Kolejny proces za próbę blokady Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa rozpoczęła się kolejna rozprawa o blokowanie Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który przeszedł przez Warszawę 1 marca. Pochód zorganizowała Młodzież Wszechpolska, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Obóz Narodowo-Radykalny
 
Na ul. Rakowieckiej marsz próbowali zablokować Obywatele RP, jednak policja usunęła ich siłą. W środę pięć osób stanęło przed sądem. Mikołaj Ratajczak oraz Obywatele RP – Tomasz Sikora, Krystyna Zdziechowska, Kalina de Nisau i Adam Czerwoniec obwinieni są o to, że 1 marca przeszkadzali w przebiegu niezakazanego zgromadzenia (artykuł 52 par. 2 punkt 1 k w). Rozprawie przewodniczy sędzia Łukasz Malinowski. Obwinionych broni z ramienia Obypomocy mecenas Magdalena Bentkowska.
 
PRZECZYTAJ TAKŻE: Przed sądem za próbę blokady marszu Młodzieży Wszechpolskiej i ONR
 
W środę obwinieni złożyli oświadczenia:

Tomasz Sikora mówił, że ONR jest coraz bardziej obecna w życiu publicznym. Przedstawia się jako organizacja patriotyczna, a jest organizacją, która wykazuje fascynację Hitlerem i nazizmem, deklaruje chęć obalenia obecnego porządku prawnego. Za patronów Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych organizatorzy z ONR wybrali rotmistrza Pileckiego oraz Romualda Rajs-Burego i Zygmunta Szendzielarza-Łupaszko. – Grupa osób zafascynowana hitleryzmem chciała wypromować na bohaterów narodowych dwóch zbrodniarzy wojennych – mówił Sikora. – Jeżeli minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński nie robi nic żeby zdelegalizować ONR, kiedy prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie próbuje rozwiązać tego marszu, to zwykły szary obywatel czuje się w obowiązku zaprotestować, usiąść na jezdni i ponieść tego konsekwencje – podkreślał Tomasz Sikora.
 

 
Krystyna Zdziechowska opowiadała, że była w grupie osób, które protestowały z białymi różami i banerami. Wyrażały swój sprzeciw siadając na jezdni i blokując ten faszystowski marsz. Istotą ich protestu było nieposłuszeństwo obywatelskie. Protestujący zachowywali się pokojowo, stosowali bierny opór. Po wyniesieniu z jezdni, w trakcie legitymowania, podniosła do góry rękę z białą różą. Od strony zgromadzenia ONR usłyszała liczne obelgi, a jeden z maszerujących próbował podpalić różę niesioną pochodnią. – Dla mnie najwyższą wartością jest godność człowieka. Nie zgadzam się na zakłamywanie historii – mówiła Krystyna Zdziechowska.

Kalina de Nisau dodała, że jest wnuczką i córką Powstańców Warszawskich i ta symbolika neofaszystowska szczególnie ją dotyka.

Z kolei Mikołaj Ratajczak wyraził przekonanie, że wszelkie próby przeciwstawienia się obecności neofaszystów powinny być zgodne z obowiązującym prawem. ONR ma wszelkie znamiona organizacji propagującej postawy faszystowskie. Opowiadał, że na ulicy Puławskiej stał na chodniku, nie wszedł na jezdnię. Jako nauczyciel akademicki przez cały ten wieczór upewniał się, że studenci i studentki nie staną się ofiarami przemocy ze strony policji lub demonstrantów z ONR. Interweniował, gdy dwoje młodych ludzi zostało zaatakowanych przez agresywnego mężczyznę. Obserwował znoszonych z jezdni. Próbował pomóc przewróconemu i deptanemu studentowi. Został wyniesiony do kordonu policyjnego i wylegitymowany. To samo zeznał jako poszkodowany i świadek w postępowaniu prowadzonym przez prokuraturę w sprawie brutalności policji.

Rozprawa została odroczona do 26 listopada do godz. 10 (sala nr 4). Mają zeznawać świadkowie z policji.

Piotr Stańczak
fot. PS

 

Walczymy z mową nienawiści! Jeżeli nas popierasz, dołącz do nas albo nas wesprzyj!

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *