateli we wszystkie sprawy publiczne jest ona tylko pustym hasłem. Wystarczy tylko pomyśleć o starożytnych Atenach, będących źródłem demokracji. Aby mogła ona zaistnieć, wszyscy wolni obywatele Aten musieli osobiście uczestniczyć w tym nowym systemie rządzenia Atenami. Tak więc bez powszechnego uczestnictwa w ustanawianiu demokratycznych zasad, w tym np ordynacji wyborczych, bez udziału obywateli we wszystkich głosowaniach, bez wysuwania spośród siebie kandydatów do reprezentowania nas ( jest nas tak wielu, że ateńska demokracja bezpośrednia jest technicznie niemożliwa) nie ma mowy o autentycznej demokracji. To nie jacyś “oni” ale my wszyscy musimy poświęcić swój czas na to aby dostosować zasady demokracji do naszych konkretnych potrzeb. Z powodu braku powszechnego zainteresowania ustanawianiem zasad bez zastanowienia zgodziliśmy się na to, aby w stanowiącym najwyższą władzę Sejmie reprezentowali nas tylko członkowie partii, kandydaci z dwóch pierwszych miejsc na listach, na które oddamy swoje głosy w demokratycznych wyborach powszechnych. Byłoby to słuszne gdyby każdy obywatel należał do którejś z partii parlamentarnych ale tak nie jest. Większość Polaków nie należy do żadnej partii, nie jest też tzw sympatykiem którejś z tych partii. To sprawiło, że większość obywateli nie ma w Sejmie żadnych swoich reprezentantów. Od dawna nieliczni zaangażowani Polacy usiłowali coś na to poradzić domagając się prawa do wystawiania własnych kandydatów bez konieczności tworzenia partii, która musiałaby osiągnąć w wyborach wymagany próg głosów. Oczywiście partie parlamentarne, którym odpowiada obecny system wyłaniania posłów, bronią się przed zmianami bo to zmniejszyłoby pulę miejsc w Sejmie dla każdej z nich. Jednak musimy znaleźć sposób na to aby także obywatele niezwiązani z żadną partią parlamentarną mieli w Sejmie i Senacie swoich przedstawicieli. Teraz jednak powinniśmy się skupić na odzyskaniu swobody wyboru tych partii, które zdecydowanie opowiadają się za demokratycznym ustrojem państwa. Aby móc doskonalić demokrację musimy najpierw sprawić by była ona podstawą naszego życia politycznego. Demokracja, jak się okazało, nie jest czymś constans, co raz na zawsze ustanowiono. Demokracji należy nieustannie bronić, kontrolować jej funkcjonowanie oraz doskonalić ją tak, aby zapewniała współrządzenie wszystkim zainteresowanym obywatelom. Aby tego dokonać musimy wszyscy obserwować jej funkcjonowanie i angażować się w jej doskonalenie. Na razie zaangażowali się Obywatele RP i wielu ich sympatyków. Chwilowo zaangażowali się też działacze prodemokratycznych partii parlamentarnych w obawie przed utratą dostępu do władzy ale oni są tylko czasowymi uczestnikami ruchu obrońców demokracji. Na co dzień, przez całe lata ciężar działania na rzecz demokratycznej Polski spadnie na zwykłych obywateli, wprawdzie bezpartyjnych ale zainteresowanych dobrem naszego państwa i zdecydowanej większości Polaków. Ktoś powie, że przecież wybieramy ludzi, którym płacimy niemałe pieniądze za to aby zajmowali się sprawami publicznymi, więc niby dlaczego mamy sami, za darmo, poświęcać swój czas na obronę demokracji i na jej doskonalenie? Otóż dlatego, że demokracja tylko wtedy jest prawdziwa gdy obywatele sami uczestniczą w tworzeniu zasad jej działania. Na przykład pan “bisnetus” należy do tych, którzy “mają gdzieś”, krytykują i domagają się aby to inni wykonali całą tą tytaniczną pracę za niego. Ustanowienie praw i powoływanie się na ich istnienie nie wystarczy, trzeba je wdrożyć w życie, gdyż inaczej będziemy mieli do czynienia z martwym prawem. Kto ma to zrobić jeśli nie obywatele państwa, które aspiruje do posiadania demokratycznego ustroju. Trzeba kolejno, jeden po drugim podsumować błędy, zaproponować sposoby ich naprawy i zmusić tych, którym w drodze wyborów powierzyliśmy rządzenie aby wprowadzili je w życie. To dużo pracy na całe lata i nikt za nas tego nie zrobi, ponieważ tak naprawdę każdy kto ma jakąś władzę robi tylko to co absolutnie musi. Trzeba więc sprawić aby musieli wprowadzać zmiany, które obywatele uznają za konieczne. To także kwestia zmiany mentalności ludzi, którym w drodze wyborów powierzono rządzenie. Trzeba uświadomić rządzącym, że to my obywatele zlecamy im zarządzanie naszym państwem w naszym interesie, płacimy im za to aby zgodnie z podstawową zasadą demokracji robili to, czego domaga się większość obywateli, czyli wprowadzali niezbędne, w pełni uzasadnione dobrem obywateli reformy. Trzeba też uświadomić rządzącym, że nie mogą utożsamiać się z państwem, bo państwo to my, jego obywatele a oni są tylko tymczasowym zarządem z naszej woli. Nie mamy w Polsce właściwego mechanizmu odpowiedzialności rządzących przed obywatelami, bo przecież Trybunał Stanu jest fikcją gdyż według obowiązującego prawa, to rządzący, czyli Sejm, Senat i rząd mieliby postawić sami siebie przed nim. Może należałoby przywrócić ateński sposób, wprowadzając zasadę zbierania podpisów obywateli, którzy w ten sposób wskazaliby osoby, które powinny ponieść odpowiedzialność za szkodliwe działanie w trakcie swoich rządów przed Trybunałem Stanu? Na razie mamy podpisaną deklarację obrony demokracji i to tylko w Gdańsku. Kiedy zaangażowani obywatele podpiszą też deklarację doskonalenia demokracji rozpocznie się praca nie mająca końca. Wiele jest na świecie państw demokratycznych ale w każdym z nich demokracja jest nieco inna, bo każde z nich musiało dopasować demokrację do siebie. My też musimy dopasować ogólne zasady demokracji do naszych potrzeb, uściślić to, co powinno być uściślone przyjmując zasadę, że dobre jest to, co większość obywateli uznaje za dobre. Taka zasada uniemożliwi rządzącym działanie na podstawie twierdzenia, że tylko oni wiedzą lepiej co jest dobre. Tak więc tylko państwo obywatelskie może być naprawdę demokratyczne, co pokazuje że Obywatele RP nigdy nie będą mogli powiedzieć, że zrobili co do nich należało i teraz mogą odpocząć. Zaangażowanie obywateli w życie społeczne i polityczne państwa musi być stałe. Jedni będą odchodzić, inni przyjdą w ich miejsce, pokolenie za pokoleniem musi trwać nieustający dyżur obrońców demokracji dla dobra Polski i Polaków.

    Odpowiedz
  • Sierpień 18, 2019 o 03:21
    Permalink

    1000 słów spamu nie zagłuszy prostego pytania jaki jest stosunek “obrońców demokracji” do biernego prawa wyborczego każdego obywatela oraz prawa dla normalnych obywateli do kandydowania i wybierania przez nich w sposób wolny swoich przedstawicieli do Sejmu.

    Oraz do 99.1 art. Konstytucji RP i 25 artykułu Deklaracji Praw Człowieka.

    To w sposób wystarczający weryfikuje demokratyzm tych “obrońców demokracji”.

    Odpowiedz
  • Sierpień 19, 2019 o 22:50
    Permalink

    Obywatele RP i inni obrońcy demokracji nieustannie coś podpisują, uchwalają i w ogóle robią dużo szumu wokół siebie. Jaki jest tego efekt? Żaden. Czy bez przekonania o własnej doniosłości dałoby się tak patetycznie funkcjonować? Wątpię.

    Odpowiedz
    • Sierpień 19, 2019 o 23:50
      Permalink

      A jaki może być efekt jak pisowcy niczego nie szanują, nie przestrzegają żadnych procedur, umów i praw, nie wyłączając tych które sami uchwalili. Rządzą tylko dzięki strachowi, brutalnej sile propagandy, coraz częściej sile fizycznej i fanatycznemu oddaniu ich wyznawców. Wyznawców którzy niczego nie rozumieją i nie chcą zrozumieć., którzy chcą tylko dowalić innym, których uważają za lepszych choć nawet przed samym sobą się do tego nie przyznają.
      Na jaki efekt liczysz stając naprzeciw zwyczajnym chamskim barbarzyńcom za broń mając tylko takie “lewackie” ideologie jak prawo, sprawiedliwość, demokracja, tolerancja, wolność, szacunek czy honor?
      Wam pisowcom usilnie zależy na podążaniu drogą takich dyktatorów jak Hitler czy Stalin i na wywołaniu w Polsce wojny domowej, bo tylko to dałoby “efekt”, który byście zauważyli i nie mogli zignorować.

      Odpowiedz
      • Sierpień 20, 2019 o 07:08
        Permalink

        Ciekawe, czy pod tymi procedurami, umowami i prawami kryją się również 99.1 art. Konstytucji RP i 25 artykułu Deklaracji Praw Człowieka? I czy zarzut ich nieszanowania i nieprzestrzegana dotyczy tylko PiS-dzielców, czy też ogółu POPiS-dzielonych.

        Problem właśnie w tym, że PiS-dzeilce i “opozycja” są siebie warte oraz solidarne w pluciu na praworządność, Konstytucję, prawa człowieka i demokrację.

        Odpowiedz
        • Sierpień 20, 2019 o 11:15
          Permalink

          Jak najbardziej kryją się wymienione artykuły. Kryją się także artykuły 5.2, 18, 19, 20, 26 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, w ich szczególnej interpretacji jako podstawy równych praw mniejszości seksualnych w tym prawa do zakładania rodziny przez osoby tej samej płci. A jak z tymi kwestiami u przedmówcy?

          Jak odnieść się do takiego zero-jedynkowego postrzegania jakie przedmówca prezentuje do takiego radykalizmu i fanatyzmu? Wszystko co nie jest krystalicznie białe musi być smoliście czarne i w takim postrzeganiu PO i PiS z przykładu są faktycznie siebie warte.
          Ja takiego postrzegania zwyczajnie nie podzielam i stanowczo mu się sprzeciwiam. Widzę też w nim pewnego rodzaju szantaż moralny fanatyka.
          Dodać mogę tylko, że działania poprzednich władz nie były takie jakie być powinny, ale przynajmniej nie były tak wyraźnie ukierunkowane na totalitaryzm jak działania obecnej władzy, i dawały jakąś, choćby i małą, nadzieję na poprawę gdy ludzie dojrzeją do potrzeby istnienia takiej poprawy.

          Problemem nie jest to, że politycy są jacy są. Problemem jest to, że ludzie są tacy i zwyczajnie nie chcą/nie rozumieją praworządności, praw człowieka i demokracji z ich trudnościami i ograniczeniami. To tyczy się także przedmówcy, któremu wydaje się, że jest wielkim demokratom, ale tak zafiksował się na prawach obywatelskich, że zapomniał o prawach mniejszości.

          PS: Możliwe, że niezrozumienie dotyczy także mnie, bo dopuszczam możliwość, że mogę się mylić i, że moja wizja demokracji jest błędna.

          Odpowiedz
          • Sierpień 20, 2019 o 11:18
            Permalink

            Przegapiłem błąd. Winno być oczywiście demokratą w trzecim akapicie.

          • Sierpień 20, 2019 o 11:49
            Permalink

            Ja cytuję konkretne paragrafy z prawa krajowego i międzynarodowego. A pan zdaje się konfabuluje. Proszę zacytować jakiś konkretny paragraf z Konstytucji lub MPPOiP, który gwarantuje “prawo do zakładania rodziny przez osoby tej samej płci”. Ja pierwszy o tym słyszę. Poza tym jest to już biologicznie tak absurdalne, jak uchwalanie prawa człowieka do życia w oceanie, na Słońcu lub na Marsie.

            Tych bredni o fanatyzmie nie będę komentował. Jak się nie ma argumentów to się zastępczo insynuuje i bredzi.

          • Sierpień 20, 2019 o 14:57
            Permalink

            @bisnetus
            Jak się chce dyskutować to proszę dyskutować, a nie rzucać paragrafami. Jak się chce być traktowanym poważnie to proszę się powstrzymać od sugerowania, że “paragrafy” wybieram wybiórczo by bronić PO czy jakiejkolwiek innej władzy.

            I proszę mi nie wmawiać coś czego nie powiedziałem, bo takiego paragrafu dającego “prawo do zakładania rodziny przez osoby tej samej płci” w Polsce nie ma.
            Są odpowiednie zapisy w innych krajach, które też maja swoją konstytucję i też przestrzegają zapisów MPPOiP.
            W Polsce również powinny być co w mojej interpretacji wynika właśnie z połączenia tych paragrafów, które wymieniłem, o wolności do własnych poglądów (18,19) i o nakazie równego traktowania i zakazie dyskryminacji (20, 26) z perełką w postaci 5.2
            “Żadne z podstawowych praw człowieka uznanych lub istniejących w którymkolwiek z Państw Stron niniejszego Paktu na podstawie ustaw, konwencji, zarządzeń lub zwyczaju nie może być ograniczone ani zawieszone pod pretekstem, że niniejszy Pakt nie uznaje takich praw lub że uznaje je w węższym zakresie.”

            A jak przedmówca tak lubi przerzucać się paragrafami, to które to paragrafy
            1. Zakazują istnienia osób o innej seksualności.
            2. Nakazują nieuznawanie takich osób.
            3. Zakazują posiadania przez nie takich samych praw.
            4. Nakazują traktowanie ich z wrogością, agresją i kierowanie przeciw nim wrogiej propagandy.
            5. Zakazują traktowania związku kobiety i mężczyzny, który nie wypełnia swojej “biologicznej roli płodzenia potomstwa” jako rodziny.

            Skąd ta wrogość wobec osób o innej orientacji i zasłanianie się “nieistnieniem paragrafów” czy “biologią”? W czym przeszkadzałoby przedmówcy istnienie w Polsce jednopłciowej pary wychowującej dzieci?

          • Sierpień 20, 2019 o 17:07
            Permalink

            Tak więc zmyśla pan sobie jakieś abstrakcyjne i absurdalne prawa, które nie wynikają z żadnych paragrafów (i żadnego dziedzictwa cywilizacyjnego) by potem sobie projektować z tych wymysłów równie absurdalne i abstrakcyjne “dyskryminacje” i “prześladowania”. To jest typowe dla totalizujących ideologi.

            Do tego odwołuje się pan do demagogii klasycznych PiS-dzielców. To oni budują swoje świńskie doktryny na argumentach typu “Pokażcie mi paragraf, który mówi, że trójpodział władzy wyklucza możliwość, że każdą z tych władz wyznacza i kontroluje “prezes z Żoliborza”. A takiego paragrafu przecież nie ma, więc trójpodział władzy dla nich nie istnieje lub nie ma znaczenia”. Identyczną manipulację stosuje pan do instytucji małżeństwa, które ze swej istoty jest oparte w wymiarze biologicznym na komplementarności dwóch różnych płci i prawie zachowania gatunku, a w wymiarze społecznym i cywilizacyjnym na rozwoju rodzin, narodów i społeczeństw. A “małżeństwo” i “zakładanie rodziny” jest w wykonaniu osobników tej samej płci czystym nonsensem. W wymiarze biologicznym, społecznym i cywilizacyjnym.

          • Sierpień 20, 2019 o 17:38
            Permalink

            @bisnetus

            Nic do tego osobnika nie dociera. Na pytania nie odpowie. Argumentów nie poda. Dyskutować nie chce. Będzie snuł swoje teorie usiłując przerzucić je na innych, zarzucać innym manipulacje, totalitarne ideologie, szantaż moralny, demagogię (choć sam je stosuje).
            Do tego kurczowo będzie się trzymał moralności, roli płci, definicji rodziny, definicji małżeństwa opartej na katolickiej doktrynie nawet nie dopuści do istnienia innej.

            Szkoda czasu. Próbowałem ale rezygnuję.
            Będę się starał tego osobnika ignorować, ale żółć, którą epatuje, jego wąskie horyzonty myślowe i spamowanie w każdym temacie, czasem doprowadzają do szału i mogę nie wytrzymać.

          • Sierpień 20, 2019 o 18:10
            Permalink

            Bez argumentów i paragrafów pozostaje tylko zastępcza wiara w jakieś bzdety typu “prześladowanie osób LGBT” lub “Tusk z Putinem zamordowali w Smoleńsku polskiego prezydenta”.

            Więc spadaj gościu. Faktycznie z POPiS-dzielonymi żadna dyskusja nie ma sensu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *