Piotr Szczęsny – więcej niż jeden dramat

Wstrząs dla nas, ludzi opozycji. I odmowa reakcji – milcząca, czasem wypowiadana, zawsze zdecydowana – ogromnej większości. Ta większość nas przytłacza. Przytłacza obojętność. Dramat polega na tym, że nie mogło być inaczej. Każdy akt samospalenia ma wstrząsać i budzić. I każdy wstrząsa. Żaden jednak nie budzi. Raczej upewnia, że jest rzeczą rozsądną i godną pochwały starać się żyć normalnie. Ludzie podli szydzą otwarcie. Ludzie niewrażliwi, albo tylko asertywni, otwarcie i bez zażenowania wzruszają ramionami. Ludzie przyzwoici wzruszenie ramion powstrzymują. Niektórzy współczują. Ale wezwania nie podejmuje nikt.

Sprzeczność

Podziwiam przerażającą determinację Piotra Szczęsnego. Chciałbym się z nim solidaryzować jakoś, gdyby mnie tylko było stać. Chciałbym z nim współczuć, ale nie umiem sobie wyobrazić tego, co on czuł. Wiele rzeczy bym chciał, czując braterstwo z człowiekiem tak skromnym i tak strasznie dzielnym.

Zrobię wszystko, żeby się jego testament wykonał. Czuję się odpowiedzialny za jego śmierć. Choć napisał, że to aparatczycy dzisiejszej władzy mają jego krew na rękach, ja czuję, że sam ją mam. Bo rozpacz Piotra Szczęsnego brała się z obojętności tych, którzy normalnie żyją wśród otaczającego ich zewsząd zła i żyją własnymi sprawami, a nie walką ze złem. Jego czyn miał tę obojętną bierność przełamać. Wziął się z bezsiły i niezgody na obojętność. Każde samospalenie ma takie tło i taki właśnie desperacki cel. Każde jest krzykiem adresowanym do uśpionych sumień. Za tę bezsiłę i bierność czuję się odpowiedzialny. Nie daliśmy ludziom nadziei. Nie zdołaliśmy.

Patrzę na znicze na placu Defilad i je liczę. Nie ma setek tysięcy, nawet dziesiątek. Jest kilkaset… Gdyby tych zniczy mogło być więcej, Piotr Szczęsny żyłby do dziś. Nie miałby po co się podpalać. To jest definicja dramatu inna niż sama potworna śmierć w płomieniach. Nie umiem ważyć i nie śmiem oceniać – dla mnie, stojącego wbrew woli z boku, jest to wszakże dramat tak samo przejmujący jak ta śmierć. Ten sam, trafnie rozpoznany powód, dla którego Piotr Szczęsny postanowił umrzeć w płomieniach, sprawia równocześnie, że nikt nie podejmie jego przesłania. To właśnie ta tragiczna sprzeczność tkwi w każdym samospaleniu – jeśli powód istnieje naprawdę, to cel takiej śmierci jest nie do spełnienia.

Ja, zwykły, szary człowiek wolność kocham ponad wszystko – list do rodaków

Samotność w płomieniach

Campo di Fiori Miłosza. Od bardzo dawna znam ten wiersz na pamięć, bo wiele miałem okazji, by do niego zaglądać i zawsze to była samotność protestujących, choć nigdy dotąd samotność ginących. Patrzę dziś na autobusy parkujące pod Pałacem Kultury i czekających tam ludzi, jak przestępują z nogi na nogę, zziębnięci w deszczu i wietrze, na kioski i budki z kebabem i zapiekankami. Brzydki, siermiężny bazar u stóp stalinowskiego monumentu, o którym znawcy mówią, że jest ładny, a ja za nic nie umiem im wierzyć. Zwłaszcza w paskudnej, jesiennej, mokrej szarówce. Ludzie przechodzą lub stoją, ale nawet kiedy stoją, nie patrzą w tę stronę. Wiadomości w smartfonach w oczekiwaniu na kurs do Sokołowa…

– O, jakieś znicze tu palą – zauważą co najwyżej – pewnie się ktoś zabił, albo kogoś zabili…

Patrzyłem tak na Krakowskie Przedmieście, kiedy tam stawiali barierki. Ludzie je przeklinali, przepychając się w ciasnych przejściach, potykając się o nie, spiesząc się na umówione randki w knajpach. 10 czerwca, kiedy wynieśli Frasyniuka był mecz z Rumunią, staliśmy w policyjnych kotłach, sponiewierani, zelżeni, poniżająco pozbawieni praw – i słyszeliśmy radosne, pijane „go-o-ol!”, a potem przekleństwa, że przez te nasze wrzaski skandowane nie słychać komentatora. „Kto strzelił? No, kurwa, nic nie słyszę, zamknijcie się, wy, tam pod ścianą”…

A ledwo płomień przygasnął, znów pełne były tawerny ­– pisał Miłosz o Giordano Bruno. Rozwiewał suknie dziewczynom ten wiatr od domów płonących, śmiały się tłumy wesołe w czas pięknej warszawskiej niedzieli – to jest z kolei o płonącym Getcie. Tak po prostu było zawsze. I tak jest.

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

9 thoughts on “Piotr Szczęsny – więcej niż jeden dramat

  • 5 listopada, 2017 o 09:57
    Permalink

    Cóż powiedzieć. Wiem, że odzew jest słaby, ale trzeba robić swoje. Niestety nie mieszkam w Polsce.Jednak nie mam sobie nic do zarzucenia. Po dyżurze 24-godzinnm
    jechałem 200 km w kierunku przeciwnym niż mój dom (do którego miałem 60 km.), by oddać głos przeciw PiS (choć z góry wiedziałem że PiS wygra wybory). Trzeba robić swoje, by być w porządku wobec swego sumienia (jeśli się je posiada.

    Odpowiedz
  • 5 listopada, 2017 o 10:23
    Permalink

    Zwykly, szary czlowiek – a jednak bohater.
    My Polacy, my podobno Narod wybrany, mesjanski, Narod co to w okowach zawsze potrafil o powstaniach myslec….Narod podobno o chrzescijanskich korzecniach (trabia wszyscy pisowcy i na kolaach chodzic kaza) – a tu plonaca zywa pochodnia, krzyczaca do nich….przystam, zatrzymaj sie to ja WOLNOSC, przystan i posluchaj o DEMOKRACJO, przystan i przypomnij sobie o SOLIDARNOSCI……przystan i przypomnij sobie o:
    ” tym co na Krzyzu umarl w imie dobra innych”.
    Bo czyn Piotra Szczesnego jest wlasnie aktem dla nas wszystkich. Nie inaczej. Musimy uwierzyc, ze kazda smierc…..czy ta glosna w plomieniach, czy ta w lozu smiertelnym innych wojownikow o nasze prawa …..zawsze bedzie do nas krzyczala. Przystan i pomysl. Przystan i zareaguj.

    Dziekuje Pawle zate slowa,jak zawsze jestem nimi poruszona i proponuje…….zamiast miesiecznic, sprobujcie nasz protest tam przeniesc. Fizycznie nie jestem z Wami….. jestem zawsze sercem. I serce mi mowi……..obojetnosc z ktora sie spotykamy czy nawet wrogosc…wynika z ich obaw….oni sie boja, ze slowa testamentu na ze standarami beda noszone, oni sie boja, ze potrafimy rownie mocno i glosno czcic pamiec baszego “pierwszego bohatera walki o Demokracje” w IV RP.
    Bo to zaden dla PIS zaszczyt….dlatego sie tego boja. Dlatego nie rozmaiajao tym. Od nas, od ludzi zalezy co my z tym “krzykiem rozpaczy” zrobimy. Od nas…….

    Odpowiedz
  • 5 listopada, 2017 o 11:00
    Permalink

    SZARY CZŁOWIEK PIOTR S.

    Zaczadzeni przez pięćset plus,
    Wrzucający idee do ścieku,
    Dla bliźniego oziębli jak mróz –
    Co wy wiecie o Szarym Człowieku?

    Władający od lat już dwóch,
    Zaplątani w wyklęte sztandary –
    Gdzie się podział, cholera, wasz słuch,
    Kiedy mówił coś do was Człek Szary?

    Jaki kraj nad Wisłą dziś jest?
    Kraj olbrzymów czy wątłych krasnali?
    Czy ten płomień, co wzniecił Piotr S.,
    Będzie płonął czy wnet się wypali?

    Kiedy jedni wyjmują kir,
    Inni piwko (niekiedy z imbirem)
    Sączą mrucząc: To tylko był świr.
    A ja na to: Wszak wolność jest świrem!

    Odpowiedz
    • 30 listopada, 2017 o 19:01
      Permalink

      Piekne slowa, ktore musza pojsc w Swiat!

      Odpowiedz
  • 5 listopada, 2017 o 11:17
    Permalink

    @Maciej Pasztor
    Listopad 5, 2017 at 9:57 am

    Masz rację! Róbmy swoje! To teraz… może coś choć odrobinę pogodniejszego, na melodię znanej piosenki Wojciecha Młynarskiego…

    Rzekł wolnym ludziom CBOS
    Konkretnie i otwarcie:
    “Możecie PiS całować w nos,
    “Bo duże ma poparcie.
    “Cokolwiek by nie zrobił, to
    “Im wszystko ujdzie płazem,
    “Bo są silniejsi niż PO
    “Z Nowoczesną i z Razem.”

    Lecz PiS niech sobie w pysze tkwi,
    My rąk nie załamujmy i…
    Róbmy swoje, róbmy swoje cały czas,
    Róbmy swoje, wszak komunizm padł już raz.
    Więc może przy wyborczej urnie
    Za parę lat powtórnie
    Upadnie?
    Róbmy swoje, róbmy swoje,
    Może to coś da, kto wie?

    A Kantar Public tak nam rzekł:
    “Zgadzamy się z Cebosem –
    “PiS będzie rządził cały wiek,
    “My im wróżymy hossę.
    “Bo od nich kupi ciemny lud,
    “Największą ściemę w świecie.
    “Więc bezsensowny jest wasz trud,
    “PiS ma was… tam gdzie wiecie.”

    Lecz chociaż górą dziś jest cham,
    Ja, moi drodzy, mówię wam:
    Róbmy swoje, choć niełatwy jest nasz cel,
    Róbmy swoje, choć powraca PRL.
    Wszak kropla drąży dziurę w skale,
    Należy więc wytrwale
    Ją drążyć.
    Róbmy swoje, róbmy swoje,
    Może to coś da, kto wie?

    Odpowiedz
  • 5 listopada, 2017 o 12:21
    Permalink

    Brak mi słów. Poza słowami podziwu dla autora artykułu i pięknie ujętych w rymy komentarzy.
    Metafora Campo di Fiori boleśnie trafna. Niestety, jako obywatele Polacy karlejemy.

    Odpowiedz
  • 9 listopada, 2017 o 15:30
    Permalink

    Do tego trudno już cokolwiek dodać; pod tym można się tylko podpisać całym sercem i tymi łzami, które gdzieś tam się zbierają zadając ból, bo przez stwardniałe powiek nie chcą wytrysnąć. I róbmy swoje, wypełniajmy Jego testament: a Jego testament – to budzić sumienia, jak kto może, jak kto potrafi, jak komu w duszy gra.
    A za ten tekst i komentarze gorąco dziękuję

    Odpowiedz
  • 4 grudnia, 2017 o 13:43
    Permalink

    moja rozmowa z kolegą w pracy ( PIS_fan) znam go od roku mówię mu o tym że czarno widzę przyszłość kraju pod rządami PIS_u, o tym że zawłaszczyli Trybunał w kraju, Prokuraturę,Sądy że majstrują przy ordynacji wyborczej
    kolega do mnie jak ci się nie podoba to wyjedź z kraju 🙂

    Odpowiedz
    • 17 marca, 2019 o 11:24
      Permalink

      Wszechobecna znieczulica. Każdy widzi tylko swój czubek nosa i by sam miał jak najlepiej. W pracy grabie grabią tylko pod siebie… Kolesiostwo, nepotyzm, mobbing, zawiść, fałsz, dwulicowość, mściwość.
      W oczy uśmiech, a poza plecami szydera i nóż jeden drugiemu by w plecy wbił. Ot, rzeczywistość XXI wieku.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *