Przez Hajnówkę przeszli nacjonaliści. Na trasie ich marszu Obywatele RP z białymi różami

79 białych róż – tyle, ile było ofiar oddziału Rajsa Rajmunda „Burego” ułożyli w sobotę w Hajnówce Obywatele RP. Potem patrzyliśmy ze zgrozą, jak Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, z pieśnią patriotyczną na ustach, te róże deptał

„Nie islamska, nie laicka, wielka Polska katolicka”, „Śmierć wrogom ojczyzny” – skandowali nacjonaliści maszerując przez Hajnówkę. Obok jednej z prowadzących szedł Piotr Rybak, który niedawno zorganizował antysemicką demonstrację przed bramą Auschwitz Birkenau.

By wesprzeć ludzi, którzy muszą patrzeć, jak narodowcy czczą mordercę ich rodzin oraz by oddać hołd ofiarom oddziału Rajsa Rajmunda „Burego” do Hajnówki pojechali Obywatele RP.

Nasz autokar, który rano miał wyruszyć z Warszawy został zatrzymany przez policję. Niezwykle skrupulatna kontrola wykryła niesprawność jednego pasa bezpieczeństwa (!). Przesiedliśmy się więc do prywatnych samochodów osobowych i przyjechaliśmy do Hajnówki (również z Wrocławia i Białegostoku). Na skwerze Dymirta Wasilewskiego, gdzie mieszkańcy oddali cześć ofiarom Burego, zapaliliśmy znicze. Pojawili się tam również działacze Komitetu Obrony Demokracji, Antify, Platformy Obywatelskiej (był poseł Tomasz Cimoszewicz) czy Wiosny.

 

W samo południe na skwerze około 200 osób uczciło chwilą ciszy pamięć ofiar oddziału Rajsa Rajmunda „Burego”. Młodzież z Hajnówki odczytała nazwiska 79 ofiar, którzy zostali zamordowani w styczniu i lutym 1946 r., w ramach pacyfikacji wsi Zanie, Zaleszany, Szpaki, Wólka Wygonowska i Końcowizna.

Wkrótce potem przez Hajnówkę przeszedł Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Szły w nim brygady ONR z całej Polski, Narodowa Hajnówka, Marsz Niepodległości, Patriotyczna Jagiellonia i Młodzież Wszechpolska.

 

Na trasie ich przemarszu stanęli Obywatele RP z transparentem: „Bury nie jest bohaterem” oraz tabliczkami z nazwami miejscowości, które zostały spacyfikowane przez oddział Burego i liczbą ofiar. Na asfalcie rozrzuciliśmy 79 białych róż – tyle ile było ofiar oddziału Burego. Potem usiedliśmy na jezdni, w milczeniu czekaliśmy aż nadejdą narodowcy. Niestety z pomocą nacjonalistom przyszła policja, która Obywateli RP siłą zniosła z jezdni.

– Ten marsz tu w Hajnówce ku czci Burego  jest pewnie tym samym albo czymś gorszym niż pomnik Jankowskiego (księdza pedofila, rasisty i antysemity), który ponownie stoi w Gdańsku, wystawiony na widok ofiar zbrodni, a tu w Hajnówce chodzi o 79 niewinnych osób, w tej licznie starcy, dzieci, niemowlęta – mówi Paweł Kasprzak, lider Obywateli RP dla Wyborczej.pl – Prawa strona polskiej sceny politycznej mówi, że to są kolaboranci, których Bury likwidował w walce o niepodległość polskiego państwa. Nie ma siedmiodniowych kolaborantów, półroczne dzieci nie są kolaborantami. Ich jedna winą było, że zostały ochrzczone w cerkwi prawosławnej. To były czystki etniczne, to była zbrodnia ludobójstwa. I jest coś głęboko niegodziwego w tym, że ci ludzie mają czelność krzyczeć „Bury naszym bohaterem” w twarz rodzinom ofiar – dodaje.

 

 

Paweł Kasprzak: – Dla polskiej demokracji konsekwencje tego są być może niezauważalne natychmiast. Być może nie zdawali sobie sprawy z tego ci politycy i policjanci, którzy lata temu pozwalali na to, żeby ta fala brunatnego nacjonalizmu się rodziła. (…) Ilekroć pozwalamy na deptanie godności pojedynczego człowieka, to się zawsze źle kończy. I bardzo często kończy się po prostu krwawo. Ja myślę całkiem poważnie, że to z tym się teraz mierzymy. I myśmy dzisiaj to pewnie dali radę pokazać układając na asfalcie 79 białych róż ku pamięci 79 ofiar oddziału Burego. Patrząc potem ze zgrozą, jak ci ludzie z pieśnią patriotyczną na ustach te róże deptali.

PRZECZYTAJ TAKŻE o sukcesie policji, czyli klęsce państwa

Również i tym razem przeciw Obywatelom RP zostaną skierowane wnioski do sądu o ukaranie za „próbę zakłócenia legalnie zorganizowanego marszu poprzez zablokowanie jego trasy”.

O wydarzeniach w Hajnówce napisało również OKO.press.


[sc name=”wesprzyj” naglowek=”Walczymy z mową nienawiści” tresc=” Twoja pomoc pozwoli nam dalej działać! „]

2 komentarze do “Przez Hajnówkę przeszli nacjonaliści. Na trasie ich marszu Obywatele RP z białymi różami

  • 24 lutego, 2019 o 13:19
    Bezpośredni odnośnik

    4-ty marsz „burych” WIELBICIELI LUDOBÓJCY w Hajnówce.

    Paweł Kasprzak ma rację, że „konsekwencje są być może niezauważalne natychmiast”. Jak brunatne marsze w Republice Weimarskiej. Z powyższego artykułu i innych narracji – OKO.press czy Piotr Pytlakowski „Sukces policji, czyli klęska państwa” (polityka.pl) – wynika, że być może. Państwo polskie, w tym: jej Policja, Prokuratura i Sąd terenowo właściwy dla Hajnówki – łamią polskie prawo. Obecną większość Parlamentarną i Rząd, a zwłaszcza Prezydenta, z powodów oczywistych pominę. Ale i Im ktoś może kiedyś postawić zarzuty.

    W okresie II RP, w 1932 uchwalono tzw. Kodeks Makarewicza. Na owe czasy był to jeden z najlepszych, najnowocześniejszych kodeksów karnych w Europie, może na świecie? Nawet po zmianie ustroju – z kapitalizmu na socjalizm (czyli wcześniej miał miejsce ucisk człowieka przez człowieka – a teraz miało być odwrotnie) – Kodeks Makarewicza został utrzymany. Został uchylony w PRL dopiero w 1969. Czyli przed i po II Światówce nie był zły. A do tego, prawnie wiążący! R. Rajs „Bury” działał tuż po wojnie.

    W międzyczasie, w początkach PRL, w 1946 został uchwalony tzw. mały kodeks karny, który zastąpił na czas swego obowiązywania (do 1969) niektóre (!) przepisy części szczególnej Kodeksu Makarewicza. Np. w art. 29 uwypuklił trwałą spuściznę polskiego prawa karnego odnośnie anty-dyskryminacji. Co z tym wyprawiała ówczesna władza „ludowa”, inna sprawa. Mówimy o sferze normatywnej, która może być aktualnie przydatna.

    W połowie PRL, w 1969, uchwalono nowy Kodeks Karny, utrzymując co do zasady konstrukcje Kodeksu Makarewicza, eliminując drakońskie, powojenne przepisy małego kodeksu karnego z 1946, ale bez eliminacji normy art. 29 mkk. Czyli mamy pewną ciągłość polskiego prawa karnego bez względu na zawieruchy historyczne. W III czy IV RP, w 1997 uchwalono aktualnie obowiązujący Kodeks Karny. Tutaj wiele wskazuje, że „bure” kohorty wielbicieli ludobójcy nie powinny maszerować bezkarnie czy -wbrew wnioskom lokalnych władz samorządowych mieć zgodę na rzekomo legalne (zgodne z prawem) zgromadzenia. Ani tym bardziej ich ochronę!

    Oba główne artykuły obowiązującego Kodeksu Karnego z 1997 (256 i 257) jasno zakazują nawoływań do nienawiści (art. 256) czy publicznego znieważania i naruszania nietykalności cielesnej (art. 257) – ze względu na przynależność narodową, etniczną, rasową, wyznaniową lub bezwyznaniowość. Jeśli jest – a lege artis, sądzę, że tak – zachowana ciągłość polskiego prawa karnego, to Rajmund Rajs „Bury” był kryminalistą. Żeby to udowodnić byłoby potrzebne potwierdzenie (opinia) IPN, że dokonując zbrodni ludobójstwa (naruszania nietykalności cielesnej, ze skutkiem śmiertelnym) – on i jego podkomendni łamali trwale obowiązujące normy wymienione w art. 256 i 257 KK.

    Oczywiście, nie da się ex ante skazać „Burego” za zbrodnie, bo od kilkudziesięciu lat nie żyje. Ale być może da się postawić ONR-owcom zarzut czczenia zbrodniarza wojennego lub osoby, która naruszała polskie prawo karne. O ile dokumenty IPN lub inne opinie potwierdzą – poza samym faktem zabójstw, które są raczej bezdyskusyjne – że „Bury” dokonywał selekcji ofiar zbrodni kierując się kryteriami zakazanymi w KK. Np. białoruskość (etnika) i/lub prawosławie (wyznanie). Wtedy wielbiciele „Burego” mogą mieć problem z uzyskiwaniem zgody na legalne marsze ku czci kryminalisty. Wiem, że to wywód trudny, ale scenariusz może być skuteczny. W końcu Al Capone, mafijny arcy-gangster, trafił do pudła „tylko” za podatki. Ale już z Alcatraz nie wrócił do Chicago. Pozdrawiam!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *