Jak walczyć o wolność mediów w Polsce. Na czym polega błąd symetryzmu?

Traktowanie PiS-u jak „normalnej strony sporu politycznego” to symetryzm, czyli groźna dla Polski ślepota. Sprawia ona, że dotknięci nią nie dostrzegają kursu kraju ku autorytarnemu państwu partyjnemu – pisze Marcin Bosacki

Na Twitterze od kilku dni toczę z redaktorem Konradem Piaseckim spór o symetryzm (zwłaszcza dziennikarski). Sprawa jest na tyle ważna, że czas wyjść z krótkiej formy, stąd i mój tekst.

Konrad Piasecki twierdzi, że symetryzm nie istnieje, że to epitet przyklejany „obiektywizmowi i zdrowemu rozsądkowi”, używany jako obelga wobec profesjonalistów. Ja twierdzę, że symetryzm nie tylko istnieje i zatruwa media, ale jest on groźny dla Polski.

Najpierw dookreślę, czym – moim zdaniem – symetryzm medialny jest. Polega on na bagatelizowaniu skali niszczących działań PiS, poprzez zrównywanie ich z (prawdziwymi, i nie prawdziwymi) winami poprzedników, zwłaszcza PO. Według symetrystów wielokrotne złamanie konstytucji, upartyjnianie prokuratury, sądów, mediów przez partię Kaczyńskiego nie różni się od działań poprzedników. Umiarkowani symetryści (do których zaliczam Piaseckiego) różnicę widzą tylko w skali przewin.

Moim zdaniem porównania nie ma, choć winy poprzedników są oczywiste. Jednak skala zagrożenia dla reguł demokracji, państwa prawa, wolności słowa jest największa od 1989 (dużo większa niż za SLD) i jesteśmy na ścieżce ku skorumpowanemu monowładztwu (autorytaryzmowi), podobnemu do węgierskiego, tureckiego i rosyjskiego, choć te państwa są dużo dalej w dławieniu demokracji.

Takie od dawna były instynkty polityczne Jarosława Kaczyńskiego, teraz nie hamowane już przez jego śp. brata i koalicyjne reguły gry. A tymczasem dziś w świecie, a zwłaszcza w naszym regionie, toczy się bój między światem demokracji (dla społeczeństw efektywnej, choć niedoskonałej), a światem „demokracji suwerennej”, czyli populistycznym autorytaryzmem (nieefektywnym, to pewne).

Symetryści porównują nieporównywalne

Symetryści – zaprzeczając, że są symetrystami – naklejają sobie sztuczne blizny tych, którzy są „brutalnie atakowani” za chwalenie pewnych posunięć PiS-u, czy krytykę rządów obecnej opozycji. Tymczasem chodzi o to, że porównują oni nieporównywalne. Niszczące fundamenty państwa prawa działań PiS z występującymi w demokracji błędami i szkodliwymi zachowaniami, które jednak nie są wymierzone w istotę demokracji, a wynikają z chciwości, niekompetencji, lenistwa.

Symetryści na równi traktują newsy i komentarze o złamaniu konstytucji czy upartyjnieniu sądów przez PiS z tym np. o planie miliona aut elektrycznych. Zapraszają do audycji ludzi, którzy mają na sumieniu łamanie konstytucji, ustaw czy regulaminu Sejmu, i traktują ich z równą atencją jak tych uczciwych.

Piasecki pisał do mnie na Twitterze, że jedynie pamięta, iż „historia Polski nie zaczęła się w 2015 roku”. To wygodny banał. A sedno w tym, że w 2015 roku historia Polski zmieniła się fundamentalnie. Kolejne władze RP naginające reguły pod siebie (to naganne ale powszechne w świecie i naprawialne przez wybory) zastąpiła władza łamiąca wszelkie reguły dla dobra partii. Partii, która władzy raz zdobytej nie zamierza oddać. By ten zamiar zrealizować próbuje tak ustawić reguły, by atrybuty demokracji traktować fasadowo i np. wybory prowadzić tak, by wynik ich był z góry przesądzony. To proste, wystarczy zapewnić sobie przewagę w otoczeniu wyborczym: w mediach, finansach i sądach.

W wywiadzie dla serwisu NaTemat Piasecki wyłuszczył – moim zdaniem – credo symetrystów, co pozwala jak w soczewce zobaczyć fundamentalną różnicę między nami: „Nie można wszystkiego podporządkowywać zaklęciu, że skoro władza łamie konstytucję, to nie może mieć racji w żadnej sprawie”. Taka postawa jest całkowicie sprzeczna z inną deklaracją Piaseckiego (i innych symetrystów): „zachowywać jakiś dystans, jakiś zdrowy rozsądek, jakąś umiejętność chłodnej, analitycznej oceny rzeczywistości”.

Właśnie ze zdrowego rozsądku i chłodnej analizy rzeczywistości wynika, że win władzy, która łamie konstytucję, upartyjnia sądy, zmienia reguły wyborcze i opanowuje dużą część mediów nie można traktować tak samo jak innych win polityków. Tymczasem symetryści dokładnie tak robią. To, że na Białorusi za Łukaszenki ulice są czyste, nie zmienia faktu, że panuje tam dyktatura. Można oczywiście głównie mówić o czystych ulicach (co robią media Łukaszenki, w Polsce mówiłyby PiS-owskie), można po równo (jak symetryści), a można skupiać się na dyktaturze (co robiliby dziennikarze profesjonalni i rozsądni).

W warunkach ograniczania wzorce dziennikarstwa się zmieniają

Uważam, że dla większości symetrystycznych dziennikarzy ich postawa jest po prostu przykrywką tchórzostwa (a nuż do mojego medium przyjdą tamci…) a często braku profesjonalizmu (puszczanie dwóch sprzecznych opinii bez badania, co jest prawdą, to proste zadanie). Redaktorowi Piaseckiemu, którego warsztat cenię, tego nie zarzucam. Ale zarzuciłem mu coś innego.

Rolą mediów jest pilnowanie równych szans na boisku idei, a tym samym polityki. Są jak sędzia piłkarski. On nie może (co moim zdaniem robi Piasecki) dalej normalnie sędziować, gdy widzi, że jedna z drużyn zmniejszyła swoją bramkę, przekupiła sędziów bocznych i zasłoniła większość kamer, które mecz dokumentują. Gdy na boisku polityki rządzący radykalnie zmieniają szanse na swą korzyść, symetryzm – traktujący ich tak jak zawsze – to zatwierdza. W warunkach ograniczania wolności (też w mediach) wzorce dziennikarstwa się zmieniają. Coś, co jest cnotą w demokracji, czyli zachowanie równej odległości od aktorów sporu, staje się błędem, gdy jeden z graczy wolność zabiera.

Gdy to napisałem, Redaktor odpowiedział tweetem, który mnie zdumiał: „Proszę napisać, które medium jest dowodem utraty wolności słowa w ciągu ostatnich dwóch lat”.


Wesprzyj nas, żebyśmy mogli działać dalej!


Redaktor stosuje mało elegancki chwyt: wzywa mnie do obrony tezy, której nigdy nie wygłosiłem. Nie twierdzę, że nastąpiła już całkowita „utrata wolności słowa”. Twierdzę, że Polska doświadcza „ograniczania wolności” – systematycznego i przemyślanego, po to, by PiS władzy nigdy nie oddał (i że w takich warunkach obowiązki tych, co zostają w wolnych mediach, są inne niż zachowywanie równej odległości).

I tej tezy będę w kilku punktach bronił:

1. Media publiczne. Totalnej kontroli partyjnej poddane zostały w całości kanały: TVP, TVP Info, TVP Polonia, wszystkie ośrodki lokalne, Polskie Radio, również w terenie, PAP. Redaktor Piasecki to przyznaje, ale jednocześnie bagatelizuje sprawę. Po pierwsze pisze: „TVP zawsze miała tendencje do służenia władzy”. Tymczasem były okresy, gdy TVP – lub część jej programów – było władzy nieprzychylne w wyniku innego rozdziału sił w Krajowej Radzie (np. trzy pierwsze lata PO). A „tendencje”, były raczej do przychylności niż służenia. Wystarczy się zapoznać ze statystykami zapraszanych do TVP gości za SLD czy PO z obecnymi – gdy odsetek gości z PiS wśród polityków to ponad ¾, a wśród „komentatorów” nie ma już ludzi krytycznych wobec władzy. Zaorane zostało fenomenalne „popularne radio inteligentne” i pluralistyczne, czyli Trójka. Nikt tej roli w skali kraju nie przejmie.

Po drugie. Zdaniem Piaseckiego, totalne zawładnięcie przez PiS mediami państwowymi nie jest tak straszne, gdyż mają one tylko „niecałą jedną trzecią rynku radia i telewizji”. Pomijając fakt, że udział TVP w rynku informacji i komentarzy jest dużo wyższy, bo media komercyjne nadają informacji i publicystyki dużo mniej, to cóż to za argument, który nie odnosi się do meritum tylko do skali problemu.

Po trzecie, te media prywatne, które publicystykę polityczną nadają (Tok FM, TVN24), są odbierane głównie w dużych miastach. Tak więc w terenie przekaz jest agresywnie jednostronny, bo na rynkach lokalnych bardzo rzadko oddziały TVP i PR mają jakąkolwiek poważną informacyjną alternatywę, na rynkach regionalnych nie mają jej w ogóle. W telewizji naziemnej z kanałów informacyjnych jest jedynie TVP Info.

Po czwarte – wiele mediów lokalnych informacje krajowe i zagraniczne czerpie z PAP, który nie jest aż tak stłamszony jak TVP, ale jest najbardziej od 1989.

Efekt jest taki, że jeśli mieszkasz ponad 30 km od dużego miasta i nie masz satelity, to publicystycznie jesteś skazany na TVP Info, a gdy chodzi o informacje/komentarze regionalne – na lokalne stacje TVP i PR. A tam polityka i politycy PiS są promowani bez ograniczeń. Redaktor Piasecki tego nie widzi, czy też uważa, że to nic nie zmienia?

Przypomnijmy: PiS wie, że w 10-12 największych miastach w Polsce może wybory przegrać, byle wygrał wszędzie indziej.

2. Polsat. To casus, który udowadnia, że idziemy drogą Węgier i Turcji (nie ma tam już wielkich niezależnych mediów, więc nie mówmy o wolnych wyborach). Metodami ekonomicznymi właściciel został namówiony do zmian w pionie informacji, także w Polsat News i PN2. Efektem – w telewizji, która historycznie była może najbardziej politycznie wyważona – są czystki kadrowe i zmiany już widoczne na wizji – zarówno wśród zapraszanych gości, jak i doborze tematów. Oczywiście w Polsacie będzie to przebiegać łagodniej niż w TVP, ale już tematy niewygodne dla władzy z Wydarzeń (miliony widzów) spadają do Polsat News (setki tysięcy). Wczoraj w kawiarni widziałem, jak nowa szefowa pionu „Informacji” Polsatu przez co najmniej pół godziny słuchała instrukcji spin-doktora PiS Marka Kochana – niemal nie otwierając ust.

3. Naciski ekonomiczne na właścicieli. Przekierowanie reklam wszystkich spółek państwowych do mediów państwowych oraz PiS-owskich. Oferty składane właścicielom na zakup całości lub części telewizji (w tym TVN) gazet, rozgłośni przez PiS-owskie spółki państwowe. Grożenie kontrolami skarbowymi. Uzależnienie koncesji i rządowych kontraktów od „złagodzenia kursu”. Na programie niektórych mediów to się nie odbija, ale na innych owszem – myślę np. o sieci dzienników regionalnych.

4. Nachalna promocja wszelkimi dostępnymi środkami mediów PiS i tępienie innych – przede wszystkim papierowych (stacje Orlenu i Lotosu, poczty), ale i telewizji (urzędy, policja, wojsko itd.).

5. Ograniczenia dla dziennikarzy – nie tylko w dostępie do Sejmu, ale przede wszystkim w dostępie do informacji. Prawda, zawsze były z tym problemy, ale nigdy na skalę choćby zbliżoną do dzisiejszej.

6. Upartyjnianie środowiska idei poza mediami. Czyli propaganda w szkołach, zmiany i naciski na ważne instytucje kultury, pozbawianie dotacji państwowych niepisowskich pism, idei, czy projektów filmowych. To też jest deformowanie boiska wolności i to też nakłada na dziennikarzy wciąż wolnych mediów inne obowiązki niż w normalnych czasach.

Do tego dochodzi segment (co najmniej 10 procent rynku info) mediów niepaństwowych, ale twardo partyjnych PiSu – głównie wybudowanych na pieniądzach darowanych Rydzykowi i wyłożonych przez Skok-i.

Wolności mediów, poglądów, wyborów trzeba bronić

Symetryści z reguły ochoczo podchwytują argument PiS, że każda partia ma swoje media. Nieprawda. Ten kto porównuje stopień bliskości do partii organu Karnowskich z Gazetą Wyborczą na przykład lub TV Trwam z TVN na głowę upadł. PiS po prostu ma media. PO, Nowoczesna, PSL czy SLD (z wyjątkiem „Trybuny”) nigdy mediów nie miały.

To wszystko oczywistości, które aż dziwne, że trzeba w dyskusji z redaktorem Piaseckim powtarzać. Gdy coraz większa część rynku informacji i idei jest zawłaszczana przez partyjne państwo, media, które nadal są wolne – w imię dobra wspólnego – nie powinny dążących do monopolu i niszczących porządek prawny traktować jak normalnych aktorów gry politycznej. A dokładnie to proponuje i praktykuje Piasecki.

Czy dziennikarze powinni się „zapisywać” do obozów politycznych, opowiadać po którejś ze stron sporu politycznego? Nie. Wystarczy, by aktywniej zaczęli bronić zasad. A nie – jak Piasecki – zapraszali częściej do studia tych, co je łamią niż wszystkich innych razem wziętych. A na razie praktyka jest taka, że gdy kandydat Trzaskowski jest przez media PiS-owskie niszczony, w tych symetrystycznych trwa festiwal kandydata Jakiego. Największym wkładem tego polityka do historii Polski jest współsprawstwo ustawy o IPN – najbardziej szkodliwego dla międzynarodowej pozycji kraju aktu prawnego od 1989 roku. Tymczasem w mediach symetrycznych ten temat żył kilka dni, teraz pana Jakiego pyta się o (skopiowane z programu PO) plany nowych przedszkoli.

Zgadzam się z tym, co pisze redaktor Piasecki, że „media w dużej części zachowują wolność”. Jeszcze. Piasecki dodaje: „I ja jako dziennikarz też. Jeśli przestanę – spotykamy się w podziemnej drukarni”.

Doceniam. Ale jako ktoś, kto zna zapach farby drukarskiej z lat 80., mam bardziej ambitną wizję Polski. I nie uważam, że wolność słowa trwa tak długo, jak ma ją redaktor Piasecki. Bo on pewnie będzie miał – jak „Echo Moskwy” w Rosji czy „Nepszabadsag” na Węgrzech – najdłużej. Ale w końcu jego medium, tak jak tam, kupią lub zamkną, jeśli zdołają.

Piasecki proponuje – w dobrej polskiej, sarmacko-sanacyjnej tradycji – strategię: udawajmy, że nic się nie dzieje, a potem być może rzucimy się „na stos”. Nie. Wolności mediów, poglądów, wyborów trzeba bronić teraz, gdy jeszcze można. Trzeba bić się o Polskę z tymi, którzy ją niszczą.

Marcin Bosacki

PS. Dopisek po napisaniu tekstu: symetryści mogliby np. zacząć od zaproszenia, miast n-ty raz pana Czarneckiego, pierwszy raz kogoś z Obywateli RP, których fundację PiS-owska władza de facto chce rozwiązać.

25 thoughts on “Jak walczyć o wolność mediów w Polsce. Na czym polega błąd symetryzmu?

  • Maj 23, 2018 at 22:07
    Permalink

    Bardzo mądry tekst.

    Reply
  • Maj 23, 2018 at 22:46
    Permalink

    Sytuacja związana z tematem „pisania o panu Polskę-Zbawie i jego sekcie nawiedzeńców:” przypomina mi sytuację w samolocie pasażerskim lecącym na wysokości 12 tys. metrów. Po pokładzie lata wariat z siekierą, który obiecuje co chwila, że ma ochotę „przypierniczyć obuchem w okno”. Tymczasem wśród pasażerów pojawiła się grupa „mega idiotów”, którzy nagle są znudzeni mówieniem o tym wariacie…

    – Co ty tak ciągle o tym gościu z siekierą? Daj spokój… porozmawiajmy o wystroju samolotu, o tym, że w kiblu spłuczka się zacina… A ty tylko w koło Macieju tylko, że „wariat lata z siekierą”. To jest już nudne…

    Miałem okazję po raz pierwszy osobiście poznać pana „Polskę-Zbawa” w 1990 roku. Od razu zrozumiałem, że obaj bracia Kaczyńscy przez swoje fobie i ześwirowania stanowią śmiertelne zagrożenie dla Polski, gdyż ich wariactwo w jakiś niepojęty dla mnie sposób uwodzi „polskie dusze”. Teraz jad pisowski sączący się z ust „Polskę-Zbawa i jego świty” trafił do serc 1/3 narodu buraka i kartofla… Patrząc na tę żałosną sierotę zamachowo-smoleńską przeżywam nieustanne zadziwienie, jak tyle ludzi chce powierzyć tej zawistnej niedojdzie kierowanie państwem, kiedy ja nie dałbym mu nawet szansy być cieciem na parkingu. Nie ma ważniejszego tematu, który może zatopić tę polską łajbę, nie ma „bardziej ciekawego”. Po pokładzie lata facet z siekierą i trzeba o tym pisać i mówić – udawanie, że jest coś bardziej ciekawego, jest oszukiwaniem siebie i innych.

    Reply
  • Maj 23, 2018 at 22:57
    Permalink

    nie można tego troszkę skrócić 🙁

    Reply
    • Maj 24, 2018 at 07:29
      Permalink

      Skracać coś co jest tak mądrze, treściwie i przystępnie napisane? I nie jest nie do ogarnięcia?
      Rację mają ci, którzy mówią że wkroczyliśmy w erę przekazu obrazkowego…

      Reply
    • Maj 24, 2018 at 08:43
      Permalink

      Jak to skrócić? …?!
      To nie jest telegram ani sms – trzeba się troszkę wysilić.

      Reply
  • Maj 23, 2018 at 23:02
    Permalink

    Zgadzam się z tekstem M. Bosackiego w całej rozciągłości. Juz od dawna nie potrafię sluchac Piaseckiego.. Przełączam

    Reply
  • Maj 23, 2018 at 23:09
    Permalink

    Świetny i bardzo potrzebny tekst.

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 02:52
    Permalink

    Chciałbym zwrócić uwagę na fragment:

    „Umiarkowani symetryści (do których zaliczam Piaseckiego) różnicę widzą tylko w skali przewin.”

    Kluczowe jest tu słowo „tylko”. Powszechnie ignrouje się właśnie skalę, co odbieram jako swoisty rodzaj ślepoty. Czy złapany na gorącym uczynku złodziej samochodu może się tłumaczyć, że ukradł go komuś, kto nie opłacił miejsca postojowego, czyli „okradł miasto”? Nie pochwalamy obu uczynków, jednak widzimy różnicę skali, nieprawdaż?

    Proponuję, żeby na argument, że różnica jest „tylko” ilościowa odpowiadać: „ilość przechodzi w jakość”.

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 07:47
    Permalink

    Zabawne. Nawet na takiej „wiosce” jest internet i każdy może sobie czytać co chce – ja tak właśnie robię. Jeśli ktoś ogląda telewizję to sam sobie szkodzi, ponieważ jest to medium, które strasznie ogłupia (śp. Pan Smoleń ładnie to opisał w „A tam cicho być”). Obecnie dostęp do informacji jest szeroki jak nigdy wcześniej – mam znajomych z USA, RPA, Niemiec, z którymi mogę codziennie rozmawiać i wymieniać opinie. Jest to możliwe i nie muszę się z tym ukrywać, żadnej wizyty smutnych Panów nie miałem. Reasumując proszę nie histeryzować i nie siać defetyzmu.

    Reply
    • Czerwiec 4, 2018 at 15:18
      Permalink

      niech żyje i się święci PIS

      Reply
  • Maj 24, 2018 at 10:35
    Permalink

    Świetny, bardzo potrzebny tekst. Powinien rozpocząć wielką falę buntu przeciwko symetryzmowi, który mnie mierzi chyba bardziej jeszcze niż ślepota popierania PiS. Początkowo, gdy go zauważyłam zaledwie, red. Piasecki robił na mnie dobre wrażenie. Bo umiał inteligentnie podważać błędne i aroganckie zachowania ówczesnej władzy. Nie stosował wówczas metod wytównywania szans obu stron. Był inteligentny, tak mi się wtedy jawił i odważny. Teraz, jako symetrysta, stał mi się inteligentnym i bardzo przez to szkodliwym piewcą metod pisowskich. Bardzo mi żal i oświadczam, że na czas działania symetryzmu w Polsce zawieszam oglądanie tv, niestety, tvn24, z p. Piaseckim na czele także.

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 11:06
    Permalink

    Doskonale wylozone Credo……ja ciagle odnosze wrazenie, ze „kurtka symetryzmu” zostala skrojona dla tych co czekaja…..gdzie sie ustawic do kolejki (kto zwyciezy). Kropka. Pojda tam, gdzie im bedzie lepiej….poki sie nie wyklarowalo, beda grali na dwoch fortepianach. A poki co…pan Piasecki ma za co zyc……rodziny niepelnosprawnych nie i jakos nie widze, by ci propagandzisci symetrczni probowali czegos dokonac – wrecz odwrotnie, poprzez przemilczanie dokonuja ….pochowku prawdziwej oddolnej Demokracji.

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 11:12
    Permalink

    Red. Piasecki reprezentuje „obiektywizm subiektywny”, intelektualnie sprawny, ideowo fatalny. Na innym poziomie, mniej sprawnym intelektualnie, taka postawą przejawia się w myśleniu: przecież wszyscy kradli, oszukiwali, mataczyli; ergo: PiS nie odbiega od standardów, a przynajmniej dał 500. To właśnie wiedzie nas wszystkich do udziału w następnym dramacie narodowym.
    Tekst p. M. Bosackiego godny przeczytania z uwagą i wyciągnięcia wniosków. Jakich…?

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 14:59
    Permalink

    Ja jestem symetrystą, przy czym „symetryzm” nie usprawiedliwia i nie „normalizuje” dzikich nierządów PiS-u, ale też nie relatywizuje jakości tzw. „opozycji” oraz nie widzi w „opozycji” jakieś wyraźnej alternatywy dla nierządów PiS-u.

    Kaczyńscy i kaczyzm to kwintesencja elit i kultury politycznej III RP. Najpierw wylansowani przez Lecha Wałęsę, potem ponownie przez premiera Buzka, no i całe media. Nachapali się na lewych uwłaszczeniach jak mało kto. „Za Tuska” na swą faszystowską działalność dostali z 300 milionów złotych, by mogli hordy kiboli zamieniać w bojówki patriotyczne. Pupilki mediów wszelkiej maści, najdoskonalsza forma postsowieckiej partii wodzowskiej w klasycznym wodzowskim modelu wszystkich polskich partii.

    Czy dla bezkręgowych funkcjonariuszy partyjnych Kaczyńskiego z wycieraczki z kotem bezkręgowi funkcjonariusze partyjni Schetyny stanowią rzeczywistą alternatywę?

    Czy mamy ulegać szantażom pozornych alternatyw i dokonywać pozornych wyborów?

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 15:44
    Permalink

    Wspanialy tekst. Lepiej nie mozna opisac filozofii symetrystow. Czekam na odpowiedz p. Piaseckiego

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 20:42
    Permalink

    Świetne napisane. Piasecki jest w stanie wytłumaczyć kierowcę z 3 promilami za kołkiem zatrzymanego przez policję, ze przecież nie spowodował wypadku, nikogo nie zabił…. „ niestraszcie …. pijanymi kierowcami „!

    Reply
  • Maj 24, 2018 at 21:41
    Permalink

    Wspaniały tekst i – diagnoza, niestety, prawdziwa. Można podpisać się oburącz. Dzięki! Ale – trzeba coś z tym zrobić.

    Reply
  • Maj 25, 2018 at 10:19
    Permalink

    Bardzo trafne spostrzeżenia. Dodam, ze jeśli ktoś uważa TVN za bliską PO, to niech posłucha Rymanowskiego.

    Reply
  • Maj 25, 2018 at 15:58
    Permalink

    Pan Konrad Piasecki, niestety jest cieniasem dziennikarskim. Pozjadał wszystkie rozumy? Totalnym błędem jest zastąpienie nim Pana Rymanowskiego, który już totalnie skręcił w stronę PiS i się sprzedał POLSAT-owi (Mają jakieś kwity na Solorza?). Jak na razie „obiektywizmem” może się pochwalić Pan Kajdanowicz. Zapomnieliście? Miało być lepiej i sprawiedliwiej niż za PO i PSL, a wszystko jest tłumaczone że, „tamci kradli to my możemy też , a my nawet więcej”.

    Reply
  • Maj 26, 2018 at 14:56
    Permalink

    Nie trzeba się specjalnie wysilać, skoro ktoś serwuje tak krótki i mało wyczerpujący tekst. Z całym szacunkiem dla Pana Marcina Bosackiego, nie będąc gołosłownym, wytłumaczę, dlaczego jestem „czepliwy”. Zdaję sobie sprawę, że zawsze bycie na tej „drugiej” pozycji, czyli kogoś, kto może sobie usiąść i po fakcie wypunktować, jest łatwiejsze. Skorzystam zatem z tego przywileju. Od razu uprzedzam, że nie mam na celu nikogo obrazić i proszę nie hejtować. To tylko moje zdanie, mogę się mylić i chętnie się czegoś nauczę. Zatem:

    1. „(…)A tymczasem dziś w świecie, a zwłaszcza w naszym regionie, toczy się bój między światem demokracji (dla społeczeństw efektywnej, choć niedoskonałej), a światem „demokracji suwerennej”, czyli populistycznym autorytaryzmem (nieefektywnym, to pewne).(…)”
    – stosuje Pan tutaj dwa chwyty (świadomie lub nieświadomie). Demokracja jest jedynie nieefektywna, natomiast tamta demokracja „suwerenna” (rozumiem, że pije Pan tutaj do częstych odniesieć rządzących do woli narodu) to populistyczny autorytaryzm i że to pewne.
    Otóż nie, to nie jest z założenia nieefektywny model rządzenia (nie ma na to na razie żadnych dowodów). Po pierwsze, nie wykłada Pan na poparcie tej tezy żadnych argumentów, a co za tym idzie ciężko z Panem polemizować. Czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy powiedział Pan to „tak sobie” czy idzie za tym jakaś głębsza myśl. Po drugie ta wg Pana „dobra” demokracja jest potwornie populistyczna i w dużej mierze jałowa (chociaż zgadzam się, że na razie nikt niczego lepszego nie wymyślił).
    – w mojej opinii nie może Pan się pogodzić z tym, że pewien ład i wzór systemu ogólnie przyjęty w naszym regionie nie powiela kropka w kropkę modelu zachodniego. Wcale nie ma pewności, jak skończy się PiSowski eksperyment z podporządkowaniem sądownictwa. Jeżeli mielibyśmy być tak krytyczni do kadr sędziowskich w 89 roku, jak jest Pan obecnie nastawiony do przyszłych, PiSowskich, to całą naszą dziwną, polską demokrację możnaby uznać za „demokraturę ustanowioną na podstawach totalitarnego państwa PRL”.

    2. Jeżeli mamy przerzucać niczym niepopartymi tezami, to moja odpowiedź na argument „(…)Jednak skala zagrożenia dla reguł demokracji, państwa prawa, wolności słowa jest największa od 1989 (dużo większa niż za SLD)(…)”, jest taka, że się absolutnie w tej kwestii z Panem nie zgadzam. Działania postkomuny, która miała służby i ustawiała sobie m. in. sektor publiczny pod siebie były conajmniej równie groźne.

    3. „(…)PiS po prostu ma media. PO, Nowoczesna, PSL czy SLD (z wyjątkiem „Trybuny”) nigdy mediów nie miały.(…)” – nie wiem, jak odnieść się do tak abstrakcyjnej tezy. Czy w tym momencie nie przestać brać tego, co Pan pisze, na poważnie. Jednym zdaniem zaprzeczył Pan całemu swojemu wywodowi. Rzeczywiście, PO jedynie opłacało z budżetu za pomocą reklam w danych mediach czy innymi pośrednimi sposobami zaprzyjaźnione media i kupowała za te pieniądze pożądany przekaz. Zupełnie tak, jakbym powiedział, że nieeee, PiS nie usuwa sędziów SN, tylko oni przecież na emeryturę przechodzą. Co w tym złego?

    Podsumowując: szanuję, że podjął się Pan skomentowania tego trudnego tematu, natomiast uważam, że tekst jest niespójny i dosyć powierzchowny.

    Pozdrawiam Pana serdecznie

    Reply
  • Maj 27, 2018 at 09:36
    Permalink

    Świetny tekst. Kilka miesięcy temu na twitterze zwróciłem red. Piaseckiemu uwagę na jego koślawy obiektywizm. Odpowiedział mi; @KonradPiasecki
    Obserwowany Obserwujesz @KonradPiasecki
    Więcej
    W odpowiedzi do @…
    A to proszę followować innych. Ja jestem różnobarwny
    13:13 – 30 paź 2017
    „Różnobarwny” – jakież to wygodne.

    Reply
    • Maj 28, 2018 at 17:31
      Permalink

      To się zgadza z tym K. Piaseckim, jest jak najbardziej różnobarwny: pawiem narodów byłaś i papugą. On się po prostu podszywa, by się lepiej sprzedać, albo może jeszcze lepiej sprzedać, a do tego jest chełpliwy. W sumie lumpexdzeiennikarz.

      Reply
    • Maj 28, 2018 at 17:50
      Permalink

      A od siebie jeszcze dodam, że Pan Piasecki nie tylko jest najbardziej zadowolony, ale też najinteligentniejszy spośród ludzi oglądających Piaskiem po Oczach.

      Reply
  • Maj 30, 2018 at 13:09
    Permalink

    popieram diagnozę pana Bosackiego – od dawna irytuje mnie taki właśnie symetryzm, taka trochę nonszalancka postawa wobec interlokutora, widzów, dziwne lekceważenie tematu i wypowiedzi gości, ale zarazem swoiste bagatelizowanie spraw. poza tym straszliwie irytuje mnie przerywanie wypowiedzi, wchodzenie w zdanie, to takie lekceważące. za co dostał pan Piasecki nagrodę Grand Press w 2015 ? zawsze uważałam go za dziennikarza trochę koniunkturalistę, lekko ironicznego, drwiącego, absolutnie nie był dla mnie osobą poważną, a co do warsztatu dziennikarskiego- to mam wątpliwości – właśnie takie niepoważne podejście do wcześniejszych doświadczeń o jego pracy dziennikarza. przed wyborami w 2015 trochę symetrystą był pan Żakowski – grał tzw. „pożytecznego idioty”. jego wypowiedzi w stylu :”przecież PIS to normalna partia, trzeba dać im szansę, coś musi się zmienić, a na PO to raczej nie głosować – zobaczcie to robili w tej Restauracji u Sowy”. PIS to nie jest normalna partia, to jest prywatna partia Kaczyńskiego, autorytarna, całkiem podobna do takiej dużej partii w Niemczech w latach 30-tych. widać to było już w latach 2005–2007, ale to była próba generalna, przeszkadzał im trochę LPR i Samoobrona, ale i PIS nie był jeszcze tak bezczelny. teraz są gotowi na to aby władzy zdobytej już nie oddać, a my nie możemy na to pozwolić.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *