Kilka wniosków z analizy wyników wyborów

Spora porcja wyborczej statystyki prezentowanej w sposób – o ile wiem – nigdzie indziej nie spotykany. Oraz odrobina również niezbyt typowej politycznej filozofii – dla twórczego relaksu po żmudnym liczeniu. Relaks przyda się nam zaś przed ciężkimi chwilami wyborów i prawdopodobnie jeszcze cięższymi – po nich. Tezy streszczające poniższy wywód:

  • Szanse zwycięstwa opozycji w wyborach prezydenckich są nikłe bez przełomowego programu, inaczej określonych celów politycznych i grup adresatów;
  • Polska polityka utrwala model dwupartyjny, w którym miejscem dla demokracji mogą być wyłącznie mechanizmy prawyborcze;
  • Nie da się w Polsce wygrać wyborów ani bez twardego elektoratu partyjnego, ani bez kontestujących partie nisz, stanu względnej równowagi z przewagą mobilizacyjną PiS nie da się przełamać — konsekwencje tego są bardzo poważne;
  • Chodzi o bardzo zasadniczą zmianę paradygmatów polskiej polityki, a choć ona oznacza krok w nieznane, jest potrzebna pilnie.

Jakprzechodzą i rozkładają się głosy

Prezydenckich wyborów oczekujemy z konfuzją. Jakaś część Polaków czeka na nie z emocją, któraapogeum osiągnie dopiero w kampanii, ale nawet wtedy zdecydowanie nie wszyscybędziemy te emocje podzielać. Demokraci – jakkolwiek dokładnie rozumieć tocoraz mniej jasne pojęcie – będą powtarzać kasandryczne wieści o końcu polskiejdemokracji i nadejściu nowego rodzaju dyktatury o dobrze znanym z przeszłościbrunatnym zabarwieniu, jak to zresztą sam robię. Ale demokraci to zdecydowanienie wszyscy – reszta publiczności będzie na nich reagować rosnącym znudzeniem,jak to obserwowaliśmy ciągle w minionych czterech latach. Blisko połowa Polakównie głosuje  wcale – należy sądzić, żenie targają nimi żadne tego rodzaju emocje, polityka nie jest ich w staniewywołać. Jakaś część – przy wszystkich zmiennych kolejach mniej więcejrównoliczna z demokratami – podda się emocjom przeciwnym, ale też część spośródgłosujących na obóz dzisiejszej władzy po prostu spokojnie i nie po razpierwszy skonstatuje, że przy całym tym zgiełku żyje im się wcale nieźle, więcnie ma powodów do demokratycznej histerii. Część zagorzałych entuzjastów Dudy,wielbiących go nadal jako cudowną inkarnację „poległego Lecha”, jest zwyborczo-statystycznego punktu widzenia zwierciadlanym odbiciem demokratów. Togrupa znaczna, ale tylko grupa.

Ryzyko porażki z Dudą jest w każdym razie ogromne, a sprawa dla demokratów tym jesttrudniejsza, że przyszłoby nam przełknąć już nie tylko samą przegraną, ale iwstyd porażki z kimś kompletnie pozbawionym charakteru, inteligencji ijakiejkolwiek powagi. Grozi nam więc po prostu klęska w starciu z przygłupem.Przed tym heroicznym aktem stroszymy nasze piękne liberalne piórka icelebrujemy własne wyrafinowanie. No, skoro tak, to chociaż pomyślmy przezchwilę w sposób zdyscyplinowany – zanim pójdziemy zagłosować z niestety dośćbezmyślną dyscypliną. „Nas” powinno być na to stać bardziej niż stać „ich”.


Buduj z nami patriotyzm obywatelski

Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać!

Wspieram z pełnym przekonaniem


Wśród skrajnie już dziś poobijanych Obywateli RP dominuje poczucie zmielenia wtrybach partyjnych interesów, którym ulegają głosujący rodacy. Ogromnawiększość głosów w wyborach pada na „duopol” – w którym po opozycyjnej stroniedochodzi do modyfikacji, mniej lub bardziej wymuszonych koalicji, paktów itp.Kandydaci obywatelscy nie zyskują uznania, dominuje zakaz artykułowania różnicpo opozycyjnej stronie i tendencja do wspierania partyjnych „pewniaków”. Naszeapele o realizację demokratycznych wartości lub choćby o racjonalną strategięsumowania głosów zróżnicowanych elektoratów, co jest możliwe w rozwiązaniachprawyborczych, a okazuje się niemożliwe w wariantach gabinetowych kontraktów,były konsekwentnie ignorowane przez polityków i media, ale nie budziły równieżżadnego zainteresowania wśród wyborców. Mam tu za sobą doświadczenie szczególnei dość wyjątkowe – kandydowałem niejako przeciw opozycji w wyborach do Senatu,w których gabinetowy pakt narzucił nam co najmniej kontrowersyjną osobęKazimierza Ujazdowskiego. Na chwilę uprzytomniło to wszystkim, czym grozidyktat partyjnych bossów. W rezultacie osiągnąłem 15%, co w sytuacjiwymuszającej dyscyplinę wojny plemion jest rezultatem zaskakująco dobrym –zawdzięczam jednak ten wynik oczywiście nie tyle własnym przymiotom, co silnemuoburzeniu kandydaturą Ujazdowskiego oraz dość specyficzną sytuacją, którą niżejopiszę.

Cóż, ja dobrze wiem, że nie da się wygrać wyborów bez twardych elektoratówgłosujących po prostu na partyjne szyldy i nie troszczących się zbytnio, co ikto za nimi stoi. Problem w tym, że bez tego „niszowego” marginesu kilkunastuprocent opozycja wygrać również nie jest w stanie – i albo nie zdaje sobie ztego sprawy, albo akceptuje porażki, troszcząc się o zupełnie inne sprawy.

Idea

Strony: Początek |1 | 2 | 3 | ... | następna strona→ | Koniec

3 thoughts on “Kilka wniosków z analizy wyników wyborów

  • 23 listopada, 2019 o 07:12
    Permalink

    Bardzo skomplikowane rozważania. Obecnie rzeczywistość polityczna jest prostsza. Podziały na lewicę, centrum i prawicę, na konserwatystów, liberałów, ludowców i socjalistów w sytuacji rządów autorytarnych tracą znaczenie.
    Ważniejszy staje się podział na demokratów i na pozostałych tj. zwolenników PiS lub zgoła faszystów.
    W tej sytuacji trzeba zacząć od podstaw, powinno się tworzyć wielką PARTIĘ DEMOKRATYCZNĄ, działającą jak kiedyś Solidarność, która po zdobyciu władzy,
    po przywróceniu demokracji oraz obowiązywania Konstytucji powinna się rozwiązać. Po przywróceniu demokratycznego porządku prawnego niezbędne jest także rozwiązanie i
    delegalizacja PiS jako partii antykonstytucyjnej oraz rozwiązanie i delegalizacja ugrupowań faszystowskich typu ONR.

    Odpowiedz
  • 23 listopada, 2019 o 07:16
    Permalink

    Wybory prezydenckie byłyby do wygrania gdyby opozycja wystąpiła wspólnie popierając bezpartynego kandydata, demokratę o ustalonym autorytecie w rodzaju Frasyniuka. Tak postępuje się w Ameryce Łacińskiej gdy siły demokratyczne walczą o przywrócenie demokracji. Wystarczy tylko program minimum – przywrócenie demokracji i ładu konstytucyjnego, rozliczenie i delegalizacja sił antydemokratycznych, antykonstytucyjnych.

    Odpowiedz
    • 23 listopada, 2019 o 12:16
      Permalink

      Być może to powinna być partia. Próbowaliśmy — Obywatele RP — definiować polityczne ruchu obywatelskiego. Jakimś cudem ludzie nie rozumieją, że mogą istnieć “ponadpartyjne cele polityczne”. Więc być może naprawdę trzeba założyć partię.

      Nie wiem, czy akurat Frasyniuk się nadaje, nie mówiąc o tym, czy miałby ochotę. Dość dobrze wiadomo — albo powinno być wiadomo — co prezydent-demokrata może i co powinien zrobić w tej konkretnej sytuacji, z jaką mamy dzisiaj do czynienia.

      Bardzo wątpię, czy cokolwiek takiego dzisiaj się stanie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *