Michał Boni: List do Obywateli RP

Mam poczucie, że byliśmy, jesteśmy i będziemy razem. Mamy razem bardzo dużo do zrobienia. Walka trwa i będzie trwała, bo nie wolno odpuścić

Drodzy Obywatele RP, Drodzy Przyjaciele

Odpowiadam na Wasz list, Wasze pytania i wątpliwości.

Toczycie już od przeszło trzech lat walkę o polską wolność, demokrację i praworządność. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, także gdy przyjeżdżaliście do Parlamentu Europejskiego, gdy wspólnie organizowaliśmy Waszą manifestację przed wejściami do PE w Strasburgu. Byliście na wysłuchaniach dotyczących spraw Polski. Wspieraliście mnie w pracach na rzecz Programu Prawa i Wartości, którego celem jest unijne, bezpośrednie, nakierowane na wsparcie unijnych wartości – finansowanie lokalnych organizacji obywatelskich w UE, w nowym okresie finansowania.

Mam poczucie, że byliśmy, jesteśmy i będziemy razem.

Ale też rozumiem, że należą się Wam wyjaśnienia dotyczące ostatnich głosowań w Komisji Wolności i Sprawiedliwości PE nad sprawą raportu nt. praworządności w Polsce.

Walka o praworządność, to działania różnych instytucji europejskich.

Było ważne w 2017 roku przygotowanie rezolucji nt. Polski z sugestiami, by Komisja Europejska uruchomiła art. 7,p.1. Brałem udział w przygotowywaniu tej rezolucji, głosowałem za nią, razem z piątką polskich posłanek. Zostaliśmy za to nazwani „zdrajcami”, a nasze portrety powieszono publicznie na symbolicznych szubienicach w Katowicach. Ta rezolucja PE była ważna, bo mocno stawiała wymaganie, by KE zajęła się tymi sprawami i uruchomiła procedurę art. 7 zgłaszając to do Rady. To był zapłon dla sprawy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: List do Platformy Obywatelskiej

Było ważne w 2018 roku wspieranie nacisku na KE, by ta złożyła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wniosek o środek tymczasowy w sprawie Sądu Najwyższego w Polsce. Robiłem to w debatach na Komisji Wolności, tak jak za każdym spotkaniem Wiceprzewodniczącego KE Franka Timmermansa z Komisją Wolności w sprawach Polski czy Węgier zabierałem jednoznacznie głos w sprawach praworządności.

Było ważne uczestniczenie w debatach na tematy praworządności w Polsce, w konferencjach o zagrożeniach dla demokracji liberalnej i groźbie populizmu i faszyzmu w Europie. Robiłem to i będę to robił.

 

 

Było ważne wsparcie dla wyjazdu grupy studyjnej Komisji Wolności PE do Polski oraz prace nad raportem z tego wyjazdu, który Komisja przyjęła wczesną zimą 2018/2019.

Moim zdaniem Parlament Europejski wypełnił dobrze swoją rolę obrońcy demokracji i praworządności w Polsce i Unii Europejskiej.

Teraz gra toczy się na innych polach. W Trybunale, i jest to najważniejsze pole do uzyskania konkretnych rozwiązań, dobrych dla walki o praworządność w Polsce. I w Radzie Europejskiej, gdzie kolejne prezydencje prowadzą dialog w sprawie art. 7 i jego zastosowania wobec Polski i Węgier. Czekamy na rezultaty: zarówno prac Trybunału, jak i Rady.

Nie wydaje mi się, żeby w tym momencie raport Komisji Wolności był konieczny. On będzie konieczny w nowym PE, kiedy będzie wiadomo, czy i jak finalizują się prace w Radzie Europejskiej oraz będzie pełne stanowisko Trybunału w polskich sprawach. I wtedy Komisja Wolności musi przygotować swój raport. Nie teraz.

Od kilku tygodni toczyły się dyskusje, czy raport jest potrzebny. Dwukrotnie koordynatorzy grup politycznych w Komisji Wolności, którzy zwykle decydują o takich sprawach uznali, że w tej fazie ten raport nie jest potrzebny. Bo to koniec kadencji, bo jeszcze jest od 5 do 8 tygodni pracy Parlamentu przed wyborami (a posłowie zaangażowani są już w wybory – i nie ma nawet sprawozdawcy), bo jak do tej pory stanowisko Parlamentu i Komisji Wolności w sprawach Polski było jasne i nie ma nowych przesłanek w tych sprawach.

Dlatego uznałem, że nie będę głosował ani za, ani przeciw, ani się wstrzymywał w głosowaniu nad tą sprawą.

Powinienem o tym Was poinformować przed głosowaniem – błąd, że tego nie zrobiłem. Przepraszam za to. I jeśli macie żal, to też przepraszam. Ale proszę – przeczytajcie moje wyjaśnienia i bądźcie otwarci na argumenty.

Mamy razem bardzo dużo do zrobienia. Walka trwa i będzie trwała, bo nie wolno odpuścić.

Z wyrazami szacunku

Michał Boni, 16 lutego 2019

fot. Flickr

Ps. Tym, którym nie chciało się pisać publicznie (i nie chodzi tu o Was) o walkach i debatach na Komisji Wolności, o walce o program Prawa i Wartości – to swoje wyjaśnienie też dedykuję.

List Michał Boni opublikował na swoim blogu na portalu natemat.pl.

**Michał Boni – polityk i kulturoznawca. Był ministrem pracy i polityki socjalnej, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ministrem administracji i cyfryzacji. Od 2014 deputowany do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji, kandydował z listy Platformy Obywatelskiej.


Buduj z nami patriotyzm obywatelski

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

14 thoughts on “Michał Boni: List do Obywateli RP

  • 17 lutego, 2019 o 12:55
    Permalink

    Panie Ministrze, Panie Euro-deputowany z ramienia RP!
    Sądzę, że organizacja Obywateli RP – do której nie należę, ale szczerze z nią sympatyzuję – jest wdzięczna, że ktoś coś odpowiedział na Ich List. Ktoś ze środowisk związanych z PO, przez wielu zwanej Platformą Ośmiorniczkową. Mam tylko pewną wątpliwość. Czy instytucje UE mogą rzetelnie zajmować się kwestią praworządności w poszczególnych krajach UE – skoro szefem Komisji Europejskiej (premierem UE) jest J. C. Junker? Były premier Luksemburga, największego raju podatkowego w UE, od lat oskarżany o to, że podczas jego rządów w Luksemburgu rozkwitały rajsko-podatkowe drzewa bananowe? I nadal kwitną.

    Odpowiedz
    • 17 lutego, 2019 o 13:43
      Permalink

      Ten list p. Dymkowskiego daje nam wszystkim spory materiał do przemyśleń, ponieważ w sprawach dla nas wszystkich bardzo ważnych ucieka się do błyskotliwych skojarzeń pozornie tylko niezwiązanych ze sobą faktów. Teraz będziemy musieli głęboko przenalizowac co Szanowny Interlokutor myśli o tych z nas, którzy jedzą banany.

      Odpowiedz
  • 17 lutego, 2019 o 13:43
    Permalink

    No to sprawa listu nr. 2 została chyba pozytywnie załatwiona. Pan Boni pokazał znowu pewną klasę.

    Tak nawiasem mówiąc, to będę obserwował ilu Europosłów-“Zdrajców”, którzy zawiśli na szubienicach w Katowicach znajdzie się ponownie na listach wyborczych PO, czy jak tam się oni aktualnie nazywają. Nie to, żeby mnie to wyjątkowo interesowało “wyborczo”, bo jako bezpartyjny tak czy siak jestem ustawowo z procesów wyborczych wyeliminowany, ale ciekawi mnie na ile te “szubienice” odniosą praktyczny skutek.

    Odpowiedz
  • 17 lutego, 2019 o 17:06
    Permalink

    Panie M.Boni ; nasze Państwo nie działa , od dawna od kilkudziesięciu lat , ale od ok 1970 jest w Polsce aparatura specsłużb i wszystkie zbrodnie Państwa polskiego wykonane przeciw własnym obywatelom RP zapisane są na dysku specsłużb . Aparatura ss=specsłużb dostała się ok 1970 w ręce psychopatycznych “StefanówMiłoszówWilmont” . Jest tolerancja Państwa polskiego żeby taki “StefanW.” miał dostęp do aparatury ss,jest tolerancja Państwa dla wykonywania przez “StefanówW.” zbrodni przeciw polakom wykonanych tą aparaturą przez Państwo polskie przeciw własnym obywatelom RP od ok. 50 lat .
    I jest bierność BRPO w sprawie tych tortur i tolerancji Państwa dla “StafanówW.” zatrudnionych na policji,w sądach i strzelających do obywatela RP jak do kaczek na polowaniu . Kiedy koniec tych zbrodni i tej tolerancji dla zbrodni oraz bezczynności BRPO w sprawie tortur z nienawiści przeciw uczciwym i zdrowym na umyśle obywatelom RP ?

    Odpowiedz
  • 17 lutego, 2019 o 18:29
    Permalink

    Pani Izo (komentarz do wpisu z 17/02/2019 g. 17:06).
    Chyba za dużo emocji ogólno-historcznej (?), a za mało faktografii. Bo niby co, jakie wnioski (wiadomości) konkretne mają wynikać z Pani wpisu? Może jestem intelektualnie ograniczony (to na pewno), ale czytając Pani wpis, żaden z zasobów wiedzy mi się nie powiększa.
    Domniemywam, że przez “BRPO” rozumie Pani Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Akurat jedną z niewielu instytucji publicznych w Polsce, która cokolwiek robiła i robi w sprawie praw obywatelskich.
    Będę zobowiązany jeśli jako Autorka wpisu powyżej – wyjaśni Pani co konkretnie miała na myśli.
    Pozdrawiam RD.
    PS. Jest taka teza, że pióro (klawiatura) są tym lżejsze, im mnie obciążone faktami.
    Pozdrawiam po raz drugi!

    Odpowiedz
    • 17 lutego, 2019 o 18:48
      Permalink

      W 2010 lub 2011 roku napisałem do RPO prośbę o prawne sprawdzenie i zaskarżenie przed TK brak biernego prawa wyborczego u polskich obywateli, które jest gwarantowane przez prawo międzynarodowe i Konstytucję RP, a jest brutalnie zniweczone przez ordynację wyborczą do Sejmu RP (i nie tylko). W odpowiedzi dostałem stek ogólników nie na temat oraz oświadczenie, że BRPO jest urzędem apolitycznym, a wybory to rzecz czysto polityczna, więc RPO nie jest władny poruszać takich spraw i zamyka sprawę. Mam to pismo z podpisami i pieczęciami z orłem w koronie.

      Odtąd RPO znaczy dla mnie tyle samo co Rzecznik Praw Obywatelskich Wszystkich Oprócz Tych Politycznych. Kolejna fasadowa instytucja, która służy jedynie okupantowi. Zresztą RPO wybierają okupujące Polskę partie, a nie obywatele, więc rola RPO jest jasna.

      Wtedy RPO była Lipowicz, ale rola Bodnara nie jest inna, a pozory “opozycyjności” to tylko pozory. Obywatele w Polsce na żadną instytucję państwową nie mogą liczyć.

      Odpowiedz
  • 17 lutego, 2019 o 21:34
    Permalink

    Szanowny Panie Bisnetus (wpis z 17/02/2019 g. 18:48).
    Nie wiem czemu uważa Pan, że instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich – przyznam nie jest doskonała – (cytuję) “służy jedynie okupantowi”? W dodatku nie wiadomo o jakiego okupanta chodzi. I w ogóle nie za bardzo wiadomo o co chodzi w Pańskim komentarzu. Trudny dzień? Bo ani tezy, ani sensu.

    Odpowiedz
    • 17 lutego, 2019 o 22:54
      Permalink

      Jak Pana bawi palenie głupa, to baw się Pan sam. Ja napisałem konkretnie, co jest podstawą dla mojej opinii. Znam działanie tego urzędu z autopsji.

      Odpowiedz
  • 18 lutego, 2019 o 11:52
    Permalink

    Szanowny Panie Bisnetus (odpowiedź na Pański wpis j/w z 17/02/2019 g. 22:54).
    Przepraszam za mój sarkazm pod Pańskim adresem “ani tezy, ani sensu”. Choć uważam za uzasadniony, bo nie podał Pan żadnych argumentów oprócz “autopsji”, nie mniej mogłem się powstrzymać. Jak zwykle poniósł temperament, stąd przeprosiny. Ale tak naprawdę odeszliśmy od rzeczy, od listu M. Boniego do Obywateli RP. To jest istota rzeczy. Może warto ten list jeszcze raz uważnie przeczytać i przemyśleć komentarze na jego temat?
    Panie Bisnetus, napisał Pan w komentarzu z 17/02/2019 g. 13:43 (cytuję): “No to sprawa listu nr 2 została chyba pozytywnie załatwiona. Pan Boni pokazał znowu pewną klasę”. Jaki pozytyw, jaka klasa? M. Boni w gładkich słowach uzasadnił, że On i cała Komisja Wolności i Sprawiedliwości Parlamentu Europejskiego aktualnie nic nie będzie robiła w sprawie naruszeń prawa w Polsce. Uzasadnienie jest kuriozalne i expressis verbis zawarte w liście M. Boniego (cytuję): “Bo to koniec kadencji, bo jeszcze od 5 do 8 tygodni pracy Parlamentu przed wyborami (a posłowie zaangażowani są już w wybory – nie ma nawet sprawozdawcy)”. Co tu chwalić? I czy p. M. Boni rozeznaje co napisał na kolanie?
    Że 2 miesiące przed euro-wyborami PE przestaje działać. Że euro-posłów bardziej interesują reelekcje. To z jakiego tytułu pobierają w tym czasie apanaże? Jak pełnią swoje obowiązki skoro ich nie pełnią, bo zajmują ich inne sprawy, własne kariery? Czy przez ten czas instytucje UE (Parlament, Komisja, Rada Europy) zaprzestaną wykonywania swych obowiązków tak jak Komisja WiS PE? Szczery cynizm Michała Boniego jest nie do przecenienia. Bo skrótowo dokładnie opisał to, co dzieje się w całej UE i w każdym kraju członkowskim UE. To jak blokować tendencje populistyczno-autorytarne na Węgrzech, w Polsce? Zaraz dołączy Rumunia i dołączy lub nie, Hiszpania (za policyjny zamordyzm w sprawie referendum o niepodległość Katalonii).
    Oczywiście można cieszyć się jak głupi do sera, do treści zawartych w liście M. Boniego. Równie dobrze można dawać wiarę wyjaśnieniom p. Janusza Lewandowskiego (PO) kiedy to podobno euro-posłowie z Polski (PO i PSL) podczas głosowania w PE w maju 2018 n/t tzw. delegowania pracowników – wzięli się i pomylili. Głosując “za” zmianami zamiast “przeciw”. Ludzie z wyższym wykształceniem, którzy niejeden chleb polityczny jedli przez wiele lat z niejednego pieca – no, niebożątka: pomyli się w głosowaniu. To może warto ich poddać wtórnemu procesowi przeciwdziałania analfabetyzmowi? Cofnąć do zerówek. A przecież mogli podnieść przyłbicę i uczciwie (przymiot nieznany politykom) przyznać, że tzw. praca delegowana – to wyzysk polskich ludzi pracy i nieuczciwa konkurencja w ramach UE.
    Na korzyść p. M. Boniego można zapisać jedno. W 2017 w ramach Komisji Wolności i Sprawiedliwości PE wraz z 5 innymi euro-posłami z Polski (kobietami, czyli euro-posłankami) głosował “za” wdrożeniem przeciw Polsce procedur UE dotyczących przestrzegania praworządności. Co robili inni euro-posłowie z PO, PSL, SLD itp.? Jeśli w kraju ojczystym łamane jest prawo, a jest taka wokanda jak UE, to należy bezzwłocznie protestować. Nie. Najpierw trzeba policzyć czy wewnątrz-krajowo to się opłaca. D. Tusk miał wady, ale był może najlepszym szefem rządu w historii Polski. A p. G. Schetyna “odziedziczył” po nim wyłącznie talent do pozakulisowych rozgrywek partyjnych. Niech nam polska ziemia lekką będzie, ale nie będzie.
    Miłego dnia!

    Odpowiedz
    • 18 lutego, 2019 o 18:19
      Permalink

      Rzeczywiście był list p. Boniego, na bardzo ważny temat, a my się tutaj zastanawiamy nad kolejną wypowiedzią Bisnetusa na jakże frapujący go temat a także konsumujemy jego często niewybredne sformułowania.
      Jestem raczej zniesmaczony listem p. Boniego. Sugestia byłaby taka, że praworządność w Polsce to jest sprawa do starannego rozegrania i odpalenie tej rakiety w tym momencie nie da pożądanego efektu. Skojarzenia nasuwają się od razu, bo nie pierwszy to raz sprawy “godne trybunału” zostały przesunięte ad calendas grekas. Bo z praworządnościa to tak jest, że nie jest faktem politycznym, bo nie byłaby praworzadnoscia.
      Opieszałość czy grzech zaniechania? Gdy chodzi o prawo, to jest to problem nilpotentny, czyli jałowy.

      Odpowiedz
    • 19 lutego, 2019 o 20:14
      Permalink

      Ja uznaję za zachowanie z klasą, jeśli ktoś zauważa i odpowiada na głos ORP. Tylko tyle i aż tyle. Jaka różnica w porównaniu z milczącym olaniem przez wszystkie podmioty “polityczne” apelu ORP o “wysłuchania publiczne” czy “prawybory”.

      Wiem, że żyjemy w kibolskiej kulturze politycznej, w której każdy, kto nie odpowie w 200% po naszej myśli i nie przyłączy się w 200% do naszego stada, to komuch, cham, wróg, “krzywy chuj”, czy jeszcze jak kto woli. Ja jednak doceniłem sam fakt odpowiedzi, i to dość merytorycznej odpowiedzi, która wyjaśnia dość oczywiste sytuacyjne konteksty. Tylko tyle, i aż tyle.

      Pan Boni ma dużo więcej plusów. Gdyby nie należał do PO, to właśnie na takich ludzi bym w wolnych wyborach głosował. Ale należy do PO i nie ma wolnych wyborów, więc pan Boni, ani nikt inny nie może liczyć na mój głos.

      Odpowiedz
  • 19 lutego, 2019 o 21:37
    Permalink

    Fakt, p. M. Boni odpowiedział na głos ORP. Z jego odpowiedzi wynika tylko, że coś powiedział. Czy to “aż tyle”? Mamy obecnie na świecie istny wylew populistów – Orban, Kaczyński, Trump, Bolsonaro. Może nie zauważamy prawdziwych mistrzów? Np. E. Macrona – zrobił i robi to co wyżej wymienieni, a nawet dużo mocniej, ale w jedwabnych rękawiczkach. Taki sam spryt w mikro-skali wykazał p. M. Boni. Poklepał szkapę i poszedł dalej. Szkapa została. Taki jest efekt “reakcji” pana M. Boniego na list ORP. Liczą się fakty, jak już blisko 2 tys. aresztowanych “żółtych kamizelek” we Francji.
    Podzielam obiekcje Bisnetusa co do “wolnych wyborów”, ale nie aż tak daleko idące, że ich w ogóle “nie ma”. Pamiętam czasy “wyborów” w Polsce o niebo bardziej śmiesznych. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 22 lutego, 2019 o 14:01
    Permalink

    Nie przyłączam się do namiętnej a zabawnej dyskusji o liście p. Boniego (w istocie w Polsce udzielenie odpowiedzi Obywatelom czy obywatelom w najgorętszej nawet sprawie na pytania, zarzuty, apele, wezwania, choćby te skierowane zostały przez podmiot społeczny zasługujący – zdawałoby się – na szacunek i z którym należałoby się liczyć, jest takim ewenementem, że o laboga).
    No więc ja tylko a propos, i to nie listu, a jedynie w luźnym związku z zasadniczym przedmiotem sporu, to jest odpowiedzialnością za zabójstwo prezydenta Adamowicza. Jako że mordu tego dokonano w bezpośrednim z kolei związku z najpiękniejszą, największą i najbardziej nie-incydentalną w naszym kraju kampanią – kampanią Jurka Owsiaka ze “światełkiem do nieba” na zwieńczenie każdej corocznej jej edycji, ta zaś kampania “cieszy się” niezmordowanym hejtem od samego jej zaistnienia, czyli od przeszło ćwierć wieku. Trwa ówże hejt całe dziesięciolecia dłużej, niż liczy sobie obrażona TVPIS, a przez cały ten czas przewijały się u tzw. steru nawy państwowej najrozmaitsze ekipy polityczne, w znakomitej większości prawicowe, ale i z incydentem rządów lewicy. Przez cały ten czas trwała natomiast bez większego oporu albo całkiem bez oporu największa i stała, najbardziej wpływowa siła życia publicznego – Kościół Rzymsko-Katolicki, głoszący swoje poglądy za pośrednictwem wszystkich telewizji, wprost zaś przez swoje własne media. Z udziałem najgłośniejszego z nich i najbardziej pozbawionego jakichkolwiek skrupułów i hamulców – rosnącego w szybkim tempie imperium medialnego tzw. ojca Rydzyka.
    Rozumiem, że obecnemu RPO nie starczy jaj, by palcem wskazać owegoż “ojca” jako rzeczywistego ojca hejtu wobec Owsiaka i WOŚP, później zaś i wobec samego prezydenta Adamowicza. Hejt ten, trafiając na podatny grunt, rozprzestrzeniał się następnie bez przeszkód na wszystkie środowiska katoprawicowe. Sam Jurek też raczej będzie unikał rozróby. Czy nie powinniśmy my “czegoś” zrobić w kontekście odpowiedzialności za śmierć Prezydenta?

    Odpowiedz
  • 23 lutego, 2019 o 00:44
    Permalink

    Szanowna Pani Elu (wpis 22/02/2019 g. 14:01; proszę wybaczyć adnotacje szczegółowe, ale nie znoszę braku precyzji).
    Może warto już zostawić w spokoju list p. M. Boniego do Obywateli RP? Nie ma w nim choćby cienia atramentu, który zasługuje na uwagę. Jeśli się mylę, proszę wskazać smugę.
    Na pewno należy zostawić w spokoju zabójstwo Prezydenta Gdańska, p. Pawła Adamowicza, i nie robić z tego cyrku na podobieństwo tego, jaki J. Kaczyński i kapłan “religii smoleńskiej” A. Macierewicz zrobili z katastrofy z kwietnia 2010.
    I może zostawmy też w spokoju lub jak kto woli poza kontekstem Kościół Rzymsko-Katolicki, instytucję, której szczerze nie znoszę, ze zbyt wielu powodów aby je wymienić. Ale niepotrzebne łączenie zdarzeń – nawet mimochodem – wydaje się nie na miejscu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *