Przegonimy was waszym własnym wstydem

Przegonimy was, waszym własnym wstydem – zapowiadaliśmy Kaczyńskiemu 10 lipca 2016 roku, po pół roku obecności naprzeciw niego w każdą smoleńską miesięcznicę. I wygląda na to, że dotrzymaliśmy słowa. 10 kwietnia 2018 roku Kaczyński po raz ostatni  przedefiluje Krakowskim Przedmieściem, fortyfikując centrum polskiej stolicy, ściągając policjantów z całego kraju i dowożąc autobusami oczadzonych smoleńskim kłamstwem zwolenników

To nasz sukces. Obywateli RP i wszystkich innych, którzy wsparli nas w tym proteście. Warto – myślę sobie – pomyśleć z tej okazji przez chwilę, co takiego się stało na Krakowskim Przedmieściu i dlaczego się stało. Bo choć miesięcznice z pewnością nie były najważniejszym frontem walki w Polsce, to jednak były ważne ogromnie, ale przede wszystkim pokazały, jak wiele da się w dzisiejszej Polsce wymusić na tej władzy również w sprawach o tak ogromnej dla niej prestiżowej wadze. Poza etyczną i ideową warstwą – choć ona ma znaczenie kluczowe – jest jeszcze warstwa strategiczna. I ona jest kluczowo ważna dla wszystkich, którzy marzą o pozbyciu się tej władzy. Strategia.

Staliśmy więc najpierw w milczeniu, pokazując Kaczyńskiemu portret jego brata, Prezydenta RP mówiącego o znaczeniu Trybunału Konstytucyjnego, którego niepodważalne wyroki są nienaruszalnym fundamentem polskiej demokracji. Kaczyński nie wytrzymał, podburzany przezeń tłum rzucał się do bicia, a dołączała policja, ogradzając nas, blokując, próbując odsunąć. W ten sposób zadaliśmy kłam hasłom PiS o demokracji, która w Polsce kwitnie, a najlepszym dowodem są demonstracje, które mogą się odbywać bez przeszkód. Otóż stało się jasne, że nie mogą.

Streszczając skomplikowaną historię, kontrdemonstracje w miesięcznice, wciąż jeszcze bardzo nieliczne, nierelacjonowane w mediach i izolowane przez resztę obywatelskiego ruchu, spowodowały uruchomienie całej państwowej maszyny PiS i nowelizację prawa – zakaz demonstracji pojawił się sformułowany otwarcie.

Opinia publiczna ogląda od tego czasu nie pisowską propagandę, odzierającą z godności politycznych wrogów PiS, oskarżanych bezkarnie o zdradę i morderstwo, ale barierki, policję i przemoc wobec pokojowego protestu. Widzą drastyczne naruszenie konstytucyjnych swobód obywatelskich. Propaganda realizowana na miesięcznicach przestała działać. Miesięcznice realizują nie przekaz o smoleńsku, ale o łamaniu w Polsce demokracji.

Zwolennicy PiS za nic mają obywatelskie prawa i ograniczenie cudzych praw im nie przeszkadza – to budzi raczej ich radość. Ale również oni nie dostają już ulubionej przez siebie ideologii. Oglądają zamiast tego obraz tchórzostwa ludzi władzy, angażujących cały państwowy aparat przeciw garstce ludzi ośmielających się stanąć w proteście.

Rachunek politycznych zysków i strat – to on, a nie żadne np. przepisy prawa – decydował o tym, czy na Krakowskim Przedmieściu stoimy, czy nas stamtąd wynoszą. Tak było zawsze w ponad dwuletniej historii naszego protestu. To również rachunek politycznych zysków i strat przegonił Kaczyńskiego, a wstyd, o którym mówiliśmy niemal dwa lata temu, miał tu znaczenie kluczowe.

Z kilkoma wyjątkami była nas zawsze garstka. W większości mniejsza od uczestników smoleńskich protestów. Nie ilość decyduje, choć na ogół ilość pomaga bardzo znacznie. Decyduje strategia. I precyzyjnie wystawiony rachunek kosztów władzy.

Moim marzeniem przez te ponad dwa lata było właśnie to – żeby do świadomości protestujących przeciw pisowskiemu bezprawiu dotarło, że wygrywać da się tu i teraz, że nie jesteśmy bezsilni, nie musimy czekać na zbawcę narodu na białym koniu, cud wyborczy, czy inne zjawisko spoza twardego świata realnych społecznych zjawisk. Klucz rozwiązania polskiego problemu mamy w rękach. Na Krakowskim Przedmieściu pokazaliśmy jak działa.

Przyjdźmy 10 kwietnia zobaczyć ostatni akord smoleńskiego szaleństwa. Pożegnajmy PiS na Krakowskim Przedmieściu. Zobaczymy sami i pokażmy światu państwo PiS w całej swej koszmarnej krasie. To będzie państwowe święto. Tak jest organizowane. Zobaczmy państwo PiS w działaniu – obywatelstwo należy się w nim wybranym. Wystarczy biała róża w dłoni, by władza PiS odmówiła obywatelstwa, pozbawiając praw.

3 thoughts on “Przegonimy was waszym własnym wstydem

  • Kwiecień 5, 2018 at 20:14
    Permalink

    Jestem z wami.

    Reply
  • Kwiecień 5, 2018 at 21:56
    Permalink

    10 sierpnia ub.r, podczas miesięcznicy, udało mi się wejść do katedry i po mszy przemaszerować w pobliżu Kaczyńskiego pod pałac prezydencki.

    To co zobaczyłem, było porażające !

    Msza w katedrze z udziałem wyznawców kłamstwa smoleńskiego, głównie polityków PiS, duchownych i niewielkiej grupy rodzin katyńskich, robiła wrażenie, że pod płaszczykiem uroczystości religijnej organizowana jest manifestacja polityczno-kościelna.
    Moje spostrzeżenia zostały spotęgowane po wyjściu z katedry, gdzie zobaczyłem tłum, głównie starszych ludzi w towarzystwie duchownych, z krzyżami i różańcami w rękach. Niektórzy robili wrażenie, jakby zostali zebrani pod kościołami i przywiezieni przez księży autokarami do Warszawy.
    Oprócz tego etatowi działacze PiS, członkowie klubów Gazety Polskiej z Sakiewiczem na czele, etatowi związkowcy z „Solidarności” przebrani za stoczniowców i górników.
    Cały pochód idący w tzw. „korytarzu strachu”, odgrodzonym od protestujacych kilometrami metalowych barierek, kordonami policji i strzelcami wyborowymi na dachach kamienic, wyglądał przygnębiająco, ludzie robili wrażenie, jakby należeli do innej, zacofanej Polski rządzonej przez ciemnego, sukienkowego luda.

    Po drugiej stronie metalowych barierek inna, nowoczesna Polska, tysiące Warszawiaków i nie tylko, a wśród nich Obywatele RP i ich sympatycy protestujący pokojowo z białymi różami w ręku. Ludzi zatroskani o losy Polski, broniacy demokrącji, trójpodziału władzy, wolnych sądów, niezależnych mediów, swobód obywatelskich i innych wartości europejskich. Występujący przeciwko kłamstwu smoleńskiemu, podziałowi i szczuciu Polaków, próbom wyprowadzania Polski z UE oraz próbom wprowadzania dyktatury i przeksztalcania Polski w państwo wyznaniowe.

    Wszystko to wyglądało na początek wojny religijnej i podziału Polski na dwie części: Polskę, nowoczesna, europejska i Polskę zacofana, wyznaniowa, rządzona przez ciemnego, sukienkowego luda.

    Niestety moja „misja” została przerwana, przed pałacem prezydenckim zostałem zdemaskowany, wyprowadzony przez tajniaków i wylegitymowany. Przed dalszymi konsekwencjami uratowało mnie prawdopodobnie to, że powiedziałem tajniakom, że protestuje m.in. dlatego, żeby im nigdy w przyszłości, nikt nie próbował zabierać emerytur, albo wdowom rent po mężach, tak jak ich starszym kolegom.

    Reply
  • Kwiecień 5, 2018 at 22:40
    Permalink

    Osobiście uważam że w pewnym momencie te kontrmiesięcznice to był jedyny ruch oporu który się jeszcze liczył , chwała wam za to.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *